SERWIS

Tokio 2020: wyniki, starty i medale

Tajemnica powołania. Wojtyła doświadczył dwóch

Papież Jan Paweł II otwiera drzwi Bazyliki św. Piotra podczas Jubileuszu Tysiąclecia, Rzym, 1999.(fot. Grzegorz Gałązka /Sipa Press/East News)
Papież Jan Paweł II otwiera drzwi Bazyliki św. Piotra podczas Jubileuszu Tysiąclecia, Rzym, 1999.(fot. Grzegorz Gałązka /Sipa Press/East News)

Powołanie człowieka jest tajemnicą. Tym bardziej niezwykłe wydaje się spotkanie w jednej osobie dwóch fenomenów: powołania artysty i powołania kapłana. W jaki sposób te dwa różne powołania łączyły się w osobie Karola Wojtyły? I które z nich przeważyło w jego późniejszym życiu? Na pewno wstrząs związany ze śmiercią ojca, Karola seniora, mógł się przyczynić do przewartościowania życia u młodego Wojtyły. Wydaje się jednak, że jego dojrzewanie do kapłaństwa było naturalnym i nieuchronnym procesem, choć podlegał on także widocznej ewolucji. Można więc powiedzieć, że do pewnego momentu – powiedzmy, że właśnie do 1942 roku – dwa różne powołania: artysty i kapłana występują u Wojtyły w sposób zgodny i niejako nawzajem się inspirują.

W stolicy polskich królów

„Jestem z Wadowic. Mów mi Lolek” – wsparty na łopacie wita się z kolegą. Jest upalne lato 1938 r. Karol Wojtyła w ramach Junackich Hufców Pracy...

zobacz więcej

Karol Wojtyła w połowie 1942 roku rozpoczyna tajne komplety na Wydziale Teologicznym UJ. Jednocześnie wstępuje do Seminarium Archidiecezji Krakowskiej. Mieszka na Dębnikach, pracuje w kamieniołomie, gra w teatrze, pisze – niby nic nie ulega większej zmianie. Jednak kiedy na jednej z prób Teatru Rapsodycznego oznajmia, że zaczyna studiować teologię, spada to na członków zespołu jak grom z jasnego nieba. Od razu czują i wiedzą, że ten oryginalny i bardzo zdolny aktor jest stracony dla sceny. Tadeusz Kudliński próbuje odwieść Wojtyłę od porzucenia teatru, wyciąga w dyskusji „grube działa”: powołuje się na przypowieść o talentach, które należy zwrócić, a nie marnować. Wojtyła jest niewzruszony, zmienia jedynie, być może dzięki owej dyspucie, zamiar pójścia do zakonu o surowej regule na rzecz kapłaństwa.

Krótko przed radykalną decyzją porzucenia życia świeckiego Wojtyła zaczyna pisać dramat „Przyjaciel naszego Boga” (jest to pierwotny tytuł dramatu „Brat naszego Boga”). Wymowa utworu jest jasna: mówi o konieczności naśladowania Chrystusowego miłosierdzia, które jako jedyne może stanowić przeciwwagę dla nieludzkiej idei komunistycznej rewolucji: „Nędza człowieka jest głębsza niż zasób wszystkich dóbr […]. Natomiast pewien jestem i w to wierzę, i wiem, że ma się dźwignąć do wszystkich dóbr. Do wszystkich. I do największych. Ale tu zawodzi gniew, tu konieczne jest miłosierdzie”. Jak trudnej i poważnej materii dotyka ten dramat, niech świadczy choćby ten fakt, iż Karol Wojtyła będzie go pisał prawie 10 lat i ukończy dzieło dopiero pod koniec lat 40. „Brat naszego Boga” staje się również poetyckim świadectwem przełomu życiowego samego Wojtyły.

Zobacz także: Watykanistka: Jan Paweł II to „papież nadziei”


Adam Chmielowski, główna postać dramatu, jest, można rzec bez większej przesady, historycznym alter ego Wojtyły. Ten bardzo zdolny malarz, uznany jeszcze za życia w kraju i na zachodzie Europy, w pewnym momencie porzuca sztukę dla służby Bogu i bliźnim. Taka postawa staje się dla Wojtyły nie tylko twórczą, lecz również życiową inspiracją: „Dla mnie jego postać miała znaczenie decydujące, ponieważ w okresie mojego własnego odchodzenia od sztuki, od literatury i od teatru, znalazłem w nim szczególne oparcie i wzór radykalnego wyboru drogi powołania” (Dar i tajemnica, Watykan 1996).

Ks. Kawecki: Wszyscy mówiliśmy, że Jan Paweł II będzie święty

Wszyscy mówiliśmy wtedy, że to święty człowiek, choć daleko mu jeszcze było do śmierci i do kanonizacji – tak Jana Pawła II wspomina ks. prof....

zobacz więcej

Po odejściu z Teatru Rapsodycznego i przyjęciu święceń kapłańskich w 1946 roku Karol Wojtyła nie porzuca jednak pisarstwa. Oprócz poezji powstają również teksty krytycznoliterackie, poematy filozoficzno-religijne czy dramaty. Nie pisze tylko „do szuflady”. Swoje utwory publikuje pod pseudonimami: Andrzej Jawień, Stanisław Gruda, Piotr Jasień, głównie w „Znaku” i w „Tygodniku Powszechnym”.

Utwory Wojtyły mają w okresie powojennym w większości charakter traktatowy i medytacyjny, a więc są obliczone nie tylko na zaprezentowanie odbiorcy jakiejś istotnej treści, ale także na pogłębienie wnętrza twórcy. W tym sensie niewątpliwie Wojtyła-pisarz formuje przyszłego Jan Pawła II, papieża. W 1978 roku ukazuje się, tuż przed konklawe, poemat „Stanisław”, kolejny proroczy utwór Wojtyły. Głównym jego tematem jest konflikt między tronem i ołtarzem, między pragmatyczną uległością wobec władzy a ścieżką ofiary i miłości. Podobnie jak niegdyś Stanisław - biskup krakowski, tak wiele lat później biskup Rzymu, papież Jan Paweł II nie mógł liczyć na pobłażliwość, kiedy mówił wprost o komunistycznym imperium zła.

Zobacz także: U źródeł. Początki życia Karola Wojtyły

Po wyborze na papieża Karol Wojtyła przestaje czynnie zajmować się sztuką. Oczywiście umiejętności nabyte w teatrze procentują podczas licznych pielgrzymek i przemówień do tłumów. Kiedy jednak wnikniemy głębiej w naturę słowa Jana Pawła II, widzimy, iż nie jest ono jedynie oparte na sprawnym oratorstwie. Zarówno Wojtyła-pisarz, jak i Wojtyła-mówca znoszą granice miedzy słowem i życiem, między sztuką i Bogiem. Dzięki temu słowo Wojtyły posiada moc przemiany rzeczywistości człowieka i całych narodów.

JP2 Studies – startują elitarne Studia Janopawłowe w Rzymie. Zapisy od dziś

18 maja – w 101. rocznicę urodzin Karola Wojtyły, rozpoczyna się rekrutacja na roczne Studia Janopawłowe – „JP2 Studies” w Instytut Kultury św....

zobacz więcej

Wydawało się, że po objęciu tronu Piotrowej Stolicy poezja, „wielka pani” musi odejść z życia Karola Wojtyły - Jana Pawła II na zawsze. Jakież jest więc zaskoczenie całego świata, kiedy w 2003 roku ukazuje się „Tryptyk Rzymski”. Papież nadal tworzy! Możliwe, że „Tryptyk Rzymski” został niejako „sprowokowany” przez Czesława Miłosza, z którym papież korespondował na temat „Traktatu teologicznego” noblisty (możliwe, że Miłosz jako pierwszy przeczytał „Tryptyk”). Komputerowy wydruk poematu (maszynopis) odnaleziono potem w archiwum Czesława Miłosza. Okazało się, że utwór został mu przekazany przez Marka Skwarnickiego na osobistą prośbę Jana Pawła II.

Podobnie jak w „Pieśni o Bogu ukrytym” napisanej w 1943 roku (jeszcze przed święceniami Wojtyły) przyroda ma w „Tryptyku” funkcję niezwykle istotną – potrafi „objawić”, ukazać Boga i Jego potęgę uważnemu człowiekowi:

„Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków
ten rytm objawia mi Ciebie
Przedwieczne Słowo”.

To niezwykła klamra – wczesny poemat ubogiego studenta drugiego roku teologii oraz napisany u kresu życia papieża „Tryptyk” dowodzi pewnej stałości wyobraźni poetyckiej i, szerzej, potrzeby aktualizacji najważniejszych myśli i zagadnień, które można wyrazić najpełniej jedynie poprzez sztukę.

„Nie wszyscy są powołani, aby być artystami w ścisłym sensie tego słowa. Jednak według Księgi Rodzaju, zadaniem każdego człowieka jest być twórcą własnego życia; człowiek ma uczynić z niego dzieło sztuki” („List do artystów”, Wrocław 2005).

Zobacz także: Dramat spełnionej apokalipsy

źródło:
Zobacz więcej