RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Asystent Kidawy-Błońskiej wyłudzał pieniądze? Udawał, że ma białaczkę

Małgorzata Kidawa-Błońska tłumaczy aferę z asystentem (fot. PAP/Adam Warżawa)
Małgorzata Kidawa-Błońska tłumaczy aferę z asystentem (fot. PAP/Adam Warżawa)

Małgorzata Kidawa-Błońska zerwała współpracę z jednym ze swoich asystentów społecznych – Krzysztofem Malinowskim. Jest to reakcja na doniesienia, że mężczyzna udawał ciężką chorobę i wyłudzał pieniądze na rzekome leczenie. Wcześniej wicemarszałek Sejmu osobiście zachęcała ludzi, żeby wpłacali pieniądze na zrzutkę.

Podpalono kapliczkę w centrum miasta. Mogło dojść do tragedii

Nieznani sprawcy podpalili kapliczkę nadrzewną znajdującą się na warszawskim Grochowie (ul. Podskarbińska w pobliżu ul. Kobielskiej). Na szczęście...

zobacz więcej

Z prośbą o potwierdzenie szokujących informacji zwróciliśmy się zarówno do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, jak i jej asystentki. Żadna z pań nie odpowiedziała na nasze telefony.

Z kolei w biurze poselskim wicemarszałek Sejmu potwierdzono nam jedynie, że z dniem 27 maja 2021 roku Kidawa–Błońska rozwiązała współpracę z asystentem społecznym Krzysztofem Malinowskim. „W związku z powyższym proszę o wycofanie powyższej osoby z listy informującej o pracownikach i współpracownikach mojego biura” – napisano w dokumencie posłanki PO.

Politycy zachęcali do wpłat


Z innych dokumentów opublikowanych w sieci wynika, że mężczyzna współpracował z Małgorzatą Kidawą-Błońską od co najmniej kilku miesięcy. Zdaniem części internautów już na wstępie przekazywał nieprawdziwe informacje, bo oświadczenie podpisane przez posłankę PO ma mieć wyszczególnioną błędną datę urodzenia Krzysztofa Malinowskiego (zrzutu ekranu z tego dokumentu nie publikujemy ze względu na znajdujące się w nim wrażliwe dane osobowe).

Kidawa-Błońska: Gdyby nie COVID, wielu problemów byśmy w PO nie mieli

Musimy poprawić komunikację między sobą i odbudować zaufanie, które w ostatnim okresie zostało osłabione – powiedziała dziennikarzom wicemarszałek...

zobacz więcej

W internetowych zbiórkach, które były asystent zamieszczał w sieci, a część polityków Platformy Obywatelskiej chętnie rozpowszechniała, czytamy:

„Dzień dobry. Nazywam się Krzysztof Malinowski. Mam 45 lat. Właściwie od dziecka choruję na różne choroby, z którymi radziłem sobie sam. Tym razem nie jestem w stanie tego robić. Nigdy nie prosiłem nikogo o pomoc i teraz też nie chciałem, ale po długich prośbach bliskich mi osób postanowiłem to zrobić głównie dla nich no i zawalczyć jeszcze raz o siebie”.

Zapewniał, że potrzebuje lecieć do USA na eksperymentalną terapię, która jest dla niego ostatnią szansą.

„Wyczerpałem już wszelkie możliwości leczenia białaczki, która mnie zabija. Chemioterapia, ani transfuzja krwi nie pomogły. Koszt terapii opłaca mi strona brytyjska, ale pobyt muszę sfinansować sam. Potrzebna kwota to 6500 funtów (około 30000 zł). Z góry dziękuję za każdą pomoc. Krzysztof” – brzmiała dalsza część wpisu.

Śledztwo internautów. Politycy nabrali podejrzeń

Badani oceniają, kto powinien być liderem PO. Gdzie uplasował się Borys Budka?

Trzaskowski, Tusk, Sikorski – tak prezentuje się, w opinii Polaków, pierwsza trójka pretendentów do przejęcia władzy w Platformie Obywatelskiej....

zobacz więcej

Zbiórkę promowali posłowie Platformy Obywatelskiej, w tym m.in. Izabela Leszczyna.

Z kolei Kidawa–Błońska już wiele miesięcy temu zachęcała swoich wyborców do przelewania pieniędzy i pisała: „Krzysztof ⁩jest prawdziwym fighterem. Swoją wolą walki mógłby obdarować wielu ludzi. Dziś potrzebuje naszego wsparcia w walce z chorobą. Pomóżmy".

Zobacz także -> Uchylenie immunitetu Grodzkiemu. PiS składa wnioski: „Czas najwyższy”

Gdy wystarczająco dużo osób przelało pieniądze dodawała: „Cel osiągnięty! Jesteście wspaniali! Macie wielkie serca!"

Bartosz Arłukowicz dziękował Malinowskiemu za wsparcie Małgorzaty Kidawy–Błońskiej w kampanii prezydenckiej. Zaznaczał, że docenia fakt, iż mężczyzna pomaga politykom PO mimo ciężkiej choroby. Z czasem w sieci zaczęły się jednak pojawiać przypuszczenia, że mężczyzna wyłudza pieniądze.

„W związku z licznymi wątpliwościami dot. zbiórki na leczenie Krzysztofa zaproponowałem weryfikację dokumentów medycznych dotyczących jego leczenia w USA przez osoby zaufania publicznego m.in. polskiego lekarza i notariusza w Londynie. Krzysztof wyraził zgodę” – donosił Krzysztof Lisek, były poseł i europoseł PO.

Zaznaczał, że zdaniem wielu osób asystent Małgorzaty Kidawy–Błońskiej zbiera coraz większe pieniądze, a wcale nie leczy się w Stanach Zjednoczonych. „Wielu mówi, że nie byłeś w USA w celach medycznych, a nawet że w ogóle nie masz nowotworu” – dodawał Lisek i przypominał, że jeśli mężczyzna faktycznie jest oszustem, grożą mu poważne konsekwencje.

Aby się uwiarygodnić, Malinowski miał nawet publikować w sieci zdjęcia dokumentacji medycznej, jaką otrzymał w Stanach Zjednoczonych. Wątpliwości było jednak coraz więcej. Gdy mężczyzna zaczynał się tłumaczyć, głos w sprawie zabrała m.in. Małgorzata Kidawa-Błońska. „Krzysztof, nie na takie wpisy czekamy. Czekamy na wyjaśnienia. Im szybciej to zrobisz, tym lepiej” – zaznaczała.

„Jeśli Krzysztof mnie i was oszukał, to trudno będzie jeszcze komuś uwierzyć” – napisała w końcu na Twitterze posłanka Platformy Izabela Leszczyna. „A to byłaby największa strata” – dodawała.

Internauci zaznaczali więc, że to politycy PO tygodniami uwiarygadniali zbiórki prowadzone przez mężczyznę w sieci. Ostatecznie politycy PO wprost zaczęli informować w sieci, że doszło do oszustwa. Lidek przyznał, że jak wiele osób dał się oszukać i uwierzył w chorobę nowotworową Malinowskiego.

„Każdy, kto oszukuje zbierając pieniądze na szlachetny cel, podważa wiarygodność organizacji społecznych i osób naprawdę potrzebujących wsparcia” – napisała europosłanka Janina Ochojska.

Kidawa–Błońska: Jestem wstrząśnięta

O. Szustak relacjonuje spotkanie z arcybiskupem. Padło słowo „przepraszam”

Dominikanin Adam Szustak w jednym z wywiadów ostro zaatakował przedstawicieli Episkopatu i abp. Stanisława Gądeckiego. Nie obyło się nawet bez...

zobacz więcej

Malinowski zablokował dostęp do swoich mediów społecznościowych, ale napisał też krótkie oświadczenie.

„Wiele osób bardzo się zawiedzie, ale muszę napisać prawdę. Leczę się psychiatrycznie. Nie miałem pieniędzy i zbiórki pozwoliły mi przeżyć. Wszystkich przepraszam. Proszę nie atakować mojej rodziny. Czuję się z tym bardzo źle. W miarę możliwości będę oddawał każdą złotówkę” – zaznaczył były już asystent wicemarszałek Sejmu.

W końcu do całej sprawy w sieci odniosła się więc również sama Małgorzata Kidawa-Błońska.

„Całe życie staram się pomagać ludziom w potrzebie. Wspieram zbiórki na leczenie. Jestem wstrząśnięta, że można to wykorzystać, by oszukać innych. Krzysztof wyrządził ogromną krzywdę przede wszystkim osobom, które naprawdę potrzebują pomocy” – napisała.

Przyznała także, że jej były współpracownik powinien ponieść konsekwencje prawne.

O komentarz w sprawie portal tvp.info zwrócił się również do przedstawicieli portali organizujących zbiórki. Czekamy na ich odpowiedź.

Aktualizacja: 12:47

W poniedziałek po południu Małgorzata Kidawa–Błońska odpowiedziała również na pytania portalu tvp.info w tej sprawie.

„Natychmiast po otrzymaniu informacji o jego działaniach zdecydowałam o pozbawieniu Pana Krzysztofa funkcji asystenta społecznego" – zapewniła nas wicemarszałek Sejmu.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej