RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Skarb na Euro: Hiszpania, czyli życie bez Sergio Ramosa

Sergio Ramosa nieoczekiwanie zabraknie na mistrzostwach Europy (fot. Mateo Villalba/Quality Sport Images/Getty Images)
Sergio Ramosa nieoczekiwanie zabraknie na mistrzostwach Europy (fot. Mateo Villalba/Quality Sport Images/Getty Images)

Czy istnieje życie bez Sergio Ramosa? Czym na tle innych reprezentacji wyróżnia się kadra Luisa Enrique? O reprezentacji Hiszpanii, naszym grupowym rywalu na mistrzostwach Europy, pisze dziennikarz portalu Newonce Dominik Piechota.

Jedyny taki „Skarb Kibica”. Mistrzostwa Europy bez tajemnic

Od pasjonatów dla pasjonatów. W ramach odliczania do mistrzostw Europy na portalu tvp.info codziennie będziemy publikować kolejne części...

zobacz więcej

W stuletniej historii jeszcze się nie zdarzyło, aby hiszpańska reprezentacja pojechała na wielki turniej bez choćby jednego piłkarza Realu Madryt, emblematycznej i najpopularniejszej drużyny w kraju. Luis Enrique postanowił jednak całkowicie zerwać z przywiązaniem do nazwisk oraz przynależności klubowej. I choć największe sukcesy Hiszpanie święcili obudowani wokół graczy Realu i Barcy, to czasy się zmieniają.

Przecież to Lucho w 2019 roku, pierwszy raz w dziejach federacji, wystawił jedenastkę złożoną z zawodników jedenastu różnych klubów. Zrobił coś, co nie miało miejsca w 699 poprzednich spotkaniach. I chociaż co bardziej złośliwi dopatrują się w tym niechęci selekcjonera do Realu, on chciał po prostu postawić na czasy merytokracji.

Teoretycznie Hiszpanie jadą na mistrzostwa Europy z najgorszym składem personalnym od dawna, praktycznie trener jest przekonany, że to perfekcyjnie wyselekcjonowane nazwiska, które pozwolą mu zrealizować konkretną koncepcję gry, opartą na uniwersalności i różnorodnych profilach piłkarzy. Akurat ten trener nigdy nie miał problemów z zaskakiwaniem i decyzjami wbrew opinii publicznej – dlatego powoływał do kadry nastoletniego debiutanta Bryana Gila, mimo że grał w hiszpańskim spadkowiczu Eibarze; dlatego też zabrał na turniej bramkarza Roberta Sancheza z Brighton i myśli o nim jako potencjalnej jedynce, chociaż 13 miesięcy wcześniej grał w trzecioligowym angielskim Rochdale i do samego końca bronił się przed spadkiem jeszcze niżej; dlatego wreszcie powołał niesprawdzonego Aymerica Laporte kilka dni po odebraniu hiszpańskiego obywatelstwa.

Kraj bardzo nie zgadza się z powołaniami Luisa Enrique, bo wiele z nich jest nieoczywistych. Lista zarzutów i potencjalnych pomyłek (takich jak Pablo Sarabia zamiast Iago Aspasa, Eric Garcia zamiast Nacho albo Diego Llorente zamiast Jesusa Navasa) jest przygotowana i czeka na wykorzystanie, jeśli tylko koncepcja Lucho się nie sprawdzi. Ten z kolei niezmiennie wierzy w prawo trenera i jest przekonany, że widzi więcej niż wszyscy selekcjonerzy „z kanapy”.

Najmocniejsza strona


Paradoksalnie dzięki Robertowi Lewandowskiemu to Polacy mają więcej gwiazd ze ścisłego światowego topu niż Hiszpanie. Thiago nie podtrzymał poziomu z Bayernu, gdy wygrywał Ligę Mistrzów, a Sergio Ramos nawet nie znalazł się w 24-osobowej kadrze na turniej. Kapitanem kadry może być Sergio Busquets i to wiele mówi o jej składzie personalnym. Na Euro jadą bez gwiazd grających o Złotą Piłkę, z wyraźnie gorszą kadrą niż Francuzi czy Portugalczycy, ale z niewątpliwym skarbem w osobie selekcjonera.

