RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Skarb na Euro: Czechy, czyli przywrócić entuzjazm narodu

Reprezentacja Czech już awansem z grupy zaskoczy sceptycznie nastawionych fanów (fot. Getty)
Reprezentacja Czech już awansem z grupy zaskoczy sceptycznie nastawionych fanów (fot. Getty)

Czesi potrzebują sukcesu. Trudno sobie wyobrazić, by mieli na nadchodzących mistrzostwach powalczyć o medal, ale biorąc pod uwagę, że są w grupie z Anglią i Chorwacją, cenny będzie już awans do 1/8 finału. Naród piłka zaczęła trochę nudzić, reprezentacja ekscytuje jakby mniej, przed zawodnikami ważny test: czy są w stanie obudzić „uśpionych” kibiców? Między innymi o tym pisze znawca tamtejszego futbolu, prowadzący na Twitterze konto BukcarooBanzai.

Jedyny taki „Skarb Kibica”. Mistrzostwa Europy bez tajemnic

Od pasjonatów dla pasjonatów. W ramach odliczania do mistrzostw Europy na portalu tvp.info codziennie będziemy publikować kolejne części...

zobacz więcej

Reprezentacja Czech od dawna nie cieszy się wielką popularnością wśród kibiców. Tamtejszy związek miał nawet problem, by wyprzedać stadion na potencjalnie hitowy mecz z Niemcami. To nie tak, że fani zupełnie się odwrócili, bo piłka wciąż zajmuje pierwsze miejsce w mediach sportowych (razem z hokejem), ale drużyna narodowa po prostu nie budzi już aż takich emocji jak choćby dwadzieścia lat temu. Nudna kadencja Belika (2009-2013), potem szalona era eksperymentów Karela Jarolima (2016-2018) rozpoczęta bezbramkowym remisem z Azerbejdżanem to czas, gdy piłkarze sukcesywnie wysysali energię z nawet najbardziej oddanych kibiców.

Od czasów ukochanego Brucknera, entuzjazm wzbudziły tylko eliminacje do ME 2016 - wygrana grupa, przed Holandią, dały nadzieje, że u naszych południowych sąsiadów dzieje się coś dobrego. Fatalny turniej finałowy szybko wyleczył ich jednak z marzeń.

Obecnie Czeskie Lwy są mało ekscytujące, ale... może to dobrze? Wygrana z Anglią, do tego kilka naprawdę niezłych, zwartych taktycznie spotkań pod wodzą trenera Silhavego to miła odmiana po chaotycznych poczynaniach przeciwników. Eliminacje do nadchodzących mistrzostw były sukcesem, ale to nie tak, że ktokolwiek w Czechach się tym zadowala. To dla nich siódmy turniej z rzędu, więc kibice mają prawo uznawać, że awans to po prostu norma.

Z miłych wiadomości: nasi południowi sąsiedzi wygrali swoją dywizję w Lidze Narodów i w kolejnym sezonie grać będą z najlepszymi. To powinno ułatwić walkę o mundial.

Skarb na Euro: Szkocja, czyli wiara w moc Premier League

Podczas gdy angielski futbol przechodzi pewną rewolucję, Szkoci wciąż opierają swoją grę na żelaznych „wyspiarskich” tradycjach: walka,...

zobacz więcej

Najmocniejsza strona


To pewnie popularne, zwłaszcza w obecnych czasach, przy tylu przeciętnych zespołach występujących na Euro, ale najsilniejszym punktem Czechów jest... zgranie. Gdyby nie wykluczenie Kudeli, bardzo możliwe, że cała inia obrony składałby się wyłącznie z obecnych lub byłych piłkarzy Slavii Praga: Coufal, Kudela, Zima i Boril. Następny w kolejce byłby Hovorka, ale niestety jest kontuzjowany.

Uznani w Europie Kral (ważne ogniwo Spartaka Moskwa) i Soucek (objawienie sezonu w West Hamie) również znają się jak łyse konie. Grając razem w Slavii bardzo dobrze uzupełniali się w środku boiska. Gdy jeden szedł do przodu, drugi zostawał, by asekurować kolegę. Nie trzeba nikomu mówić, jak cenne jest takie porozumienie między piłkarzami. Po prawej stronie zagrają najprawdopodobniej Coufal i Masopust, a to też zgrana, świetnie się znająca para. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że Silhavy to były trener Slavii...

Inną zaletą Czechów jest umiejętność stosowania wysokiego pressingu czy gra bez piłki w środkowej strefie. Trójka pomocnik (Darida, Kral i Soucek) to najważniejsze ogniwa drużyny. Dużo biegają, są też bardzo wszechstronni. I choć brakuje Czechom gwiazdy międzynarodowego formatu, mają jeden z najbardziej wyrównanych, zrównoważonych składów od lat.
Selekcjoner Jaroslav Silhavy uporządkował taktycznie grę Czechów (fot. Getty Images)
Selekcjoner Jaroslav Silhavy uporządkował taktycznie grę Czechów (fot. Getty Images)

Słaby punkt


Zasadniczo ostatnie zdanie poprzedniego punktu można również interpretować jako słabe ogniwo. Zwłaszcza, gdy sprawy na boisku nie układają się po myśli Czechów, bardzo brakuje gracza, który byłby w stanie wziąć ciężar gry na siebie i odmienić losy meczu. Hložek może być nadzieją na kogoś takiego, ale nadal jest jednak niesprawdzony na tym poziomie.

Gdy Czechom ułoży się początek spotkania, dobrze wejdą w mecz i wcześnie obejmą prowadzenie, najprawdopodobniej wszystko ułoży się po ich myśli. Jeśli tak się nie stanie, trudno będzie przełamać obronę przeciwników. Darida nie sprostał oczekiwaniom, nie wyrósł na „nowego Rosicky’ego”, więc Czesi cierpią na deficyt zwinnych, rezolutnych, kreatywnych „dziesiątek”.

Jeśli chodzi o sytuację kadrową i obecną formę, najbardziej palącym problemem i słabym punktem wydaje się być środkowa obrona, z której wypadło kilku ważnych piłkarzy. Kúdela nie może grać przez karę, jaką dostał po meczu z Rangersami, Čelůstka i Brabec - dwaj inni doświadczeni obrońcy - byli tej wiosny bardzo słabi, młodzik Zima jest teraz zbyt często sadzany na ławkę na rzecz Deliego (a na dodatek zmaga się ze urazami), nie najlepiej wygląda też Kalas z Bristol City, a Petrášek i Hovorka leczą poważne kontuzje.

Wybór na tej pozycji jest mały, a zaufać komukolwiek trudno. Zostają tylko wybory z drugiego lub trzeciego szeregu, takie jak Stronati i Jemelka. Są w przyzwoitej formie, ale to oczywiście za mało na ten poziomie. Trzeba więc trzymać kciuki, by nikt z podstawowych graczy nie doznał kontuzji bądź nie złapał głupich kartek...

Skarb na Euro: Anglicy, czyli nie powtórzyć błędu sprzed lat

W finale Ligi Mistrzów znów spotkały się dwa angielskie kluby, tamtejsze szkółki masowo „produkują” kolejne piłkarskie talenty, a na Wyspach mają...

zobacz więcej

Uwaga, talent!


Pewnie większość wskazałaby tu Adama Hlozka. Nic dziwnego, to w końcu jeden z najlepszych graczy Sparty Praga, potrafiący w pojedynkę przesądzać o losach spotkaniach. A wszystko to pomimo faktu, że dopiero w trakcie mistrzostw skończy 19 lat.

Ekscytacja tym zawodnikiem jest w pełni uzasadniona, ale - paradoksalnie - bardzo prawdopodobny jest scenariusz, że dla Hlozka miejsca w „jedenastce” nie będzie. Dlaczego? Przede wszystkim: to nie jest typ gracza, który lubi harować w obronie, cofać się po piłkę i walczyć za wszelką cenę, by wyłuskać ją przeciwnikowi. Umiejętności umiejętnościami, ale brakuje mu cech, których szuka u piłkarzy selekcjoner. To plus fakt, że nie miał zbyt wielu okazji, by mu się pokazać (na początku roku leczył poważną kontuzję) może przesądzić o jego nieobecności w składzie.

Jeśli nie Hlozek, za największy talent w składzie trzeba będzie uznać Patrika Schicka. Choć tu już dość wiekowy gracz, Czesi uważają, że jest najbardziej kompletnym napastnikiem od czasów Jana Kollera. Oczywiście głównie wtedy, gdy jest w formie. Zastawia się świetnie, obejmuje sporą część boiska, bierze udział w konstruowaniu akcji i potrafi świetnie kopnąć obiema nogami. Co ważniejsze: między nim a Jankto czuć chemię, a to na poziomie reprezentacyjnym niezwykle istotne.
23-letni Alex Kral to jeden z najbardziej ekscytujących czeskich piłkarzy (fot. Getty Images)
23-letni Alex Kral to jeden z najbardziej ekscytujących czeskich piłkarzy (fot. Getty Images)

Największy nieobecny


Szkoda przede wszystkim poważnie kontuzjowanego Lukasa Provoda. Gdyby liga czeska, wzorem NBA, rozdawała nagrody dla zawodnika, który poczynił największy postęp, bez wątpienia dostałby ją zawodnik Slavii. Z ośmioma asystami był prawdopodobnie najlepszym zawodnikiem zespołu z Pragi - jeśli nie przez cały sezon, to na pewno wiosną, gdy brylował zwłaszcza w Lidze Europy (ale też choćby w reprezentacji). Porywa kolegów do pressingu, haruje jak wół, a selekcjoner Silhavy wręcz go uwielbia. Wielka siła w środku pola, której z powodu kontuzji kolana zabraknie. Pech zabrał mu nie tylko wielki turniej, ale prawdopodobnie również wielki transfer. Po świetnym sezonie 24-latek byłby bardzo łakomym kąskiem.

Przewidywane składy

(fot. TVP)
(fot. TVP)

Dokończ zdanie...


Najbardziej w tej reprezentacji nie lubię... tego, że nie potrafi odwrócić losów meczu. Jeżeli gra się nie układa, to wiemy, że do końca spotkanie raczej nic się nie zmieni. Wielkim minusem selekcjonera są słabe zmiany, które rzadko polepszają obraz gry, a także brak reakcji na wydarzenia meczowe. Dlatego ważnym będzie dobre wejście w spotkanie i szybkie objęcie prowadzenia.

Będę zaskoczony, jeżeli... Czechy wyjdą z grupy, chyba że wystarczą do tego trzy punkty. Wygrana ze Szkocją jest możliwa i jak najbardziej realna, ale mecze z Anglią i Chorwacją nie będą łatwe i trudno liczyć w nich na cokolwiek dobrego. Również Szkotów nie można lekceważyć: tym bardziej, że będą przecież grali przy kilkunastu tysiącach kibiców na Hampden Park w Glasgow.

Najwięcej radości sprawia mi... oglądanie Alexa Krala. Sledziłem jego rozwój odkąd grał w Teplicach. Ważną rolę odgrywał już w młodzieżowych reprezentacjach, a po powrocie do Slavii Praga nie miał najmniejszych problemów z wywalczeniem miejsca w składzie. Ba, nieustannie się rozwija! Na tle renomowanych klubów Ligi Europy wyglądał naprawdę świetnie, więc kwestią czasu był transfer do większego klubu. Wybrał rosyjską Premier Ligę (Spartak Moskwa) i choć pewnie mógł trafić lepiej, tam cieszy się regularną grą. To czasami w takim wieku (23 lata) najważniejsze. Kral jest utalentowany technicznie, dużo widzi i świetnie rozgrywka. Teoretycznie gra w środku pomocy, ale nie sprawia mu problemów zapędzenie się na jeden czy drugi bok, by dośrodkować do któregoś z kolegów. Liczę, że na mistrzostwach jego gwiazda rozbłyśnie pełnym blaskiem, a Spartak wkrótce okaże się za ciasny.

***

Wszystkie mecze mistrzostw Europy będzie można zobaczyć na antenie TVP Sport i na stronie tvpsport.pl - sprawdź plan transmisji!

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej