RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ukraina: Co dalej ze sprawą Nowaka?

Ukraiński biznesmen podejrzany jest o wręczenie łapówek ówczesnemu kierownikowi Ukrawtodoru Nowakowi (fot.  PAP/Tomasz Gzell)
Ukraiński biznesmen podejrzany jest o wręczenie łapówek ówczesnemu kierownikowi Ukrawtodoru Nowakowi (fot. PAP/Tomasz Gzell)

Na Ukrainie sprawa Ukrawtodoru, państwowej agencji drogowej, na której czele stał Sławomir Nowak, na razie koncentruje się tak naprawdę na jednej osobie, właścicielu firmy Altkom – przekazał Ołeksa Szałajski z ukraińskiego portalu Naszi Hroszi.

Ukraina: Prorosyjski polityk oskarżony próbę kradzieży surowców na Krymie

Prorosyjski polityk i deputowany Wiktor Medwedczuk został oskarżony o zdradę stanu i próbę kradzieży surowców na Krymie – przekazały ukraińskie...

zobacz więcej

– Dosyć trudno jest konkretnie podsumować dotychczasowy przebieg sprawy, możemy tylko opierać się o to, że figurują w niej przedstawiciele dwóch firm: Altkom i Onur – powiedział Szałajski, proszony o streszczenie dotychczasowego przebiegu na Ukrainie sprawy dotyczącej Ukrawtodoru, państwowej agencji budującej drogi, na której czele stał były polski minister transportu Sławomir Nowak. Altkom to firma ukraińska, a Onur – turecka z ukraińskim przedstawicielstwem.

Łapówka dla Ukrawtodoru


W kwietniu Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) poinformowało, że ukraiński biznesmen podejrzany jest o wręczenie w latach 2017-2019 575 tys. dol. i 70 tys. euro łapówek ówczesnemu kierownikowi Ukrawtodoru Nowakowi. Według komunikatu w zamian za nielegalne korzyści Nowak miał pomóc firmom podejrzanego w uzyskaniu przedłużenia kontraktu na budowy odcinków dróg Kijów-Odessa, które były finansowane ze środków Europejskiego Banku Rekonstrukcji i Rozwoju. „Ponadto szef Ukrawtodoru »nie zauważył« naruszenia grafiku robót przez firmy podejrzanego, co pozwoliło mu uniknąć ponad 9 mln euro kary” – napisano w komunikacie.

Później serwis Naszi Hroszi podał, że podejrzany o wręczenie łapówki to właściciel firmy Altkom, jeden z weteranów na rynku.

Zachód liczy na sukces spotkania Bidena z Putinem. Oby się nie przeliczył

Wciąż nie wiadomo, kiedy i gdzie dojdzie do spotkania Joego Bidena z Władimirem Putinem. Państwa zachodnie wiążą ze szczytem ogromne nadzieje i...

zobacz więcej

– Na razie wszystko tak naprawdę koncentruje się na jednej osobie – właścicielu firmy Altkom. Sąd nikogo więcej nie pociągał do odpowiedzialności – zaznaczył w rozmowie Szałajski, założyciel i redaktor portalu Naszi Hroszi. Jak przekazał, dotychczas do sądu skierowano jedynie dowody właśnie przeciwko tej ukraińskiej firmie, a wobec szefa przedsiębiorstwa zastosowano środek zapobiegawczy.

„Wyższe sumy” - oparte o zeznania


Według Szałajskiego twardych dowodów – przelewów z kont firmy na konta osób fizycznych – które śledczy przedstawili w sądzie przeciwko Altkomowi, jest niewiele, bo sumy te są niezbyt duże, kilkadziesiąt tysięcy euro, a Altkom utrzymuje, że nie były to łapówki, tylko wynagrodzenie. – Jeśli chodzi o wyższe sumy, o których była mowa, setki tysięcy dolarów, to są one oparte o zeznania; możliwe, że śledczy mają też poważniejsze dowody, ale jeśli tak nie jest, to daje to tej firmie dużą możliwość walki – dodał.

CZYTAJ TAKŻE: Zełenski użył „opcji atomowej”. Putin: my tak tego nie zostawimy

– Nie rozumiemy, dlaczego do sądu nie przekazano sprawy firmy Onur. Wiemy, że w organach ścigania jest jakiś wewnętrzny konflikt dotyczący tego – zauważył. – Nasza dziennikarska hipoteza zakłada, że w ostatnim czasie przedstawiciele tureckiego Onur zbliżyli się do administracji prezydenta (Wołodymyra) Zełenskiego i możliwe, że to w jakiś sposób wpływa na zmniejszenie na nich nacisku ze strony organów ścigania – mówił. Według niego „detektywi NABU mają wystarczające dowody, by skierować sprawę wobec Onur do sądu”.

źródło:

Zobacz więcej