RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Wspólne kłopoty skłóconych środowisk

Jarosław Gowin przechodzi u siebie podobne kłopoty co PO  (fot. arch.PAP/Piotr Augustyniak)
Jarosław Gowin przechodzi u siebie podobne kłopoty co PO (fot. arch.PAP/Piotr Augustyniak)

To pewna smutna dla bohaterów zdarzeń ironia losu. Oto bowiem Jarosław Gowin, który Platformę opuścił już prawie 8 lat temu, zamiast spokojnie patrzeć, jak sypie się jego dawna partia, przechodzi u siebie podobne kłopoty. Bo choć wydawało się, że definitywnie wygrał spór o partię z Adamem Bielanem, jego pozycja w Zjednoczonej Prawicy słabnie wraz z ubytkiem kolejnych działaczy Porozumienia w Sejmie i poza Sejmem. W Platformie Borys Budka może wydawać się zwycięzcą ostatnich wewnątrzpartyjnych sporów i rozliczeń, nie podejrzewam go jednak o spokojny sen.

Śladami Nowoczesnej

Zmiany partyjnych barw przez polityków, eufemistycznie nazywane transferami, choć powinny być rzadkością, stały się codziennością naszej polityki....

zobacz więcej

W ciągu ostatniego tygodnia z Platformy Obywatelskiej zostało usuniętych dwóch parlamentarzystów, kojarzonych z konserwatywnym skrzydłem tej partii – Paweł Zalewski i Ireneusz Raś. Być może dlatego tylko ta dwójka, uzupełniona o Joannę Fabisiak, odważyła się głosować w środę w Sejmie przeciw rozszerzeniu porządku obrad o pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy „o bezpiecznym przerywaniu ciąży oraz o edukacji o zdrowiu i seksualności”, zgłoszonego przez Lewicę. Dodajmy, że dwóch innych posłów, Paweł Kowal i Bogusław Sonik, wstrzymało się od głosu, a dwoje (Gabriela Lenartowicz i Tomasz Lenz) nie brało udziału w głosowaniu.

Warto tu zauważyć, że Radosław Sikorski, którego raptem kilka dni temu na czele Platformy widział Ireneusz Raś, wystąpił w ostatnich dniach wspólnie z Martą Lempart pod auspicjami Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Nie byłoby to już zmartwienie Rasia, tyle że zarówno on, jak Paweł Zalewski nie pogodzili się jak na razie ze swoim losem, oskarżając Borysa Budkę o prywatyzację partii i posłużenie się wobec nich metodami tyleż niedemokratycznymi, co niestatutowymi. Jak na razie jednak próba obrony posłów nie przynosi żadnych skutków, co więcej Paweł Zalewski stracił swoje sejmowe miejsce w komisji spraw zagranicznych, uzyskane w ramach platformerskiej puli stanowisk.

Karnkowski: Nowy plan, nowe rozdanie

Wczoraj prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński wraz z premierem i współpracownikami oraz liderami ugrupowań koalicyjnych ogłosili plan...

zobacz więcej

Jeszcze na początku tygodnia wydawało się, że to dni Borysa Budki jako lidera Platformy są policzone, jednak spotkanie, które według części obserwatorów miało być dla niego dniem sądu, nie osłabiło jego pozycji. Choć kilka godzin wcześniej swoje odejście z partii ogłosiła europosłanka Róża Thun, jedna z bardziej rozpoznawalnych twarzy PO, Budka wyszedł z tego boju wzmocniony. O atmosferze w partii sporo mówi sprawozdanie ze spotkania, jakie zamieściła na Twitterze Iwona Śledzińska-Katarasińska, której bojowy nastrój przypomniał najwyraźniej bojowe lata młodości.

„Podczas 6-godzinnego spotkania parlamentarzystów PO z Borysem Budką ujawniła się wręcz nadzwyczajna jedność ideowo-moralna tego gremium, co dobrze rokuje na przyszłość. Mnóstwo konkretnych propozycji i zapowiedź skoncentrowania się na merytorycznej debacie z Polakami” – pisze więc posłanka, która później zarzekała się, że ten styl, godny jej publikacji sprzed 53 lat, był tylko żartem. Tyle że skoro tak, to czy poważnie można wziąć też te optymistyczne prognozy z ostatniego zdania wpisu? Kolejne dni to jednak i nowe informacje, z których wyłania się dość rozedrgany obraz. Przede wszystkim wciąż (choć to nic nowego od wyborów prezydenckich) niejasne są wzajemne relacje Platformy z jej wiceprzewodniczącym, Rafałem Trzaskowskim, który pozostając najpopularniejszym politykiem całej formacji, coraz częściej zdaje się działać wyłącznie na własny rachunek. Jako takie właśnie działanie na siebie przez wielu kolegów traktowany jest również „Campus Polska”, inicjatywa mająca aktywizować wokół polityki najmłodsze pokolenie. Nie brak tez jednak głosów, że Campus szykowany jest z błogosławieństwem Donalda Tuska.

Zobacz także: Plan odbudowy i recepta na kryzys

Karnkowski: Krajobraz po głosowaniu

Polska polityka od lat przypomina tasiemcowy serial. W każdym odcinku pozornie dzieje się bardzo dużo, oglądamy dramatyczne zwroty akcji i jesteśmy...

zobacz więcej

Z pogłoskami o jego powrocie lub przynajmniej większym niż dotąd zaangażowaniu w politykę krajową w rozmowie z Polsat News łączy to wydarzenie dawna polityk Platformy, dziś posłanka Polski 2050, Joanna Mucha: „To, że Donald Tusk jest w jakiś sposób włączony w te działania może nie tyle Platformy, ile Rafała Trzaskowskiego, to akurat wydaje mi się prawdopodobne, bo tam chyba są zaangażowane też środki Europejskiej Partii Ludowej. (…) Samo to, że to przedsięwzięcie ma się odbywać pod koniec sierpnia, też wskazuje na to, że to jest projekt, który przewiduje to, żeby z impetem wejść w nowy sezon polityczny, czyli żeby od września w jakiś sposób na nowo umiejscawiać się na scenie politycznej” – dodaje, co łączy się z coraz częstszymi przeciekami o działaczach PO, którzy w Tusku upatrują ostatniej deski ratunku. Pytanie tylko, czy dawny lider miałby w ogóle ochotę wchodzić w tak niepewną grę, czy nie wystarczy mu dalsze wspieranie po cichu tych przywódców, którzy nie są jeszcze kompletnie po stronie opozycyjnej spaleni, jak Trzaskowski czy właśnie Hołownia, w którego ruchu znajdziemy przecież wiele osób, mających powiązania z szefem EPP.

Zobacz także: Konstytucja! Konstytucja?

Niedawno pojawił się też sondaż, badający grunt pod ewentualną wspólną inicjatywą Rafała Trzaskowskiego i Szymona Hołowni (którą Tusk z pewnością by pobłogosławił) i wyniki były całkiem dla takiego projektu optymistyczne. Polityczny tydzień kończą kolejne wypowiedzi ważnych lub niegdyś ważnych dla Platformy osób, krytykujących przywództwo Budki i sytuacje w partii (tym razem – Julia Pitera i Hanna Gronkiewicz-Waltz), równocześnie jednak chyba po raz pierwszy przebija się przekaz dotąd chyba niemożliwy, sugestia, że obecny przewodniczący może próbować pozbyć się z partii Grzegorza Schetyny i, przynajmniej na razie, jest w tej rozgrywce górą. Mamy wreszcie spot ze starszą panią, która na ławce wspomina z sympatycznym panem Borysem dobre czasy rządów Platformy, i odgrzaną propozycję stworzenia nowego gabinetu cieni, tym razem nazwanego „gabinetem przyszłości”. Ten ostatni ruch pokazuje, że Budka znów popełnia ten sam błąd, ponieważ zapowiada nowe ciało jako ponad partyjne i z udziałem przedstawicieli innych partii (zapewne nie uwzględniając w tym rozdaniu Lewicy), a ci niespecjalnie lubią ostatnio takie rozstawianie po kątach przez dawnego, a dziś już tylko samozwańczego, hegemona całej „opozycji demokratycznej”.

Karnkowski: Dwie Polski i Fundusz Odbudowy

Dość niespodziewanie i gwałtownie odżył w polskiej polityce podział na „Polskę liberalną” i „Polskę solidarną”. W 2005 roku ustawienie wokół niego...

zobacz więcej

A co z Porozumieniem? Nie tak dawno Jarosława Gowina opuścił Andrzej Sośnierz, który z dwójka innych posłów stworzył koło Polskie Sprawy, teraz natomiast z Porozumieniem pożegnał się Wojciech Maksymowicz. To dość złożona sytuacja. Z jednej strony nad Maksymowiczem od pewnego czasu ciążą bardzo poważne, przynajmniej od strony etycznej zarzuty, które wymagają wyjaśnienia (a ich kaliber jest tak wielki, że sprawy zwyczajnie nie można zostawić, ponieważ albo sam profesor padł ofiara wyjątkowej, nawet jak na polską politykę, kampanii pomówień, albo brał udział w koszmarnym i skandalicznym procederze – i trzeciego wyjścia nie sposób tu odnaleźć), stąd polityczne rozstanie może być pozbyciem się tego problemu wizerunkowego. Tyle tylko, że już w czasie, gdy nad Wojciechem Maksymowiczem gromadziły się czarne chmury i był on skonfliktowany z PiS, prezes Gowin uczynił go jedną z gwiazd konwencji Porozumienia, zapowiadając go na niej jako „autorytet dla milionów Polaków”.

Zobacz także: Karnkowski: Jedna tylko Białoruś

Tak mocne wsparcie okazało się zbyt późne, a Maksymowicz okazał się być pierwszą liczącą się na szczeblu ogólnopolskim udaną akwizycją Hołowni po prawej stronie sceny politycznej. Warto wspomnieć, że z tym politykiem mocno kojarzony jest inny poseł Porozumienia z regionu, Michał Wypij, a pogłoski o jego odejściu do innej partii krążyły jeszcze przed wspomnianą konwencją. Wszystko to powoduje, że Jarosław Gowin traci nie tylko szable, lecz i wpływy w Zjednoczonej Prawicy, co wykorzystują skłóceni z nim działacze w frakcji Adama Bielana. To o nich mówił najprawdopodobniej prezes PiS, zapowiadając kolejne podpisy pod Polskim Ładem i to oni, jako partner bardziej lojalny, mogą szybko zająć miejsce Gowina, jeśli tylko zdobędą wystarczającą ilość posłów. Bielan zdaje sobie z tego sprawę, dlatego w rozmowie z wpolityce.pl przedstawia swojego niedawnego szefa jako problem koalicji, w czym zresztą nie jest odległy od nastrojów wielu wyborców.

Czarny punkt demokracji

Dużo się w polskiej polityce zmieniło. Porozumienie ponad podziałami w sprawie Funduszu Odbudowy przyniosło niektórym uczestnikom i obserwatorom...

zobacz więcej

Odejście Maksymowicza przedstawia jako efekt głębszego procesu, odbywającego się z inicjatywy samego wicepremiera: „Jest grupa czterech lub pięciu posłów związanych z Jarosławem Gowinem, którzy prezentowali stanowiska niechętne naszemu rządowi. Gowin przez wiele miesięcy te nastroje podsycał, by służyły jego celom politycznym. Teraz nie jest w stanie nad tym zapanować. Trudno mi powiedzieć, jakie będą decyzję innych posłów”. Przy czym, według Bielana, Gowin pada dziś ofiarą własnej strategii, tracąc wpływy w koalicji. Transfer Maksymowicza w tym samym czasie staje się źródłem krytyki Hołowni ze strony sympatyków Koalicji Obywatelskiej, zarzucającej mu bezideowość.

Zobacz także: Krzysztof Karnkowski: Sygnał z Budapesztu

Wygląda na to, że najbliższe tygodnie muszą przynieść jakieś rozstrzygnięcia dla konserwatystów z Platformy i to zarówno tych, którzy jeszcze w niej, przynajmniej jedną nogą, tkwią, jak i tych, którzy odeszli z niej lata temu. Czeka nas też być może fascynujący pojedynek między Grzegorzem Schetyną a Borysem Budką, przy którym tak przecież malownicze polemiki między Lewica a liberałami, którymi żyliśmy ostatnio, będą bardzo subtelną polityczną polemiką.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej