RAPORT

Rosja gotowa do inwazji na Ukrainę

Dramatyczna sytuacja w Indiach. Polacy organizują zbiórkę

Od początku pandemii w Indiach zmarło już ponad 220 tys. chorych na COVID-19 (fot. Sakib Ali/Hindustan Times via Getty Images)
Od początku pandemii w Indiach zmarło już ponad 220 tys. chorych na COVID-19 (fot. Sakib Ali/Hindustan Times via Getty Images)

Indie walczą z nową odmianą koronawirusa. Sytuacja w kraju jest dramatyczna. Szpitale są przepełnione, brakuje tlenu, specjalistycznego sprzętu i kadry medycznej. W wielu stanach krematoria nie wyrabiają się ze spalaniem ciał. Najgorzej jest Nowym Delhi, Mumbaju i Bengaluru, ale ogromny wzrost zachorowań zauważalny jest także na prowincji. Na pomoc Indiom ruszyły rządy wielu krajów, organizacje pozarządowe i fundacje. Zbiórkę pieniędzy zorganizowali także Polacy razem z Polską Misją Medyczną. Szczyt zachorowań wirusolodzy prognozują w nadchodzących dniach. O trudnej sytuacji epidemicznej opowiedziało nam czworo Polaków mieszkających w Indiach.

W Indiach rośnie niepokój, że powstanie nowy wariant patogenu

Szczepionki przeciwko koronawirusowi działają na indyjski wariant COVID-19, jednak eksperci obawiają się wystąpienia kolejnych niebezpiecznych...

zobacz więcej

Od początku pandemii w Indiach – drugim najludniejszym kraju świata - zmarło już ponad 220 tys. chorych na COVID-19. Codziennie zakaża się kilkaset tysięcy osób. 30 kwietnia i 4 maja dobowa liczba zakażeń przekroczyła 400 tys. 6 maja padł kolejny rekord. Koronawirusem zakaziło się aż 414 188 osób.   Według ekspertów zakażonych może być nawet dziesięciokrotnie więcej. Codziennie wykonuje się ponad 1,5 miliona testów.

Luzowanie obostrzeń


Latem 2020 r., podczas pierwszej fali pandemii w Indiach, liczba dziennych zakażeń nie przekraczała 100 tys. Indie tak dobrze radziły sobie z pandemią, że w zimie rząd mocno poluzował obostrzenia.

– Wygląda na to, że rząd powoli opanowuje sytuację, która wszystkich zaskoczyła. W styczniu i lutym wszystko wydawało się być pod kontrolą. Otwarte były centra handlowe, kina, restauracje. Ponieważ centra opieki covidowej były puste, niektóre z nich zostały nawet zamknięte. Były nieliczne głosy ostrzegające przed nową, podwójną mutacją, ale rząd dość triumfalnie ogłosił koniec pandemii – wyjaśnia Michał Lasoń, Polak od 34 lat mieszkający w Indiach, obecnie w Mumbaju.

– W mediach podkreśla się fakt, że Indie za szybko uwierzyły w swój sukces w walce z wirusem i teraz płacą za to bardzo wysoką cenę. Twierdzi się też, że rząd zignorował ostrzeżenia fachowców, ale nie wiem na ile ta ostatnia informacja jest prawdziwa – dodaje dr Tatiana Szurlej, lektorka języka polskiego na Wydziale Studiów Słowiańskich i Ugrofińskich Uniwersytetu Delhijskiego.

Indie: Rekordowa liczba zgonów z powodu COVID-19

Liczba nowych przypadków zakażenia koronawirusem w Indiach nieznacznie spadła w niedzielę. Odnotowano jednak reordową liczbę zgonów z powodu...

zobacz więcej

Według doniesień naukowców pierwsze informacje dotyczące nowej mutacji indyjski rząd otrzymał w marcu. Nie podjął jednak stosownych kroków. Opinię publiczną poinformował dopiero 24 marca. Mało tego. Pozwolono na obchody kwietniowego hinduistycznego festiwalu Kumbhamela w mieście Haridwar, w stanie Uttarakhand.

 „Wiara w Boga przezwycięży strach przed wirusem” – powiedział premier tego stanu Tirath Singh Rawat. Tysiące ludzi bez zachowania jakichkolwiek restrykcji wspólnie świętowało i kąpało się w Gangesie. Jednego dnia zebrało się ponad 600 tys. osób.   

– Druga fala rozpoczęła się pod koniec lutego w pięciu stanach: Kerala, Maharashtra, Punjab, Madhya Pradesh i Chhattisgarh. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział czy to tymczasowe nasilenie czy już początek drugiej fali. Miesiąc później odnotowano w Indiach ponad 50 tys. zakażeń w ciągu jednego dnia. Kumbhamela odbywała się w kwietniu. Według biuletynu wydanego przez wydział zdrowia 15 kwietnia, w stanie Uttarakhand – gdzie miała miejsce Kumhamela – zgłoszono 2 220 nowych pozytywnych przypadków i 10 zgonów.

I to miało swój negatywny wydźwięk w kwestii wzrostu zakażeń, ale nie ma nic wspólnego ze wzrostem zakażeń w stanie Maharashtra czy Delhi, gdzie sytuacja najbardziej wymknęła się spod kontroli – uważa Ewa Singh, pisarka i jedna z założycielek Prasówki Polityczno – Gospodarczej Subkontynentu Indyjskiego.

Kolejny rekord zakażeń w Indiach. Dramatyczna sytuacja w szpitalach [WIDEO]

W Indiach zanotowano po raz piąty z rzędu rekordowo wysoką liczbę nowych zakażeń koronawirusem w ciągu doby – 352 991. W związku z trudną sytuacją...

zobacz więcej

„Trwa wyścig o ludzkie życie”


Szpitale w całym kraju są przepełnione – także te prywatne. I choć najwięcej zakażeń testy wykazują w miastach, to ogromnym wyzwaniem dla indyjskiego rządu będzie zorganizowanie pomocy medycznej na prowincji, gdzie i bez koronawirusa mieszkańcy często nie mają dostępu do lekarzy.

– Trwa wyścig o ludzkie życie. Rząd radzi sobie jak tylko może, żeby zorganizować potrzebne produkty i akcesoria. Kiedy okazało się, że zapasy tlenu są niewystarczające zorganizowano przetarg na tlen na 50 tys. megaton. Z polecenia premiera w ciągu najbliższych trzech miesięcy ma zostać zainstalowanych 500 wytwórni tlenowych – podkreśla Ewa Singh.

Tlen jednak potrzebny jest od zaraz. W pomoc Indiom zaangażowały się inne kraje, w tym m. in. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Unia Europejska. Polski rząd wysłał ponad 1,5 tony sprzętu medycznego. Do Indii trafiło 100 sztuk koncentratorów tlenu. 

  – Wspólnymi siłami Indie jeszcze panują nad sytuacją, ale nie wiadomo jak długo i nie wiadomo, na którą stronę przechyli się szala.  Ostatnio wykryto nową wersję wirusa. Szczep zwany AP (N 440 K) może być jeszcze groźniejszy niż wcześniejsze, w tym indyjskie odmiany B1.617 i B1.618. Pacjenci stają się ciężko chorzy w ciągu 3-4 dni. AP może być odpowiedzialny za spustoszenie w stanie Visakhapatnam i innych częściach stanu Andhra Pradesh. Sytuacja może stać się jeszcze groźniejsza niż jest obecnie – dodaje Ewa Singh.

Ciężko chory polski dyplomata ewakuowany z Indii. Błyskawiczna pomoc rządu

Na lotnisko im. Fryderyka Chopina w Warszawie przyleciał specjalny samolot, którym z Indii ewakuowany został ciężko chory na koronawirusa polski...

zobacz więcej

Personelowi medycznemu pomaga wojsko. Budowane są szpitale polowe, zdarza się, że chorych kładzie się w świątyniach.

– Działają grupy wolontariuszy, którzy sprawdzają gdzie jeszcze można dostać tlen, leki i miejsce w szpitalu. Z relacji znajomej,  w niektórych szpitalach w stanie Bihar sytuacja jest tak zła, że zwłoki trzyma się w ciężarówkach. Nikt ich nie pali, bo nie ma na to czasu, ani rąk do pracy   – wyjaśnia Wioleta Burdzy – Seth, która obecnie przebywa w okolicach miasta Dharamshala, w stanie Himachal Pradesh, w zachodnich Himalajach.

Podtrzymywanie gospodarki


Rząd rozważa opcję wprowadzenia krajowego lockdownu. Byłaby to jednak decyzja przynosząca olbrzymie straty gospodarcze.

 – Już dziś się mówi, że co drugi Hindus popadł w tarapaty finansowe, więc zamykając kraj należałoby się spodziewać wielkiego kryzysu ekonomicznego. Na razie rząd wybiera opcję podtrzymywania gospodarki, nawet kosztem zdrowia obywateli. W Mumbaju na pierwszy rzut oka życie wygląda normalnie. Korki na skrzyżowaniach, wszędzie ludzie gdzieś zmierzający. Po dokładniejszym przyjrzeniu się widać, że większość sklepów i punktów usługowych jest zamknięta, wszędzie patrole policyjne – mówi Michał Lasoń.

Władze poszczególnych stanów wprowadzają ograniczenia w przemieszczaniu się ludności. Część wymaga negatywnych testów na koronawirusa, niektóre wprowadziły częściowy lub całkowity lockdown. Większe restrykcje obowiązują w Nowym Delhi i Delhi.

Indyjski wariant koronawirusa we Włoszech

Również w Wenecji Euganejskiej wykryto indyjski wariant koronawirusa – poinformował Luca Zaia, przewodniczący tego regionu w północno-wschodnich...

zobacz więcej

– W Delhi już na początku kwietnia obowiązywała godzina policyjna, od 22:00 do 5:00. Kiedy nastąpiła ta ogromna fala zachorowań, zaczęto nalegać, żeby ludzie pozostawali w domach. Trzeba jednak pamiętać o tym, jak  tragiczny w skutkach był lockdown sprzed roku, który spowodował masowy exodus ludności pracującej dorywczo w wielkich miastach do swoich rodzinnych wiosek. W Indiach wiele osób może liczyć jedynie na prace dorywcze, bez stałego źródła dochodu. Są to ludzie, którzy nie mają oszczędności, więc zamknięcie ich w domach oznacza dla nich głód – wyjaśnia Tatiana Szurlej.

– Mój mąż współpracuje z jedną z pozarządowych organizacji w Delhi, która pomaga dzieciom z rodzin najbiedniejszych. Jednym z programów tej organizacji jest uczenie dzieci kreatywnego pisania. Podczas pierwszego lockdownu namawiano dzieci, żeby nie przestały pisać, a ich opowiadania z tamtego okresu były naprawdę przerażające – przypomina.

Ludzie chorują, albo walczą o życie


– Podczas pierwszej fali zachorowań i lockdownu słyszeliśmy tylko opowieści, że ktoś gdzieś choruje na COVID – 19. Teraz praktycznie każdego dnia dowiadujemy się, że osoby nam znane i bliskie, rodzina i przyjaciele chorują, albo walczą o życie – mówi Wioleta Burdzy-Seth.

– Tu, gdzie teraz jestem, jest w miarę bezpiecznie. Wprowadzono obostrzenia co do przemieszczania się w weekendy. Zamknięte są sklepy, restauracje i budynki użyteczności publicznej. Wprowadzono godzinę policyjną po 22.00. Jest zakaz zgromadzeń weselnych większych niż 20 osób. Na specjalny numer telefonu można zadzwonić, jeżeli ktoś ten zakaz złamie – relacjonuje.

Indyjski wariant koronawirusa w Polsce. Potwierdzono go u dyplomaty

U ewakuowanego z Indii polskiego dyplomaty potwierdzono indyjski wariant koronawirusa – poinformował w niedzielę PAP prof. Krzysztof Pyrć,...

zobacz więcej

Na ratunek Indiom


Rozwarstwienie społeczne w Indiach jest ogromne, duża część społeczeństwa mieszka w slumsach, a w wielu regionach mieszkańcy nie mają dostępu odpowiednich warunków sanitarnych i podstawowej służby zdrowia. Nie bada się ich i nie przeprowadza testów. Wielu Hindusów przez pandemię straciło pracę. Wiele rodzin popadło w nędzę.

– W 2020 r. podczas lockdownu państwo zadbało, żeby jedzenie docierało do wszystkich potrzebujących. Prowadzono także wiele akcji społecznych. Teraz na maj i czerwiec premier przyznał racje żywnościowe dla 800 mln biednych ludzi. Rząd przeznaczy na nie 260 miliardów rupii indyjskich – wyjaśnia Ewa Singh.

– W Delhi utworzono fundusz dla kierowców taksówek i riksz. Jest to jednak kropla w morzu potrzeb – dodaje Michał Lasoń.

W Indiach trudno jest oszacować dokładną liczbę zarażonych. Agencja Reutera zwraca uwagę, że w tym ogromnym kraju brakuje szczepionek.  W kilku regionach zamknięto niektóre punkty szczepień.    

– Szczepienia opóźniają się i nikt nie wie kiedy rozpoczną się na nowo w takim tempie, jak ostatnio. Niedawno wróciłem ze szpitala, w którym byliśmy z żoną zaszczepieni pierwszą dawką i okazało się, że nasz punkt szczepień jest zamknięty do odwołania i nikt nie wie kiedy to się stanie – mówi Michał Lasoń.

Odporność po zakażeniu SARS-CoV-2. Jak długo są obecne przeciwciała?

Przeciwciała neutralizujące wytworzone przez organizm po zakażeniu SARS-CoV-2 są obecne na znacznym poziomie 11 miesięcy od infekcji – stwierdzili...

zobacz więcej

Do tej pory dwie dawki przyjęło zaledwie 2 procent społeczeństwa. Indie są światowym liderem w produkcji szczepionek. Portal Euractiv podaje, że w Pune, w Instytucie Serum, codziennie produkuje się ponad 2 mln szczepionek, ale trafiają one głównie na eksport.

– Przy tak dużej wysyłce Instytut Serum (produkujący na bazie oksfordzkiej technologii) pokrywał 90 proc. zapotrzebowania na szczepionki w Indiach. Pozostałe 10 proc. dostarczał drugi instytut - Bharat Biotech, produkujący szczepionki na bazie rodzimej technologii.

Spadek szczepień


Po wstrzymaniu dostaw surowca do produkcji, Instytut Serum ograniczył eksport, bo za priorytet uznał potrzeby krajowe. Przez problem w utrzymaniu tempa produkcji nastąpił spadek szczepień. 5 kwietnia osiągnięto szczyt. Tylko w tym jednym dniu zaszczepiono 4,5 mln ludzi, po czym obecnie tempo spadło do 2 mln. Została osłabiona tarcza obronna państwa, na którą przede wszystkim stawiano w walce z covid -19 – wyjaśnia Ewa Singh.

Indyjski rząd w ramach tzw. „dyplomacji szczepionkowej” wysyłał szczepionki m. in. do Bangladeszu, Nepalu i Pakistanu – gdzie darmowe dawki w ramach pomocy medycznej trafiały przez organizację Gavi. Do dziś Indie i Pakistan nie wznowiły handlu, więc bezpośrednia pomoc nie była możliwa.

Włoskie media podały datę zakończenia obowiązkowej kwarantanny dla podróżnych z UE

Minister spraw zagranicznych Włoch Luigi Di Maio zapowiedział w sobotę zniesienie obowiązku pięciodniowej kwarantanny dla podróżnych z krajów UE,...

zobacz więcej

 – W sumie do prawie 85 państw dotarły szczepionki z Indiijako bezpośrednia darowizna, wsparcie medyczne z programu COVAX, Gavi czy przez sprzedaż. Do opóźnienia szczepień w Indiach przyczyniła się Europa i Stany Zjednoczone, które zakazały eksportu surowca do produkcji szczepionek. Indie już w lutym nawiązały rozmowy w sprawie wznowienia wysyłki, ale bezskutecznie. W końcu dyrektor generalny Instytutu Serum – Adar Poonawalla upublicznił problem w mediach społecznościowych.

Powstrzymanie surowca przyczyniło się do zwolnienia tempa produkcji. Dla wyrównania potrzeb sprowadzono szczepionkę z Rosji. 12 kwietnia podjęto decyzję o wpuszczeniu na rynek Sputnika. 1 maja dotarł pierwszy transport – od razu uzgadniając, że Sputnik też będzie produkowany w Indiach.

Obecna luka w dostawach szczepionek jest zapełniana zakupionymi dawkami z Rosji.  Pod koniec kwietnia rząd USA odwołał blokadę na dostawę surowca, tak więc Instytut Serum będzie mógł wyrównać tempo produkcji. Jednak straty w życiu ludzkim, jakie zaistniały przez biznesowe nieporozumienie, są nieodwracalne – stwierdza Ewa Singh.

Indiom starają się pomóc nie tylko rządy innych krajów. Zaangażowały się także organizacje pozarządowe, fundacje i prywatne firmy. Zbiórkę na pomoc walczącym z pandemią Indiom zorganizowali także Polacy wraz z Polską Misją Medyczną.

 – Rozpoczęliśmy zbiórkę na zakup koncentratorów tlenu, które chcemy przekazać do regionów, w których w ubiegłym tygodniu znacznie wzrósł poziom zachorowań m. in. w stanach Uttar Pradesh i Bihar. Władze tych regionów rozpoczęły prace nad utworzeniem tymczasowych placówek dla osób, które nie otrzymają pomocy w przepełnionych szpitalach. Wybrane stany należą do gęsto zaludnionych i ubogich. 

Mają również słabo rozwiniętą infrastrukturę medyczną, co utrudnia skuteczne udzielanie pomocy. Polska Misja Medyczna odpowiada za wybór i zorganizowanie wysyłki niezbędnego sprzętu medycznego do Indii. 

Na miejscu odbiór i dystrybucję będzie koordynować Human Circle Foundation, która w czasie pandemii dostarcza doraźną pomoc najbardziej potrzebującym mieszkańcom kraju – wyjaśnia jedna z organizatorek zbiórki Wioleta Burdzy-Seth.

Główny doradca naukowy indyjskiego rządu dr Krishnaswamy VijayRaghavan ostrzega, że w  Indie będą musiały zmierzyć z kolejnymi falami epidemii.   

Grożna odmiana wirusa


Indyjska odmiana wirusa dotarła już do kilkunastu krajów świata, w tym do Polski, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii. Agencja Bloomberg poinformowała, że rząd Australii ostrzegł swoich obywateli, żeby nie wracali do kraju z Indii. Za złamanie zakazu grozi im grzywna, a nawet więzienie.

Przeczytaj także: Koronawirus. Indie z ponad 100 tysiącami zgonów

  

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
Zobacz więcej