RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Kichanie rozłożone na czynniki pierwsze

Jak to się dzieje, że kichamy?(fot. Shutterstock/Elizaveta Galitckaia)
Jak to się dzieje, że kichamy?(fot. Shutterstock/Elizaveta Galitckaia)

Czasem się zdarza, że natrafiam na wyniki jakiś bardzo poważnych badań naukowych i w głowie mojej rodzi się myśl: super, będę to mogła wyjaśnić mojemu sześcioletniemu synowi, gdy zapyta! Bo w prawdziwej nauce nie ma dziecinnych pytań. Jest tylko brak odpowiedzi. Wiecie, jak to się dzieje, że kichamy? Nie? To posłuchajcie, bo właśnie udało się to ustalić neurobiologom z Washington University School of Medicine.

Rak – odwieczny zabójca

Uczeni z Uniwersytetu Cambridge wzięli pod molekularne „lupy” średniowieczne kości, by wykazać, że zaawansowane nowotwory były wtedy przyczyną...

zobacz więcej

Każdy kilkulatek ciągle pyta: dlaczego niebo jest niebieskie, a tęcza kolorowa, dlaczego swędzi mnie noga, co mam w środku, dlaczego brzuch boli, dlaczego nie wolno jeść niedojrzałych owoców, dlaczego kicham… I tak w kółko. Rzecz całą świetnie ujął Brzechwa w wierszyku o Stasiu Pytalskim.

W kwestii tego ostatniego pytania mamy trzy wyjścia. Odpowiedzieć fantastycznie, że „bo masz muchy w nosie”. Co sprytniejsi znajdą bajkę muzyczną „Muchy Króla Apsika” według książki Antoniego Marianowicza i mają temat chwilowo z głowy – aczkolwiek wiedzą, że 10-latkowi już się tak odpowiedzieć absolutnie nie da. Mogą najuczciwiej na świecie odpowiedzieć: nie wiem. Mogą też poszukać informacji. Na szczęście na łamach niedawnego najbardziej prestiżego z prestiżowych czasopism naukowych, czyli „Cell”, można znaleźć odpowiedź.

Sam poziom czasopisma naukowego wskazuje, że problem, jakimi drogami nerwowymi płynie ten odruch, wcale nie jest w nauce kwestią trywialną. Odruch, czyli jeśli zacznie nas wiercić w nosie, chcemy czy nie – kichniemy. Odruch kluczowy tak, że mają go już noworodki. W ten sposób maleństwo oczyszcza sobie drogi oddechowe. A skoro do niedawna w ogóle nie oddychało nosem i nie korzystało z własnych płuc, a tlenu dostarczała mu z krwią przez łożysko matka, proces jest życiowo istotny i stanowi część uczenia się życia w środowisku atmosfery, a nie wodnym, jak dotąd.

Zobacz także: Bakterie zwalczają wirusy

Transgeniczne komary już latają nad USA, czyli o genetycznych kamikadze

Zamiast masowego stosowania insektycydów, można do środowiska wypuścić genetycznie zmienione komary, które niosą w sobie gen zabójczy dla...

zobacz więcej

Atmosfera ta zaś pełna jest nie tylko gazów, ale i zawieszonych drobinek, takich jak pyłki roślin czy wirusy. Jest jasne, że to głównie one lub reakcje zapalne powstałe pod ich wpływem w nabłonku nosa prowokują nas w warunkach naturalnych do kichania. Choć są i tacy, którzy sobie w tym celu np. zażywają tabaki.

Sami autorzy pracy pod kierunkiem Qin Liu, neurobiolog i anestezjolog zainteresowanej w zjawiskach typu swędzenie – tym razem w nosie – wykonali serię ciekawych eksperymentów na myszach, aby ustalić właśnie jak to się dzieje, że najpierw „w nosie kręci”, potem bierzemy mimowolnie głębszy wdech, a następnie niemal natychmiast wyrzucamy gwałtownie sporo tego powietrza wyłącznie przez nos.

Jak wyjaśniają autorzy badania, „kichanie jest istotnym odruchem oddechowym, często związanym z alergicznym nieżytem nosa i wirusowymi infekcjami dróg oddechowych. Jednak jego obwód nerwowy pozostaje w dużej mierze nieznany. Zarówno w pniach mózgu kota, jak i człowieka odkryto region wywołujący kichanie, odpowiadający anatomicznie centralnej strefie do której dochodzą neurony czuciowe nosa. Dlatego postawiliśmy hipotezę, że w tym regionie pośredniczy w kichaniu populacja neuronów postsynaptycznych do nosowych neuronów czuciowych”. Mamy zatem rejon mózgu, gdzie odruch kichania jest niejako zakotwiczony.

Zobacz także: Termogenetyka ultradźwiękowa – jeszcze nie Święty Graal, ale…

Skóra, bakterie, enzymy

Odkryto enzymy, które naturalnie wyciszają stany zapalne w skórze. Jeśli są enzymy, to prędzej czy później opracuje się ich blokery. Bardzo...

zobacz więcej

Bo odruchy to łuk nerwowy. Biegnie od receptora (w tym wypadku neuronów czuciowych nosa, których nie należy mylić z tymi, które odbierają zapachy i należą wprost do węchomózgowia) przez neuron pośredniczący, a następnie ów, który idzie do efektora – w tym wypadku ku zaskoczeniu badaczy nie są to neurony w pniu mózgu związane bezpośrednio z kontrolą oddychania. A przecież to układ oddechowy musi zareagować skurczem i wypchnięciem sporej masy powietrza gwałtownie przez nos.

Dzieje się tak dlatego, że ów region „kichający” oraz „oddechowy” są jednak połączone aksonami (czyli długimi wypustkami) swych komórek nerwowych, czyli, jak to poważnie opisano w publikacji „dalej rzutuje na ogonową brzuszną grupę oddechową”.

Nie wystarczy jednak, choć to niemało, zidentyfikować ów pozornie prosty, w istocie nietypowy szlak nerwowy. Bo wzdłuż neuronu płynie niczym meksykańska fala prąd elektryczny zwany potencjałem czynnościowym. Co jednak pomiędzy neuronami, czyli w tzw. synapsie? Skoro to odruch, w dodatku pomocny w utrzymywaniu zdrowia (wyrzucamy drażniące nas pyłki, zanieczyszczenia czy sporą porcję wirusów, zanim nas zasiedlą w głębiach układu oddechowego i wywołają poważną chorobę) musi być szybko i skutecznie. Synapsy zaś na ogół działają dzięki specjalnym substancjom chemicznym, zwanym neuroprzekaźnikami.

Zobacz także: Biologiczna „tablica Mendelejewa”, czyli po co w nauce uogólnienia

Bardzo żywa skamieniałość sprzed 273 mln lat

Współpraca polskich i japońskich naukowców doprowadziła właśnie do odkrycia na dnie oceanicznym „ekologicznej żywej skamieniałości”. Czyli...

zobacz więcej

W tym wypadku, jak okazało się w badaniach, nosowe neurony czuciowe uwalniają do synapsy peptyd zwany neuromedyną B (NMB). On właśnie jest niezbędny do sygnalizowania kichania. Jak wyjaśniają autorzy badania: „Ablacja (czyli usunięcie) neuronów postsynaptycznych wrażliwych na NMB w obszarze kichania lub niedobór receptora NMB znosił odruch kichania”. Eksperymentalne myszy były stosownie podrażniane (korzystano z substancji drażniącej zwanej kapsaicyną, czyli gazu pieprzowego, oraz histaminy, próbowano też różnych alergenów) ale przy braku tak specjalnego neuroprzekaźnika, jego specjalnego receptora czy neuronów je produkujących, gryzonie traciły odruch kichania.

Czy zawsze jest dobrze się wykichać? Owszem, ale ma to swoje konsekwencje dla innych, zwłaszcza jeśli nie wykichujemy się w chusteczkę czy maskę, albo chociażby, co nie jest specjalnie eleganckie, za to całkiem skuteczne – w zgięty łokieć. Jest oczywistym, że wywołany przez infekcję wirusową stan zapalny (nieżyt nosa), jaki mamy przy wirusach układu oddechowego, powoduje, iż kichamy.

Jak wyjaśnia prof. Liu: „Pojedyncze kichnięcie może stworzyć 20 tys. kropelek zawierających wirusy, które mogą pozostawać w powietrzu do 10 minut”, gdyż są zawieszone w kropelkach aerozolu. Skoro wiemy, jak ten odruch kichania działa, to może warto w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się tego typu chorób zakaźnych umieć go celowo ograniczyć? Co działa chemicznie, jak synapsa, można chemicznie zatrzymać. Takie leki „antykichnięciowe” dałoby się zatem opracować.

Zobacz także: Na jak długo zapamiętamy COVID-19?

Ja jednak zatrzymam się na tym, że zasadniczo już wiem, jak to się dokładnie dzieje, że kichamy i jestem gotowa wyjaśnić to mojemu sześciolatkowi. Co nie znaczy, że nie należy czytać dzieciom bajki pana Marianowicza o Królu Apsiku. Ostatecznie bowiem wcale nie o kichanie w niej chodzi, tylko żeby nie być dla innych okropnym, egoistycznym gburem. Co jest lekcją wartą odebrania na całe życie, gdy się ma kilka lat.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej