SERWIS

Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020

Dramat spełnionej apokalipsy

Karol Wojtyła, lata 40. XX wieku (fot. Laski Diffusion/East News)
Karol Wojtyła, lata 40. XX wieku (fot. Laski Diffusion/East News)

Po ukończeniu „Księgi słowiańskiej” Wojtyła już wie, jak ma pisać. Precyzuje ideę sztuki w liście z 14 listopada 1939 r. do Mieczysława Kotlarczyka, kilka lat starszego od siebie przyjaciela i artystycznego mentora z Wadowic (znamienne, że Wojtyła ma przyjaciół przeważnie dużo starszych od siebie): „[…] nie jest sztuka, aby była li tylko prawdą realistyczną, albo li tylko zabawą, ale nade wszystko jest nadbudową, jest spojrzeniem w przód i wzwyż, jest towarzyszką religii i przewodniczką na drodze ku Bogu; ma wymiar romantycznej tęczy: od ziemi i od serca człowieczego ku Nieskończonemu […]”.

U źródeł. Początki życia Karola Wojtyły

Zanim 18 maja 1920 roku w Wadowicach przyjdzie na świat Karol Wojtyła, mama przyszłego papieża, Emilia z Kaczorowskich, dowiaduje się od lekarza,...

zobacz więcej

W tym samym liście rysuje się program literacki całego pokolenia. Mowa w nim o potrzebie wprowadzenia nowej jakości w poezji, opartej o narodowego ducha i romantyczne ideały: „Bo dla nas duch jest więcej niż przemoc i miecz; bo w nas są korzenie Piękna przegłęboko, bo Piękno nasze i sztuka nasza z naszego jest Narodu i dla naszego Narodu: to jest pieśń Wieszczów, Teatr Wyspiańskiego, Księgi Kasprowicza i filozofia Norwida”.

Słowem: w wolnej Polsce trzeba się odrodzić i... odróżnić. Literackie programy i manifesty przerywa jednak wojna. Pierwszego września spadają na Kraków niemieckie bomby. Swastyki profanują historyczne budowle. Dla wszystkich Polaków rozpoczynają się „dni dojrzewające złem”.

Wiele młodych serc trawi dylemat: czy angażować się w walkę zbrojną czy postawić na miłość i kulturę jako na sposób przetrwania. Karol Wojtyła decyduje się na ucieczkę z Krakowa.

Gdzieś na szosie w kierunku Rzeszowa (!), w pobliżu rzeki San, schorowany ojciec nie wytrzymuje trudów tułaczki – wracają. 6 października 1939 r. Niemcy podstępem aresztują profesorów UJ. Trwa zaplanowana likwidacja polskiej inteligencji.

Wojtyła po zamknięciu Uniwersytetu szuka jakiegoś zajęcia – najpierw w teatrze, choćby jako statysta. Szybko odnajduje równowagę ducha: obwarowuje się sztuką i nauką. Zgłębia literaturę romantyczną, głównie Mickiewicza i Słowackiego, uczy się francuskiego i tworzy. Zaczyna pisać dramaty. Jest to skryte marzenie Wojtyły, aby być dramatopisarzem i w pewnym sensie połączyć aktora, pisarza i poetę w jedną twórczą osobowość.

Zobacz także: Tajemnica powołania. Wojtyła doświadczył dwóch

Z okresu okupacyjnego pochodzą dramaty: „Dawid” (1939, do dziś nie odnaleziony), „Hiob” i „Jeremiasz” (oba z 1940 r.). Te ostatnie „greckie w formie, chrześcijańskie duchem” są właściwie dramatycznym debiutem Wojtyły, w których cierpienia biblijnych bohaterów utożsamione zostają z cierpieniami Polaków, jednak bez charakterystycznego dla innych twórców tego okresu katastrofizmu.

Oba utwory zostały przyjętym bardzo dobrze przez znajomych aktorów i literatów. Dzisiaj również wiemy, iż w czasie wojny powstały pierwsze wersje „Brata naszego Boga”, inspirowanego postacią Alberta Chmielowskiego.

W stolicy polskich królów

„Jestem z Wadowic. Mów mi Lolek” – wsparty na łopacie wita się z kolegą. Jest upalne lato 1938 r. Karol Wojtyła w ramach Junackich Hufców Pracy...

zobacz więcej

Wojtyła żywo koresponduje na temat swoich dramatów z Mieczysławem Kotlarczykiem. Jednocześnie nie porzuca aktorstwa. W pierwszych miesiącach wojny wiąże się, wraz z całym Studiem 39 (które cały czas znajduje się pod auspicjami Kudlińskiego), z projektami uznanego już wówczas reżysera teatralnego Juliusza Osterwy. Osterwa ma własną wizję teatru, rzec by można – bardziej... warszawską. Ich wspólne drogi rozchodzą się dosyć szybko.

Po długich namowach na przyjazd z Wadowic do Krakowa decyduje się Mieczysław Kotlarczyk. Wojtyła gromadzi wokół niego grupę aktorów ze Studia 39. Po kilku spotkaniach następuje selekcja zespołu: pozostaje pięcioro aktorów, w tym Wojtyła. W sierpniu 1941 r. w ścisłej konspiracji powstaje Teatr Rapsodyczny, teatr bezkompromisowych rycerzy słowa. Sam Kotlarczyk jest prekursorem i wizjonerem, głosi koncepcję „teatru czystego słowa”.

Karol Wojtyła już jako ksiądz napisze w 1952 r.: „Słowo, w którym się przed wszystkim głosi pewne prawdy, pewne idee, pewne struktury, a nie uważa się go przede wszystkim za towarzysza akcji – sprawia, że przedstawienia rapsodyczne nie mają charakteru zasadniczo fabularnego, ale mają charakter zasadniczo ideowy”.

Cóż to oznacza w praktyce? Minimum scenografii i kostiumów, jednolite tło z wyraźnymi symbolami, nacisk na sam tekst – ograniczenie „gry” aktorskiej. Repertuar? Przede wszystkim romantyczny – Słowacki (od rapsodów z „Króla-Ducha” Słowackiego zaczerpnięto nazwę teatru), Mickiewicz, Norwid, Krasiński. Pierwsze próby odbywają się na Dębnikach u Wojtyły albo u Kotlarczyka, w „katakumabach”, czyli w ciemnej, zimnej kuchni, przy świeczkach, z „czujką” na wejściu ze względu na łapanki i terror. Wojtyła wraz z Teatrem Rapsodycznym wziął udział w ponad 30 spektaklach w okresie okupacji. Grane w prywatnych mieszkaniach całego Krakowa z narażeniem życia, niosą jego mieszkańcom nadzieję i wolność.

Czytaj także: 101 lat temu urodził się Karol Wojtyła

Mieczysław Kotlarczyk -  przyjaciel i artystyczny mentor Karola Wojtyły (fot. Artur Pawłowski/Reporter East News)
Mieczysław Kotlarczyk - przyjaciel i artystyczny mentor Karola Wojtyły (fot. Artur Pawłowski/Reporter East News)

Zamach na papieża. Co dziś robi niedoszły zabójca Jana Pawła II?

Jestem teraz dobrym człowiekiem. Staram się żyć właściwie. Kiedy do niego (papieża – red.) strzelałem miałem 23 lata. Byłem młody i byłem...

zobacz więcej

Trochę wcześniej, we wrześniu 1940 r., Karol Wojtyła rozpoczyna prace w fabryce sody kaustycznej Solvay, aby uchronić się przed wyjazdem na przymusowe roboty do Niemiec. Początkowo pracuje przy układaniu torów kolejowych.

Czytamy we wspomnieniach robotnika: „Karol Wojtyła, obecny ks. arcybiskup, dobrze pracował, obowiązki wykonywał chętnie, jak miał wolną chwilę, w południe czytał książki”. Niestety, Wojtyła po jakimś czasie zostaje przeniesiony do łupania i wysadzania ładunkami skał w kamieniołomie na Zakrzówku. Jest to praca ciężka i niebezpieczna. Przez cztery lata tego niezwykle trudnego doświadczenia przyszły papież wyniesie szacunek dla pracy fizycznej i dla robotników. Od Cypriana Kamila Norwida Wojtyła przejmie także idee pracy jako środka odkupieńczego.

Po latach, w 1956 r. (pod pseudonimem Andrzej Jawień) w miesięczniku „Znak” ukaże się poemat „Kamieniołom”. Warto podkreślić, że to właśnie w tym utworze znajduje się najwięcej wątków autobiograficznych Wojtyły. Od pierwszych wersów poematu uderza czytelnika pełne zrozumienie moralności i mentalności robotniczej oraz szacunek dla pracy fizycznej i życiowej mądrości ludzi pracy:

Czytaj także: Prezydent: Dzięki śś. Faustynie i Janowi Pawłowi II świat poznaje dziedzictwo Rzeczypospolitej

Karol Wojtyła w kamieniołomach francuskiej firmy Solvay w Borku Falęckim w Krakowie, 1939 (fot Laski Diffusion/East News)
Karol Wojtyła w kamieniołomach francuskiej firmy Solvay w Borku Falęckim w Krakowie, 1939 (fot Laski Diffusion/East News)

Mija 16. rocznica śmierci Jana Pawła II

Mija 16. rocznica śmierci Jana Pawła II. Polski papież zmarł 2 kwietnia 2005 r. Jego życie i ponad 26-letni pontyfikat był wyjątkowy dla Kościoła w...

zobacz więcej

„Znam Was, wspaniali ludzie, ludzie bez manier i form.

Umiem patrzeć w serce człowieka bez obsłon i bez pozorów.

Czyjeś ręce należą do pracy, czyjeś ręce należą do krzyża”.

Z poematu dowiadujemy się również, że Wojtyła był świadkiem śmierci jednego z pracowników kamieniołomu.

„[…] Wzięli ciało, szli milczącym szeregiem.

[…] I znów ruszyły kamienie. Wagonik ginie w kwiatach.

I znów prąd elektryczny ściany głęboko tnie.

Lecz człowiek zabrał z sobą wewnętrzną strukturę świata,

w której miłość tym wyżej wybuchnie, im większy nasyca ją gniew”.

W tej poetyckiej wizji istnieje zapowiedź walki o sprawy robotnicze, która splecie się już od czasów okupacji z kapłańskim powołaniem Karola Wojtyły.

18 lutego 1941 r. zmęczony po porannej zmianie w kamieniołomie, potrącony kilka tygodni wcześniej przez niemiecką ciężarówkę, w kurtce z drelichu biegnie, kulejąc, przez śnieżne zaspy. Musi kupić lekarstwa dla chorego ojca i jeszcze zdążyć podgrzać u przyjaciół obiad – groch z przydziału. Kiedy wraca z przyjaciółką, zastaje ojca martwego. Menażka wypada z ręki. Mówi przez łzy: „Nie było mnie przy śmierci matki, nie było mnie przy śmierci brata, nie było mnie przy śmierci ojca”. Umiera najlepszy przyjaciel, Karol Wojtyła pozostaje sam w czasie spełnionej apokalipsy. Ale jest przecież: teatr, dramat, poezja. I coraz silniejsza wiara.

Czytaj także: „Papież miał umrzeć”. Nowa książka o zamachu na Jana Pawła II
 

Żołnierze 10 pułku SS Totenkopf podczas zmiany warty na Zamku Królewskim w Krakowie, 1940-1941 (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe/Paul Brandner)
Żołnierze 10 pułku SS Totenkopf podczas zmiany warty na Zamku Królewskim w Krakowie, 1940-1941 (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe/Paul Brandner)

źródło:
Zobacz więcej