RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Skarb na Euro: Ukraina, czyli pokazać dobry futbol

Ukraińcy to jedna z najciekawszych europejskich reprezentacji (fot. Angelo Blankespoor/Soccrates/Getty Images)
Ukraińcy to jedna z najciekawszych europejskich reprezentacji (fot. Angelo Blankespoor/Soccrates/Getty Images)

Pięć lat temu nie zdobyli na mistrzostwach Europy nawet punktu. Dziś są w stanie rywalizować z każdym i każdemu, nawet największym, napsuć krwi - zwłaszcza dzięki zabójczemu środkowi pola. Andrij Szewczenko już dokonał z reprezentacją Ukrainy wiele, ale to sukces na mundialu ma być „wisienką na torcie”. Czy mu się uda? Między innymi o tym pisze wybitny znawca futbolu z tego kraju - Kamil Rogólski.

Jedyny taki „Skarb Kibica”. Mistrzostwa Europy bez tajemnic

Od pasjonatów dla pasjonatów. W ramach odliczania do mistrzostw Europy na portalu tvp.info codziennie będziemy publikować kolejne części...

zobacz więcej

Kiedy w październiku 2019 roku arbiter odgwizdał koniec meczu Ukraina – Portugalia, na Stadionie Olimpijskim w Kijowie zapanowała euforia. Awans na wielki turniej, wygrana z aktualnym mistrzem Europy oraz pierwsze miejsce w grupie miało swój szczególny wymiar. Andrij Szewczenko, który jeszcze jako piłkarz był ulubieńcem trybun w stolicy kraju, miał na tym samym stadionie kolejny moment chwały. Trzy lata wcześniej przejmował drużynę rozbitą mentalnie i sportowo po mistrzostwach we Francji, z zerowym doświadczeniem jako pierwszy trener. Ukraina, choć społecznie i politycznie nadal poróżniona, piłkarsko wydaje się zjednoczona jak nigdy dotąd.

Mimo że wojna na Krymie i w Donbasie wywołała kryzys ekonomiczny, który uderzył w ukraiński futbol, trzeba przyznać, że „sportowo” udało im się wyjść obronną ręką. Paradoksalnie, wydaje się, że sytuacja po 2014 roku... pomogła reprezentacji. Dynamo Kijów oraz Szachtar Donieck mają od lat bardzo dobry poziom szkolenia. Jednak w okresie największej finansowej prosperity, nawet najzdolniejsi Ukraińcy mieli bardzo daleką drogę do pierwszego składu. Teraz stawia się na nich z dużo większą odwagą. Dynamo jesienią w fazie grupowej Ligi Mistrzów mogłoby wystawić dobrą jedenastkę złożoną z samych Ukraińców i dziewięciu wychowanków. Średnia wieku nie przekraczałaby 21,5 roku. Tacy piłkarze jak Cyhankow, Szaparenko oraz Zabarny nie tylko grają w klubie, ale również dźwigają ciężar wyniku na swoich barkach.

Szachtar, któremu na przestrzeni lat zarzucano traktowanie rodzimych piłkarzy po macoszemu, tylko w zakończonym właśnie sezonie wypromował do reprezentacji kilku swoich wychowanków - Bondara i Kornijenkę z drużyny mistrzów świata U-20, Trubina będącego objawieniem ostatniej edycji Ligi Mistrzów czy bardzo zdolnego technicznie Sudakowa. Kolejnym pozytywnym skutkiem sytuacji ekonomicznej jest większa liczba reprezentantów w czołowych ligach. Ołeksandr Zinczenko oraz Rusłan Malinowski to piłkarze niewątpliwie znani w całej Europie. Szewczenko na mistrzostwa Europy powołał ośmiu piłkarzy grających na co dzień w ligach zagranicznych. Dziewiątego Wiktora Kowałenkę, reprezentującego Atalantę, wyeliminowała kontuzja. Dla porównania na Euro 2012 znalazło się miejsce tylko dla dwóch takich zawodników.

Dziś w reprezentacji Ukrainy zderzają się ze sobą dwa specyficzne pokolenia. To starsze, które grało z Andrijem Szewczenką w reprezentacji lub rywalizowało z nim na ligowych boiskach oraz tak zwana „nowa fala”, czyli piłkarze U-23, którzy objawili się od zakończenia przegranego Euro we Francji. W skład tego pierwszego grona wchodzą m.in. Taras Stepanenko, Andrij Jarmołenko, Serhij Krywcow i Andrij Piatow. Ten ostatni w jednym z wywiadów wypowiedział się na temat sytuacji, w której kolega z drużyny staje się trenerem. Jak podkreślił - stosunki z weteranami ukraińskiej kadry są partnerskie, ale jednak z pewnym dystansem. Zaś dla tego młodszego pokolenia Szewczenko to idol z plakatów. Nie jest wykluczone, że Ukrainie, wraz z odejściem starej gwardii, będzie trudniej o sukces, co czyni nadchodzący turniej jeszcze bardziej szczególnym.

