RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Borys Budka i bal na Titanicu

Coraz silniejsze jest za to oderwanie od społecznej rzeczywistości (fot. PAP/Andrzej Grygiel)
Coraz silniejsze jest za to oderwanie od społecznej rzeczywistości (fot. PAP/Andrzej Grygiel)

Półtora roku po objęciu steru rządów w Platformie Obywatelskiej przez Borysa Budkę największa partia opozycyjna ma równie niewielkie szanse na odzyskanie władzy w Polsce jak w 2015 r., gdy przegrywała serię wyborów. Problem Platformy nie tkwi jednak tylko w słabym przywódcy. Brakuje pomysłów, wiarygodnych ekspertów, autorytetów i kreatywnego zaplecza. Coraz silniejsze jest za to oderwanie od społecznej rzeczywistości.

Tajemnice kokpitu. „Piloci nie są ulepieni z jakiejś innej gliny”

Co dzieje się za zamkniętymi drzwiami kabiny pilotów? Jak pandemia COVID-19 wpłynęła na branżę lotniczą? – Piloci często porównują swoją pracę do...

zobacz więcej

„Trzeba przygotować listę hańby. Łajdacy muszą mieć świadomość, że będą rozliczeni” - grzmi Leszek Balcerowicz, były wicepremier w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, i dalej peroruje, że chodzi mu o surowe rozliczenie domniemanych „kanalii” związanych czy współpracujących z rządem PiS.

Ojciec chrzestny patologii polskiej transformacji lat 90. doznaje takowych wzmagań moralnych na okładce i łamach nowego numeru tygodnika „Newsweek”, pisma w okresie rządów PO-PSL ściśle prorządowego, a obecnie równie bliskiego Platformie Obywatelskiej. Medialne próby kreowania przez środowisko PO Leszka Balcerowicza na Katona i arbitra przyzwoitości są równie zabawne, co samobójcze. Gospodarcze aberracje nieudolnej (najdelikatniej mówiąc) prywatyzacji mienia narodowego lat 90. i wiążące się z tym zawodowe i osobiste dramaty pracowników de facto likwidowanych polskich przedsiębiorstw, nie zatarły się jeszcze w pamięci społecznej, a z drugiej strony narracja jaką od dłuższego czasu realizuje Balcerowicz i jego dawne środowisko to opowieść atrakcyjna wyłącznie dla twardego, coraz bardziej kurczącego się elektoratu Platformy Obywatelskiej. Opowieść wyjęta z czasów minionych, czasów które zaczęły przemijać wraz z upadkiem Unii Wolności i które na szczęście definitywnie przeminęły wraz z oddaniem władzy przez PO w 2015 roku.

W zasadzie Leszek Balcerowicz mógłby nie tylko zapowiadać rozliczenie rządów PIS, ale i wzorem Zagłoby, Szwedom oferować Niderlandy. Miałoby to takie samo znaczenie i moc sprawczą. Dzisiaj Platforma Obywatelska wraz ze swoim zapleczem znalazła się bowiem w sytuacji, którą jakiś czas temu Borys Budka sam w wywiadzie dla „GW” mimochodem zdiagnozował jako: „nic nie możemy”.

I w tej właśnie sytuacji, ten sam Borys Budka zapowiada, jak mówią jego koledzy, że będzie jeździł po Polsce, spotykał się z wyborcami i odbudowywał poparcie dla ugrupowania. Były już w polskiej historii politycznej różne Tuskobusy, Dudobudy, Szydłobusy, Budkobusów jeszcze nie było. I pewnie nigdy nie będzie, bo dziś ewentualne tournée lidera Platformy Obywatelskiej po Polsce będzie miało takie samo przełożenie na wzrost poparcia dla tego ugrupowania jak pogróżki Balcerowicza czy rewolucyjne wezwania Tomasza Lisa. Żadne.

Karnkowski: Krajobraz po głosowaniu

Polska polityka od lat przypomina tasiemcowy serial. W każdym odcinku pozornie dzieje się bardzo dużo, oglądamy dramatyczne zwroty akcji i jesteśmy...

zobacz więcej

Polityczne fixum dyrdum


Niektórzy publicyści przekonują, że Platforma Obywatelska czy też szerzej Koalicja Obywatelska znalazła się w kryzysie po tym jak została ograna przez Lewicę w sprawie sejmowego głosowania, a propos unijnych funduszy. Część z tych publicystów kilka tygodni wcześniej widziała już Platformę Obywatelską wykorzystującą wewnętrzne konflikty w Zjednoczonej Prawicy do obalenia rządu i wcześniejszych wyborów.

Obie te teorie są dość absurdalne – wiara w to, że Zjednoczona Prawica odda, dwa lata przed wyborami, w sytuacji zmęczenia społecznego kryzysem kowidowym i kryzysem gospodarczym władzę, decydując się na wcześniejsze wybory była bliska wierze w Swiętego Mikołaja i nie miała wiele wspólnego z realną analizą politycznej kuchni.

Porażka Platformy Obywatelskiej – Koalicji Obywatelskiej w politycznych szachach wokół unijnych funduszy nie wywołała kryzysu wewnątrz tego ugrupowania. Partia kierowana przez Borysa Budkę tkwi w nim od połowy 2014 roku przegrywając większość mniejszych i większych politycznych pojedynków. Sytuacja sprzed kilku dni pokazała natomiast wierzącym w odrodzenie PO dobitnie, jak głęboki jest ten wewnętrzny kryzys w największym ugrupowaniu opozycyjnym.

Partia doświadczonych politycznych wyjadaczy, tak bardzo uwierzyła, że jest czołową siłą opozycyjną, że w efekcie zlekceważyła, coraz skuteczniej odbudowującą swoją tożsamość i podmiotowość, Lewicę, oddając zarazem piłeczkę Czarzastemu, Zandbergowi i Biedroniowi.

Putin boi się „kolorowej rewolucji” w Moskwie. Ratunku szuka w represjach

Kreml przygotowuje się do wrześniowych wyborów parlamentarnych uderzając w opozycję, poprzez kryminalizowanie jej działalności i spychanie jej do...

zobacz więcej

W tym, jak Lewica „okiwała”, według niektórych, Platformę Obywatelską w ostatniej „awanturze”, nie było też żadnego „cudownego” myku, żadnej politycznej zdrady, żadnego zaskoczenia. Był wyłącznie chłodny pragmatyzm Czarzastego i spółki, kierujących się politycznym realizmem, wyrachowaniem, interesem własnych wyborców i państwa.

„Opozycja mogła obalić rząd. Lewica nie wytrzymała napięcia” - opowiada Borys Budka dziennikarzom, co w rzeczy samej, każdy na chłodno analizujący wydarzenia na polskiej scenie politycznej i wyciągający z nich wnioski powinien uznać za dyskredytujące lidera PO fixum dyrdum. Przypadek nieodosobniony, bo kiedy lider klubu PO Cezary Tomczyk opowiada, że on sam i jego ugrupowanie nie myśli o niczym innym jak tylko o tym, „jak obalić rząd”, to większość wyborców (wyborców - nie wyznawców) postuka się w czoło. Zapewne woleliby, by ich przedstawiciele w Sejmie myśleli przede wszystkim, co zrobić: „By żyło się lepiej. Wszystkim!” - jak głosiła PO w zwycięskiej kampanii z 2007 r.

Gdybym był złośliwy powiedziałbym, że Platforma poniosła cenę oderwania od rzeczywistości liderów i medialnych fighterów tego ugrupowania, czerpiących wiedzę o Polsce i oczekiwaniach Polaków z liberalnych, warszawsko-centrycznych mediów. Nota bene łatwość, jaką Adrianowi Zandbergowi udało się ośmieszyć Platformę Obywatelską, wywołując furię polityków tego obozu i bliskich im mediów, jednym, banalnym zdjęciem ze stacji benzynowej Orlenu, pokazuje boleśnie, jak daleko od tej codziennej rzeczywistości liderzy PO i spinujący ich dziennikarze odlecieli od codziennej rzeczywistości i oczekiwań Polaków. Przede wszystkim tych mieszkających poza Warszawą.

Zmienić klęskę w „sukces”. Trzaskowski umie to zrobić

Jak zmienić kompromitującą porażkę w tzw. sukces lub przebiegły plan? Taki, co to niby staje się przejrzysty dla wszystkich dopiero po pewnym...

zobacz więcej

Requiem dla Budki?


Część polityków Platformy Obywatelskiej wykorzystuje teraz cała sytuację, by domagać się zmiany lidera ugrupowania. O całej sprawie napisał jako pierwszy tygodnik „Wprost”.

Co zabawne, wśród sygnatariuszy listu „antybudkowego” są między innymi: Bartosz Arłukowicz, Sławomir Neumann, Marcin Bosacki, Joanna Kluzik-Rostowska, Arkadiusz Myrcha czy Dariusz Rosati, czyli aktywiści PO niezależnie od własnych konfliktów z Budką, będący dotąd awangardą platformerskiego „antypisu” i których narracja, oferta adresowana do wyborców sprowadzała się do tej pory jedynie do bardzo ostrego, hejterskiego wręcz „nie dla PiS”.

Nota bene w wykonaniu senatora Marcina Bosackiego, byłego rzecznika MSZ, próbującego onegdaj cenzurować dziennikarzy „Rzeczypospolitej” czy byłego współpracownika SB Dariusza Rosatiego, narracja „antypis” była tak kuriozalna, tak groteskowa, tak zniechęcająca wyborców, że z kolei sympatycy PiS, patrząc na ich wyczyny, mogli tylko wołać: trwaj chwilo, jesteś piękna.

Żaden z tych wymienionych przeze mnie sygnatariuszy antybudkowego listu, w ciągu ostatnich sześciu opozycyjnych lat PO, nie był w stanie przedstawić alternatywnego wobec bycia opozycją totalną konstruktywnego, atrakcyjnego dla wyborców sposobu funkcjonowania PO na polskiej scenie politycznej.

De facto cała akcja sprowadza się więc nie do zmiany sposobu funkcjonowania Platformy Obywatelskiej, ale zastąpienia Borysa Budki kimś, kto wśród wyborców nie budzi jeszcze tak negatywnych emocji, a zarazem dla starych wygów opozycyjnych będzie łatwiej sterowalnym. I tu na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Rafał Trzaskowski, który niezły wynik w kampanii prezydenckiej można jeszcze skonsumować, a który jest politykiem leniwym, mało kreatywnym, o którym w partii mówi się „gdzie się go postawi tam stoi”, więc którym wewnętrznym opozycjonistom w PO łatwiej byłoby sterować.

Wydarzenia, jakie mają miejsce w środowisku Platformy Obywatelskiej, włącznie z uruchomieniem Leszka Balcerowicza czy Bronisława Komorowskiego, pokazują jak bardzo największe ugrupowanie opozycyjne nie poradziło sobie z przyczynami porażki 2015 roku.

TVN z PO dokonują rzeczy niezwykłych

Wściekłość, złość i tupanie nogami dyrygentów wojny polsko-polskiej, bo część polskich posłów z opozycji miała czelność prowadzić dialog z polskim...

zobacz więcej

Przez ostatnie sześć lat nie przeprowadziło choćby częściowej pokoleniowej wymiany, nie wykreowało nowych, rozumiejących obecną rzeczywistość autorytetów gospodarczych, społecznych i medialnych, nie zbudowało eksperckiego zaplecza. No i oczywiście – nie oczyściło się z osób, które dziś jednoznacznie i trwale kojarzą się z aferami rządów PO–PSL.

Dziś problemem Platformy Obywatelskiej jest nie tylko brak skutecznego, zdolnego przywództwa, ale brak programu, brak pomysłów na gospodarkę, na politykę wewnętrzną i zagraniczną, brak rozwiązań ustrojowych, brak pomysłów na budowę stabilnego, odpowiedzialnego wizerunku własnego ugrupowania na scenie politycznej. Nadal też brakuje refleksji nad przyczynami takiego stanu rzeczy, dzisiejsza Platforma jest niczym z piosenki Lady Pank: „Tam ciągle gra muzyka i oni tańczą wciąż”.

Towar tak bardzo wybrakowany staje się towarem obciachowym i zbędnym, więc przepływ elektoratu PO do partii Szymona Hołowni zapewne będzie postępował w kolejnych miesiącach. Do czasu, gdy napływ parlamentarzystów PO do ugrupowania celebryty z TVN spowoduje, że to oni zaczną nadawać mu ton i budować wizerunek, a w liczącym na „nową jakość” elektoracie Hołowni jego ugrupowanie zacznie być postrzegane jako nowa, wcale nie lepsza Platforma.

A sama Platforma? Jest coraz bardziej jak Titanik na kursie z kolizyjnym z górą lodową.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej