SERWIS

Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020

Putin nie zasłużył na spotkanie z liderem wolnego świata. Biden traci asy z rękawa

Spotkanie Putina z Bidenem (fot. Konstantin Zavrazhin/Getty Images)
Spotkanie Putina z Bidenem (fot. Konstantin Zavrazhin/Getty Images)

Przez długi czas Zachód stał na stanowisku, że jakiekolwiek ustępstwa na rzecz Rosji są możliwe tylko pod warunkiem, że Władimir Putin skończy z prowadzeniem agresywnej polityki i przystąpi do realizacji postanowień mińskich w sprawie Donbasu. Gdy do władzy doszedł Joe Biden, okazało się, że Kreml nie musi już spełnić żadnych warunków, by zasiąść do negocjacyjnego stołu. Taka postawa amerykańskiego prezydenta może tylko zachęcić Moskwę do kontynuowania polityki zastraszania i nacisków. Miejmy nadzieję, że dzisiejszy szczyt NATO ostudzi entuzjazm Bidena do resetu relacji Moskwą.

Relacje Polski z USA. Czy zmieniły się po odejściu Trumpa? [SONDAŻ]

32,8 proc. badanych uważa, że stosunki polsko-amerykańskie są obecnie gorsze niż za czasów prezydentury Donalda Trumpa; 7,7 proc. dostrzega poprawę...

zobacz więcej

Wielkimi krokami zbliża się rozmowa Joego Bidena z Władimirem Putinem w Genewie. 16 czerwca dowiemy się, co takiego ustalili obaj przywódcy i czy dojedzie do poprawy relacji Rosji z Zachodem. W tym miejscu jednak należy sobie zadać pytanie: co oznacza poprawa relacji i czy będzie się rzeczywiście z czego cieszyć?

Wśród tematów, które mają zostać poruszone podczas spotkania, znalazły się amerykańskie oskarżenia Rosji o ingerowanie w procesy wyborcze w innych krajach, a także prześladowanie rosyjskiej opozycji i kontynuowanie przez Kreml agresywnej polityki względem Ukrainy.

Joe Biden właściwie za każdym razem, gdy odpowiada dziennikarzom na pytania dotyczące tego spotkania, podkreśla, że USA mają nadzieję na ustanowienie pokojowych relacji z Rosją, ale okażą stanowczość, jeśli będzie ona podejmować działania dywersyjne.

Mówił jedno, zrobił drugie


Czy jednak jest ta „stanowczość”? Jeśli bowiem weźmiemy pod uwagę sprawę Nord Stream 2, możemy uznać, że Biden wykazał się stanowczością, ale w przedłużaniu sprawy, tak, by na końcu powiedzieć, że niestety za późno, nic nie dało się zrobić.

Czytaj także: Biden: Mocno odpowiemy na zagrożenie ze strony Rosji

Biden i jego administracja byli przez ostatnie miesiące zasypywani pytaniami o niemiecko-rosyjski projekt i za każdym razem opowiadali się przeciwko niemu, by ostatecznie dopuścić do jego zakończenia. Tłumaczą się przy tym, że sankcje i tak nie uniemożliwiłyby jego zatrzymania, gdyż został on do czasu wyboru Bidena na prezydenta w większości ukończony. Zapewniają również, że jeśli tylko Rosja będzie wykorzystywać NS2 do nacisków na Ukrainę czy znów będzie wykazywać się agresywnością, można się będzie spodziewać interwencji USA. Ta argumentacja, oczywiście, nie ma szans, by przekonać dzisiejszych przeciwników NS2 i niestety podważa zaufanie do nowych amerykańskich władz.

Biden szuka w Europie sojuszników do konfrontacji z Chinami. Rośnie groźba resetu z Rosją

Joe Biden przylatuje w środę do Europy i przez najbliższy tydzień będzie brał udział w cyklu spotkań, mających na celu podkreślenie zaangażowania...

zobacz więcej

Pytanie tylko, czy Biden i jego ludzie się tym szczególnie przejmują. Gdy bowiem szef dyplomacji Zbigniew Rau przyznaje, że o zmianie stanowiska Stanów Zjednoczonych w sprawie sankcji na firmy budujące NS2 dowiedział się z mediów, podobnie jaki inni szefowie dyplomacji z naszego regionu, to jednak mamy prawo do obaw, a także musimy zacząć poważnie myśleć o przewartościowaniu naszego zaufania do naszego głównego sojusznika.

Prof. Andrzej Bryk, amerykanista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zwracał w Polskim Radiu 24 uwagę, że „w amerykańskiej polityce dominuje obecnie przekonanie, że należy wykorzystać te siły w Europie, które dają gwarancję, że będzie ona przewidywalna. A tym czynnikiem rozgrywającym są na kontynencie Niemcy”.

Biden stawia na Niemcy


- Wydaje się, że Biden zdecydował się oddać uporządkowanie Europy, w tym Europy środkowo-wschodniej, więc także Polski, Niemcom. A te chcą to zrobić również przy pomocy czynnika rosyjskiego. To bardzo niebezpieczny geopolityczny moment w Europie - ocenił z kolei prof. Zdzisław Krasnodębski.

Jego zdaniem polska dyplomacja musi „porzucić iluzje i bardzo jasno komunikować Amerykanom nasze oczekiwania”. Szef polskiego dyplomacji nie krył przy tym rozczarowania i oceniał, że decyzja ta zaprzecza wcześniejszym zapewnieniom nowej amerykańskiej administracji USA, która zapewniała, że będzie konsultowała wszystkie decyzje z sojusznikami. Chyba że dzieli się sojuszników na tych, do których się ta zasada stosuje, i na tych, którzy o decyzjach dowiadują się z mediów.

Szczerski o szczycie NATO: Oczekujemy, że USA potwierdzą zaangażowanie w Europie

– Oczekujemy, że na szczycie NATO zostanie wyraźnie podniesiona i potwierdzona kwestia kontytuowania amerykańskiego zaangażowania w bezpieczeństwo...

zobacz więcej

Krytycznie o takiej postawie administracji USA wypowiadał się w Polskim Radiu 24 prof. Zbigniew Lewicki, politolog z UKSW. Powiedział, że „rozumienie Europy Joego Bidena jest inne niż to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, a przynajmniej byliśmy od kilku lat”.

- Joe Biden dzieli Europę na tę dla siebie potrzebną i korzystną oraz Europę, do której należy niestety Polska, której interesy można pominąć - ocenił.

- Joe Biden idzie na rękę Niemcom, to zupełnie oczywiste, szanuje inne duże państwa zachodniej Europy, ale dość ostentacyjnie okazuje brak zainteresowania i poszanowania Polsce, Ukrainie i państwom tego regionu. To nie jest mądre, to nie jest dobre, ale tak to w tej chwili wygląda – zaznaczył ekspert.

Polska rozczarowana


Gdy jednak Joe Biden rozmawia z „prawdziwymi sojusznikami”, na których liczy w kwestii rywalizacji z Chinami, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Niemcom podarował zgodę na budowę NS2, a Angela Merkel w połowie lipca uda się z wizytą do Waszyngtonu. Podczas spotkania z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, przy okazji szczytu G7 w Kornwalii, Biden dał również popis krasomówstwa, komplementując „potęgę” UE.

Czytaj także: Największe zagrożenie dla USA? Biden do żołnierzy: To globalne ocieplenie

– Po pierwsze uważam, że UE jest niezwykle silną i pełną życia organizacją, która ma wiele wspólnego ze zdolnością Europy Zachodniej nie tylko do radzenia sobie z problemami ekonomicznymi, ale i do bycia kręgosłupem i podporą NATO – podkreślił Biden podczas spotkania z Macronem.

Putin w wywiadzie dla NBC: „Zabójca” to „hollywoodzki macho”

W wywiadzie dla NBC prezydent Rosji powiedział, że słowo „zabójca”, którego użył w stosunku do niego prezydent Biden, rozumie jako synonim...

zobacz więcej

Po zakończeniu szczytu G7 powiedział zaś, że myśli, że USA uczyniły „postęp w odbudowie wiarygodności Ameryki wśród naszych najbliższych przyjaciół”.

I znów wraca pytanie – kim są „najbliżsi przyjaciele” USA. Czy są nimi też ci, z którymi komunikuje się za pomocą mediów?

Biden od początku swojej prezydentury chciał uchodzić za odnowiciela relacji USA z Europą, a także człowieka, który będzie twardy wobec Rosji, ale przy tym będzie starał się z nią dogadać. Podstawą miało być jego polityczne doświadczenie i umiejętność nawiązywania kontaktów.

Miłe słówka


Wyciągnięcie jednak ręki do Rosji w momencie, gdy ta nie tylko, że nie zrealizowała wymaganych od niej celów, jak choćby wypełniania porozumień mińskich, mających prowadzić do zapewnienia pokoju we wschodniej Ukrainie, to jeszcze w ostatnich miesiącach skupiła się na tworzeniu kolejnych napięć w regionie i niszczeniu wewnętrznej opozycji.

Czytaj także: Zwrot USA w stronę Rosji przez list z Polski? „Sytuacja geopolityczna to wypadkowa interesów wielu państw”

Nie ma się więc co dziwić, że Moskwa czuje determinację Waszyngtonu, by spotkanie Biden-Putin zakończyło się „jakimś” sukcesem, tak by mógł on dalej budować swój obraz zdolnego polityka – potrafiącego skupić wokół siebie Zachód, a przy tym dogadać się z Moskwą.

Kreml coraz śmielszy, Biden nie słucha sojuszników [WIDEO]

Prezydent USA Joe Biden zamiast spotkania z sojusznikami wybrał rozmowę w cztery oczy z Władimirem Putinem. Kreml może to zinterpretować jako...

zobacz więcej

Na kilka dni przed spotkaniem w Genewie Putin w rozmowie z rządową telewizją Rossija 1 przyznał, że jednym z głównych tematów będzie kwestia cyberbezpieczeństwa. Zapowiedział, że Rosja mogłaby wydawać cyberprzestępców Amerykanom, jeśli kraj ten postąpi tak samo.

Biden zaś powiedział, że jest otwarty na tę propozycję. - Tak, jestem na to otwarty, jeśli istnieją przestępstwa popełniane przeciwko Rosji i ludzie odpowiedzialni za nie kryją się w Stanach Zjednoczonych, zobowiążę się, by pociągnąć ich do odpowiedzialności – zaznaczył.

Rosja wykorzystuje sytuację


Władca Kremla ocenił również, że cyberbezpieczeństwo jest „jednym z najważniejszych zagadnień doby obecnej, ponieważ wyłączanie całych systemów może pociągać za sobą poważne konsekwencje, a okazało się, że jest to możliwe”.

Przypomnijmy, że powiedział to przywódca kraju, który, obok Chin jest liderem we wszelakich cyberatakach, a przy tym dysponuje potężna armią trolli i jest niekwestionowanym mistrzem dezinformacji.

Czytaj także: Szef MSZ: Prezydent Joe Biden utożsamia Europę z Niemcami

Wiele wskazuje na to, że temat ten będzie jednym z głównych, który zostanie poruszony. W swoim artykule w „The Washington Post” Biden zapewniał, że podejmie temat „szkodliwych działań Rosji” związanych z chęcią wpływania na wyniki wyborów.

Nord Stream 2: gazociąg przyjaźni polsko-niemieckiej

Joe Biden nie ułatwia zadania polskiej opozycji. W sprawie NS2 zmienia tak szybko zdanie, że trudno jej za nim nadążyć. Postępowe siły w Polsce są...

zobacz więcej

Prezydent zaznaczył, że USA chcą „stabilnych i przewidywalnych stosunków, w ramach których możemy współpracować z Rosją w kwestiach takich jak bezpieczeństwo strategiczne czy kontrola zbrojeń”.

Nieprzewidywalność w cenie


I w tym miejscu należy zgodzić się z amerykańskim prezydentem i przyznać, że każdy chciałby takich relacji z Rosją, tylko szkopuł w tym, że Rosja takich relacji nie chce mieć. Zyskuje bowiem o wiele więcej, pokazując się jako kraj nieprzewidywalny, zdolny do wszystkiego i gotowy do łamania wszelkich zasad. Biden i zachodni przywódcy, tolerując taką postawę, nie wpłyną na zmianę taktyki Kremla.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia


Czytaj także: Jak PiS ustawia Bidena, czyli opozycja o nowym resecie

 

źródło:
Zobacz więcej