RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Narkogang pseudokibiców z Zabrza rozbity. Dziesiątki osób objętych aktami oskarżenia

Kibole Górnika Zabrze w ciągu kilku lat zmonopolizowali handel narkotykami w Zabrzu, a potem Gliwicach i Bytomiu. Na „podbitych” terenach rządzili twardą ręką. Jakiekolwiek nieposłuszeństwo, zwłoka w rozliczeniach czy zdrada, za jaką uważano kupno towaru od innych gangów, karane było przez tak zwanych silnorękich – chuliganów z Torcidy pod wodzą zawodnika MMA Krzysztofa M. ps. Mara. Śląskie „pezety” oskarżyły go właśnie o dziesiątki przestępstw.

Handlowali narkotykami. CBŚP rozbiło gang pseudokibiców

Katowickie Centrale Biuro Śledcze Policji rozbiło zorganizowaną grupę przestępczą dystrybuującą narkotyki. Zatrzymano 11 osób, którym postawiono...

zobacz więcej

Maczety, noże, pałki teleskopowe, siekiery, a nawet pistolety. To były narzędzia, za pomocą których gang kiboli Górnika utrzymywał w ryzach swoje „księstwo” narkotykowe. Twórcą potęgi bandy z chuligańskim rodowodem był Aleksander L. ps. Mały, znany handlarz narkotykami. Zaczynał na początku drugiej dekady XXI wieku od kontrolowania kilku zabrzańskich osiedli. W ciągu siedmiu kolejnych lat jego ekipa kontrolowała już nie tylko rodzinne miasto, ale także Gliwice i Bytom oraz Białą. Sprzedała tam setki kilogramów marihuany, amfetaminy, mefedronu czy kokainy.

Na tych terenach żaden diler nie mógł zrobić niczego bez wiedzy, a przede wszystkim akceptacji, bossa. Nieposłuszeństwa były karane. Przy drobnym przewinieniu mogło się skończyć „tylko” na spaleniu samochodu ofiary. Im cięższa była przewina, tym brutalniejsza reakcja gangu. Diler mógł zostać „naliczony”, co oznaczało nałożenie na niego kary finansowej, w wysokości od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Najsurowiej karano za kupowanie towaru od innych grup, zaleganie z płaceniem działki od zysków, a nade wszystko najmniejszą choćby współpracę z organami ścigania. Takie „zbrodnie” kończyły się zazwyczaj pobiciem. Czasem bardzo ciężkim, skutkującym na przykład wielotygodniowym pobytem w szpitalu.

Policjantka próbowała się otruć, a jej kolega powiesić. Wcześniej sąd zdecydował o ich aresztowaniu

Dwoje policjantów z komisariatu V w Zabrzu - zastępca komendanta tej jednostki Tamara C.K. i jej podwładny Łukasz Ch. - próbowali popełnić...

zobacz więcej

Terror Torcidy


Według Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, który od kilku lat rozpracowuje wspomnianą bandę, jej zbrojnym ramieniem byli członkowie chuligańskiej bojówki Torcida, na czele której stał zawodnik MMA Krzysztof M. ps. Mara.

Ekipa ta była bardzo hermetyczna. Jej członkowie razem trenowali. Manifestowali swoją przynależność do bojówki, nosząc ubrania z napisem „Torcida”. TatuowaliTatuowali sobie także napis BRT. W razie wyrzucenia z szeregów bojówki, osoba taka miała obowiązek usunięcia tatuażu. Pod groźbą wycięcia go, gdyby nie wykonała tego polecenia.

Bojówka była też bardzo dobrze zorganizowana. Na jeden telefon lidera pod wskazany przez niego adres przyjeżdżało nawet kilkadziesiąt osób. Wielu członków bojówki w czasie akcji w terenie, na przykład pobić czy karnych ekspedycji na tereny dilerów, którzy stawiali opór bandzie, nie nosili kominiarek czy innego maskowania. Taką nonszalancją wzbudzali szacunek i podziw wśród innych chuliganów. I strach wśród świadków popełnianych przez nich przestępstw, których zresztą też terroryzowano, kiedy decydowali się na złożenie zeznań.

Członkowie grupy korzystali z usług tego samego adwokata, który według prokuratury miał być łącznikiem między przestępcami a ich kompanami na wolności. Prawnik miał wiedzieć o tym, kto obciąża przestępców, którzy uniknęli zatrzymań.

Pewne jest, że za sprawą bojówki Torcidy, gang „Małego” podporządkował sobie nawet „normalne” grupy przestępcze z klasycznego półświatka, nie mające nic wspólnego z pseudokibicami.

Gangsterzy związani z „Torcidą” oskarżeni o ponad 90 przestępstw

O ponad 90 przestępstw, śledczy śląskich „pezetów” Prokuratury Krajowej, oskarżył 17 osób z gangu związanego z „Torcidą”, najzagorzalszymi kibicami...

zobacz więcej

Długa lista grzechów


Krzysztof M. został zatrzymany podczas wielkiej akcji CBŚP w maju 2019 r., kiedy to w obławie na kibolski gang wzięło udział blisko 400 funkcjonariuszy. W tym samym czasie wpadł także Krzysztof S. ps. Małolat, wysoko postawiona persona opisywanej grupy. Obaj panowie zostali właśnie oskarżeni przez śląskie „pezety” za swoją przestępczą działalność. Lista przestępstw, o które są podejrzani, liczy ponad 30 pozycji.

Prokurator Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej zarzuca „Marze” między innymi kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym, udział w obrocie znacznymi ilościami środków odurzających i substancji psychotropowych, wewnątrzwspólnotowe dostawy tych substancji, pobicia kibiców innych klubów piłkarskich, w tym przy użyciu niebezpiecznych przedmiotów. Wśród zarzutów są również przestępstwa przeciwko wymiarowi sprawiedliwości takie jak składanie fałszywych zeznań.

Krzysztof S. został oskarżony o udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, uczestniczenie w obrocie znacznymi ilościami środków odurzających i substancji psychotropowych oraz wewnątrzwspólnotowe dostawy tych substancji i pobicia, w tym z użyciem niebezpiecznych przedmiotów.

Obu mężczyznom grozi do 15 lat więzienia.

Do tej pory w śledztwie zarzuty usłyszało kilkadziesiąt osób, z czego ponad 20 zostało już objętych aktami oskarżenia. Śląski śledczy pytany o to, czy sprawa kiboli Górnika zbliża się do końca odparł z rozbrajającą szczerością: „Coś pan, to worek bez dna”. Co oznacza, że możemy się spodziewać kolejnych zatrzymań osób związanych z tą organizacją.

źródło:
Zobacz więcej