RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Jak niewolnicy” na niemieckiej farmie szparagów. Dla części Polaków to już koniec koszmaru

W sprawie Polaków na niemieckiej farmie szparagów interweniował polski konsul (fot. Daniel Kopatsch/Getty Images)
W sprawie Polaków na niemieckiej farmie szparagów interweniował polski konsul (fot. Daniel Kopatsch/Getty Images)

Pierwsi Polacy opuszczają niemiecką farmę szparagów, na której wybuchła epidemia koronawirusa – informuje Deutsche Welle i dodaje, że pomogła interwencja polskiego konsula. Dla części pracowników horror jednak trwa dalej – kwarantannę przedłużono im bowiem do następnego tygodnia. – Jesteśmy jak niewolnicy – opisują warunki pracownicy z Polski. Głos zabrał właściciel farmy Heinrich Thiermann.

Farma szparagów w Niemczech. Polka: To był horror

W Niemczech na jednej z największych farm szparagów, gdzie pracuje kilkuset Polaków, wybuchła epidemia koronwirusa. 130 osób jest zarażonych, wielu...

zobacz więcej

KORONAWIRUS – RAPORT

Na farmie Thiermanna, który jest jednym z największych producentów szparagów w Niemczech, pracuje 1011 osób, z czego 412 to Polacy; wielu pracowników pochodzi także z Rumunii. Zatrudnieni zarzucają firmie, że nie dotrzymała zasad sanitarnych, za późno zareagowała na pierwsze przypadki oraz nie informuje o przebiegu izolacji. Osoby, które chodzą pracować do zakładu, boją się o swoje zdrowie, a te, które odmawiają pracy w tych warunkach, muszą dalej płacić za zakwaterowanie.

Horror na farmie szparagów w Niemczech


Z ponad tysiąca pracowników na farmie Thiermanna koronawirusem zakaziło się 131 osób, pozostali długo znajdowali się w „kwarantannie roboczej” – czyli mogli wychodzić jedynie do pracy.

– Jesteśmy jak niewolnicy. Naszej grupy pilnuje dwóch ochroniarzy i przewożą nas tylko z domu do pracy i z powrotem – oceniła jedna z polskich pracownic w rozmowie z Deutsche Welle. Ochroniarze pilnowali też, by zatrudnieni nie wychodzili do sklepów po zakupy, choć podstawowe środki higieny i produkty spożywcze dostarczono im dopiero po kilku dniach kwarantanny.

Na nagraniu opublikowanym przez niemiecką dziennikarkę widać, jak ochroniarze blokują przejazd drogą publiczną ekipie telewizyjnej.

Tłumaczenia niemieckiego właściciela


Właściciel farmy w wywiadzie dla lokalnej „Kreiszeitung” przekazał, że pierwszy przypadek zakażenia odnotowano 18 kwietnia. „Po nim firma miała zacząć »regularne testy«, a 29 i 30 kwietnia Niemiecki Czerwony Krzyż przetestował wszystkich pracowników. Thiermann powiedział też, że »szybkie testy zostały udostępnione wszystkim pracownikom od początku sezonu«, ale nie wszyscy mieli skorzystać z tej oferty” – pisze DW i zaznacza, że lokalny urząd ds. zdrowia otrzymał pierwsza informację o zakażeniu dopiero 24 kwietnia.

Niemcy zaniepokojeni: Przez 500 plus Polacy nie chcą zbierać u nas szparagów

Niemieckie media donoszą, że plantatorzy szparagów mają w tym sezonie duży kłopot ze względu na coraz mniejszą liczbę chętnych do zbierania tych...

zobacz więcej

Pracownicy skarżą się przy tym na brak informacji – jak mówią, nie wiedzą co się dzieje, a w hotelu pracowniczym narasta poczucie rezygnacji.

Interwencja polskiego konsula w Hamburgu


W sprawie – podaje DW – interweniował konsul generalny RP w Hamburgu Paweł Jaworski. W piątek spotkał się między innymi z szefem firmy Heinrichem Thiermannem i przedstawicielami urzędu ds. zdrowia. – Na tę chwilę wydaje się, że pewien punkt zapalny jest zgaszony i mam nadzieję, że tak zostanie – powiedział Jaworski dla DW. Farmę opuściło już 30 osób.

Firma nadal zachęca pracowników do pozostania na miejscu – obiecała im zniesienie kosztów zakwaterowania na dwa tygodnie.

Zobacz także: Sezon na szparagi. „Dla Polaków praca w Niemczech nie jest już opłacalna”

źródło:
Zobacz więcej