RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Skarb na Euro: Finlandia, czyli obudzić miłość do piłki

Finowie to grupa wojowników, którzy każdemu rywalowi mogą narobić problemów (fot. Getty Images)
Finowie to grupa wojowników, którzy każdemu rywalowi mogą narobić problemów (fot. Getty Images)

Finlandia piłką nie stoi, ale... niewykluczone, że zacznie. Debiutanci na Euro o medal może nie powalczą, ale – jak przekonuje Mateusz Dubiczeńko, wielki znawca tamtejszego futbolu – są w stanie napsuć krwi każdemu.

Jedyny taki „Skarb Kibica”. Mistrzostwa Europy bez tajemnic

Od pasjonatów dla pasjonatów. W ramach odliczania do mistrzostw Europy na portalu tvp.info codziennie będziemy publikować kolejne części...

zobacz więcej

Kolejny europejski turniej przynosi debiutantów na wielkiej arenie. Jednymi z nich, obok piłkarzy z Macedonii Północnej, są Finowie. Targani rozmaitymi problemami, od elity zwykle trzymali się z daleka. W końcu jednak selekcjoner Markku Kanerva wykorzystał niezłą generację graczy i ich życiową formę, tworząc zespół, który wielu kibicom niechybnie będzie kojarzył się z... Islandią.

Dla „Huuhkajat” awans na Euro to sprawa wielka, którą kraj żyje teraz i – niewykluczone – będzie żył jeszcze wiele lat. Nie sposób bowiem przewidzieć, kiedy znów uda im się wywalczyć bilet na wielki turniej... Jest to też szansa, by w miejscu, w którym bezsprzecznie rządzi hokej, ludzie nieco chętniej sięgali po piłkę.

Progres widoczny jest od lat, inwestowane są też coraz większe pieniądze. Nie ma wątpliwości, że prawdziwym motorem napędowym dla popularności piłki nożnej w Finlandii mogłyby być właśnie udane mistrzostwa Europy. Turniej, która dla Finów będzie nie tylko świętem sportu, ale też wydarzeniem obyczajowym – uczącym ludzi prawdziwej, wielkiej miłości do futbolu, której nie jest w stanie rozpalić co najwyżej przeciętna liga krajowa.

Skarb na Euro: Dania, czyli najwyższy czas na sukces

Mają niezłych piłkarzy na niemal każdej pozycji i trenera, który z solidnego europejskiego zespołu potrafił wykrzesać „coś więcej”. Czy to...

zobacz więcej

Najmocniejsza strona


Sukces reprezentacji Finlandii budowany jest w największym stopniu na całkowitym oddaniu się drużynie. Nie może więc dziwić, że właśnie zbudowany przez selekcjonera kolektyw trzeba uznać za jej największy atut. Kanerva wyrównał wartość każdego ze swych zawodników, nie patrząc na jego status bądź klub, w którym gra na co dzień. Wszyscy są równie ważni i równie ważne są wszystkie zadania, jakie wykonują na boisku. Finowie wychodzą z założenia, że jeśli piłkarz wie, jakie są wobec niego oczekiwania, to czuje się na boisku pewniej i jest w swych działaniach bardziej efektywny. Ważne jest też to, by żadna z misji go nie przytłoczyła i nie wykraczała poza potencjał, jakim dysponuje. W tym już głowa sztabu szkoleniowego, który sporo czasu poświęca bacznym obserwacjom i analizom.

Budowania szatni i podstaw „team spirit” nie byłoby także bez podniesienia morale w zespole. Za to w największym stopniu odpowiedzialni są piłkarze z najmocniejszych klubów, którzy z dużymi oczekiwaniami mierzą się przecież niemal co tydzień.
Grający w Anglii Teemu Pukki to największa gwiazda Finów (fot. Getty Images)
Grający w Anglii Teemu Pukki to największa gwiazda Finów (fot. Getty Images)

Słaby punkt


Niepokojący w kontekście reprezentacji Finlandii jest fakt, z jak wąskiej grupy piłkarzy korzysta podczas swej kadencji Markku Kanerva. Nie licząc gwiazd, weteranów czy wiernych wojowników trenera, próżno szukać w zespole skutecznych bohaterów „drugiego planu”. W wielu spotkaniach także ławka rezerwowych pozostawiała wiele do życzenia, bo nie licząc Marcusa Forssa czy Joela Pohjanpalo, nie ma na niej zbyt wiele jakości.

Najsłabszym punktem pozostaje jednak od lat, niezmiennie, defensywa. Odkąd karierę skończył Sami Hyypia, obrońcy na zbliżonym choćby poziomie Finowie się nie doczekali. Formacja kierowana przez Arajuuriego i Toivio ma oczywiście niezłe momenty, potrafi nawet rozegrać kilka spotkań „na zero z tyłu”, ale czy to zestaw na miarę europejskiej czołówki? Można mieć wątpliwości. Nie najlepiej o fińskiej defensywie świadczy też fakt, że tylko tam znajduje się miejsce dla graczy z przeciętnej Veikkausliigi, tacy jak Daniel O’Shaughnessy z HJK czy – do niedawna – Nikolai Alho, grający już jednak na Węgrzech.

Skarb na Euro: Rosja, czyli siła w doświadczeniu

Rosjanie zaskoczyli na ostatnim mundialu i chcieliby zrobić to ponownie. Choć w zespole Sbornej brakuje gwiazd światowego formatu, trener Stanisław...

zobacz więcej

Uwaga, talent!


Debiuty utalentowanych Finów to nie jest chleb powszedni dla selekcjonera Kanervy. Skupienie na budowie silnej i zgranej grupy piłkarzy spowodowało, że młodzi dostawali swe szanse wyłącznie sporadycznie. Niektórzy przeszkadzali sobie sami: albo przez kiepski wybór klubu (jak np. Niskanen), albo przez zwykły spadek formy.

Warto wyróżnić jednak nazwiska dwóch 21-latków, którzy z przytupem weszli do kadry narodowej: Marcus Forss oraz Onni Valakari. Ten drugi biega w drugiej linii, szuka gry, nieustannie pędzi do przodu. Po niezłych występach w TPS czy norweskim Tromso, Onni został rewelacją ligi cypryjskiej, gdzie wyczynia cuda w barwach Pafos. Dość powiedzieć, że zakończył sezon jako najskuteczniejszy strzelec (13 goli) i najlepszy podający zespołu (7 asyst).

Błyszczy również w reprezentacji: w starciu ze Szwajcarami pokazał, że potrafi zaimponować akcją indywidualną czy strzałem ze stojącej piłki. Dzięki temu, coraz mniej osób w Finlandii tęskni za Petterim Forsellem... Jeżeli nic się nie zmieni, a swą karierę będzie budował podobnie do ojca Simo (ponad 100 występów w Motherwell, blisko 90 w FC Dallas) to Finowie mają materiał na rozgrywającego na kolejnych kilka lat.
Selekcjoner Kanerva wykorzystał dobry czas fińskiego futbolu (fot. Getty Images)
Selekcjoner Kanerva wykorzystał dobry czas fińskiego futbolu (fot. Getty Images)

Największy nieobecny


Do samego końca wydawało się, że o wskazanie kogoś będzie bardzo trudno, biorąc pod uwagę jak zamkniętą grupę trenował dotychczas Kanerva. Ogłaszając kadrę wspominał, że rezygnowanie z jakichkolwiek nazwisk było najcięższą decyzją w jego trenerskiej karierze. Nie wyglądało to jednak na typową zagrywkę PR-ową: widać było, że coś „pękło” w Markku, który chciałby zabrać na turniej jak najwięcej piłkarzy.

Selekcjoner zaskoczył ostatecznie pomijając w powołaniach Nicholasa Hamalainena, Albina Granlunda i Juhaniego Ojalę. Brak całej trójki wywołał spore poruszenie wśród fińskich dziennikarzy czy kibiców. A który największe?

Wszystko wskazuje na to, że Ojala, który zresztą bardzo otwarcie wyraził swoje rozgoryczenie oraz szok. 31-latek wrócił do reprezentacji po prawie dwuletniej przerwie i szybko stał się pierwszym wyborem, grając w meczach Ligi Narodów z Walią i Irlandią. Co więcej: w niedawnym meczu towarzyskim ze Szwajcaria pojawił się na boisku z opaską kapitana, a ze Szwecją zebrał najlepsze noty z całej trójki defensorów. Z pewnością nie można patrzeć tu przez pryzmat tego, że Ojala nie grał w eliminacjach do tegorocznego Euro – w kadrze są bowiem piłkarze, którzy również tych spotkań nie rozgrywali. Na ostatniej prostej wykreślono równego w swej kadrowej formie stopera, kosztem utalentowanego Leo Vaisanena, ale leczącego jeszcze niedawno poważną kontuzję. Przedziwna historia...

Przewidywany skład

(fot. TVP)
(fot. TVP)

Dokończ zdanie...


Będę zaskoczony jeśli... Finowie nie zdobędą na tym Euro żadnego punktu. Z pewnością zabraknie w ich gronie doświadczenia czy zachowania rytmu w trybie turniejowym, ale niejednokrotnie widzieliśmy już jak wiele można ugrać sercem oddanym na boisku. Ta przysłowiowa „banda świrów”, niesiona wielkim entuzjazmem ostatnich sukcesów, „poskrobie marchewki” wszystkim rywalom i nie odda za darmo ani centymetra boiska.

Cały kraj czeka na... powrót do gry Teemu Pukkiego. Czas się zatrzymał, podobnie zresztą jak serca fińskich kibiców, gdy doznał kontuzji w jednym z meczów Norwich. Bez największej gwiazdy reprezentacji trudno byłoby choćby marzyć o awansie na turniej. Napastnik „Kanarków” to nie tylko najlepszy strzelec, ale też prawdziwy dowódca w szatni, lider i motywator. Niezbędny.

Najwięcej wątpliwości mam wobec... systemu gry z pięcioma obrońcami. Eksperyment, po który sięgnął Kanerva, dotychczas nie przynosił Finom zbyt wiele korzyści (nie licząc towarzyskiej wygranej z Francją). Wprowadzona zmiana miała ułatwić grę przeciwko mocniejszym przeciwnikom, ale dość mocno ograniczyła też ofensywne poczynania ekipy. Nowa taktyka okazała się też sporym ciosem dla takich wojowników jak Soiri, który kiepsko odnajduje się w roli wahadłowego, a jako skrzydłowy był często piłkarzem pierwszego planu.

***

Wszystkie mecze mistrzostw Europy będzie można zobaczyć na antenie TVP Sport i na stronie tvpsport.pl - sprawdź plan transmisji!

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej