RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Bezbarwni zmiennicy, jedno odkrycie. Oceny Polaków po meczu z Rosją

Polacy w meczu z Rosją nie błysnęli (fot. Thomas Eisenhuth/Getty Images)
Polacy w meczu z Rosją nie błysnęli (fot. Thomas Eisenhuth/Getty Images)

Takie mecze to szansa: bez Roberta Lewandowskiego i kilku podstawowych piłkarzy, na oczach milionów kibiców mogli zaprezentować się ci, którzy na Euro będą raczej postaciami drugoplanowymi. Mogli błysnąć, mogli dać do myślenia selekcjonerowi, ale – w zdecydowanej większości – zawiedli. Kilku Portugalczyk powinien wykreślić z turniejowych planów. Choć wynik po meczu z Rosją nie załamuje (1:1), trudno o powody do entuzjazmu.

Remis ze wskazaniem. Zmiennicy bez błysku z Rosją

Polacy w mocno rezerwowym składzie zremisowali we Wrocławiu z Rosją (1:1). Zmiennicy może spektakularnie nie zawiedli, ale też nie zachwycili. Sam...

zobacz więcej

(skala 1-10)

Łukasz Fabiański: 3/10
„Jedynką” na mistrzostwa Europy ma być Wojciech Szczęsny – to Paulo Sousa zakomunikował właściwie tuż po tym, jak ogłoszono go selekcjonerem reprezentacji Polski. Jeśli Fabiański i spore grono jego zwolenników liczyło na to, że Portugalczyk zmieni zdanie, to po wtorkowym meczu mogą porzucić wszelkie nadzieje.

Rosjanie, zwłaszcza w pierwszej połowie, wyglądali całkiem nieźle, atakowali często, ale groźną sytuację stworzyli właściwie tylko jedną: a gdyby się uprzeć, to można uznać, że „pół” sytuacji, bo zagranie Wiaczesława Karawajewa z ostrego kąta było niemal od początku skazane na porażkę. Jak się jednak okazało: niekoniecznie. Boczny obrońca Zenita Sankt Petersburg jakimś cudem zmieścił piłkę pod nogami Łukasza Fabiańskiego, który bardzo niefortunnie pilnował słupka. Trochę w tym pecha, znacznie więcej, niestety, złego ustawienia naszego bramkarza.

Tomasz Kędziora: 5/10
Grał jako prawy obrońca w trzyosobowym bloku defensywnym. To nie jego pozycja, ale po „swojej” stronie mógł biegać częściej, gdy Polacy atakowali i przechodzili do formacji 4-4-2 (lub 4-3-3). Nowa pozycja, traktowana prawdopodobnie wyłącznie jako eksperyment, obnażyła jego braki w obronie i nie pozwoliła rozwinąć skrzydeł w ataku. Błysnął raz, gdy tuż przed przerwą ubiegł Dziubę i uchronił nas przed stratą drugiego gola. Raz też poważnie zawiódł: jego niefrasobliwe rozegranie z Helikiem mogło i powinno skończyć się bramką dla Rosjan.

Michał Helik: 5/10
Nie jest to piłkarz, który daje kibicom, trenerowi i kolegom na boisku pewność. Dobre interwencje przeplata z... dziwnymi. W pierwszej połowie świetnie wyczuł intencje podającego w polu karnym, zażegnując groźną sytuację. „Odwdzięczył” się Rosjanom na początku drugiej, gdy fatalnie obliczył tor lotu piłki, a potem dał się przepchnąć Dziubie. Słaby w rozegraniu, elektryczny, Paulo Sousa wciąż ma spory problem z obsadą trzeciego miejsca w defensywie.

Kamil Piątkowski: 4/10
Selekcjoner stawia na młodego obrońcę Red Bulla Salzburg, widzi w nim potencjał i na pewno dostrzega to, co dostrzegają wszyscy, którzy śledzili w ostatnich miesiącach Ekstraklasę: że Piątkowski potrafi rozegrać, że wie, co zrobić z piłką przy nodze i w nowoczesnym futbolu może odnaleźć się lepiej niż którykolwiek inny z polskich stoperów. Problem w tym, że to gracz prawonożny, a wystawiony został po lewej stronie bloku defensywnego.

Portugalczyk na „dzień dobry” odebrał mu sporo atutów, 20-letni zawodnik trochę panikował, ale z minuty na minutę był coraz lepszy. Zszedł na początku drugiej połowy, natomiast zasłużył na to, by grać na „swojej” stronie. Przynajmniej raz. „Czwórka” na zachętę, m.in. za dobre zagranie do Mateusza Klicha pod koniec pierwszej połowy. Więcej, więcej!

Tymoteusz Puchacz: 5/10
Odpuścił krycie Wiaczesława Karawajewa przy golu dla Rosjan i za to należy się bura. Zamiast spuścić głowę, zniechęcić i obrazić po nieudanym debiucie, Puchacz wziął się w garść i do końca meczu prezentował to, z czego jest znany: końskie zdrowie, nieskończoną energię, sprinty od linii do linii. Nie jest to wirtuoz, nie zaliczył zbyt wielu udanych dośrodkowań, ale walczył, starał się i dał reprezentacji na lewym „wahadle” więcej niż Rybus, Reca czy Szymański, których Sousa testował poprzednio.

Przemysław Frankowski: 5/10
Trudny do oceny. Błysnął przytomnym podaniem przy golu Świerczoka, ale kilka chwil wcześniej zawalił przyjęcie piłki. „Uratował się”, wyszło na jego, w porządku, ale podobnych błędów technicznych było w starciu z Rosją znacznie więcej. Za dużo. Kolejny kamyczek do ogródka: to on „krył” Gołowina przy bramce na 1:1. Cudzysłów niezbędny, bo nasz prawy „wahadłowy” niespecjalnie przeszkadzał piłkarzowi Monaco.

„Chciałam wskoczyć na boisko”. Teściowa „Lewego” zareagowała na faul

Maria Stachurska, czyli mama Anny Lewandowskiej, pokazała wczoraj w łódzkim Teatrze Wielkim swój najnowszy film - dokument "Położna". Podczas...

zobacz więcej

Grzegorz Krychowiak: 7/10
Miał w reprezentacji gorszy moment, był czas, gdy domagano się, żeby w koszulce z Orłem na piersi przez jakiś czas się nie pojawiał, ale – na szczęście – wrócił do dobrej dyspozycji. Solidny, pewny, interweniował w kilku trudnych sytuacjach, walczył za trzech i trzymał środek pola, w którym wyraźnie brakowało jeszcze jednego ogniwa. Z Rosją zagrał z opaską kapitana, na którą w pełni przez 90 minut zasłużył.

Mateusz Klich: 7/10
Jeden z najlepszych piłkarzy na boisku. Zaliczył kluczowe podanie przy golu Świerczoka, popisując się przytomnym dośrodkowaniem w pole karne. A że piłki dotknął jeden z obrońców, czym wydatnie pomógł nam w strzeleniu gola? Szczęściu czasem trzeba dopomóc... Tym bardziej, że w postawie Klicha widać było plan. Dośrodkowań było sporo, dłuższych i krótszych przerzutów, którymi raz na jakiś czas mijał zgrupowanych w środku pola Rosjan. ozostaje żałować, że z przodu biegali tacy piłkarze jak Kownacki czy Świderski. „Tacy”, czyli – delikatnie rzecz ujmując – nie na poziomie pomocnika Leeds.

Karol Świderski: 3/10
W 40. minucie mógł strzelić gola po dośrodkowaniu Klicha, ale postanowił podać piłkę głową bramkarzowi. W drugiej połowie przewodził kontrze trzy na jednego, ale podał na prawe skrzydło najgorzej jak mógł. Niewiele rzeczy zrobił dobrze. Był na boisku i pewnie ostatni raz w czerwcu miał do czynienia z atmosferą meczową.

Dawid Kownacki: 2/10
W pierwszej połowie mógł błysnąć wejściem ze skrzydła po niezłym podaniu Świderskiego, ale źle przyjął piłkę. „Złe przyjęcie” towarzyszyło mu zresztą przez cały mecz. Na boisku go właściwie nie było, nie pokazywał się do gry, a jak już ktoś zdecydował się mu podać, to Kownacki psuł. Nie powinien zagrać z Islandią, na pewno nie zagra na mistrzostwach Europy. Jest, niestety, zwyczajnie za słaby.

Świerczok: Z meczu na mecz będzie lepiej [WIDEO]

Dzisiaj czułem się sobą. Z meczu na mecz będzie lepiej – powiedział Jakub Świerczok po meczu Polska – Rosja. Napastnik Piasta Gliwice był strzelcem...

zobacz więcej

Jakub Świerczok: 7/10
Jeden z trzech najjaśniejszych punktów reprezentacji. Strzelił gola, potem zaliczył kilka strat, ale gdy nieco oswoił się z biało-czerwoną koszulką, był dla Rosjan jednym z niewielu godnych przeciwników: tak piłkarskich, jak i w walce wręcz, bo taką czasami ten mecz przypominał. Nieźle zgrywał, nieźle przerzucał, a gdy z boiska zeszli Świderski z Kownackim, rozwinął skrzydła jeszcze bardziej. Lewandowskiego nie wygryzie, Milika pewnie też nie, ale Sousa bardzo szybko rozwiązał zagadkę napastnika numer trzy. Po meczu z Rosją to musi być Świerczok.


***

Jan Bednarek: 6/10
Wszedł w 56. minucie i dał to, czego nie dawał ani Piątkowski, ani Helik: pewność, spokój, swobodę w rozegraniu piłki. Trudno Bednarka szczególnie komplementować, bo druga połowa była nieco senna, sytuacji jak na lekarstwo, ale też absolutnie nie ma się o co przyczepić.

Bartosz Bereszyński: 6/10
Podobnie jak Bednarek: wszedł w takim momencie meczu, w którym działo się już niewiele. Był jednak bardziej aktywny z przodu od Kędziory, zaliczył też jedną cenną interwencję w defensywie. Sousa widzi go na prawym „wahadle” i tam można spodziewać się go w meczu ze Słowacją.

Kamil Jóźwiak: 7/10
Najlepszy ze zmienników, najbardziej aktywny. Nazywa się go „jokerem” w talii Sousy, ale trudno spodziewać się, by Portugalczyk wystawił na Słowację „jedenastkę” bez niego. Może nie ma szalonych liczb, może gra „tylko” w Championship, ale gdy już jest na boisku, robi wszystko, by w niego wierzyć.

Jakub Moder, Kacper Kozłowski i Karol Linetty grali za krótko, by ich rzetelnie ocenić.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej