RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Czarny punkt demokracji

PO zaliczyła spadek, który skutkuje potwierdzeniem jej słabości względem Polski 2050 Hołowni (fot. PAP/Lech Muszyński)
PO zaliczyła spadek, który skutkuje potwierdzeniem jej słabości względem Polski 2050 Hołowni (fot. PAP/Lech Muszyński)

Dużo się w polskiej polityce zmieniło. Porozumienie ponad podziałami w sprawie Funduszu Odbudowy przyniosło niektórym uczestnikom i obserwatorom sporo frustracji, ale co ważniejsze, pokazało, że można inaczej. Z zainteresowaniem obserwujemy też sondażowe następstwa późniejszego głosowania w Sejmie. Niestety rozwój wypadków w izbie wyższej parlamentu, pokazuje, że ta sama polityka bardzo głęboko ugrzęzła już we własnych koleinach i schematach działania, i łatwo się z nich nie wyzwoli.

Karnkowski: Krajobraz po głosowaniu

Polska polityka od lat przypomina tasiemcowy serial. W każdym odcinku pozornie dzieje się bardzo dużo, oglądamy dramatyczne zwroty akcji i jesteśmy...

zobacz więcej

Rozmowy PiS i Lewicy pokazały, że można porozumieć się tam, gdzie w grę wchodzi interes Polski i Polaków, bynajmniej nie stojący w sprzeczności z interesami poszczególnych graczy na tej scenie. Podział ról jest natomiast taki, że o ile na sprzeciwie wobec tego porozumienia zyskać mogły najwyżej dwie siły polityczne (Konfederacja i, w mniejszym stopniu, Solidarna Polska), wszystkim pozostałym opłacało się być „za” i takie było również oczekiwanie wyborców.

Jak wiemy, Platforma Obywatelska „za” ręki nie podniosła i choć stanowisko poszczególnych działaczy mogło być różne, z jednym wyjątkiem posłowie, ograniczeni dyscypliną partyjną, wstrzymali się od głosu. Ludowcy i przedstawiciele Szymona Hołowni nie byli pierwszoplanowymi bohaterami tej pasjonującej opowieści, jednak zagłosowali „za”, oczywiście po odpowiedniej dozie hamletyzowania. Inna decyzja byłaby jednak nie do obrony politycznie, społecznie i w zestawieniu z prezentowanymi przez każdą z tych partii narrację, czy to proeuropejską, czy promodernizacyjną, czy wreszcie (w przypadku ludowców) odwołująca się do interesów wsi. Oczywiście istniało i istnieje nadal polityczne ryzyko, że przyjęcie planu, następnie zaś jego wdrażanie w życie pójdzie głównie na konto PiS, w związku z czym potencjalne pozytywne efekty pomogą Jarosławowi Kaczyńskiemu w zdobyciu władzy również w kolejnej kadencji.

Jednak tylko Platforma uznała to za wystarczający powód, by nie przyłączyć się do szerokiego politycznego porozumienia, decydując się zarazem na niezrozumiały dla bardzo wielu, również własnych wyborców, wybór, prowadzący do oskarżenia o grzech równie ciężki co współpraca z PiS – eurosceptycyzm. Co więcej, Borys Budka mówiący dość niespodziewanie o zbyt dużej władzy unijnych urzędników idealnie się w takie oskarżenie wpisuje, i fakt, jak oceniamy biurokrację unijną nie ma tu nic do rzeczy. To przecież dla wyborców Budki byli oni zawsze nieomylni i obdarzeni niekwestionowalnymi kompetencjami.

Zobacz także: Platforma zbiera podpisy


Karnkowski: Przygoda z kablem i polityka fake newsów

Okazuje się, że w samym środku trzeciej fali pandemii, część dziennikarzy znudziła się już nawet kreowaniem kolejnych afer i uznała, że pora zacząć...

zobacz więcej

Od tego momentu przyspieszyła wyraźnie dekompozycja Platformy i jej sondażowy zjazd. Po badaniach opinii, wskazujących, że większość elektoratów, również partii opozycyjnych, popierała przyjęcie ustawy o zasobach własnych, przyszły sondaże, pokazujące aktualny stan preferencji partyjnych Polaków. Politycy Platformy i jej co zacieklejsi przyjaciele z mediów oczekiwali premii za nieugiętość, przy równoczesnej żółtej (a może nawet czerwonej) kartce dla Lewicy.

Sytuacja koalicji lewicowej tymczasem właściwie się nie zmieniła, a w niektórych badaniach widać nawet drobne korekty na korzyść Włodzimierza Czarzastego i jego młodszych kolegów. Jednak nawet stojąca w miejscu Lewica może wystać sobie za chwilę trzecią pozycję w rankingu popularności sił politycznych, ponieważ Platforma Obywatelska zaliczyła spadek bardzo spektakularny, który skutkuje nie tylko potwierdzeniem jej słabości względem Polski 2050 Hołowni i najsłabszymi notowaniami od bardzo, bardzo dawna, lecz również stopnieniem jej przewagi nad dotąd czwartą na tej liście Lewicą do kilku (trzech, czasem czterech) punktów procentowych.

Kolejny tydzień, dzielący nas od pamiętnego głosowania i towarzyszących mu emocji, dla Platformy okazał się być prawdopodobnie jednym z gorszych w jej historii. Choć nie straciła wyjątkowo żadnego parlamentarzysty, cały kraj zobaczył, jak szarpią nią wewnętrzne spory. Borys Budka nie jest już chyba przez nikogo poza własną, raczej skromną frakcją, traktowany poważnie jako przywódca. Nie przeszkadza mu to jednak kreować się wciąż na odnowiciela PO. „Historia zapamięta mnie jako osobę, która tworzyła silną Platformę” – mówi w rozmowie z Jakubem Nochem z portalu Na temat, budząc raczej wesołość internautów. Dziennikarzy również, a można się założyć, że w grupie rozbawionych znalazł się niejeden partyjny kolega.

Śladami Nowoczesnej

Zmiany partyjnych barw przez polityków, eufemistycznie nazywane transferami, choć powinny być rzadkością, stały się codziennością naszej polityki....

zobacz więcej

Równocześnie Budka zaczyna podgryzać Rafała Trzaskowskiego, oczekując od niego jasnych deklaracji co do relacji wzajemnych prezydenta Warszawy i partii, której wciąż jest przecież wiceprzewodniczącym. Trzaskowski bowiem swoich kolejnych politycznych inicjatyw z kierownictwem PO nie konsultuje, nie opatruje ich też partyjnym logo i trudno jest połapać się, czy buduje arkę, czy tylko szalupę ratunkową.

Trzaskowski pozostaje równocześnie chyba najcenniejszym dla Platformy dobrem, wciąż, pomimo wielu wpadek i zaniechań, generując dużo pozytywnych emocji wśród elektoratu anty-PiS. Przez wielu kolegów brany jest w tej sytuacji pod uwagę jako naturalny kandydat na nowego lidera, zapewne jednak dla samego prezydenta stolicy nie jest jasne, czy zgadzając się na ten fotel, wyciągnąłby Platformę z kryzysu, czy raczej straciłby wiele z własnej popularności, firmując jej działania i coraz bardziej chaotyczny i desperacki styl prowadzenia polityki. Z podobnych przyczyn, choć z pozycji zewnętrznej, awanse Platformy odrzucać będzie również Szymon Hołownia.

Tymczasem giełda nazwisk ruszyła, a niektórzy spodziewają się nawet powrotu Donalda Tuska, jednak szanse i na to wydarzenie, i na ewentualną skuteczność takiego manewru to temat na oddzielną analizę.

Karnkowski: Platforma jak Tusk z Michnikiem

Gdyby czwartkowa rozmowa Adama Michnika z Donaldem Tuskiem odbyła się, powiedzmy, osiem lat temu, byłaby wielkim wydarzeniem, transmitowanym przez...

zobacz więcej

Marszałek Grodzki, który, jeśli wierzyć infografice zamieszczonej przez „Wprost” nie należy w Platformie do żadnej znaczącej frakcji, lecz i swojego własnego zaplecza się nie dorobił, miał wyjątkową okazję pomóc swojej partii wyjść przynajmniej z jednego z kilku trapiących ją kryzysów. Szybkie przyjęcie przez Senat ustawy o środkach własnych mogłoby choć minimalnie zatrzeć złe wrażenie i pomóc PO w odzyskaniu części elektoratu, który przecież nie wyróżnia się wyjątkowo dobrą pamięcią i dotąd raczej skłonny był przyjmować tłumaczenia z partyjnych przekazów dnia.

Grodzki postanowił jednak zachować się tak jak zawsze, zaznaczyć swoją ważność i na kilka tygodni zamrozić ustawę, oficjalnie tłumacząc to konsultacjami społecznymi. Tyle że te już dawno się odbyły, a do przepisów tego typu aktów nie przyjmuje się poprawek, co potwierdza większość prawników i co nie jest nigdzie, poza Senatem pana profesora, praktykowane. Politycy partii opozycyjnych w pierwszej chwili zgodnie z PiS zaczęli zachowanie marszałka krytykować, a Marek Balt z SLD sugerował wręcz, że powinien on zostać odwołany.

Okazało się jednak, że senatorowie opozycji narrację Grodzkiego przyjmują wręcz na ślepo, niepomni niedawnej sejmowej batalii i ignorują opinię publiczną, w tym glosy płynące z samorządów, na które bardzo lubią się powoływać. Tym samym w Senacie wygrywa partyjniactwo i to w swoim najgorszym, chaotycznym wydaniu, w którym nie chodzi już nawet o własne interesy (instynkt samozachowawczy dyktowałby przecież zachowanie całkowicie odwrotne), a o trwanie w jednym schemacie działania, pomimo jego całkowitego bankructwa.

Zobacz także: Przenoszona deklaracja Platformy


Gdy dodać do tego odrzucenie kandydatury Bartłomieja Wróblewskiego na RPO, pomimo szeregu ugodowych gestów z jego strony, w tym całkowicie w naszej polityce bezprecedensowej propozycji dobrowolnego zapewnienia wpływu na pracę tego urzędu przedstawicielom opozycji, trudno o optymizm. Senat okazuje się być czarnym punktem polskiej demokracji, w którym zapomina się o ważnych dla wyborców sprawach, by ulec niezrozumiałej logice Tomasza Grodzkiego.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej