SERWIS

Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020

Polskie dzieci celem niemieckich pedofilów. Przerażające informacje w raporcie z Berlina

Współczesne niewolnictwo bez kajdan jest realne (fot. Shutterstock/Chinnapong)
Współczesne niewolnictwo bez kajdan jest realne (fot. Shutterstock/Chinnapong)

„Podejście do seksturystyki” w kontekście podróży m.in. do Polski było jednym z tematów obrad tzw. grupy roboczej pedofilów w siedzibie Federalnego Stowarzyszenia na rzecz Homoseksualizmu (BVH). Fakt ten ujawniono w jednym z raportów dotyczących tzw. eksperymentu Kentlera. Zdaniem ks. Adama Żaka, jezuity, szefa Centrum Ochrony Dziecka oznacza to, że w Polsce musiała istnieć dobrze zorganizowana struktura zdolna zapewnić „ofertę” dla „turystów”.

Berlin przez 30 lat przekazywał dzieci pedofilom. Szokujący „eksperyment”

Władze Berlina przez 30 lat celowo przekazywały bezdomne dzieci pod opiekę pedofilom w ramach tzw. eksperymentu Kentlera – wynika z raportu...

zobacz więcej

Eksperyment Kentlera to szokująca forma działalności rzekomo resocjalizacyjnej podjętej przez władze Berlina Zachodniego na początku lat 70. W jego ramach do 2000 r. przekazywano bezdomne dzieci – problem bezdomności wśród najmłodszych jest znany choćby z głośnej książki „My, dzieci z Dworca Zoo” – pod opiekę pedofilom. Proceder był opłacany z publicznych środków. Pedofile mieli zapewnić dzieciom, które doświadczyły przemocy, głodu i innych nieszczęść – miłość i troskę.

Liczba skrzywdzonych w ten sposób dzieci pozostaje nieznana, ale naukowcy opracowują raporty w sprawie tego ponurego zjawiska – już nie tylko samego eksperymentu, ale całej sieci pedofilskich powiązań. Na jaw wychodzą coraz to nowe sprawy.

Pedofile wymieniali doświadczenia, omawiali prawo karne i seksturystykę do Polski


W jednym z takich raportów, trzecim z kolei, ujawniono notatkę z dyskusji, jaka odbyła się w połowie lat 90. w berlińskim BVH. Celem dyskusji miała być „wymiana doświadczeń”. Tematy to sytuacja prawnokarna, miejsca w Berlinie, gdzie można uprawiać seks z dziećmi (za opłatą) a także „podejście do seksturystyki” – w ramach tego punktu omawiano „raporty z podróży” do Polski.

– Z raportu poważnej komisji wynika, że m.in. nasz kraj był celem turystyki oferującej seks z małoletnimi. Czy nadal jest? Sprawa Kentlera i sieci pedofilskich w Niemczech to sprawa rozwojowa – mówi ks. Adam Żak cytowany przez portal interia.pl. Kapłan wskazuje, że konieczne jest dokładne zbadanie tego wątku przez polskie służby. – Niemcy za nas tego nie zrobią – podkreśla. Okazuje się, że ani komisja ds. wyjaśniania przypadków pedofilii, ani policja, nie badały dotychczas tego zagadnienia. Agata Witkowska z Fundacji Czas Wolności, która zajmuje się pomocą osobom zmuszanym do prostytucji jest pewna, że ten problem w Polsce występuje – tyle że jest bardzo słabo zbadany.

– O handlu ludźmi w Polsce w ogóle zaczęło się mówić około roku 2000, niestety dzisiaj nadal większość społeczeństwa uważa, że to przestępstwo w Polsce nie występuje, a połowa lat 90. jest zupełnie owiana tajemnicą – mówi Witkowska w rozmowie z Interią. Specjalistka zwraca uwagę, że co 10 ofiara seksbiznesu ma 13-15 lat, a zjawisko przybrało na sile np. podczas Euro 2012.

Niewolnictwo bez kajdan, ale prawdziwe


– Prawda o biznesie usług seksualnych jest tak brutalna, że ludzie nie chcą w nią wierzyć. Uważam, że dobrze tę rzeczywistość oddaje film Patryka Vegi „Oczy diabła”, ale proszę poczytać komentarze. Ludzie uważają, że aż tak straszne rzeczy nie mogą się dziać. A dzieją się – przestrzega. Jak dodaje, niewolnictwo naszych czasów nie ma kajdanek. – Osoby wykorzystywane seksualnie są szantażowane. Wystarczy powiedzieć: mamy twoje filmy, pokażemy w twojej szkole. Albo: pokażemy twojemu dziecku – wyjaśnia.

Przeczytaj także: „Doznajemy zbędnych cierpień”. Pedofile po raz szósty na praskiej paradzie gejów.

źródło:
Zobacz więcej