SERWIS

Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020

Mengele z Bałkanów. Nie oszczędzał nawet kilkumiesięcznych niemowląt

Dzieci z chorwackiego obozu Sisak (fot. Wikipedia)
Dzieci z chorwackiego obozu Sisak (fot. Wikipedia)

Chorwacki lekarz Antun Najžer prowadził podczas II wojny światowej pseudomedyczne eksperymenty na dzieciach. Jako komendant obozu koncentracyjnego w mieście Sisak przyczynił się do śmierci setek małoletnich Serbów, Żydów i Romów. Poprzez swe okrutne czyny dorobił się przydomka „chorwacki doktor Mengele”.

„Polskie obozy śmierci” w artykule „Jerusalem Post” o chorwackich spa

Zwrot o „polskich obozach śmierci” pojawił się w izraelskim dzienniku „The Jerusalem Post”. Znalazł się on w artykule w ogóle nie dotyczącym...

zobacz więcej

W czasie II wojny światowej na terenie okupowanej Jugosławii powstało zależne od najeźdźców państwo chorwackie. Władzę w tym marionetkowym tworze objęli fanatyczni ustasze, którzy w zbudowanych przez siebie obozach koncentracyjnych mordowali w brutalny sposób Serbów, Żydów i Romów. Podobnie jak Niemcy prowadzili także okrutne eksperymenty pseudomedyczne na ludziach.

Szacuje się, że w czasie rządów ustaszy, którym przewodził poglavnik (wódz) Ante Pavelić, mogło zginąć ok. pół miliona Serbów spośród liczącej blisko 2 miliony populacji zamieszkującej granice tzw. Niezależnego Państwa Chorwackiego (w skrócie NDH, od chorwackiej nazwy tego kraju – Nezavisna Država Hrvatska). Ustasze mieli też zamordować u siebie ok. 80 proc. wszystkich Żydów – wielu ocalałych zawdzięczało życie sprzeciwiającym się reżimowi Chorwatom, spośród których 120 otrzymało tytuł Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata – oraz blisko 17 tys. Romów.

Chorwackie „schronisko”


Urodzona na terenie dzisiejszej Bośni i Hercegowiny Dobrila Kukolj miała dziesięć lat, gdy po raz pierwszy trafiła do chorwackiego obozu koncentracyjnego. Podczas wojny przewinęła się przez wiele kompleksów dla nieletnich, jednak w jej pamięci najbardziej utrwaliły się dantejskie sceny z Jasenovaca oraz obozu Sisak. W 2011 r. kobieta udzieliła wywiadu chorwackiemu portalowi Novosti. Jak opowiadała:

„Krew w żyłach wciąż mrozi mi wspomnienie ucieczki przed ustaszami, którzy ścigali małe dziewczynki, by potem użyć wobec nich przemocy. Właśnie wtedy niechcący nadepnęłam na leżące na ziemi niemowlę, a jego płacz do dziś dźwięczy mi w uszach. My, ocalali z obozów, docieramy do kresu życiowej drogi, ale nasze dziedzictwo nie powinno zostać zapomniane, proszę więc obecne i przyszłe pokolenia, aby nie dopuściły do powrotu tak ogromnego, niesionego przez wojnę zła, w naszym ani w żadnym innym kraju” (tłumaczenie za portalem Global Voices).

Zapytali Niemców, czy zabijanie Polaków było konieczne. Szokujące wyniki sondażu

Po zakończeniu II wojny światowej alianckie władze okupacyjne przystąpiły do realizacji założeń denazyfikacji – procesu wykorzeniania nazizmu z...

zobacz więcej

W czasie rządów ustaszy na terenie NDH powstały 22 obozy koncentracyjne. Założony latem 1942 r. obiekt w miejscowości Sisak był jednym z podobozów Jasenovaca. Ustasze nazywali go oficjalnie „obozem tranzytowym dla uchodźców”. Owymi „uchodźcami” byli ludzie wysyłani na roboty przymusowe do Trzeciej Rzeszy.

W Sisaku utworzono część dla nieletnich pod auspicjami sekcji żeńskiej ustaszy oraz ustaszowskich sił bezpieczeństwa, którą nazywano – równie eufemistycznie – „schroniskiem dla dzieci uchodźców”. Bezpośrednią kontrolę sprawował tam chorwacki doktor Antun Najžer.

Pierwszy transport z grupą 906 dzieci przybył do obozu 3 sierpnia 1942 r. Łącznie w Sisaku przebywało ok. 6,7 tys. małoletnich – głównie Serbowie z okolic Kozary, Korduna i Slawonii.

Tortury i eksperymenty ustaszy


Na terenie obozu znajdowało się kilka opuszczonych budynków, które zostały wykorzystane przez ustaszy jako baraki dla więźniów. Dzieci trzymano m.in. w byłej siedzibie Jugosłowiańskiego Stowarzyszenia Sokolnictwa, klasztorze, magazynie ryżu, budynkach gospodarczych oraz szkole podstawowej Novi Sisak. W pomieszczeniach panowały spartańskie warunki: dzieci spały bez ubrań i koców na gołej ziemi przykrytej cienką warstwą słomy, a w jednym z obiektów brakowało drzwi.

Do naszych czasów zachowały się dokumenty i relacje świadczące o przeprowadzaniu przez Najžera i jego współpracowników eksperymentów pseudomedycznych na dzieciach z Sisaka. „Badania” polegały m.in. na stosowaniu tortur i głodzeniu na śmierć. Okrutni medycy nie oszczędzali nawet kilkumiesięcznych niemowląt. Dzieciom podawano m.in. wodorotlenek sodu, doprowadzając do ich zatrucia.

Jedna z największych zbrodni Wehrmachtu. Zginęły tysiące ludzi

Po aneksji Jugosławii okupanci stworzyli na tym terenie zależne od nich państwa satelickie. Jednym z nich była rządzona przez gen. Milana Nedicia...

zobacz więcej

Kiedy w obozie wybuchła epidemia tyfusu, Najžer nakazał przenieść zakażone dzieci do prowizorycznego szpitala, ulokowanego w dawnym gmachu szkoły. Spowodowało to wzrost śmiertelności w Sisaku, ponieważ zakaziły się wówczas zdrowe dzieci, które przebywały w tym budynku wcześniej.

Jana Koh, ówczesna sekretarz chorwackiej organizacji humanitarnej, wspominała: „Dzieci w barakach płakały nieubłaganie i wołały matki, które znajdowały się zaledwie kilka kroków od nich. Faszystowscy przestępcy nie pozwalali im jednak się do nich zbliżać. Starsze dzieci mówią nam przez łzy, że nie mogą uspokoić maluchów, bo są głodne (...) i boją się, że wszystkie umrą”.

Inni świadkowie opisywali, że niedożywione dzieci w wieku do 16 lat spały w miejscach pełnych brudu, szkodników i zarazków, a ich nagie, zakrwawione ciała pokryte były chmarami much.

Okrutne praktyki stosowane w obozie Sisak nie były odosobnionym przypadkiem. W przeznaczonym dla kobiet i dzieci obozie koncentracyjnym Stara Gradiška istniał specjalny oddział „K”, gdzie przeprowadzano wiwisekcje bez znieczulenia. W obozowych kazamatach zwanych „hotelem Gargo” (od nazwiska strażniczki Nikoli Gargo) głodzono i torturowano najbardziej wątłych więźniów.

Masakra w Babim Jarze. W ciągu dwóch dni Niemcy zabili ponad 33 tys. ludzi

79 lat temu, 29 września 1941 r. niemieckie komanda śmierci rozpoczęły masakrę ponad 33 tys. ludzi w wąwozie Babi Jar pod Kijowem. Była to jedna z...

zobacz więcej

Piekło dzieci


Obóz dziecięcy w Sisaku funkcjonował do stycznia 1943 r. (co nie oznaczało bynajmniej kresu istnienia chorwackiego kompleksu obozowego – Jasenovac zakończył działalność dopiero pod koniec kwietnia 1945 r.). W ciągu zaledwie pięciu miesięcy zginęło w nim ok. 1150-1630 osób, przy czym można spotkać się również z liczbą ofiar sięgającą 2 tys. Oznacza to, że śmiertelność w Sisaku mogła wynosić nawet ponad 20 proc.

Działającym pod przykrywką wolontariuszom udało się zabrać z obozu i przenieść do Zagrzebia ok. 2,2 tys. dzieci. Mieszkańcy Sisaka i okolicznych wiosek udzielili schronienia ponad 1600 małoletnim. Spośród ocalałych 1691 wróciło do swoich rodzin.

W przeciwieństwie do niemieckiego lekarza Josefa Mengele, od którego pochodził przydomek Najžera, Chorwat nie uniknął odpowiedzialności za swoje czyny. We wrześniu 1946 r. został skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok wykonano.

Zanim do tego doszło, przedstawiciel Chorwackiego Czerwonego Krzyża, doktor Velimir Dezelić opisywał we wrześniu 1945 r., że Najžer zabijał niektóre dzieci osobiście, wstrzykując im truciznę.

Dziś w mieście Sisak, w poświęconej dzieciom części cmentarza, odbywają się uroczystości związane z przypadającym w październiku Dniem Pamięci. Inicjatorem tego wydarzenia jest działająca w okolicy serbska mniejszość narodowa.

Czytaj także: Niemiecki polityk złożył hołd ofiarom Auschwitz. Pominął Polaków 

źródło:
Zobacz więcej