RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

„Maszyny mają wspierać, nie wypierać pracę ludzi”. Ekspert o roli związków zawodowych

Człowiek staje się sługą smartfona (fot. Shutterstock/Arsenii Palivoda)
Człowiek staje się sługą smartfona (fot. Shutterstock/Arsenii Palivoda)

Bezrefleksyjny stosunek do technologii stał się poważnym problemem dzisiejszych czasów. Technoentuzjazm, bo o tym mowa, to najgroźniejsza ze współczesnych ideologii – mówi PAP socjolog Andrzej Zybertowicz. „Człowiek ma wrażenie, że smartfon jest jego narzędziem, a tymczasem to on staje się sługą smartfona; odwrócenia tej relacji nie widzi" – ostrzega cytowany przez agencję specjalista.

Sztuczna inteligencja pomaga w dubbingu. Forrest Gump mówi po japońsku

Pewien amerykański sturtup postanowił udoskonalić dubbing za pomocą sztucznej inteligencji. Narzędzie idealnie synchronizuje mimikę i ruch warg...

zobacz więcej

Zdaniem socjologa warto zagłębić się w temat szybkiego rozwoju technologii cyfrowych i związanych z nim konsekwencjami. Zjawisku temu towarzyszy coraz więcej uzależnień.

Rewolucja cyfrowa wiąże się z rosnącym rozwarstwieniem, zarówno ekonomicznym, jak i ogromną dysproporcją wiedzy i władzy – tłumaczy badacz. „Jednym z efektów tego procesu będzie kastowość, o czym pisał chociażby Yuval Noah Harari. Z jednej strony będziemy mieli miliardy przypiętych do smartfonów ludzi, zanurzonych w infotainmencie, a niedługo być może w świecie rozszerzonej rzeczywistości. Z drugiej – grupę cyberpanów – nieliczne środowisko kontrolujące świat cyfrowych technologii, które skupi w swoich rękach jeszcze większe zasoby i wpływy" – przewiduje socjolog.

Zagrożenie spowodowane rewolucją cyfrową wiąże się z postawą ludzi, którzy przyczyniają się do rozwoju sztucznej inteligencji, automatyzacji i robotyzacji, przez co mogą nie tylko stracić wolność, ale również pracę. To zjawisko bowiem, przyczynia się do likwidacji wielu miejsc pracy – zauważa rozmówca PAP. Według niego pierwszą ofiarą tego procesu będzie klasa średnia, do której należy wielu technoentuzjastów.

Badacz dodaje, że klasa średnia to osoby pracujące umysłowo. Jednak tylko ci najbardziej kreatywni lub mocno społecznie usieciowieni mają szansę na stabilność zatrudnienia i zajęcie wysokich pozycji. W przyszłości większość prac umysłowych będą przejmować maszyny, co doprowadzi do likwidacji zawodów.

Godzina w social mediach dziennie to gorsze wyniki nastolatków w nauce

Uczniowie między 13. a 16. rokiem życia, którzy dla rozrywki korzystają z internetu, mediów społecznościowych lub gier wideo przez ponad godzinę w...

zobacz więcej

Co na to technoentuzjaści?


Argumentem technoentuzjastów jest to, że wraz z likwidacją miejsc pracy, dzięki technologiom będą powstawać nowe, dające miejsce zwalnianym ludziom, jak np. konserwator robotów.

„To nie będzie jednak takie proste. Rzecz szczegółowo rozważał angielski ekonomista, Robert Skidelsky, który zauważył, że proces zaniku starych i tworzenia się na ich miejsce nowych miejsc pracy będzie rozłożony w czasie, a to właśnie podczas tej luki czasowej niepokoje społeczne mogą głęboko zdestabilizować systemy społeczne" – przekonuje Zybertowicz. Dopowiada, że gdyby – wbrew założeniom technoentuzjastów i liberałów – rynek niedostatecznie szybko reagował na zmiany, to po kolejnej fali zwolnień mogłoby dojść do gwałtownych protestów przypominających, ale zapewne przewyższających dziewiętnastowieczny ruch luddystów, którzy u progu rewolucji przemysłowej niszczyli zabierające im pracę maszyny. Tych problemów nie rozwiąże wiara w rozwój techniki i wolny rynek, pomóc za to mogą zorganizowane, wyprzedzające działania państw – ocenia badacz.

Zdaniem Zybertowicza pandemia COVID-19 i zjawiska społeczne z nią związane, w dużym stopniu przyczyniła się rozwoju technoentuzjazmu.

„Niektórzy ludzie są przekonani, że bez współczesnych technologii cyfrowych nie poradziliby sobie podczas pandemii. Chwalą zdalną pracę, nauczanie i zakupy w sieci, dzięki którym mogą bezpieczniej przejść przez ten kryzys, ale nie widzą dwóch podstawowych zjawisk. Tego, że to dynamika rewolucji cyfrowej i towarzysząca jej zwiększona mobilność przyczyniły się do szybkiej przemiany regionalnej epidemii w globalną pandemię. Oraz tego, jak bardzo cyfrowe przeciążenie informacyjne połączone z wzmacnianymi przez algorytmy skrajnymi przekazami nakręcają spiralę lęku, zwiększają podatność na myślenie spiskowe i utrudniają tym samym racjonalne zachowanie w obliczu realnego zagrożenia i walkę z nim" – wyjaśnia socjolog.

Białko z rzepaku może zrewolucjonizować świat. Sukces polskiej firmy

Firma biotechnologiczna otwiera nowe laboratorium w łódzkim Bionanoparku. Powstanie w nim białko z rzepaku, które ma szansę zrewolucjonizować rynek...

zobacz więcej

Ze skrajności w skrajność


Takie warunki prowadzą do jeszcze skrajniejszej postawy, którą analityk nowych technologii Evgeny Morozov nazywa „technologicznym solucjonizmem". Wizja ta zakłada, że za pomocą odpowiednio rozwiniętych narzędzi technologicznych da się rozwiązać każdy problem – mówi Zybertowicz. Zaznacza, że jest to bardzo niebezpieczne, gdyż złożoność współczesnego świata i sama natura technologii cyfrowych zostaje pominięta.

„Technoentuzjaści nie rozumieją na przykład tego, że każdą technologię cyfrową należy uznać za technologię podwójnego zastosowania, która może być wykorzystana przeciwko jej użytkownikowi albo społeczeństwu" – przypomina rozmówca PAP.

Przykładem przywołanym przez Zybertowicza jest zgoda na udostępnianie aplikacjom mobilnym wielu wrażliwych danych, bez zastanowienia nad tym, że potencjalnie mogą być wykorzystane przeciw użytkownikom. Specjalista przekonuje, że z tym problemem cyfrowej rewolucji nie poradzi sobie nawet cały kraj, a tym bardziej pojedyncza jednostka ludzka.

„Nawet, gdy na polu nowych technologii ktoś sformułuje wyglądające realistycznie rozwiązania, które są korzystne dla zbiorowości ludzkiej, to musi jeszcze istnieć jakaś grupa, która ma interes w tym, by wcielić je w życie" – tłumaczy badacz, przywołując przykład praw robotyki sformułowanych przez amerykańskiego prawnika specjalizującego się w problemach technologicznych, Franka Pasquale. Pokazuje on m.in., że maszyny powinny wspierać, nie wypierać pracę ludzi, oraz że należy zakazać używania cyfrowych botów udających ludzi i zobowiązać, by w kontakcie z klientem przedstawiały się jako roboty.

Według rozmówcy agencji, refleksja nad tymi propozycjami mogłaby przyczynić się do złagodzenia negatywnych skutków czekającej nas transformacji pracy. Wskazuje, że grupą, która powinna zainteresować się tym tematem i wcielić go w życie, są związki zawodowe.

„W odróżnieniu od technosceptyków, którzy chcieliby walczyć z technologią, uważam, że należy inteligentnie zapobiegać negatywnym skutkom niekontrolowanego rozwoju technologii" – zapewnia Zybertowicz, przedstawiający się jako technorealista.

Andrzej Zybertowicz jest dr hab. socjologii, wieloletnim pracownikiem naukowym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, doradcą prezydenta Andrzeja Dudy i doradcą szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Zobacz także: Szyfry odporne na cyberataki. Polscy naukowcy uruchomili dwa systemy

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej