RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Zapach resetu w Genewie. Putin liczy na małe punkty

Joe Biden i Władimir Putin (fot. PAP/EPA/FABRICE COFFRINI / POOL/MAXIM BLINOV/SPUTNIK/KREMLIN POOL / POOL)
Joe Biden i Władimir Putin (fot. PAP/EPA/FABRICE COFFRINI / POOL/MAXIM BLINOV/SPUTNIK/KREMLIN POOL / POOL)

Joe Biden chce stabilnych i przewidywalnych relacji z Rosją. Pytanie, czy to się opłaca Władimirowi Putinowi? Nowy reset jest mało prawdopodobny, ale rosyjski przywódca ma swoje cele do osiągnięcia.

Putin nie zasłużył na spotkanie z liderem wolnego świata. Biden traci asy z rękawa

Przez długi czas Zachód stał na stanowisku, że jakiekolwiek ustępstwa na rzecz Rosji są możliwe tylko pod warunkiem, że Władimir Putin skończy z...

zobacz więcej

W wigilię szczytu przywódców USA i Rosji, na który wielu czeka z zapartym tchem, generałowie w Moskwie poinformowali, że dwa rosyjskie bombowce strategiczne (czyli przenoszące broń atomową) odbyły lot nad wodami Morza Bałtyckiego. Trwał osiem godzin i jeśli miał mieć charakter politycznego sygnału, to chyba chodziło o pokazanie Bidenowi, że Putin będzie grał w Genewie ostro.

Od „zabójcy” do „godnego przeciwnika”


Administracja Bidena chce bardziej stabilnych, a przede wszystkim przewidywalnych relacji z Rosją. Władimir Putin chce, żeby świat postrzegał Rosję jako jednego z najważniejszych światowych graczy. To wstępne cele obu stron związane ze spotkaniem w Szwajcarii.

Czy Amerykanom uda się ustabilizować stosunku z Moskwą? Wątpliwe, by Putin zrezygnował z agresywnych działań. Za to Rosjanie już na pewno punktują: no skoro sam prezydent USA zwraca się jako pierwszy do Putina z propozycją spotkania...

Więc nawet jeśli w Genewie nie zapowiedzą nowego resetu, Kreml już zyskuje więcej niż Biały Dom, na samym fakcie spotkania. I chyba na niewiele więcej Rosjanie liczą, przynajmniej w tej chwili. Wiele wskazuje na to, że rozmowy z europejskimi sojusznikami podczas szczytów G7, NATO i UE-USA raczej usztywniły stanowisko Joego Bidena. Choć z drugiej strony, z jego ust 14 czerwca padło parę komplementów pod adresem Putina. Jeszcze w marcu nazywał go „zabójcą”, a teraz – „godnym przeciwnikiem”.

W przeddzień szczytu Jurij Uszakow, doradca prezydenta Rosji ds. polityki zagranicznej, ostrzegł, że nie należy oczekiwać przełomu po tym spotkaniu. Podobne sygnały płyną ze strony amerykańskiej. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że w obszarze informacyjnym te „harce” przed bezpośrednim starciem wygrywają Rosjanie.

Biden szuka w Europie sojuszników do konfrontacji z Chinami. Rośnie groźba resetu z Rosją

Joe Biden przylatuje w środę do Europy i przez najbliższy tydzień będzie brał udział w cyklu spotkań, mających na celu podkreślenie zaangażowania...

zobacz więcej

Na konferencji prasowej 14 czerwca w Brukseli Biden był pytany o agendę spotkania z prezydentem Rosji, ale nie chciał powiedzieć nic szczegółowego. Powiedział, że będzie szukał płaszczyzn porozumień z Putinem, ale zastrzegając, że będzie ostrzegał rozmówcę przed agresywnymi krokami.

I zaraz potem, rano następnego dnia dowiadujemy się, o czym będą rozmawiać przywódcy – tyle że z ust doradcy Putina. Uszakow powiedział, że tematy spotkania potwierdził w rozmowie telefonicznej z doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego USA Jake’iem Sullivanem 14 czerwca. Co to ma być? Stabilność nuklearna, zmiany klimatu, cyberbezpieczeństwo oraz los obywateli USA i Rosji odsiadujących wyroki więzienia.

Przedbiegi dla Putina


Dla Kremla ważny jest sam fakt spotkania, a nie jego wyniki. W Moskwie za ważne zwycięstwo uznano fakt, że Biden nie tylko pierwszy zadzwonił do Putina, gdy Rosja zaczęła grozić rzekomą wojną Ukrainie, ale też zaproponował spotkanie. Drugi sygnał napawający Rosjan optymizmem to decyzja Bidena w sprawie Nord Stream 2. W tym pierwszym przypadku Biden okazał słabość i Putin wie, że wojenny szantaż jest skuteczny.

W tym drugim przypadku Biden przyczynił się od osłabienia wspólnoty euroatlantyckiej i uderzył w relacje Ukrainy z Zachodem. Fakt, że kwestia Chin tak mocno brzmiała na spotkaniach, w których ostatnio brał w Europie udział Biden, to dla Moskwy dobra informacja. Rosjanie mają prawo przypuszczać, że im mocniej Europejczycy będą się angażować we wspólny z USA antychiński front, tym mniej będą się zajmować rosyjską presją na Ukrainę.

Apetyty Putina są jednak dużo większe. Wskazuje na to choćby jego wywiad dla państwowej telewizji Rossija. Prezydent Rosji ogłosił w nim, że USA tylko dlatego wstrzymały sankcje wobec Nord Stream 2, bo gazociąg już został niemal ukończony. Zresztą Putin podkreśla, że także wstrzemięźliwość NATO wobec Ukrainy, a konkretnie brak MAP, nie satysfakcjonuje Rosji do końca.

Nord Stream 2: gazociąg przyjaźni polsko-niemieckiej

Joe Biden nie ułatwia zadania polskiej opozycji. W sprawie NS2 zmienia tak szybko zdanie, że trudno jej za nim nadążyć. Postępowe siły w Polsce są...

zobacz więcej

– Wiemy, co Amerykanie mówią Ukraińcom za kulisami. Mówią, że Ukraina nie przystępuje do NATO, ale nie ma żadnych gwarancji. Być może Amerykanie po prostu zbesztali Ukraińców za ujawnienie się w niewłaściwym czasie i ujawnienie tajnych porozumień tuż przed szczytem z Bidenem, zawstydzając swoich amerykańskich panów – mówił Putin.

Przed spotkaniem w Genewie Waszyngton kilkoma swoimi decyzjami mógł sugerować Moskwie, że jego stanowisko wcale nie będzie twarde. Na przykład zamrażając sankcje na spółkę budującą Nord Stream 2 i jej szefa, byłego oficera Stasi. Albo publicznie prostując oświadczenie władz ukraińskich po rozmowie telefonicznej prezydentów Ukrainy i USA 7 czerwca 2021 r.

Biuro Zełenskiego początkowo ogłosiło, że Biden „poparł integrację euroatlantycką Ukrainy i zapewnienie Ukrainie natowskiego Planu na rzecz Członkostwa (MAP)”. Tyle że Biały Dom oświadczył, że Biden nie wspomniał o MAP, za to w pełni popierając „ukraińską suwerenność i terytorialną integralność w obliczu agresji rosyjskiej”. W efekcie Kijów później poprawił komunikat o rozmowie.

Taki incydent został w Moskwie przyjęty za wielkim zadowoleniem, mimo nawet zaproszenia Zełenskiego przez Bidena do Waszyngtonu w lipcu. Na Ukrainie panuje duży niepokój dotyczący szczytu Biden-Putin w Genewie. Prezydent Zełenski przyznał, że istnieje ryzyko, że podczas spotkania zostaną poruszone pewne tematy dotyczące Ukrainy – bez udziału Kijowa. Zełenski w rozmowie z największymi agencjami prasowymi 14 czerwca powtórzył, że byłoby lepiej, gdyby Biden spotkał się z nim przed rozmową z Putinem, a nie po – jak zapowiedział.

Plusy i minusy


Jeśli dojdzie do jakiegoś porozumienia w Genewie, to najpewniej w obszarze kontroli zbrojeń. Biden chce chronić dziedzictwo Obamy, czyli układ New START, z kolei Putin nie przegapi okazji, by pochwalić się rzekomo wyższą jakością rosyjskiego strategicznego arsenału i pocisków hipersonicznych. Być może naprawdę wierzy on, że targuje się z Białym Domem z pozycji siły.

Trupy z szafy Huntera Bidena

Władza rodzi pieniądz – w tym stwierdzeniu jest wiele prawdy. W niektórych kulturach profity były powodem do dumy i obnoszenia się, w innych...

zobacz więcej

Inne obszary, gdzie interesy obu państw nie ścierają się tak mocno, by uniemożliwiało to choćby wydanie wspólnego pozytywnego komunikatu, to Arktyka i klimat. Warto przypomnieć, że Putin brał udział w wirtualnym szczycie klimatycznym w kwietniu.

Kolejne płaszczyzny, gdzie można myśleć o współpracy, to irański program atomowy, redukcja wojennego zagrożenia na Półwyspie Koreańskim czy Afganistan. Jeśli chodzi o konkrety, a nie deklaracje, to nie można wykluczyć, że dojdzie do porozumienia w sprawie wymiany więźniów. Problem w tym, żeby to byłby wielki sukces Rosji. Rosjanie w ostatnich aresztowali i skazali pod zmyślonymi zarzutami obywateli USA, a teraz chcą ich wymienić na słynnego handlarza bronią Wiktora Buta oraz przemytnika narkotyków Konstantina Jaroszenkę.

Więcej sporów w Genewie wywołać może kwestia represji w Rosji. Skoro Biden zapowiadał, że prawa człowieka będą kluczowym elementem jego polityki zagranicznej, to trudno o lepszy test prawdziwości tych zapewnień, jak rozmowa z Putinem. Rosyjski reżim nie tylko usiłował zamordować, a teraz więzi Aleksieja Nawalnego, ale też de facto uniemożliwił start w wyborach ludziom opozycji oraz niszczy niezależne od Kremla media – także te finansowane przez rząd amerykański, jak choćby Radio Swoboda.

Kolejnym potencjalnym polem ostrego starcia będzie kwestia cyberataków przeprowadzanych przez Rosjan na cele w USA. Putin konsekwentnie odrzuca zarzuty, jakoby państwo rosyjskie stało za tymi hakerami. Nie wiadomo, czy i co będzie omawiane, jeśli chodzi o Białoruś i Ukrainę. W przypadku Białorusi nie ma co liczyć na ofensywę Bidena. Po pierwsze, Putin zawsze może powiedzieć, że to suwerenne państwo i nie ma o czym tu rozmawiać, niech Biden z Łukaszenką rozmawia. Po drugie, nie wiadomo, czy Biden nie przyjmie tu optyki Berlina i Paryża i nie uzna, że Białoruś to strefa rosyjska i nie ma się co wtrącać – pomijając oczywiście parę rytualnych słów o konieczności wolności i przestrzegania praw człowieka w kraju rządzonym przez Łukaszenkę.

Niemcy to nie UE. Najwyższy czas, by Joe Biden też to zrozumiał

Administracja Joe Bidena przekonuje, że Nord Stream 2 będzie przedmiotem rozmów z europejskimi przywódcami, a także Władimirem Putinem podczas...

zobacz więcej

Kluczowa może być jednak Ukraina. Sam fakt spotkania w Genewie w Kijowie uznano za porażkę. Gdy okazało się, że Biden zgadza się na dokończenie Nord Stream 2, poczucie to tylko się zwiększyło. A jeszcze Zełenski nie uzyskał audiencji u prezydenta USA przed spotkaniem Biden-Putin.

Reset na miękko?


Słowa Bidena, że potrzebne będzie „w miejscach, gdzie się nie zgadzamy, wyraźne nakreślenie czerwonych linii”, brzmi nieco niepokojąco. Wszak to Barack Obama zasłynął z nakreślanie czerwonych linii, które potem pozwalał bezkarnie przekraczać – jak choćby po ataku chemicznym Asada w Syrii w 2013 roku.

Kreml każde ustępstwo traktuje jako oznakę braku jedności Zachodu. Rosja zawsze podchodziła do polityki międzynarodowej na zasadzie zerojedynkowej. Gdy Amerykanie wyobrażają sobie, że pewne decyzje mogą być korzystne dla obu stron, Rosjanie widzą tylko zwycięzcę i przegranego. Nieważne, który z nich uzyska więcej z tego spotkania. Ważne, kto przekona światową opinię publiczną, że był górą.

Nowy reset, podobny do tego z czasów Obamy, nie jest dziś możliwy. Nie dlatego, że nie chciałaby tego część ekipy Bidena. Dlatego, że zupełnie inne są dalekosiężne cele, ale i bieżąca polityka, Kremla. W 2009 roku prezydentem Rosji był „liberał” Dmitrij Miedwiediew. Wtedy Moskwa liczyła na współpracę z Zachodem, ale tylko do momentu, gdy zaczęło to naruszać nienaruszalne czerwone linie Kremla (w czym jest różnica z czerwonymi liniami demokratycznych prezydentów USA).

Teraz Rosja jest krajem nieporównanie bardziej autorytarnym niż w 2009 roku, a Putin jest przekonany, że Amerykanie go zdradzili w czasach pierwszego resetu, popierając potajemnie wielkie demonstracje z zimy 2011/12, między innymi przeciwko jego powrotowi na Kreml. No a potem była aneksja Krymu i wojna w Donbasie.

Dziś nie ma mowy o zatrzymaniu represji w kraju, o liberalizacji polityki wewnętrznej. Bez tego zaś Biden nie może proponować Putinowi resetu. Skończyć się więc może najpewniej – w wersji najbardziej optymistycznej dla Kremla – na nieformalnym porozumieniu, że USA uznają dotychczasowy stan posiadania Rosji (rzecz jasna, nieoficjalnie), a więc nie tylko Krym i Donbas, ale i Białoruś, zaś w zamian Rosja nie przeszkadza USA w paru ważnych miejscach na świecie i wstrzymuje działania wymierzone bezpośrednio w USA (cyberataki głównie).

Czy taki scenariusz jest realny? Niekoniecznie. Może się więc ostatecznie skończyć tylko na potwierdzeniu New START i wymianie więźniów. A to będzie wygrana Rosji.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej