RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Marian Banaś wyważył drzwi do lokalu wyborczego

Marian Banaś (fot. PAP/Marcin Obara)
Marian Banaś (fot. PAP/Marcin Obara)

To, że takie rzeczy dzieją się w Polsce 30 lat po transformacji ustrojowej, wydaje się wprost niewiarygodne. Rozumny człowiek, który kieruje jedną z najważniejszych instytucji w państwie, zdający sobie sprawę ze zła, jakiego się dopuszcza, rujnuje normalny porządek świata. Marian Banaś jako szef Najwyższej Izby Kontroli, korzystając ze swoich chwilowych uprawnień – wszak jego stanowisko nie jest dożywotnie – wszelkimi sposobami, poprzez manipulację i świadome ignorowanie okoliczności pandemicznych, a nawet deptanie niewygodnej prawdy, dąży do ukarania ludzi, którzy działali, kierując się dobrem państwa. Robili to, gdyż nie chcieli dopuścić w nim do chaosu i anarchii, a dziś za to właśnie chce ich posadzić na ławie oskarżonych.

Kaczyński: Jest wielkim błędem, że Banaś jest prezesem NIK

Jest wielkim błędem naszego systemu prawnego, że człowiek, wobec którego toczą się poważne śledztwa, może być prezesem Najwyższej Izby Kontroli –...

zobacz więcej

Wedle narzuconej, fałszywej wersji zbudowanej przez Mariana Banasia, prezesa NIK, karę mają ponieść ci, którzy w istocie zasługują na uznanie, choć nie osiągnęli zamierzonego celu. A nie zdołali przeprowadzić zaplanowanej i zgodnej z prawem operacji tylko dlatego, że ich przeciwnicy polityczni niezgodnymi z prawem metodami niestety skutecznie zablokowali tę operację.

Dziś prezes Banaś zapowiada złożenie kolejnych wniosków do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w sprawie wyborów 10 maja 2020 r. Muszę przyznać, że kolejna jego inicjatywa przesiąknięta rewanżyzmem skłoniła mnie do komentarza.

Paradoks obecnej sytuacji sprowadza się do tego, że nagrodzeni zostają ci, których działanie skierowane było przeciwko interesowi państwa, jakim jest konieczność zachowania ciągłości władzy. Tą nagrodą dla opozycji, głównie dla Platformy Obywatelskiej, jest podwójna satysfakcja, osiągnięta dzięki takim właśnie działaniom Mariana Banasia.

Przeczytaj też: CBA przeszukuje dom syna Mariana Banasia

Horała o wyborach korespondencyjnych: Rokosz i obstrukcja Grodzkiego [WIDEO]

Poprzez działania Tomasza Grodzkiego ws. wyborów prezydenckich Polsce groził totalny kryzys państwa. Jeśli mielibyśmy szukać jakichś...

zobacz więcej

Pierwszy rodzaj satysfakcji to uniknięcie przedstawienia przez NIK opinii publicznej negatywnej oceny postępowania Platformy Obywatelskiej w ostatnich tygodniach przed planowanymi wyborami 10 maja.

Drugi jej rodzaj stanowi zadowolenie PO, płynące z faktu gnębienia lub co najmniej nękania nienawistnej im partii, jaką jest PiS.

Przepraszam, zapomniałem o trzeciej satysfakcji, którą Borys Budka wyraził w imieniu całej partii 11 maja: „Mamy satysfakcję, że wybory się nie odbyły”. Zaś Marian Banaś spełnia marzenia Platformy, wyrażane chwilę po tym, aby wszyscy, którzy maczali palce w nieodbytych wyborach stanęli przed prokuraturą.

Kolejny paradoks – i to jest w tej sprawie najbardziej niesamowite – polega na tym, że akcja Mariana Banasia nie jest przejawem wojny toczącej się między dwoma wrogami ugrupowaniami politycznymi. Taka wersja wydarzeń także nie może być akceptowana, ale przynajmniej mieści się w standardach walki politycznej.

W opisywanym przypadku mamy do czynienia z czymś absolutnie wyjątkowym. Marian Banaś podejmuje wobec PiS wrogie działania prawdopodobnie wyłącznie z pobudek osobistych.

Jak „Pancerny Marian” stał się „Pancer-NIK-iem Banasiem”

Marian Banaś obejmował stanowisko prezesa Najwyższej Izby Kontroli w aureoli nieugiętego pogromcy złodziei VAT-u. Dzisiaj „Pancerny Marian”...

zobacz więcej

Gdyby to robił prywatnie, trzeba byłoby skwitować – jego rzecz. Jeśliby składał prywatne akty oskarżenia wobec PiS czy jego lidera Jarosława Kaczyńskiego o nadużycia czy przestępstwa, moglibyśmy je również różnie oceniać. Ale tego typu kroki byłyby wyłącznie jego sprawą. Zapisywane na jego osobiste konto.

Tymczasem teraz Marian Banaś używa państwowej instytucji kontrolnej jako kija bejsbolowego, którym próbuje uśmiercić politycznie swojego niedawnego patrona politycznego, dziś uznanego przez niego za swojego śmiertelnego wroga. Nie sposób odsunąć od siebie założenia, że prezes NIK z podległej sobie instytucji uczynił instrument osobistego odwetu.

Nie zamierzam wchodzić w polemikę z raportami NIK, bo zrobią to najpierw instytucje, którym kontrolerzy zarzucają naruszenia prawa, a później i prokuratura, odrzucając, do czego mam mocne przekonanie, wnioski Izby. Wspomnę tylko o dwóch kwestiach.

Zobacz także: Poseł zwiastuje koniec Platformy. Wskazuje na Trzaskowskiego

Co Polacy sądzą o NIK. Tak źle dawno nie było

Działalność Najwyższej Izby Kontroli została oceniona najgorzej od 2013 roku – wynika z badania CBOC. 36 proc. badanych opowiedziało się...

zobacz więcej

Pierwsza związana jest z raportami NIK. Powiedzieć, że unosi się nad nimi się duch biurokracji i urzędniczej bezduszności, to ujawnić ćwierć o nich prawdy. W istocie są one przeniknięte formalizmem i bezdusznością, jakby wiosną 2020 r. wybory prezydenckie miały się odbywać, jak wiele poprzednich, w normalnych warunkach.

To opozycja, kierująca się wyłącznie wąsko pojętym interesem politycznym, nie dopuściła do wyborów korespondencyjnych. Widząc, że ich kandydatka skazana jest na sromotną porażkę, a reprezentant PiS może wygrać w pierwszym terminie, zrobiła wszystko, aby je storpedować. Nie dopuścić do nich w zaplanowanym terminie.

Do akcji ich zablokowania wprzęgła część samorządów, które wbrew poleceniu rządu odmówiły przekazania Poczcie Polskiej list mieszkańców oraz ich adresów, będących podstawą rozsyłania wyborczej korespondencji. Ta zapora postawiona przez niektóre samorządy w praktyce zdecydowała, że do wyborów korespondencyjnych w Polsce nie doszło.

Chojna-Duch o wyborach korespondencyjnych i raporcie NIK: Podjęto jedyną możliwą decyzję

Organizacja wyborów korespondencyjnych nie miała podstaw prawnych – stwierdził w czwartek szef NIK Marian Banaś, ogłaszając wyniki kontroli....

zobacz więcej

Dziś Marian Banaś chce za to ukarać rząd i niektóre podległe mu instytucje, wykonujące w tamtym czasie na polecenie rządu różne prace na rzecz wyborów.

I druga kwestia, związana z samym Banasiem. Blisko dwa lata temu dla mediów sprzyjających opozycji był on „czarnym charakterem”. Jak twierdziły te media, wynajmował dom podejrzanym figurom prowadzącym agencję, która udostępnia klientom mieszkania „na godziny”. Dziś jest pozytywnym bohaterem. Bezkompromisowym szefem NIK, patrzącym odważnie rządzącym na ręce. 

Dzisiejsze postępowanie Mariana Banasia przypomina mi zachowanie jednego z posłów opozycji 10 maja 2020 r., który wcześniej walczył jak lew, aby wybory w tym terminie się nie odbyły. Właśnie 10 maja przed południem zorganizował konferencję prasową przed zamkniętym na cztery spusty lokalem wyborczym. Krzyczał coś o skandalu, zaskoczony i rozżalony, że jako lojalny obywatel chciał spełnić swój obowiązek, a tu lokal wyborczy zastał zamknięty.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej