RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

W Niemczech bez szans na szczepionkę, więc przyjeżdżają do Polski. Tu niemal od ręki

Niemcy sami wykańczają się swoją biurokracją – mówi mąż Ewy (fot. Jens Schlueter/Getty Images)
Niemcy sami wykańczają się swoją biurokracją – mówi mąż Ewy (fot. Jens Schlueter/Getty Images)

Wielu Polaków mieszkających w Niemczech jeździ do Polski na szczepienie przeciw COVID-19. Za Odrą dopiero otwarto szczepienia dla osób od 60. roku życia. W Polsce mogą się już rejestrować wszyscy dorośli. Niemieccy krewni i znajomi zazdroszczą im polskiego PESEL-u. – Nasza biurokracja nas wykończy – mówią.

Afera szczepionkowa w Niemczech. Ujawniono najczęstsze metody oszustów

Tysiące osób w Niemczech oszukuje, usiłując się dostać na szczepienie przeciwko COVID-19 bez kolejki. Jak informuje program telewizyjny „Report...

zobacz więcej

KORONAWIRUS – RAPORT

„Jola na szczepienie zarejestrowała się w poniedziałek, a termin w Szczecinie dostała na środę. Piotr zapisał się we wtorek na Pfizera, a termin na sobotę wybrał celowo. – W weekend mam wolne, więc nie muszę brać urlopu – mówi. Magda, Kamila i Marta znalazły termin jednego dnia, aby w drogę wybrać się razem. – To prawie jak zwykła, krótka wycieczka z koleżankami – opowiada Kamila. Po pięciu dniach ruszyły do Krosna Odrzańskiego” – czytamy na portalu dw.com, który opisuje całą sytuację.

Inna z osób, z którymi rozmawiali dziennikarze Deutsche Welle, mężczyzna imieniem Paul, zapisał się w Niemczech na listę oczekujących i przez cztery tygodnie czekał na… termin. Wtedy dopiero zadzwonił na polską infolinię. Termin dostał natychmiast, wypadał za pięć dni. Dw.com wyjaśnia, że w Polsce preparat można sobie wybrać, ale jeżeli ktoś akceptuje najmniej popularny – AstraZeneca – może ją otrzymać nawet tego samego dnia.

Odsetek osób zaszczepionych po obu stronach Odry różni się na korzyść Polski, ale nie jest to żadna gigantyczna dysproporcja. Według danych z 7 maja obie dawki otrzymało 8,8 proc. populacji Polski i 8,24 proc. ludności Niemiec. W przypadku osób zaszczepionych tylko pierwszą dawką było to odpowiednio 30 i 24,6 proc.

Znacznie różni się natomiast strategia szczepień. „Podczas gdy w Polsce zrezygnowano ze szczepienia według kolejności grup priorytetowych, w Niemczech zniesienie sztywnego podziału na takie grupy planowane jest dopiero w czerwcu, jeszcze bez konkretnej daty. Dostępna już teraz jest tylko AstraZeneca, ale i na nią trzeba czekać z racji wielu chętnych. Droga do powszechnych szczepień dla wszystkich wydaje się być w Niemczech daleka” – czytamy w artykule.

-> Może cię też zainteresować: Niemcy marnują szczepionki? „Prawie 4 miliony dawek leży niewykorzystanych”

Dziennikarze wyjaśniają, że gdy na początku maja w Berlinie zostały otwarto zapisy dla tzw. trzeciej grupy priorytetowej (między innymi osoby po 60. roku życia, osoby chronicznie chore i pracujące w określonych zawodach), po południu musiano je wstrzymać z powodu nadmiaru zgłoszeń. Wznowiono je dopiero po kolejnych dostawach szczepionek, „ale dla osób poniżej 60-tki nadal zaszczepienie przed wakacjami jest mało realne”.

Obostrzenia w Niemczech. Od dziś nowe zasady, ważne zmiany na granicy [WIDEO]

Niemcy przestały uznawać Polskę za kraj wysokiego ryzyka. Od niedzieli przy przekraczaniu zachodniej granicy nie będzie obowiązku przedstawiania...

zobacz więcej

„Wielu Polaków w Berlinie nie chce czekać w nieskończoność. Zdeterminowani jadą po szczepionkę do Polski. Niemiecka rodzina czasami zazdrości. Ewa z Brandenburgii i jej niemiecki mąż od tygodni są na liście rezerwowej. Ewa miała polski PESEL i wyjście – w zeszłym tygodniu zaszczepiła się w Szczecinie. Mąż, nauczyciel w liceum, musi czekać dalej. – Mówi, że Niemcy sami wykańczają się swoją biurokracją – opowiada Ewa” – relacjonuje portal Deutsche Welle.

-> Przeczytaj też, jaka jest przyczyna kryzysu szczepień w Niemczech według posłanki PO

Inni też przyznają, że „niemiecki system grup priorytetowych jest zbyt sztywny”. – Z pewnością nie dostałabym szczepionki przed latem – mówi Magda.

Zupełnie inaczej o decyzji o szczepieniu w Polsce pisał w portalu „Gazety Wyborczej” Janusz Rudnicki (być może tekst miał być satyryczną hiperbolą).

„Cholera jasna, a niech to szlag trafi. Mogłem zaszczepić się w Niemczech? Jasne, że mogłem, to ja nie, to ja w Polsce. Polak się we mnie odezwał, a przecież wiedziałem, przecież wiem, że Polak szkodzi Polsce, Polak w ogóle szkodzi człowiekowi. Na Stadion Narodowy ci ja pojechałem, narodowym tramwajem, a na niebie, no bo gdzieżby indziej, narodowe świeciło słońce” – kpił redaktor serwisu Wyborcza.pl, by zaraz potem pisać o „szturmie” i „piekle” w którym „biją się wszyscy ze wszystkimi”.



RFN nie jest jedynym krajem UE, w którym dostęp do szczepionek przeciw COVID-19 jest znacznie bardziej ograniczony niż w Polsce. Na przykład w Czechach osoby w wieku 45-49 lat mogą się rejestrować na szczepienie dopiero od wtorku (11 maja). Młodsi wciąż czekają. W Polsce od 9 maja rejestracja otwarta jest dla wszystkich dorosłych. 

źródło:
Zobacz więcej