Jeśli ktoś ma dać Hiszpanii sukces, to właśnie Luis Enrique. Człowiek bezkompromisowy, genialny taktyk, selekcjoner trzymający ciśnienie w najtrudniejszych momentach. Największym atutem naszych grupowych rywali będzie rozgrywanie meczów „przy tablicy”, czyli dostosowywanie się taktycznie pod specyfikę każdego przeciwnika. Akurat w tym Lucho jest mistrzem, o czym świadczą takie rezultaty jak 6:0 z Niemcami czy Chorwacją.

Hiszpanie zbudowali taką kadrę, aby wyróżniać się uniwersalnością taktyczną i być przygotowanym na kilka zupełnie różnych scenariuszy. Nie można wykluczyć, że na każdy mecz fazy grupowej wyjdą innym składem, co sugerują wieczne rotacje Luisa Enrique. W ostatnich latach chciał przygotować tę kadrę na częste zmiany sposobu gry. Dlatego w ataku ma piłkarzy wykorzystujących wolne przestrzenie, jak Adama Traore, takich szukających gry jeden na jeden, jak Ferran Torres czy odnajdujących się w dużym tłoku, jak Dani Olmo, Mikel Oyarzabal czy Pedri. Jeśli będzie potrzeba mięśni, zobaczymy Marcosa Llorente, a jeśli szybkiej cyrkulacji piłki, przed oczami mignie nam Thiago. I tym mają się wyróżniać Hiszpanie.
Szaleniec czy bohater? Luis Enrique kładzie reputację na szali (fot. Getty Images)
Szaleniec czy bohater? Luis Enrique kładzie reputację na szali (fot. Getty Images)

Słaby punkt


Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego atakować akurat potrafią, ale niewiadomą pozostaje, jak poradzi sobie środek obrony. Tym bardziej, kiedy będzie trzeba reagować na kontrataki rywali po stracie piłki. Od lat, odkąd karierę reprezentacyjną zakończył Gerard Pique, w przestrzeni istniało jedno pytanie: kto zostanie partnerem Sergio Ramosa w defensywie na lata? Lucho wymieniał kandydatów, sprawdzał różne opcje, a finalnie nie powołał samego kapitana Realu Madryt.

Teoretycznie Hiszpanom nie brakuje klasowych piłkarzy na tej pozycji – doświadczony Cesar Azpilicueta wygrał Ligę Mistrzów z Chelsea na środku obrony, a Pau Torres triumfował z Villarrealem w Lidze Europy. Aymeric Laporte i Eric Garcia byli zmiennikami w Manchesterze City, jednak też mają wielki potencjał. Problemem Hiszpanów nie do końca będzie jakość zawodników, co ich zgranie i współpraca, bo jednak każde zestawienie będzie dość eksperymentalne po rezygnacji z Ramosa i problemach mentalnych Inigo Martineza.

Pozostaje też pytanie, czy rozbijające dla całej drużyny nie będą ciągłe rotacje selekcjonera – odgadnięcie jego wyjściowego składu graniczy z cudem, bo jak podkreśliliśmy wcześniej: nie patrzy na doświadczenie ani liczbę występów, tylko formę oraz aktualne potrzeby planu taktycznego. Jakby turniej zaczęli od początku Robert Sanchez, Aymeric Laporte i Pedri – mający łącznie trzy występy w kadrze – nikt nie mógłby być w ciężkim szoku.

Uwaga, talent!


Jeśli ktoś jako niepełnoletni zawodnik wchodzi do pierwszego składu Barcelony i staje się ulubionym partnerem Leo Messiego, to mówimy o niesłychanej skali talentu. Pedri został wyciągnięty z drugoligowego Las Palmas, a w debiutanckim sezonie na tym poziomie rozegrał 55 meczów. 18-latek z Wysp Kanaryjskich reprezentuje sobą wszystko, czego uczy dzieci futbol uliczny. Nie ma wątpliwości, że pójdzie w ślady Juana Carlosa Valerona i Davida Silvy, czyli innych magików z rajskiego archipelagu. Pod koniec sezonu oddychał już rękawami, bo Ronald Koeman zupełnie nie oszczędzał nastolatka, ale pierwsze miesiące na Camp Nou były zjawiskowe.

Każdy ruch Pedriego ma sens, bo nawet jeśli nie dotknie piłki, to zabierze ze sobą rywala i zrobi miejsce kolegom. Tak mocnego wejścia pod względem liczby minut w Barcelonie nie mieli ani Messi, ani Bojan Krkić. A Luis Enrique w metrykę nikomu nie patrzy: już trzy razy wypuścił kanaryjskiego dzieciaka w meczach o punkty.
Pedri ma wszystko, by zostać gwiazdą futbolu (fot. Getty Images)
Pedri ma wszystko, by zostać gwiazdą futbolu (fot. Getty Images)

Największy pominięty


Tu wybór może być tylko jeden – kapitan i rekordzista tej reprezentacji, czyli Sergio Ramos. Mówimy o piłkarzu ze 180 występami w dorosłej drużynie narodowej. Brakowało mu ledwie kilku meczów, by uzbierać ich najwięcej na całym świecie. Luis Enrique uznał jednak, że nie ma miejsca dla świętych krów, skoro SR4 nie jest w pełni zdrowy: po raz pierwszy w karierze nie wystąpił nawet w połowie spotkań w sezonie. Z Kosowem w marcu wszedł na parę minut, aby bić rekordy, ale wykluczył się z najważniejszych gier w sezonie w barwach Realu Madryt.

Dla niego to wyjątkowo napięty czas – straci mistrzostwa Europy i zapewne pożegna się z klubem życia, bo nie przedłuży umowy z Królewskimi. „Czasem lepiej być szczerym i uczciwym z innymi. Będę wracał do zdrowia, aby w przyszłości jeszcze pomóc reprezentacji, której zawsze byłem oddany” – powiedział 35-latek.

On nadal jednak zamierza grać w piłkę przez kilka lat, celuje w przyszłoroczny mundial w Katarze, więc musiał wykonać ten krok w tył, by jego organizm przygotował się w spokoju. Z Luisem Enrique nie było szans na kompromis. Selekcjoner zadzwonił do niego i chociaż Ramos był zwykle jego przedłużeniem na boisku, oznajmił, że nie znajdzie dla niego miejsca. To dla szatni postać nieoceniona, ale zarazem tak wielkie ego, że mógłby próbować grać za wszelką cenę. Lucho chciał mieć natomiast samych pewniaków.

Przewidywany skład

(fot. TVP)
(fot. TVP)

Dokończ zdanie...


Najgorsze jest to, że... Hiszpania jest naszym grupowym rywalem. Mimo wszelkich opowiastek, że to nie tak silna ekipa jak dawniej, naprawdę mówimy o potężnej reprezentacji. Może nie tak silnej i bogatej personalnie jak Francja czy Portugalia, ale nadal z zupełnie innej półki. Paulo Sousa powinien obejrzeć mecz naszej młodzieżówki z Hiszpanami (0:5), bo fragmentami dominacja w Sewilli naprawdę może być podobna. Hiszpanie nie mają kompleksów względem nikogo.

Najwięcej radości sprawia mi oglądanie... Marcosa Llorente, bo przeszedł fascynującą transformację od słynnego meczu na Anfield z Liverpoolem. Do Atletico przychodził jako defensywny pomocnik, ochroniarz tych szalejących z przodu, a dzisiaj jest uosobieniem nowoczesnego, uniwersalnego atakującego. W samej lidze wykręcił double-double, stając się najlepszym hiszpańskim pomocnikiem. Llorente to mięśnie, siła i szybkość. Rekord ligi pod względem prędkości biegu wykręcił… w doliczonym czasie gry. Może grać na wahadle, na dziesiątce, w środku pomocy i jako prawy skrzydłowy, dlatego ciekawe, jaką rolę znajdzie mu Luis Enrique.

Przed turniejem nastrój w kraju... jest stosunkowo spokojny. O ile Polacy mają to do siebie, że fascynują się każdym meczem drużyny narodowej, to Hiszpanie zaczynają poważnie żyć reprezentacją dopiero w fazie pucharowej wielkiego turnieju. Dla nich grupa będzie jak przedłużenie eliminacji – trzy dodatkowe mecze, aby przetestować ustawienie. Tym bardziej w nowej formule rozgrywek, gdy aż trzy zespoły mogą awansować dalej. Hiszpanie będą żyć Euro 2020 bardzo mocno, tym bardziej meczami w Sewilli, ale prawdziwa mania zacznie się od 1/8 finału.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej