RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Donbas przy linii frontu. „Dzieci mają silne lęki po ostrzałach”

Niektóre dzieci dniami ukrywały się w piwnicach (fot. Valentin Sprinchak\TASS\Getty Images)
Niektóre dzieci dniami ukrywały się w piwnicach (fot. Valentin Sprinchak\TASS\Getty Images)

Do dzieci z regionu przy linii frontu w Donbasie wciąż powraca poczucie strachu, jaki odczuwały podczas ostrzałów, ciągle pamiętają dni spędzone w ukryciu w piwnicach – opowiada Wołodymyr Zawadzki, dyrektor centrum opieki nad dziećmi „Arka” w miejscowości Pionerske pod Mariupolem na wschodzie Ukrainy.

Prezydent Ukrainy w Donbasie: II wojna światowa najstraszniejszą w historii

II wojna światowa była najstraszniejszą w historii ludzkości, a nazizm był absolutnym złem – oświadczył prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w...

zobacz więcej

Pionerske jest ostatnią zamieszkałą wioską przed linią rozgraniczenia między wojskami ukraińskimi, a siłami wspieranych przez Rosję separatystów. Do linii stąd jest około 10 kilometrów.

W ośrodku znajdują pomoc dzieci z rodzin, które trafiły pod ostrzał, z rodzin wielodzietnych, będących w trudnej sytuacji. Na stałe „Arka” opiekuje się ośmiorgiem dzieci , w weekendy przyjeżdża tam około trzydziestu podopiecznych.

– Z okolicznych wsi dzieci przyjeżdżają do nas w weekendy same, a te mieszkające dalej przywozimy. W sobotę ich zabieramy, a w niedzielę po obiedzie, po mszy świętej odwozimy je do domu – opowiada PAP Zawadzki, który pomaga potrzebującym w ramach Chrześcijańskiej Służby Ratunku. Ośrodek obejmuje pomocą dzieci w strefie 85 km wzdłuż linii rozgraniczenia. – To przeważnie dzieci, które nie mają taty, a samotne mamy nie dają sobie rady, często same są chore – podkreśla.

Przeczytaj także: Wojska Rosji na granicy z Ukrainą. Minister: Wycofanie sił pokazowe

Podopieczni zajmują się rękodziełem, dostają wsparcie w nauce, pracują z nimi psychologowie. – Wczoraj jedna z mam poprosiła, by porozmawiać z jej córką, bo miewa lęki po ostrzałach, dzisiaj właśnie psycholog ma pracować z tą dziewczynką – mówi Zawadzki.

„A tu nie przyleci, tu nie będą strzelać?”


Dyrektor domu pomocy pytany o to, z jakimi problemami natury psychologicznej mierzą się dzieci w tym regionie, odparł, że przede wszystkim jest to poczucie strachu. Strach, jaki odczuwały podczas ostrzałów, do nich wraca. – Były takie przypadki, kiedy byliśmy tutaj i słychać było ostrzały, dzieci reagowały panicznie, od razu podbiegały do nas, pytały: a tu nie przyleci, tu nie będą strzelać? – opowiada.

Biden i Merkel wezwali Rosję do wycofania wojsk z ukraińskiej granicy

Prezydent USA Joe Biden i kanclerz Niemiec Angela Merkel wezwali Rosję do wycofania swoich wojsk z terenów przy granicy z Ukrainą w celu...

zobacz więcej

Niektóre dzieci dniami ukrywały się w piwnicach. – Bardzo mocno to przeżywają, stale o tym mówią, pytają: nie będzie już tak, jak było wtedy? – dodaje.

„A mogę mówić do Ciebie tato”


Pod opieką ośrodka jest dwóch chłopców, których ojciec zginął w wybuchu miny, na jaką najechał traktorem podczas pracy w polu. – Jeden z nich, Marek, podszedł do mnie pewnego razu i pyta: a mogę mówić do ciebie tato? – mówi Zawadzki. Bracia zostali z mamą i babcią. – Jest im trudno, próbujemy pomagać. Kupiliśmy dla ich mamy dojarkę dla krów – dodaje. Z młodszym chłopcem pracuje psycholog, bo dziecko walczy z panicznym strachem; kiedy dostaje ataku paniki zaczyna się kaleczyć.

Do Pionerskiego przyjeżdżają duchowni, którzy w miejscowej kaplicy odprawiają msze święte, udzielają sakramentów. – Głównie pełnię tu posługę duszpasterską. Jako kapłan, kapucyn, służę ludziom, którzy tu mieszkają, którzy cierpią; to posługa duchowa, eucharystia, spowiedź, przygotowanie do sakramentów, głoszenie Ewangelii – mówi PAP brat Anton, kapucyn, którzy przyjeżdża do Pionerskiego od 1,5 roku. – Na msze przychodzi około 15 osób, to osoby starsze, młodsze, dzieci, jakiś czas temu mieliśmy dwa śluby, chrzty – wskazuje. W maju siedmioro dzieci przyjmie też pierwszą Komunię Świętą. – Ludziom przede wszystkim brakuje tu nadziei. Mieli tu zawsze trudne życie, a wojna sprawiła, że jest jeszcze trudniej – ubolewa.

Ośrodek otrzymuje pomoc od Kościoła rzymskokatolickiego, wspomaga go też Ambasada RP i polski biznes. Ostatnio ośrodek dostał od polskiej strony m.in. komputer, słodycze i zabawki.

Przeczytaj także: Amerykańska artyleria rakietowa ćwiczy z sojusznikami w Europie

źródło:

Zobacz więcej