RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Zabójstwo na Gocławiu. „Był zakrwawiony, szedł, ignorując strzały ostrzegawcze”

Służby na miejscu zdarzenia w Warszawie (fot. PAP/P.Supernak)
Służby na miejscu zdarzenia w Warszawie (fot. PAP/P.Supernak)

– Z pralni wyszedł mężczyzna, cały zakrwawiony, ręce miał uniesione w górze i szedł przed siebie, ignorując polecenia policjantów i strzały ostrzegawcze. On szedł, potem padł strzał i zobaczyłam, jak policjanci go docisnęli – opowiada kobieta, jedna ze świadków strzelaniny na warszawskim Gocławiu.

Strzelanina w Warszawie. Atak na policjantów podczas interwencji [WIDEO|

Strzelanina w Warszawie. Około godziny 14 strzały oddał jeden z policjantów interweniujących w lokalu usługowym przy ulicy Bora- Komorowskiego -...

zobacz więcej

Według ustaleń PAP w pralni mieszczącej się w parterowym pawilonie na warszawskim Gocławiu, doszło do awantury między ojcem i jego synem. Starszy z mężczyzn nie żyje, a jego syn z ciężkimi obrażeniami został zatrzymany i trafił do szpitala. Reporterzy dotarli do naocznych świadków akcji zatrzymania agresora.

Pani Elżbieta mieszkająca na Gocławiu zobaczyła strażaków i policjantów, gdy stała na przystanku. Opowiada, że chcieli wejść do pralni (w której zamknął się napastnik). – Przyjechały dwa samochody straży, a policja była wcześniej. Strażacy szli z bosakiem do pralni i nagle zaczęli uciekać. Trzech mężczyzn wyskoczyło i za czwartym uciekającym wyskoczył napastnik z nożem, zakrwawione miał ręce i tors zakrwawiony – opowiada kobieta, dodając, że mężczyzna z nożem był półnagi.

„On szedł, potem padł strzał”


– Zaczął gonić z nożem policjanta. Ja się schowałam za budkę (przystanku), bo policjant krzyknął: „niech pani ucieka!”. Wystraszyłam się. Policjant uciekał przed nim tyłem, a ten w ręku trzymał nóż. I ten policjant zaczął mu strzelać w nogi. No i złapali go z tyłu, upadł, zasłonili go i już nic nie widziałam – dodaje kobieta.

Strzelanina obok centrali CIA. Agenci FBI ranili intruza

Amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) podała, że agenci Federalnego Biura Śledczego (FBI) postrzelili uzbrojonego mężczyznę przed...

zobacz więcej

Inna mieszkanka ul. Umińskiego usłyszała strzały. – Miałam wyjść do sklepu, usłyszałam strzały, widziałam dwóch policjantów, że celują do kogoś. Z pralni wyszedł mężczyzna, cały zakrwawiony, ręce miał uniesione w górze i szedł przed siebie, ignorując polecenia policjantów i strzały ostrzegawcze. On szedł, potem padł strzał i zobaczyłam, jak policjanci go docisnęli i kładą się na niego – mówi pani Karolina.

Zwłoki w pralni


Jak wynika z informacji policji – została wezwana ok. godz. 13. do interwencji w pralni przy ul. Bora Komorowskiego. Funkcjonariusze próbowali wejść do środka, ale drzwi były zamknięte. W środku był mężczyzna z nożem. Nie reagował na polecenia. – Zaatakował funkcjonariuszy i podjął próbę ucieczki – powiedział asp. Rafał Retmaniak z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Policjanci obezwładnili agresora i zatrzymali. W środku pralni znaleziono zwłoki innego mężczyzny. Według ustaleń PAP to ojciec agresora. Pralnia to zakład prowadzony przez młodszego z mężczyzn. Sąsiedzi właśnie jego widywali tam najczęściej.

źródło:

Zobacz więcej