RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Zachód liczy na sukces spotkania Bidena z Putinem. Oby się nie przeliczył

Władimir Putin i Joe Biden (fot. Getty Images)
Władimir Putin i Joe Biden (fot. Getty Images)

Wciąż nie wiadomo, kiedy i gdzie dojdzie do spotkania Joego Bidena z Władimirem Putinem. Państwa zachodnie wiążą ze szczytem ogromne nadzieje i liczą, że w jego następstwie Kreml spuści z tonu i skończy z permanentnym zaostrzaniem relacji. Polska i kraje Europy Środkowo-Wschodniej muszą być jednak czujne, by nie okazało się, że „ceną” znormalizowania relacji będzie np. ciche przyzwolenie na powstanie Nord Stream 2.

Kreml podał możliwy termin spotkania prezydentów Rosji i USA

O możliwym spotkaniu prezydentów Rosji Władimira Putina i Stanów Zjednoczonych Joe Bidena poinformowała rosyjska agencja informacyjna RIA,...

zobacz więcej

Już za kilka dni, 20 maja, w islandzkim Reykjaviku podczas posiedzenia Rady Arktycznej dojdzie do spotkania szefów rosyjskiej i amerykańskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa i Antony’ego Blinkena, podczas którego ma być dyskutowana sprawa spotkania prezydentów Joego Bidena i Władimira Putina. Prawdopodobne jest, że po tym wydarzeniu uzyskamy na ten temat więcej informacji. Na razie media rozpisują się, że miałoby do niego dojść w połowie czerwca na neutralnym gruncie, w jednym z europejskich krajów.

Trzeba mieć świadomość, że już samo wystosowanie przez Bidena zaproszenia do spotkania z Putinem, choć słuszne, gdyż nikomu nie zależy na zaognianiu relacji, zostało jednak „sprzedane” przez Kreml jako sukces Putina. Znów bowiem, nawiązując do czasów Związku Sowieckiego, można było zastosować narrację o spotkaniu dwóch mocarstw, które negocjują ze sobą i decydują o losach świata.

Zobacz także: Kreml: Rosja nie wysuwa żadnych warunków spotkania prezydentów Putina i Bidena 

A narracja ta już dawno nie była władcy Kremla tak potrzebna jak teraz – pikujące sondaże i zbliżające się wybory parlamentarne powodują, że każde takie wydarzenie będzie rozdmuchiwane do ogromnych rozmiarów.

„Wycofanie wojsk” to dezinformacja. Rosja wciąż straszy militarnie Ukrainę

W pobliżu granicy z Ukrainą i na anektowanym Krymie nadal pozostaje 90 procent sił sprowadzonych tam w ramach tzw. sprawdzianu gotowości bojowej....

zobacz więcej

Berlin wciąż za „dialogiem”


Dlatego też Moskwa tak bardzo lubi słuchać, gdy zachodni politycy, chociaż ją krytykują, apelują i wyrażają swoje „zaniepokojenie” jej działaniami, to jednak przyznają, że są pola, na których można i trzeba się z nią porozumieć, konflikty, które można i trzeba zakończyć tylko dzięki jej interwencji. Cel jest ten sam – bycie globalnym graczem – tyle że Rosja nie ma już innych środków jak siłowe, by być za taką postrzegana.

To zaś powoduje, że Kreml chce wymusić na UE, by naśladowała Niemcy, które – bez względu na jego poczynania – za każdym razem jak mantrę powtarzają, że nie można rezygnować z dialogu i że współpraca gospodarcza jest najlepszym środkiem na rozwiązywanie problemów.

Idąc tym tropem, cała Europa, w tym szczególnie nasz region, powinien dziękować Berlinowi za budowę wraz z Kremlem NS2. A że, w ten sposób Rosja ominie Ukrainę w dostawach gazu i tym samym zwiększy swoje możliwości nacisków na nią, a także zarobi krocie na sprzedaży kolejnych partii gazu, to już zupełnie inna sprawa.

Chaos w Izraelu. Rakiety spadają na kolejne miasta

Kolejny ostrzał rakietowy Izraela przez Hamas. Palestyńskie pociski spadły w okolicach lotniska w Tel Awiwie, a także na miasta Modi'in, Aszkelon,...

zobacz więcej

O tym, że Rosja wykorzystuje konflikty, do wzmacniania swojej pozycji w rywalizacji z Zachodem obserwujemy zaś obecnie podczas wzmożenia walk Izraela z Hamasem, czy gdy niedawno doszło do zaostrzenia sytuacji na Kaukazie. Również w kontekście Ukrainy Kreml powtarza, że w żaden sposób nie jest w ten konflikt zamieszana, a jedynie chce pomóc w jego sprawiedliwym rozwiązaniu…

Biden mówi, świat czeka


Co prawda Biden od początku swojej prezydentury powtarzał, że Rosja jest zagrożeniem, krytykował NS2, wspierał Ukrainę i zapewniał o poparciu dla bezpieczeństwa Europy Środowo-Wschodniej, ale wciąż brak jest konkretów.

Nie można uznać bowiem za wystarczające nałożenie przez Waszyngton sankcji Rosję za ingerencją w amerykańskie wybory i ataki hakerskie i wydalenie 10 rosyjskich dyplomatów, skoro nikogo na Kremlu restrykcje te nie zabolały.

Zobacz także: Rosja chce szpiegować na kolei? Obawy o inwestycję w Niemczech

Rosja stała za wybuchem we Vrbieticach? Prezydent Czech w końcu zabrał głos

Prezydent Czech Milosz Zeman po raz pierwszy wypowiedział się publicznie o uzasadnionych podejrzeniach, zgodnie z którymi w 2014 r. za wybuchem w...

zobacz więcej

Nie można odczuwać czegoś więcej niż satysfakcji, gdy amerykański lider określił Putina, zgodnie z rzeczywistymi jego „osiągnięciami”, mianem „mordercy”, gdyż nic za tym dalszego nie idzie.

Nie można stwierdzić, że odpowiedzi Białego Domu na kolejne rosyjskie prowokacje wobec Ukrainy, na zaanektowanym Krymie czy na monopolizowanym Morzu Czarnym są wystarczające, gdyż najczęściej ograniczają się one do słów potępienia i zapewnień, że USA na te działania zareagują. Ale kiedy, jak i z jaką siłą – tego nikt z otoczenia Bidena już nie precyzuje.

Nikt nie naciska Rosji


To zaś powoduje, że Moskwa nie czuje się w żaden sposób przymuszona do zrewidowania swojej polityki. Co prawda niedawno wycofała część swoich wojsk, którymi w ostatnich tygodniach straszyła Ukrainę, ale jest to tylko ułamek wobec sił, które może w każdym momencie w tym regionie użyć.

Rosja uderza w Europę Środkowo-Wschodnią. UE i USA muszą zareagować

Wojna dyplomatyczna pomiędzy Rosja a Czechami i wspierającymi je państwami trwa w najlepsze. Ujawnienie odpowiedzialności agentów GRU za wybuchy...

zobacz więcej

Kreml niewiele robi sobie również z groźby amerykańskich sankcji za budowę NS2. Gazociąg jest bliski ukończenia, a władze w Berlinie wciąż stoją na stanowisku, że jest to projekt polityczny. Dziś większą szansą na zablokowanie tego projektu wydaje się dawać zwycięstwo we wrześniowych wyborach do Bundestagu partii Zielonych, która jest przeciwna NS2, niż restrykcje z USA.

Oczywiście, nie można nie zauważyć ważnych gestów Waszyngtonu w kierunku naszego regionu, jak choćby wizyty Antony’ego Blinkena w Kijowie, czy zdalnego uczestniczenia Joego Bidena w szczycie B9 w Bukareszcie.

Ukraina ma prawo do niepokoju


Swoich nadziei na korzyści ze spotkania Bidena z Putinem, przynajmniej oficjalnie, nie kryje Kijów. Znamienne jest jednak, że szef ukraińskiego MSZ Dmytro Kułeba podkreślił, że uzyskał po spotkaniu z Blinkenem zapewnienie, że strona amerykańska nie będzie o niczym decydować w sprawie Ukrainy bez uwzględnienia jej interesów.

Zobacz także: Rosja poluje na patenty zbrojeniowe. Niemiecki wywiad ostrzega

Rosja poluje na patenty zbrojeniowe. Niemiecki wywiad ostrzega

Rosyjskie służby wywiadowcze wyjątkowo aktywnie w ostatnim czasie polują na patenty i technologie z sektora zbrojeniowego – informuje dziennik...

zobacz więcej

A interesy te – suwerenność, niezależność i bezpieczeństwo – są wciąż zagrożone przez rosyjską agresję, która przyjmuje postać nie tylko dziesiątków tysięcy żołnierzy przy granicach, ale także takich akcji, jak wydanie przez Rosję około 600 tys. paszportów mieszkańcom Donbasu, czy wcześniejsze wprowadzenie dekretu na Krymie, zabraniającego posiadania ziemi obcokrajowcom, co uderza w mieszkających tam Ukraińców i Tatarów.

Spotkanie Bidena z Putinem, jeśli oczywiście do niego dojdzie, może być momentem przełomowym w relacjach Rosji z Zachodem, ale bardziej prawdopodobne jest, że reżim w Moskwie wykorzysta to wydarzenie do tego, by wzmocnić swoją władzę. Niestety, Putin i jego otoczenie wciąż rozumieją jedynie paradygmat siły – i tą siłę i zdecydowanie należy wobec nich zastosować.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej