RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Spoliczkował Macrona – jest wyrok bezwzględnego więzienia. To nie wszystko

Prezydent Francji bagatelizuje incydent (fot. PAP/EPA/PASCAL ROSSIGNOL)
Prezydent Francji bagatelizuje incydent (fot. PAP/EPA/PASCAL ROSSIGNOL)

28-letni mężczyzna, który we wtorek spoliczkował prezydenta Francji Emmanuela Macrona, w czwartek został skazany na 18 miesięcy więzienia, w tym 14 - w zawieszeniu. Prokurator żądał dla niego kary 18 miesięcy bezwzględnego więzienia, obrońca zaś wnioskował o karę w zawieszeniu. Sprawca, który już od dziś będzie przebywał w więzieniu, został również pozbawiony praw publicznych na trzy lata oraz przez pięć lat nie będzie mógł posiadać broni.

KE chce od Polski wycofania wniosku premiera do TK

Komisja Europejska wysłała list do polskiego rządu, prosząc o wycofanie wniosku do TK dotyczącego wyższości prawa krajowego nad orzeczeniami TSUE....

zobacz więcej

– Ten czyn jest absolutnie niedopuszczalny – stwierdził prokurator w akcie oskarżenia, podkreślając, że dokonano go z premedytacją i z użyciem przemocy. – Ten gest nie był chęcią jedynie uderzenia, ale upokorzeniem. Sprawca potraktował swojego rozmówcę jak dziecko, które chciałoby się spoliczkować. Zlekceważył go – analizował oskarżyciel.

Napastnikowi Damienowi Tarelowi groziły trzy lata więzienia i 45 tys. euro grzywny za napaść na funkcjonariusza publicznego. Jego obrońca wnosił o karę w zawieszeniu.

Tarel, mieszkaniec departamentu Drome i entuzjasta średniowiecznych sztuk walki, który nie był znany wcześniej policji, przed spoliczkowaniem prezydenta Macrona krzyknął: Góra chwały św. Dionizego, precz z makronią! (fr. Montjoie Saint Denis, a bas la macronie!). „Montjoie” – to na wpół legendarny proporzec bojowy Karola Wielkiego, a później okrzyk bojowy i hasło na emblematach królewskich, kojarzony z ruchem rojalistów.

Chciał użyć jaj lub tarty z kremem


Tarel podczas procesu oświadczył, że „jego reakcja była impulsywna, ale jego słowa dotarły do Macrona, wszystkich »żółtych kamizelek« oraz patriotów”. Nie wyraził skruchy z powodu swojego czynu. – Kiedy zobaczyłem jego sympatyczne i kłamliwe spojrzenie, ponieważ chciał ze mnie zrobić wyborcę, przepełniło mnie obrzydzenie – wyznał Tarel, odpowiadając na pytania sędziego o powody spoliczkowania głowy państwa.

Sprawca poinformował, że kilka dni wcześniej myślał o tym, aby rzucić w prezydenta jajkami lub tartą z kremem. Emmanuel Macron w wypowiedziach dla mediów bagatelizował incydent, określając go jako odosobniony przypadek napaści osoby wykazującej skłonności do skrajnej przemocy. Szef państwa zapowiedział dalsze bezpośrednie spotkania z wyborcami i kontynuowanie objazdu po kraju, co jest elementem trwającej kampanii przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi.

Część publicystów określa Tarela jako zwolennika skrajnej prawicy, ponieważ subskrybuje kilka prawicowych kanałów w mediach społecznościowych oraz obserwuje profile osób uznanych za reprezentantów skrajnej prawicy, jak Henry de Lesquen, którego skazano za podżeganie do nienawiści, czy Julien Rochedy - jeden z liderów dawnego Frontu Narodowego, a obecnie skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego.

U Arthura C., który filmował scenę spoliczkowania prezydenta, policja znalazła egzemplarz „Mein Kampf” oraz broń nieznanego pochodzenia - podała stacja BFM TV.

Przeczytaj także o psie, który atakuje w Białym Domu

źródło:

Zobacz więcej