Skarb na Euro: Polska, czyli kto pomoże Lewandowskiemu

Za kadencji Jerzego Brzęczka Robert Lewandowski spisywał się w reprezentacji poniżej oczekiwań. Zbigniew Boniek, prezes PZPN, postanowił więc w...

zobacz więcej

Najmocniejsza strona


Gdyby wybrać jedną formację, na której Ukraina może oprzeć swój optymizm, jest to zdecydowanie środek pola. W preferowanym ustawieniu 4-3-3 Taras Stepanenko, Rusłan Malinowski oraz Ołeksandr Zinczenko są nie tylko mocni indywidualnie, ale też bardzo dobrze uzupełniają się pod względem stylu gry. Za Stepanenką stoi doświadczenie 60 meczów dla Ukrainy i ponad 300 dla Szachtara Donieck, w tym wiele w Lidze Mistrzów. O jego statusie może świadczyć to, że jego kontuzję w poprzednim sezonie bardzo mocno odczuto zarówno w klubie, jak i reprezentacji. Jako defensywny pomocnik odgrywa bardzo ważną rolę w destrukcji. Cechuje go świetna motoryka i mobilność.

Rusłana Malinowskiego polscy kibice mogą kojarzyć z meczów Legia Warszawa - Zoria Ługańsk oraz Lech Poznań - Genk. Dziś można śmiało nazwać go gwiazdą Atalanty. Odejście Papu Gomeza do Sevilli tylko uwypukliło atuty Malinowskiego, który wcześniej słynął przede wszystkim z atomowego uderzenia lewą nogą. Ukrainiec od meczu z Hellasem w marcu, aż po finał Pucharu Włoch z Juventusem, zaliczył jedenaście kolejnych spotkań z golem lub asystą. W następujących po sobie starciach z Udinese i Fiorentiną zaliczył po dwie asysty. Ostatnim piłkarzem z zagranicy w Serie A, który tego dokonał, był Luis Figo w 2007 roku. A to i tak nie odda w pełni wyczynów Malinowskiego w rozegraniu. Tylko w meczu z Romą na Stadio Olimpico zanotował cztery kluczowe podania!

Tercet uzupełnia Ołeksandr Zinczenko. Mimo przesunięcia przez Guardiolę na lewą obronę Manchesteru City, nie należy zapominać, że to nadal nominalny środkowy/ofensywny pomocnik. Dla Ukrainy pełnił do tej pory bardziej ofensywną rolę niż Malinowski. Bardzo mocno poprawił grę w destrukcji. Można powiedzieć, że jest wolnym elektronem w środku boiska. Potrafi zejść na skrzydło czy nawet zdublować napastnika. Uniwersalność, dzięki pracy z Pepem Guardiolą, ma pokrycie w atutach Zinczenki. Jego historia stanowi wręcz pewien symbol: kiedyś w sporze z Szachtarem Donieck, pozostawał bez drużyny ponad pół roku. Jak sam relacjonował, w tym czasie trenował sam na ulicach Moskwy. Życie poprowadziło go przez rosyjski FK Ufa po Manchester City i finał Ligi Mistrzów.
Andrij Szewczenko ma sporo kłopotów na ławce rezerwowych (fot. Getty Images)
Andrij Szewczenko ma sporo kłopotów na ławce rezerwowych (fot. Getty Images)

Słaby punkt


Największy słaby punkt reprezentacji Ukrainy to bardzo duża różnica między żelazną jedenastką a ławką rezerwowych. Na domiar złego, z turnieju ze względów zdrowotnych wypadli piłkarze stanowiący niezłą alternatywę - Wałerij Bondar, Watalij Bujalski, Wołodymyr Szepeliew, Wiktor Kowałenko, Jewhen Konoplianka czy Junior Moraes. Ten mechanizm bardzo dobrze widać choćby na pozycji „dziewiątki”, gdzie niekwestionowanym numerem jeden jest Roman Jaremczuk. Dla belgijskiego Gent zdobył ponad 60 bramek. Stał się wybawieniem dla Szewczenki, który na początku swojej kadencji próbował ustawienia bez klasycznego napastnika. Z musu, ponieważ tak trudno było znaleźć kogokolwiek na poziom reprezentacji. W 2019 roku ukraiński paszport otrzymał urodzony w Brazylii Junior Moraes, najlepszy strzelec Szachtara w ostatnich latach. Jednak ze względu na wiek i pogarszającą się formę jego występy w reprezentacji pozostawiały sporo do życzenia. Kilka tygodni temu zerwał więzadła krzyżowe, co wyeliminowało go do końca roku. Ukraina została na ławce rezerwowych z Artemem Besedinem z Dynama Kijów i Artemem Dowbykiem z SK Dnipro-1, którzy poziomem nie wyrastają ponad ligę ukraińską. Gdyby coś przytrafiło się Jaremczukowi, szanse Ukrainy podczas EURO znaczenie by spadły.

Ostatni rok minął pod znakiem szukania głębi składu. Koronawirus zdziesiątkował reprezentację Ukrainy do tego stopnia, że w meczu towarzyskim z Francją jesienią 2020 roku rezerwowym golkiperem był 45-letni trener bramkarzy, legenda Dynama Kijów - Ołeksandr Szowkowski. Szansę na boisku dostawali piłkarze, którzy w normalnych okolicznościach nie mogliby liczyć na powołanie. Próbą generalną w kontekście sytuacji kryzysowej był niedawny mecz z Kazachstanem w eliminacjach do mistrzostw świata. Ukraina musiała sobie poradzić bez podstawowego duetu skrzydłowych - Cyhankowa i Jarmołenki oraz bez Stepanenki – najlepszego defensywnego pomocnika. By przykryć brak podstawowych ogniw, Szewczenko przemodelował ustawienie na takie z trzema obrońcami i wahadłowymi, które do tej pory było przez niego testowane sporadycznie. Skończyło się na rozczarowującym remisie 1:1.

Innym problemem Ukrainy są bramkarze. Andrij Piatow stracił miejsce w podstawowym składzie Szachtara Donieck, więc nie może się liczyć. Hrihorij Buszczan – pierwszy bramkarz Dynama Kijów - bardzo dobre interwencje przeplata z karygodnymi błędami. Nadzieję stanowi objawienie ostatnich miesięcy, 19-letni Anatolij Trubin, który w klubie wygrał rywalizację z Piatowem. Jednak nawet on nie był pewnym punktem, kwitując swój niemrawy początek w reprezentacji sprokurowanym rzutem karnym w majowym sparingu z Bahrajnem. Na kilka dni przed turniejem przy bardzo newralgicznej pozycji trzeba postawić znak zapytania.

Skarb na Euro: Rosja, czyli siła w doświadczeniu

Rosjanie zaskoczyli na ostatnim mundialu i chcieliby zrobić to ponownie. Choć w zespole Sbornej brakuje gwiazd światowego formatu, trener Stanisław...

zobacz więcej

Uwaga, talent!


W wyborze największego talentu postanowiłem pominąć piłkarzy znanych już szerszej publiczności jak choćby Wiktor Cyhankow. Najbardziej przełomowy sezon w karierze ma za sobą inny wychowanek Dynama Kijów. Środkowy obrońca, 18-letni Ilia Zabarny. Zadebiutował w seniorskiej piłce 11 września 2020 roku. Dziś ma za sobą dwa mecze z Niemcami, dwa z Francją, jeden z Hiszpanią oraz po dwa z Juventusem i Barceloną w Lidze Mistrzów. Z Dynamem Kijów zdobył mistrzostwo oraz Puchar Ukrainy. Nastolatek imponuje warunkami fizycznymi, motorycznymi oraz bardzo silną mentalnością. Świadczy o tym fakt, że jest w stanie skutecznie rywalizować z piłkarzami, których jeszcze niedawno widział tylko na ekranie telewizora. Kiedy trenerem Dynama został Mircea Lucescu, jednym z jego życzeń był nowy stoper. W tym kontekście wymieniano m.in. Marcao z Galatasaray. Jak się później okazało, sytuacja kadrowa w obronie wykreowała etatowego reprezentanta Ukrainy z dużym potencjałem.
19-letni Ilia Zabarny to dla Ukrainy rozwiązanie na lata na środku obrony (fot. Getty Images)
19-letni Ilia Zabarny to dla Ukrainy rozwiązanie na lata na środku obrony (fot. Getty Images)

Największy nieobecny


Patrząc na listę powołanych do reprezentacji Ukrainy, trudno doszukać się nazwiska, którego brak może zaważyć na wyniku. Niemniej jednak istnieje kwestia, która nad Dnieprem stała się przedmiotem debaty. To fakt pomijania przez Szewczenkę niektórych wyróżniających się postaci z ligi ukraińskiej, szczególnie z trzeciej siły w kraju – Zorii Ługańsk. Nie jest tajemnicą, że różnica w poziomie sportowym i organizacyjnym między Szachtarem Donieck oraz Dynamem Kijów a resztą jest kolosalna. Większa niż różnica punktowa w tabeli. Szewczenko poprzez niektóre swoje wybory pokazał jak nie ceni ogólnego poziomu ligowego na Ukrainie. Kabajew, Jurczenko oraz Koczerhin, będący siłą napędową linii pomocy Zorii, nie doczekali się szansy.

Selekcjoner preferuje rezerwowych piłkarzy tzw. wielkiej dwójki. Prawdopodobnie, gdyby nie kontuzja, w kadrze na turniej znalazłby się Jewhen Konoplianka, który ma za sobą sezon do zapomnienia i jest cieniem dawnego zawodnika. To przywiązanie do niektórych nazwisk jest przedmiotem krytyki. Jeszcze bardziej zjawisko widać na przykładzie prawej obrony, gdzie wyborem numer jeden jest Ołeksandr Karawajew z Dynama Kijów, a opcją numer dwa inny piłkarz mistrzów Ukrainy - Ołeksandr Tymczyk. Obaj przegrywają rywalizację z Tomaszem Kędziorą. Karawajew został przesunięty do prawej pomocy, a Tymczyk jako alternatywa dla Polaka uzbierał nieco ponad 400 minut we wszystkich rozgrywkach w ubiegłym sezonie. Mimo to, podstawowy prawy obrońca Zorii Ługańsk - Denys Faworow - nawet nie był brany pod uwagę. Generalnie Ukraińcy dysponują wybitnymi jednostkami, ale trzeba jasno podkreślić, że wybór nie jest zbyt szeroki.

Przewidywany skład

(fot. TVP)
(fot. TVP)

Szewczenko Ukrainą już dokonał czegoś, co jest cenniejsze niż pojedynczy rezultat. Zbudował tożsamość drużyny. Poprzednie Euro, oprócz klęski, uwydatniło brak spójności taktycznej. Brak klarownego planu. I przede wszystkim bardzo prymitywny styl gry. Następna kadencja miała to zmienić. Reprezentacja Ukrainy z meczu na mecz doszkalała umiejętność gry w ataku pozycyjnym. Wraz z rosnącym poziomem zrozumienia na boisku, pomocnicy zaczęli próbować trudniejszych rozwiązań.

Znakiem rozpoznawczym Ukraińców stała się łatwość w przejściu do ofensywy po odzyskaniu piłki, gdzie każde następne podanie przyspiesza akcję. W obrębie pola karnego góruje kreatywność poszczególnych piłkarzy. Od pozycji numer osiem, czyli Malinowskiego, przez Zinczenkę, po tercet w ataku: Jarmołenko, Cyhankow, Jaremczuk, Ukraina dysponuje zawodnikami bardzo dobrze wyszkolonymi technicznie. Opcją z ławki pozostaje naturalizowany Brazylijczyk z Szachtara Donieck, czyli Marlos.

Istotną rolę w budowaniu akcji ofensywnych odgrywa jeszcze środkowy obrońca Szachtara - Mykoła Matwijenko, który słynie na Ukrainie z celnych, kilkudziesięciometrowych podań lewą nogą. Nastawienie Szewczenki do atrakcyjnego stylu gry zdałoby się na nic, gdyby nie to, że ma do tego odpowiedni materiał ludzki. Oczywiście w tej kozackiej fantazji istnieją granice. Ukraina w starciach z topowymi drużynami w Europie nastawia się na kontry.

Co istotne, jeśli Ukraina jest zmuszona do obrony, w pracy nad szczelnością szyków Szewczence pomagają sprowadzeni przez niego asystenci z Włoch - Mauro Tasotti i Andrea Maldera, którzy wynieśli doświadczenie z Milanu. Popisowy w wykonaniu reprezentacji Ukrainy był marcowy mecz z Francją na Stade de France w eliminacjach mundialu, gdy naszpikowana gwiazdami ofensywa rywala została zneutralizowana. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1, a gol dla Francji padł po spalonym. Co ciekawe, Ukraińcy faulowali tylko trzykrotnie, a gospodarze siedemnastokrotnie. Piłkarze znad Dniepru ewidentnie wyciągnęli wnioski z druzgocącej porażki z października zeszłego roku na tym samym stadionie.

Ewentualny sukces Ukrainy na zbliżającym się turnieju zależy od kilku czynników. Mogą ją pogrzebać błędy indywidualne, kontuzje i wykluczenia, ale z pewnością ich mecze nie będą nudzić neutralnego widza.


***

Wszystkie mecze mistrzostw Europy będzie można zobaczyć na antenie TVP Sport i na stronie tvpsport.pl - sprawdź plan transmisji!

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej