RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Co dalej ze schroniskiem na „Paluchu”. Ostry konflikt między dyrekcją i wolontariuszami

Co dalej z ze zwierzętami? (fot. portal tvp.info)
Co dalej z ze zwierzętami? (fot. portal tvp.info)

Wolontariusze Schroniska „Na Paluchu” odnieśli się w oświadczeniu do wyjaśnień dyrektora schroniska Henryka Strzelczyka. Nie zgadzają się z decyzją wprowadzenia nowych zasad w procedurze adopcyjnej.

Warszawski ratusz: nieprawda, że obniżyliśmy budżet schroniska. Ale podniesiemy z powrotem

– Obniżenie tych środków może sprawić, że będzie bardzo trudno utrzymać nam obecny standard opieki nad zwierzętami – ocenił dyrektor Schroniska Na...

zobacz więcej

Konflikt wybuchł, gdy schronisko postanowiło wprowadzić zmiany w procedurze adopcyjnej. Wolontariusze zarzucają dyrektorowi Henrykowi Strzelczykowi, że przy jej tworzeniu nie uwzględnił ich postulatów.

– Projekt został do nas wysłany do konsultacji. W odpowiedzi przekazaliśmy swoje sugestie i postulaty. Dyrektor zobowiązał się do ich uwzględnienia. Niestety, tak się nie stało – poinformowali wolontariusze.

Zmienione zasady obowiązują od 10 maja. Wolontariusze wystosowali list otwarty, który został zamieszczony na Facebooku „Droga do domu – psie adopcje” 15 maja. Na zawarte w nim informacje odpowiedział dyrektor w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej schroniska w poniedziałek.

Sporne punkty


Punktów spornych jest kilka, m.in. chodzi o skrócony czas adopcji i wprowadzenie możliwości odwołania się od decyzji przez osobę zainteresowaną adopcją.

– Doprecyzowaliśmy proces adopcyjny i spacery. Napływały do nas sygnały od ludzi, którzy chcieli adoptować psa, o bardzo długim czasie oczekiwania na decyzję. W nowej procedurze pierwszy spacer ma odbyć się w ciągu 7 dni, a drugi w ciągu kolejnych 7 dni – tłumaczył Henryk Strzelczyk.

„Alarm!”. Schronisko grozy. Co się stało z setkami psów?

Umieralnia, koszmar, mordownia – takie padają określenia opisujące schronisko dla psów w Radysach (woj. warmińsko-mazurskie), należące do...

zobacz więcej

Jak napisał w oświadczeniu opublikowanym na stronie schroniska, „ze względu na szacunek do pozostałych osób zainteresowanych adopcją rzeczonego psa, potrzebę zaprzyjaźnienia psa z adoptującym, termin do 7 dni jest właściwy. Wydłużenie czasu na kolejny spacer przed adopcyjny, z jednej strony blokuje pozostałych uczestników i nadmiernie wydłuża proces, a z drugiej strony, po przerwie dłuższej niż 7 dni tak naprawdę proces powinniśmy zaczynać od nowa, albowiem trudno tu mówić o postępie w zaprzyjaźnieniu zwierzęcia z osoba zainteresowaną adopcją” – przyznał.

Ograniczona została też liczba osób biorących udział w procesie adopcyjnym. – Jednorazowo są to teraz trzy osoby – zaznaczył dyrektor. – Chodzi o to żeby ten proces przebiegał sprawnie i nie trwał wiecznie – dodał.

Skrócony czas adopcji


Ze skróceniem czasu adopcji nie zgadzają się wolontariusze.

– Do tej pory odbywały się minimum dwa spacery. Podczas nich przekazywaliśmy swoją wiedzę na temat danego psa, rozmawialiśmy też z adoptującym o jego wiedzy i doświadczeniu z psami. Psy ze schroniska często są trudne, po przejściach, niekiedy w ogóle nie znają człowieka albo źle się im kojarzy. Niektóre z nich były katowane przez poprzednich opiekunów. Taki pies nie zaufa po dwóch spacerach – powiedzieli.

Kolejnym punktem wywołującym emocje jest wprowadzenie możliwości odwołania się od decyzji o adopcji do dyrektora schroniska.

– Jeśli okazałoby się, że coś zostało zrobione źle, została podjęta zła decyzja przez wolontariuszy czy opiekunów, to osoba chcąca adoptować psa może wnieść sprzeciw. Zostanie ponowne zweryfikowane to, co zostało do tej pory ustalone. Jeśli wszystko jest zrobione dobrze, to nie ma się czego obawiać – powiedział Henryk Strzelczyk. Dzięki wprowadzeniu takich zasad jednoosobowa decyzja nie będzie swoistym wyrokiem.

Schronisko „Na Paluchu” z okrojonym budżetem? Trzaskowski odpowiada

Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt „Na Paluchu” czeka na decyzję państwowej spółki PPL w sprawie długoterminowej umowy dysponowania gruntem, dzięki...

zobacz więcej

Z tym również nie zgadzają się wolontariusze. – Do tej pory o tym, do kogo trafi psiak, decydował ostatecznie kierownik Biura Adopcji na podstawie rekomendacji wolontariuszy i wywiadu prowadzonego przez pracownika biura. Teraz każdy będzie mógł się odwołać do dyrektora. My te psy znamy bardzo dobrze, spędzamy z nimi dużo czasu. Trudno wymagać, żeby dyrektor znał charaktery wszystkich psów przebywających w schronisku. A my je znamy. Pracownicy Biura Adopcji poznają rodziny poprzez rozmowę i wypełniony kwestionariusz adopcyjny – argumentowali w rozmowie z PAP.

Wizyty domowe


W nowej procedurze zmienione zostały też zasady wizyt domowych. Do tej pory wolontariusze odwiedzali przyszłe domy adopcyjne i sprawdzali warunki do jakich trafi zwierzę.

– To było bardzo ważne, że psy mogły stopniowo poznać swój nowy dom i innych domowników, w tym inne zwierzęta. Widzieliśmy też, jak np. reagują dzieci. W ten sposób minimalizujemy ryzyko zwrotów z adopcji czy np. pogryzień – tłumaczyli.

– Nie mogę pozwolić na obowiązkowe wizyty domowe ze względu choćby na RODO. Zgodziliśmy się na kompromis, że jeśli adoptujący chce, aby go odwiedzić i zobaczyć jego dom, to nie ma problemu. Ale nie mogę tego wymagać – powiedział dyrektor. – Jesteśmy miejską instytucją i musimy przestrzegać przepisów – dodał.

„Alarm!”. Lekarz weterynarii chce zlikwidować schronisko dla zwierząt

W Mysłowicach na Śląsku od 20 lat obok siebie działa schronisko i targowisko. Powiatowy lekarz weterynarii nakazał likwidację schroniska, w którym...

zobacz więcej

Końca konfliktu nie widać


Nie wiadomo, jak zakończy się konflikt. – Dążymy do tego, żeby tę nową procedurę cofnięto. Ta sytuacja jest dla nas zaskoczeniem, bo dotychczas współpraca układała się świetnie. Nie mamy logicznego uzasadnienia tej decyzji. Szczególnie bliski jest nam los zwierząt, ale robimy to też w trosce o przyszłych opiekunów – podkreślili wolontariusze.

Za niczym nieuzasadniony uważa protest wolontariuszy dyrektor Henryk Strzelczyk. – Powinniśmy przetestować przez 3-4 miesiące, jak działa nowa procedura i dopiero wtedy porozmawiać na jej temat. Natomiast negować ją od razu, to uważam, że nie jest to w porządku – podsumował.

Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt „Na Paluchu” jest finansowane z budżetu miasta. Trafiają tam bezdomne zwierzęta. Wolontariusze i pracownicy szukają im nowych domów. Zwierzęta przygotowane do adopcji są czipowane oraz sterylizowane. Schronisko prowadzi akcję „Adoptuj warszawiaka”, podczas której psy wraz z wolontariuszami prezentują się w przestrzeni miejskiej. W kwietniu w schronisku przebywało 387 psów i 47 kotów.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej