RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Skarb na Euro: Chorwacja, czyli czy leci z nami pilot?

Wielu kibiców tylko czeka, aż Zlatko Dalić straci pracę (fot. Getty Images)
Wielu kibiców tylko czeka, aż Zlatko Dalić straci pracę (fot. Getty Images)

Dopóki w składzie jest Luka Modrić, na Chorwatów zawsze trzeba będzie uważać. Wicemistrzowie świata dalecy są jednak od „mistrzowskiej” formy, a dopóki kapitanem tego okrętu jest selekcjoner Zlatko Dalić, nadziei na lepsze jutro nie ma. O taktycznych brakach, ale też i jasnych stronach reprezentacji Vatrenich pisze znawca i pasjonat tamtejszego futbolu – Kacper Bagrowski, współprowadzący konto Piłkarskie Bałkany.

Jedyny taki „Skarb Kibica”. Mistrzostwa Europy bez tajemnic

Od pasjonatów dla pasjonatów. W ramach odliczania do mistrzostw Europy na portalu tvp.info codziennie będziemy publikować kolejne części...

zobacz więcej

Niecałe trzy lata temu Chorwaci zachwycili miliony kibiców, zdobywając w Rosji wicemistrzostwo świata. Zachwycano się walecznością Vatrenich, tym, ile serducha potrafili zostawić na boisku. Wszyscy znali słowa piosenki Zaprešić Boys – „Igraj moja Hrvatska”, atmosfera była cudowna, wspomnienia z tamtego okresu niemal wyłącznie piękne. Niestety, szanse na powtórkę takiego sukcesu na tegorocznym Euro są niewielkie.

Ostatnie trzy lata to czas przeciętności i popadania w marazm. Ivan Rakitić przeszedł na reprezentacyjną emeryturę, a trener Zlatko Dalić nie zrobił nic, aby jakkolwiek udoskonalić grę zespołu. Chorwaci stali się do bólu nudni i przewidywalni, po drodze zaliczając tak wstydliwe porażki jak 0:6 z Hiszpanią czy 1:4 z Portugalią. Wicemistrzów świata pokonała też nawet Tunezja, Węgry, czy - ostatnio, w marcu - Słowenia. Opinia publiczna coraz głośniej zaczęła domagać się głowy selekcjonera, wtórowali im też kibice, którzy – mimo ogromnego szacunku do jego osiągnięć – pragną zmian i powiewu świeżości (najlepiej w osobie Nenada Bjelicy) w reprezentacji.

Niestety, projekt pod tytułem „Dalić” już od dawna zmierza donikąd. Nie widać pomysłu na grę, dominują za to chaos i zagubienie. Zlatko Dalić jest bowiem fantastycznym motywatorem o wysoko rozwiniętych cechach wolicjonalnych, ale kiedy przychodzi do taktyki, zaczynają się schody. Od dłuższego czasu Chorwatów łatwo „rozczytać” i jeżeli trener nie wymyśli cudownego rozwiązania taktycznego, które wprawi rywali w osłupienie, to tegoroczne Euro może okazać się dla Vatrenich wielkim rozczarowaniem. Trudno spodziewać się bowiem, by kolejny raz udało się „przejechać” turniej na charakterze i zaangażowaniu.

Mimo wszystko, w Zagrzebiu, Splicie, Rijece, Puli, Zadarze czy Osijeku kibice wierzą w sukces swoich ulubieńców. Wierzą, bo kochają reprezentację. Niestety, wiara ta jest w tym roku mocno podkopana. A i kolejna piosenka Zaprešić Boys („8 Slova”) już nie jest tak dobra...

Skarb na Euro: Macedonia, czyli na pohybel logice

Macedońska federacja rzuca klubom kłody pod nogi, największe bankrutują, jedną z gwiazd zespołu jest rezerwowy piłkarz Napoli, a najważniejszym...

zobacz więcej

Najmocniejsza strona


Choć to dość nieoczywisty wybór, ogromną siłą Chorwatów będą w zasadzie obie strony: prawa i lewa. Skrzydła. Rywalizacja na tych pozycjach jest tak zacięta, że trener Dalić mógłby losować, kto wystąpi w danym spotkaniu i w żaden sposób nie osłabiłby tym swojej reprezentacji. W pierwszej jedenastce wybiegną najprawdopodobniej Perišić i Brekalo, a w odwodzie będą jeszcze chociażby młody Luka Ivanušec czy kolejna późno dojrzewająca chorwacka gwiazda – Mislav Oršić, mający za sobą fenomenalny sezon w Dinamie Zagrzeb. Dał się w nim zapamiętać między innymi dzięki hat-trickowi strzelonemu Tottenhamowi w meczu rewanżowym 1/8 finału Ligi Europy. Łącznie, we wszystkich rozgrywkach minionego sezonu, zdobył aż 24 gole i zanotował 9 asyst.

Jakością skrzydłowym nie ustępują fenomenalni piłkarze ze środka pola. Nikomu nie trzeba przedstawiać takich graczy jak Luka Modrić, Mateo Kovačić czy Marcelo Brozović. Do tego znamienitego grona dołącza też Nikola Vlašić – ofensywny pomocnik, który swoją fantastyczną postawą w moskiewskim CSKA przykuł uwagę wielu europejskich potentatów. Mówi się, że na San Siro chce go sam Milan! I tu również Dalić może poszczycić się głębią składu, bo przecież kogoś z wyżej wymienionej czwórki będzie musiał sadzać na ławce. Na ławce, na której będą już Pašalić czy Badelj. A przecież na turniej nie jadą chociażby Nikola Moro z Dynamo Moskwa czy jeden z największych talentów chorwackiej piłki – Lovro Majer.

To właśnie te dwa sektory boiska, pełne niezwykle kreatywnych, skutecznych i walecznych piłkarzy będą stanowić o sile Chorwatów na zbliżającym się turnieju.
Luka Modrić od lat pozostaje liderem reprezentacji Chorwacji (fot. Getty Images)
Luka Modrić od lat pozostaje liderem reprezentacji Chorwacji (fot. Getty Images)

Słaby punkt


Do słabych punktów na pewno trzeba zaliczyć linię obrony, której daleko do monolitu. Zresztą, defensywa to problem, z którym Chorwaci borykają się nie od dziś. Piłkarze tej formacji znacznie odstają poziomem od swoich kolegów z ofensywy.

W rolę lidera linii obrony Vatrenich wcieli się Duje Ćaleta-Car, klubowy kolega Arkadiusza Milika z Marsylii. Będzie to dla niego pierwszy wielki turniej, gdy trzeba dźwigać na barkach tak wielką odpowiedzialność. Rodzą się więc uzasadnione obawy o to, czy poradzi sobie z presją. On sam zapewnia, że jest gotów, ale kibice nastawieni są sceptycznie. Może dlatego, że jeszcze nie zdążył zapracować na zaufanie?

Jego partnerem będzie „elektryczny” Domagoj Vida, a w odwodzie pozostaną jedynie Mile Škorić – 29-latek z Osijeku i Joško Gvardiol, który docelowo ma występować na lewej obronie. Nie wiadomo, czy na Euro będzie w stanie zagrać kontuzjowany Dejan Lovren. Dalić chce jednak zabrać go na turniej, gdyż jest niezwykle ważną postacią w szatni. Z prawej strony zagra Šime Vrsaljko, który niemalże cały sezon przesiedział na ławce rezerwowych w Atletico, ew. Josip Juranović z Legii Warszawa. Samo rozważanie kandydatury piłkarza grającego na co dzień w trzydziestej lidze Europy do pierwszej jedenastki wicemistrzów świata świadczy jednak tylko o jej słabości. Względny spokój panuje jedynie z lewej strony, którą zabezpieczają Gvardiol, Barišić i Bradarić.

Uwaga, talent!


W reprezentacji, która od dobrych kilku lat nie wydała na świat defensora klasy światowej, wreszcie się objawił. Zapamiętajcie to nazwisko: Joško Gvardiol. 19-latek to najmłodszy piłkarz powołany przez Zlatko Dalića. Ma za sobą fenomenalny sezon w Dinamie Zagrzeb, z którym zdobył mistrzostwo i puchar Chorwacji, a także dość nieoczekiwanie dotarł do ćwierćfinału Ligi Europy. Większość chorwackich portali wybiera go do najlepszej jedenastki rozgrywek. Gvardiol potrafi grać zarówno na środku obrony, jak i na lewej stronie, co udowadniał na przestrzeni całego sezonu. Może więc wskoczyć do pierwszej jedenastki Vatrenich, korzystając na zamieszaniu wokół Borny Sosy i urazie Dejana Lovrena.

Lewonożny, młody defensor zdaje się być kompletnym, nowoczesnym obrońcą. Jest szybki, silny i dobrze wyszkolony technicznie. Nie boi się wchodzić w pojedynki z rywalami, z których najczęściej wychodzi zwycięsko. A nawet jeżeli straci piłkę – jego szybkość pozwala mu błyskawicznie zawrócić i naprawić swój błąd. Czuje się niezwykle pewnie z piłką przy nodze, co pozwala mu na świetne jej wyprowadzenie zakończone precyzyjnym podaniem. To zresztą jego znak rozpoznawczy z Dinama. Zagrania Gvardiola napędziły niejedną akcję bramkową ekipy z Zagrzebia. Zresztą – w piłkarzu, za którego RB Lipsk zapłaciło około 19 milionów euro, musi być coś wyjątkowego.
Joško Gvardiol to jeden z największych talentów chorwackiej piłki od lat (fot. Getty Images)
Joško Gvardiol to jeden z największych talentów chorwackiej piłki od lat (fot. Getty Images)

Największy nieobecny


Można dyskutować, czy na powołanie nie zasłużyli będący na liście rezerwowych Nikola Moro lub Lovro Majer, którzy mają za sobą naprawdę udane sezony, jednakże na miano największego pominiętego zasługuje rówieśnik wyżej wymienionej dwójki i bohater jednego z największych skandali ostatnich tygodni – Borna Sosa. Lewy obrońca VfB Stuttgart otrzymał bowiem niemieckie obywatelstwo i chciał pojechać na turniej z kadrą... Joachima Loewa. W wywiadzie udzielonym portalowi index.hr żalił się, że Zlatko Dalić nie powołał go na jesienne mecze towarzyskie, a jego decyzja o grze dla Niemiec jest stricte biznesowa. 23-latek usunął nawet ze swoich profili w mediach społecznościowych wszystkie zdjęcia z występów dla chorwackich młodzieżówek. Gdy okazało się jednak, że nie dostanie on zgody od FIFA na reprezentowanie Niemiec (zagrał dla chorwackiej kadry U21 w wieku 22 lat), wydał płaczliwe oświadczenie, w którym przepraszał Chorwatów i przyznał się do błędu. To oświadczenie nie przekonało jednak nikogo – ani kibiców, ani selekcjonera.

Jego nieobecność w reprezentacji to przede wszystkim ogromna strata sportowa. Boczny obrońca, który zalicza w Bundeslidze 10 asyst, to przecież skarb, którym nie pogardziłaby większość europejskich zespołów. Każdy medal ma jednak dwie strony i warto się zastanowić, czy obecność piłkarza, który jeszcze przed chwilą chciał „zdradzić” narodowe barwy wpłynęłaby dobrze na atmosferę w kadrze? Czy charakterni Vatreni zaakceptowaliby kolegę po czymś takim? Kibice niemalże jednogłośnie popierają decyzję Dalića o zostawieniu Sosy w domu. Jeżeli młody defensor chce odbudować zaufanie Chorwatów, czeka go jeszcze dużo pracy.

Przewidywany skład

(fot. TVP)
(fot. TVP)

Dokończ zdanie...



Będę zaskoczony, jeśli... reprezentacja Chorwacji zajdzie dalej niż do ćwierćfinału. Będzie to oznaczało, że ambicja, charakter i walka kolektywu są w stanie zrobić więcej niż zawiłe kombinacje taktyczne, w wymyślaniu których Zlatko Dalić jest zwyczajnie... słaby. Trener Chorwatów może skończyć jak Julian z serialu „Chłopaki z baraków” – wszystko wokół się wali, samochód, którym jedzie dachuje, a on i tak wychodzi z tego całego bałaganu bez szwanku, w dodatku z pełną szklaneczką dobrego alkoholu...

Cały kraj czeka na... zmianę selekcjonera. Gra Chorwatów od dawna kuleje, a Zlatko Dalić nie ma pomysłu na to, jak ją odmienić. Do objęcia posady selekcjonera szykuje się już Nenad Bjelica, który podobno w kontrakcie z Osijekiem ma nawet specjalny zapis, pozwalający mu bez przeszkód odejść z klubu, aby przejąć reprezentację narodową.

Trudno się nie ekscytować, gdy... patrzysz na Lukę Modricia. Tak po prostu. Facet ma 35 lat, a na boisku wciąż wygląda jak młody Bóg. Niesamowity przegląd pola, stalowe płuca, nienaganna technika, zaangażowanie, którego mogłoby mu pozazdrościć wielu piłkarzy... Niedawno przedłużył kontrakt z Realem Madryt i wciąż jest jednym z jego najważniejszych ogniw – tak samo zresztą jak reprezentacji. Trudno wyobrazić sobie Chorwację bez charakterystycznego Chorwata.

***

Wszystkie mecze mistrzostw Europy będzie można zobaczyć na antenie TVP Sport i na stronie tvpsport.pl - sprawdź plan transmisji!

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej