RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Wołomińscy włamywacze wpadli chwilę po skoku. Są wciąż na wolności

Kryminalni z Wołomina zatrzymali trzech młodych mężczyzn niedługo po tym, jak ci okradli jeden z domów w Serocku. Włamywacze w wieku od 26 do 28 lat podejrzani są o jedną udaną akcję i dwie próby. Trwa polowanie na ekipę złodziei okradającą domy w okolicach stolicy. Rozmówcy portalu tvp.info twierdzą, że to prawdopodobnie przestępcy, którzy na wolności czekają na zakończenie procesu w sprawie ponad 80 kradzieży z włamaniem.

Okradli VIP-ów na miliony, używając łapki

Aktor Tomasz S., syn właściciela prywatnej telewizji Tobias S., doradca byłego prezydenta Andrzej K. – To tylko trzech z ponad 100 osób, których...

zobacz więcej

Policjanci z wydziału kryminalnego od jakiegoś czasu rozpracowywali jedną ze złodziejskich ekip włamujących się do domów na terenie powiatu wołomińskiego i obrzeży Warszawy. Funkcjonariuszom udało się ustalić prawdopodobny skład tej grupy, a jej członków objęto działaniami operacyjnymi.

Kryminalnym udało się dowiedzieć, że złodziejska ekipa szykuje się do okradzenia jednego z domów w Serocku. Wysłali więc w teren patrole, które miały namierzyć włamywaczy.

Po kilku godzinach na jednej z ulic zauważyli forda focusa, obok którego stał młody mężczyzna. Policjanci rozpoznali w nim „starego znajomego”, który był zatrzymywany za przestępstwa przeciwko mieniu.

Chwilę później mężczyzna odjechał na sąsiednią ulicę, skąd zabrał dwóch kompanów. Ford ruszył w kierunku Nasielska, a za nim – samochody kryminalnych.

Okazja do bezpiecznego zatrzymania włamywaczy nadarzyła się w Łomiankach. Policjanci zajechali im drogę i wyciągnęli całą trójkę z auta.

„Szybcy i wściekli” potrzebowali 10 minut, by zrabować miliony

Dziesięć minut. Tyle czasu zajmowało grupie bezczelnych włamywaczy okradzenie domu w luksusowej dzielnicy Warszawy lub na obrzeżach stolicy. Byli...

zobacz więcej

Przy młodych mężczyznach (w wieku 26, 27 i 28 lat) znaleziono aparat fotograficzny oraz biżuterię. Funkcjonariusze potwierdzili, że zostały ukradzione w Serocku.

Dzięki dowodom zebranym przez wołomińskich kryminalnych, całej trójce przedstawiono zarzuty m.in. kradzieży z włamaniem w Serocku (ukradziono tam przedmioty o wartości ok 7,8 tys. zł) oraz usiłowania dwóch kradzieży z włamaniem do domów i uszkodzenia mienia w Tłuszczu i Postoliskach. Za przestępstwa te grozi do 10 lat więzienia.

Sąd w Wołominie zadecydował, że wystarczającą sankcją wobec podejrzanych będzie dozór policyjny. Funkcjonariusze są pewni, że zatrzymani przez nich mężczyźni mają na koncie znacznie więcej skoków.

Od kilkunastu miesięcy policjanci z różnych komend garnizonu stołecznego walczą z plagą włamań do willi i domów w okolicach Warszawy. Chodzi o posesje w tzw. bogatych rejonach jak np. Konstancin-Jeziorna, Piaseczno, Jabłonna czy Magdalenka.

Po trzech latach za kratami „szybcy i wściekli” opuścili areszt

Dwaj główni oskarżeni ze złodziejskiej ekipy, która zdaniem prokuratury okradła 80 apartamentów lub willi w Warszawie i okolicach, odzyskali...

zobacz więcej

Ekipa została rozbita w maju 2016 r. przez funkcjonariuszy CBŚP i śledczych Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Dwa lata później zostali oskarżeni o dokonanie - od jesieni 2013 r. do grudnia 2015 r. – kradzieży z włamanie do ponad 80 willi i apartamentów.

Ich łupem padły przedmioty o wartości ok. 7 mln zł
. Wśród ofiar „szybkich” znaleźli się m.in. Tobias S. (syn właściciela jednej z komercyjnych telewizji), aktor Tomasz S. i Andrzej K. (były doradca jednego z prezydentów).

Analiza działania sprawców wykazuje, że za dużą częścią tych zdarzeń może stać jedna ekipa.

– Działają bardzo profesjonalne. Mają rękawiczki, kominiarki, a czasem także ochraniacze na nogach. Dostanie się do budynku i okradzenie go zajmuje im maksymalnie 10 minut. Forsują drzwi lub okna za pomocą tzw. łapki. W taki właśnie sposób działała ekipa zatrzymana w 2016 r., której dwaj główni „zawodnicy” od trzech lat są już na wolności, po uchyleniu im aresztów – przekonuje jeden z rozmówców portalu tvp.info.

„Wściekli” wrócili do gry?


Chodzi o szajkę włamywaczy nazywaną „szybcy i wściekli”. Przestępcy w pełni zasłużyli na taką nazwę. Wybierali domy w tzw. bogatych okolicach. Przez domofon sprawdzali, czy gospodarze są w domu, a gdy byli pewni, że nikogo nie ma, przeskakiwali przez płot. Przy pomocy łapki wyłamywali drzwi lub okna.

Kiedy włączał się alarm, spokojnie robili swoje. Cała ich akcja nie trwała dłużej niż 7-10 minut. Uciekli z łupem, zanim przyjechała ochrona. Potrafili wynieść kilkudziesięciokilogramowy sejf i biec z nim do samochodu, w którym czekał kierowca
.

Zatrzymano szefa „bandy wiewióra”. Odzyskano kolejne 4 tony orzechów laskowych

Jarosław J., pomysłodawca i organizator gangu, który wyłudził m.in. 44 tony orzechów laskowych, został zatrzymany przez CBŚP. Grupa nazywana przez...

zobacz więcej

Wolni, ale w kręgu podejrzeń


Proces tych przestępców toczy się przed Sądem Rejonowym w Piasecznie. Wiosną 2019 r. sąd zdecydował o zamianie aresztu dwóm głównym podejrzanym na poręcznie majątkowe, dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Decyzję uzasadniono tym, że oskarżeni przebywali w areszcie trzy lata i trudno mówić o obawie matactwa, skoro wszystkie zebrane dowody są w aktach.

Jakiś czas później w okolicach stolicy ponownie zaczęło dochodzić do włamań. Stołeczna policja twierdzi, że bardzo poważnie podchodzi do opisywanych zdarzeń. W ciągu dwóch lat zatrzymano kilku osób za kradzieże z włamaniem.

Do tej pory nie znaleziono dowodów pozwalających na powiązanie „wściekłych” z serią rabunków. Zresztą ich działalność w latach 2013-15 też nie wyszłaby na jaw, gdyby na współpracę ze śledczymi nie zgodził się mężczyzna, który był kierowcą ekipy.

źródło:
Zobacz więcej