RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Skarb na Euro: Holandia, czyli wyjątkowo niskie oczekiwania

Holendrzy mogą zajść wysoko na Euro raczej jako „czarny koń” niż faworyci do medalu (fot. Getty Images)
Holendrzy mogą zajść wysoko na Euro raczej jako „czarny koń” niż faworyci do medalu (fot. Getty Images)

Gdy już grają na wielkim turnieju, niemal zawsze wymienia się ich w gronie faworytów. Holendrzy nie otrząsnęli się jednak po zmianie selekcjonera i choć w składzie wciąż mają wiele gwiazd, wielkich nadziei na medal wśród „Pomarańczowych” raczej nie ma. Skąd ten pesymizm? Gdzie szukać nadziei? O tym wybitny znawca tamtejszego futbolu – Mariusz Moński.

Jedyny taki „Skarb Kibica”. Mistrzostwa Europy bez tajemnic

Od pasjonatów dla pasjonatów. W ramach odliczania do mistrzostw Europy na portalu tvp.info codziennie będziemy publikować kolejne części...

zobacz więcej

Odejście Ronalda Koemana do Barcelony okazało się mieć ogromny wpływ na odbudowę pozycji reprezentacji Holandii w Europie. Choć po finale Ligi Narodów w 2019 roku wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, wszystko nagle się posypało. Odejście trenera to jedno, ale doszły do tego poważne kontuzje Virgila Van Dijka i Nathana Ake, a także słabsza dyspozycja kilku ważnych graczy (Wijnaldum, Van de Beek, Promes, De Roon, Blind). Następca musiał więc od samego początku łatać ubytki w składzie, zamiast rozwijać obiecujący projekt.

Gdyby jeszcze stery objęła jakaś wybitna postać, to można byłoby liczyć, że nic wielkiego się nie stanie, ale – niestety – nowym selekcjonerem Oranje został Frank de Boer. Były legendarny piłkarz miał w ostatnich latach fatalną passę w roli trenera. Nic dziwnego, że jego nominacja wzbudziła sporo kontrowersji i wielkie niezadowolenie wśród kibiców. Reprezentacja prowadzona przez Franka gra słabo i tylko na papierze przypomina tę prowadzoną przez Koemana.

Według większości ekspertów, najważniejszą decyzją jaką musi podjąć Frank De Boer przed turniejem jest ta, czy z najsilniejszymi rywalami grać dwójką czy trójką środkowych obrońców. Dotychczasowe mecze wskazują, że Holandia nie ma obecnie tak mocnej drużyny, by potrafić zdominować przeciwnika grając swoim „sztandarowym” ustawieniem 4-3-3. Dużo łatwiej grałoby im się ustawieniem z piątką obrońców i głębiej ustawioną defensywą. Zobaczymy, czy wnioski jakie zebrał Frank de Boer w meczach z Włochami i Turcją przekonają go do tego systemu.

Skarb na Euro: Ukraina, czyli pokazać dobry futbol

Pięć lat temu nie zdobyli na mistrzostwach Europy nawet punktu. Dziś są w stanie rywalizować z każdym i każdemu, nawet największym, napsuć krwi -...

zobacz więcej

Najmocniejsza strona


Nawet bez kontuzjowanego Virgila Van Dijka najsilniejszą stroną Holandii wydaje się być defensywa. Do niedawnego meczu z Turcją, przez cztery lata tylko Niemcy i Francuzi potrafili strzelać w pojedynczych meczach więcej niż jednego gola bramkarzom Oranje. Na bokach obrony grają Wijndal z Dumfriesem, czyli gracze, którzy lada chwila odejdą z Eredivisie do topowych europejskich klubów. W środku defensywy Holendrzy mają do dyspozycji czołowych obrońców Serie A – Matthijsa de Ligta i Stefana de Vrija. Oprócz nich jest jeszcze doświadczony Daley Blind i wracający po poważnej kontuzji Nathan Ake. Dodatkowym atutem jest mentalność tych graczy, ponieważ większość z nich wielokrotnie w swoich klubach pełni lub pełniło rolę kapitana. Defensorzy Oranje potrafią płynnie w czasie meczu przechodzić z gry czwórką obrońców do różnych wariantów formacji z trzema środkowymi. Oczywiście brak kapitana i lidera reprezentacji będzie odczuwalny, ale potencjał defensywy jest mimo to bardzo duży.
Pod nieobecność Van Dijka, Memphis Depay jest największą gwiazdą reprezentacji (fot. Getty Images)
Pod nieobecność Van Dijka, Memphis Depay jest największą gwiazdą reprezentacji (fot. Getty Images)

Słaby punkt


Wielu twierdzi, że największym problemem Holandii, jest brak klasowej „dziewiątki”. Jednak moim zdaniem największy problem tkwi w środku pola. Frank de Boer odstawił Martina de Roona i w drużynie brak pomocnika, który ubezpieczałby obrońców. Frenkie de Jong i Gini Wijnaldum grają w kadrze bardziej ofensywnie niż w klubach, a Davy Klaassen czy Donny van de Beek to gracze ofensywni i nie nadają się zbytnio do spełniania tej roli. Zresztą Klaassena już Frank jako defensywnego pomocnika wystawiał i jego gra wyglądała tragicznie.

Najlepszym wyborem byłoby wystawienie na tej pozycji Blinda, przede wszystkim ze względu na jego doświadczenie, ale kontuzje Nathana Ake i szczególnie Virgila Van Dijka spowodowały, że zawodnik Ajaksu bardziej potrzebny jest w linii obrony. Innym rozwiązaniem byłoby postawienie na Koopmeinersa lub Gravenbercha, bo to dla nich obecnie idealna pozycja, ale De Boer raczej się na to nie odważy.

Skarb na Euro: Belgia, czyli nie zmarnować „złotego pokolenia”

Wybitna ofensywa i nieco mniej imponująca, choć bardzo doświadczona formacja defensywna – brązowi medaliści mistrzostw świata będą podczas Euro...

zobacz więcej

Uwaga, talent!


Wiele reprezentacji największy problem ma ze znalezieniem odpowiedniej klasy lewego obrońcy. Tymczasem Holandia ma na tej pozycji mnóstwo dobrych graczy. W kadrze są przecież Van Aanholt (Crystal Palace), Blind (Ajax) czy też mogący występować na tej pozycji Ake (Manchester City). W młodzieżówce występują Bakker (PSG) i Malacia (Fayenoord). Doszło do tego, że Ridgeciano Haps z Feyenoordu wolał wybrać grę dla Surinamu niż czekać na powołanie.

Wszyscy ci zawodnicy są jednak w cieniu 21-letniego gracza AZ Alkmaar Owena Wijndala. W ciągu ostatnich dwóch sezonów Wijndal został gwiazdą Eredivisie, i tylko Nicolas Tagliafico, Argentyńczyk z Ajaksu, dotrzymuje mu kroku na tej pozycji. Szybki, świetnie wyszkolony technicznie, dysponujący bardzo dobrym dośrodkowaniem obrońca AZ, już znalazł się w notesach skautów największych europejskich klubów. Jeżeli nie przyplącze mu się jakaś poważna kontuzja, to wielka kariera jest mu po prostu pisana. Może nawet od razu po turnieju.
Frank De Boer nie jest tej samej klasy fachowcem co jego poprzednik (fot. Getty Images)
Frank De Boer nie jest tej samej klasy fachowcem co jego poprzednik (fot. Getty Images)

Największy nieobecny


Dotychczas, przy kolejnych powołaniach do kadry Oranje, największym nieobecnym był Wout Weghorst. Jednak tym razem Frank de Boer ugiął się pod naporem opinii publicznej i powołał napastnika Wolfsburga. Jasnym stało się więc, że największymi przegranymi będą skrzydłowi. Selekcjoner Oranje zdecydował, że na Euro nie zabierze Anwara El Ghaziego oraz Stevena Bergwijna, i to zawodnik Tottenhamu stał się największym przegranym ostatecznej selekcji. Po części sam jest sobie winien, bo nie grał w klubie na miarę swoich możliwości, ale wydawało się, że i tak jego akcje stoją wyżej niż Quincy’ego Promesa. Niestety dla byłego zawodnika PSV, to gracz Spartaka znalazł się w 26-osobowej kadrze Franka De Boera. Dla Bergwijna to znak, że jeśli nie będzie regularnie grał – i to dobrze! – w klubie, na kolejny turniej – o ile Holandia się na niego zakwalifikuje – też raczej nie pojedzie. Chyba czas na powrót do Eredivisie, gdzie mógłby odbudować swoją formę. Jest duża szansa, że Ajax wyciągnie do niego pomocną dłoń...

Przewidywany skład

(fot. TVP)
(fot. TVP)

Dokończ zdanie


Sukcesem będzie, jeśli... Holandia awansuje dalej niż do ćwierćfinału. Patrząc na samych zawodników i kluby w jakich oni grają, mogłoby się wydawać, że celem tej drużyny jest medal, ale tak nie jest. Owszem, za kadencji Ronalda Koemana Oranje zagrali w finale Ligi Narodów i wygrali grupę z Francją i Niemcami, ale od tego czasu wiele się zmieniło. Frank de Boer nie jest tej klasy trenerem co Ronald Koeman, nie ma też takiej „chemii” z zespołem jak obecny szkoleniowiec Barcelony. Do tego kontuzja wyeliminowała kapitana i lidera reprezentacji Virgila Van Dijka. Holendrzy nie zachwycali swoją grą w Lidze Narodów, a niedawno dostali lanie od Turków. Dlatego tez uważam, że awans do najlepszej czwórki turnieju byłby wielkim sukcesem podopiecznych Franka de Boera.

Wszystko w rękach... Mempisa Depaya. Pod nieobecność Van Dijka to Depay jest największą gwiazdą holenderskiej drużyny. Bez jego goli i asyst Oranje mieliby kłopoty z każdym rywalem. Dość powiedzieć, że w ciągu ostatnich 5 lat Memphis rozegrał w kadrze 41 meczów, w których zdobył 20 goli i zanotował tyle samo asyst. Jego współpraca z Wijnaldumem była przez wiele miesięcy kluczowa dla wyników reprezentacji. Depay może być w meczu niewidoczny, nie brać udziału w pressingu, ale to jego akcje decydują najczęściej o końcowym rezultacie. Ma za sobą znakomity sezon w barwach Olympique Lyon i szykuje się do przeprowadzki do Barcelony. A że ma wielkie ego, to pewnie zrobi wszystko, by zabłysnąć na turnieju, który będzie oglądała cała Europa...

Największa presja spoczywa na... trenerze reprezentacji. Frank de Boer zastąpił uwielbianego przez wszystkich Ronalda Koemana i nie potrafi – co niestety można było przewidzieć – osiągać takich wyników jak poprzednik. Wiele do życzenia pozostawia też styl gry drużyny. Czołowi gracze nie mają z nim tak dobrych relacji jak z Koemanem i to widać podczas meczów. Oranje za kadencji poprzedniego selekcjonera grali z pasją i ogromnym zaangażowaniem. Potrafili odwracać losy przegranych, wydawać by się mogło, meczów. Nic takiego nie ma obecnie miejsca. Drużyna jest nijaka i raczej męczy kibiców swoją grą. Jeżeli Frank de Boer chce zmienić panujące o nim opinie, to Holandia na Euro musi zagrać widowiskowo i dojść minimum do ćwierćfinału.

***

Wszystkie mecze mistrzostw Europy będzie można zobaczyć na antenie TVP Sport i na stronie tvpsport.pl - sprawdź plan transmisji!

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej