RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Skarb na Euro: Szkocja, czyli wiara w moc Premier League

Andy Robertson to niekwestionowany lider reprezentacji Szkocji (fot. Getty Images)
Andy Robertson to niekwestionowany lider reprezentacji Szkocji (fot. Getty Images)

Podczas gdy angielski futbol przechodzi pewną rewolucję, Szkoci wciąż opierają swoją grę na żelaznych „wyspiarskich” tradycjach: walka, zaangażowanie, siła fizyczna. Choć zespół ma sporo mankamentów, gra w nim tak wielu piłkarzy najlepszej ligi świata, że lekceważyć ich po prostu nie wypada. Więcej na ten temat pisze Karol Koczta, prowadzący na Twitterze konto Szkocki Futbol.

Jedyny taki „Skarb Kibica”. Mistrzostwa Europy bez tajemnic

Od pasjonatów dla pasjonatów. W ramach odliczania do mistrzostw Europy na portalu tvp.info codziennie będziemy publikować kolejne części...

zobacz więcej

Reprezentacja Szkocji awansowała na duży turniej po raz pierwszy od 23 lat. Droga była długa i wyboista, ale najważniejsze, że cel został zrealizowany. Nadzieje u Szkotów są spore, nawet wśród tych twardo stąpających po ziemi. Zespół w ostatnim czasie prezentował się naprawdę nieźle, a najważniejsi piłkarze imponowali dobrą, wyrównaną formą na przestrzeni całego sezonu. Klucza do ewentualnego sukcesu należy upatrywać w grze na własnym stadionie w dwóch z trzech meczów fazy grupowej i... braku presji. Piłkarze Steve'a Clarke'a mogą wszystko, ale nic nie muszą.

Na pewno będą walczyć, taki to naród. Pomóc w tym ma doping zagorzałych kibiców, którzy w końcu będą mogli wspierać swoich idoli z trybun Hampden Park. Szkoci liczą również na doświadczenie selekcjonera, który w kraju uważany jest za świetnego fachowca. W przeszłości Clarke pracował m.in. z Jose Mourinho, Luizem Felipe Scolarim czy Kennym Dalglishem.

57-letni szkoleniowiec zdecydował się zwerbować do kadry Che Adamsa, który występował wcześniej w młodzieżowych drużynach Anglii. Dziadkowie piłkarza Southampton pochodzą właśnie ze Szkocji, stąd wzięła się możliwość gry dla The Tartan Army. Już w pierwszych trzech meczach widać było, że będzie to bardzo przydatny zawodnik. Miejsce w kadrze na Euro znalazło się także dla trzech piłkarzy, którzy nie mieli do tej pory okazji zadebiutować w seniorskiej reprezentacji: mowa o Billym Gilmourze z Chelsea, Nathanie Pattersonie z Rangers i Davidzie Turnbullu z Celtiku. Wszyscy trzej są jednak na tyle utalentowani, że ich występ na mistrzostwach Europy jest bardzo prawdopodobny. Co ciekawe, powołanych na turniej zostało tylko dwóch piłkarzy mistrzów Szkocji - Rangers FC.

Skarb na Euro: Anglicy, czyli nie powtórzyć błędu sprzed lat

W finale Ligi Mistrzów znów spotkały się dwa angielskie kluby, tamtejsze szkółki masowo „produkują” kolejne piłkarskie talenty, a na Wyspach mają...

zobacz więcej

Najmocniejsza strona


Przede wszystkim piłkarze Premier League. To na nich spoczywa największa odpowiedzialność za wyniki kadry. Andy Robertson to ścisła światowa czołówka lewych obrońców, lider i kapitan reprezentacji. Jego wpływ na grę zespołu jest niepodważalny. Lewa strona obrony to zresztą najlepiej obsadzona pozycja w szkockiej ekipie. Coraz istotniejszą rolę odgrywa tam choćby Kieran Tierney, który w niedawnym meczu z Wyspami Owczymi zaliczył aż trzy asysty! Zdarzało mu się również występować na środku defensywy, gdzie całkiem nieźle współpracował z Grantem Hanleyem. Kapitan Norwich ma w dorobku 46 występów w angielskiej elicie, do której awansował niedawno po roku gry w Championship.

Duże nadzieje wiąże się również z formą Johna McGinna z Aston Villi, który kilkoma ostatnimi spotkaniami zasłużył na miano bohatera. W klubie gra praktycznie od deski do deski, nieźle wygląda też pod względem statystyk indywidualnych. Szkoci liczą także na Scotta McTominaya z Manchesteru United i wspomnianego wcześniej Che Adamsa. Ten drugi debiutował w meczu przeciwko Izraelowi. W dwóch kolejnych zanotował bramkę i asystę. Trzeba przyznać, ze jest to obiecujące wejście do drużyny. W Premier League zdobył w tym sezonie 9 bramek, dorzucił do tego 5 asyst. Bardzo przyzwoite liczby. Na Euro zobaczymy także Johna Flecka z Sheffield United, Ryana Frasera z Newcastle i Stuarta Armstronga z Southampton.
Steve Clarke ma w Szkocji opinię dobrego fachowca (fot. Getty Images)
Steve Clarke ma w Szkocji opinię dobrego fachowca (fot. Getty Images)

Słaby punkt


Właściwie można by znaleźć aż trzy takie elementy. Po pierwsze: formacja defensywna i brak klasowego partnera dla Granta Hanleya. O ile lewa strona wygląda bardzo okazale, tak w środku wciąż próbowani są coraz to inni zawodnicy. Najbardziej doświadczonym wśród środkowych obrońców jest Scott McKenna z Nottingham Forest, ale nie jest to piłkarz klasy europejskiej. Declan Gallagher, który podpisał niedawno kontrakt z Aberdeen FC, to niezły ligowy zawodnik, ale jego możliwości są bardzo ograniczone. W kadrze rozegrał zresztą zaledwie 7 meczów. Podobnie Liam Cooper z Leeds, który ma o dwa spotkania rozegrane mniej. Identycznym dorobkiem może pochwalić się Jack Hendry, wypożyczony z Celtiku do KV Oostende. Wspólny mianownik całej grupy? W oczy rzuca się przede wszystkim brak doświadczenia na międzynarodowym poziomie. Głównie z tego powodu na pozycji środkowego obrońcy ustawiany był w ostatnim czasie Scott McTominay.

Kolejna kwestia to starzejąca się kadra. Trzej powołani bramkarze liczą łącznie 107 lat! David Marshall i Craig Gordon wkrótce myśleć będą o zawieszeniu butów na kołku, a na horyzoncie nie widać wartościowych następców. Scott Bain z Celtiku ma już 29 wiosen, a kraj reprezentował tylko trzykrotnie. Nie zawsze zresztą był pierwszym wyborem w klubie.

Warto też wspomnieć o napastnikach. Kevin Nisbet w reprezentacji wystąpił tylko raz - przeciwko Wyspom Owczym. Zawodnik Hibernian jest wyróżniającą się postacią szkockiej Premiership, ale mam wrażenie, że pewnego pułapu nigdy nie przeskoczy. Lyndon Dykes ma 9 występów więcej i dwa strzelone gole. W lidze dla Queen's Park Rangers zdobył 12 bramek w 42 spotkaniach. Jego dorobek strzelecki nie rzuca na kolana. Che Adams to nowa twarz reprezentacji i nie do końca wiadomo, czy będzie się w pełni rozumiał z partnerami na boisku. Kluczowy będzie okres przygotowawczy i wypracowanie pewnych schematów. Jeśli uda się to zrealizować, Steve Clarke może mieć sporo pożytku z napastnika Southampton FC.

Skarb na Euro: Chorwacja, czyli czy leci z nami pilot?

Dopóki w składzie jest Luka Modrić, na Chorwatów zawsze trzeba będzie uważać. Wicemistrzowie świata dalecy są jednak od „mistrzowskiej” formy, a...

zobacz więcej

Uwaga, talent!


Jeśli mówimy o największym szkockim talencie, to jest to Billy Gilmour z Chelsea. Wychowanek Rangers FC od dłuższego czasu zbiera świetne recenzje za występy na angielskich boiskach. W tym sezonie rozegrał 5 meczów w Premier League, a przeciwko Fulham i Manchesterowi City grał od pierwszej do ostatniej minuty. 19-letni środkowy pomocnik notuje stały progres. Nic dziwnego, że od dłuższego czasu zapisany jest w notatnikach skautów największych europejskich klubów. Jest to jednak zdecydowanie melodia przyszłości, zarówno dla Chelsea jak i reprezentacji Szkocji. W tej zdążył zadebiutować w trakcie przygotowań do Euro. Czy to oznacza, że zobaczymy go w akcji również podczas mistrzostw? Oby.

Największe atuty Gilmoura to technika, przegląd pola, przewidywanie i świetne podania.
David Gilmour to największy talent szkockiej piłki (fot. Getty Images)
David Gilmour to największy talent szkockiej piłki (fot. Getty Images)

Największy nieobecny


Wiele osób ze środowiska piłkarskiego w Szkocji uważa, że jest to Ryan Gauld z Farense. 25-letni filigranowy pomocnik rozgrywa bardzo udany sezon na portugalskich boiskach. W 33 meczach ligowych zdobył 9 bramek i zaliczył 7 asyst! Kiedyś nazywany był „szkockim Messim”, głównie ze względu na podobne warunki fizyczne i świetną technikę użytkową. Jego kariera nie potoczyła się jednak tak, jak było to zapowiadane przez największe krajowe autorytety. Po nieudanym pobycie w Sportingu zdecydował się dołączyć do Farense, z którym awansował do Liga NOS. Jego kontrakt z klubem wygasa już z końcem maja, a w polskich mediach pojawiły się informacje o rzekomym zainteresowaniu jego usługami m.in. Legii Warszawa. Wydaje się, że Gauld zdecyduje się jednak na powrót na Wyspy. Brytyjska prasa łączy go z kilkoma klubami angielskiej Championship. Wychowanek Dundee United grywał w młodzieżowych drużynach Szkocji, ale w tej seniorskiej nie dane mu było jeszcze zadebiutować. I na razie nie będzie.

Przewidywany skład

(fot. TVP)
(fot. TVP)

Dokończ zdanie...


Czy wiedzieliście, że... aż 11 z 26 powołanych przez Steve'a Clarke'a piłkarzy rozegrało mniej niż dziesięć spotkań w reprezentacji Szkocji? Najbardziej doświadczonym z tej grupy jest Declan Gallagher, z dorobkiem 7 meczów* w seniorskiej kadrze The Tartan Army.

Bardzo ważne może być to, że... reprezentacja Szkocji rozegra dwa mecze fazy grupowej na swoim narodowym stadionie, czyli Hampden Park w Glasgow. Szkocki rząd w porozumieniu z SFA zapowiedział już, że nawet 12 tysięcy kibiców będzie mogło obejrzeć z trybun zmagania podczas Euro 2020, z czego połowa biletów przydzielona zostanie właśnie gospodarzom.

Największy pechowiec to... Kenny McLean. Gdyby nie kontuzja kolana, z pewnością i dla niego znalazłoby się miejsce wśród 26 powołanych. McLean to kluczowy piłkarz Norwich, dla którego w zakończonym awansem do Premier League sezonie rozegrał 38 spotkań, notując przy tym 6 asyst i dwukrotnie wpisując się na listę strzelców. * stan na 31.05, gdy tekst oddano do publikacji

***

Wszystkie mecze mistrzostw Europy będzie można zobaczyć na antenie TVP Sport i na stronie tvpsport.pl - sprawdź plan transmisji!

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej