RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Karnkowski: Krajobraz po głosowaniu

Polska polityka od lat przypomina tasiemcowy serial (fot. PAP/Rafał Guz)
Polska polityka od lat przypomina tasiemcowy serial (fot. PAP/Rafał Guz)

Polska polityka od lat przypomina tasiemcowy serial. W każdym odcinku pozornie dzieje się bardzo dużo, oglądamy dramatyczne zwroty akcji i jesteśmy targani emocjami. Gdy jednak musimy streścić komuś ostatnich 10 lub 20 odcinków, okazuje się, że tak naprawdę zmieniło się bardzo niewiele, a bohaterowie tak naprawdę znajdują się wciąż w punkcie wyjścia. Jesień zeszłego roku miała przynieść koniec Prawa i Sprawiedliwości, jednak wygląda na to, że partia Jarosława Kaczyńskiego po raz pierwszy od dawna ma szansę wrócić do poziomu poparcia z lepszych czasów. Platforma Obywatelska zdaje się być dziś w sytuacji gorszej niż PiS kilka miesięcy temu. Od tygodni oddala się od niej dotychczasowe drugie miejsce w rankingach partyjnych, a niektórzy zaczynają widzieć ja wręcz na czwartej, nie trzeciej pozycji. Być może jesteśmy świadkami pierwszej od dawna faktycznej zmiany politycznego układu sił, jednak do wyciągania ostatecznych wniosków wciąż jest jeszcze daleko.

Karnkowski: Dwie Polski i Fundusz Odbudowy

Dość niespodziewanie i gwałtownie odżył w polskiej polityce podział na „Polskę liberalną” i „Polskę solidarną”. W 2005 roku ustawienie wokół niego...

zobacz więcej

W pierwszych politycznych analizach najbardziej zapędzili się politycy i publicyści sympatyzujący z Platformą. Po bardzo emocjonalnych oskarżeniach o zdradę, pakt Ribbentrop-Mołotow (Radosław Sikorski) czy uczynienie Polski bezbronną wobec autorytarnych zapędów Jarosława Kaczyńskiego (niezawodny Cezary Michalski) poszły prognozy gwałtownego spadku popularności lewicowej koalicji w badaniach opinii. Tymczasem, choć politycy z tej strony sceny politycznej przekonują się od kilku dni o potędze liberalnego medialnego walca, w żaden sposób nie przekłada się to na sondaże. Co więcej, w przynajmniej w jednym z nich przewaga Koalicji Obywatelskiej nad Lewicą jest już tak skromna (poniżej 5 procent), że pozwala myśleć o nawiązaniu walki. Niezależnie jednak od aspiracji Włodzimierza Czarzastego i jego współpracowników czy myślenia życzeniowego orędowników Platformy, jest faktem, że ta ostatnia straciła chyba definitywnie przywilej rozstawiania pozostałych sił opozycji po kątach. Proces, który zaczął w czasie wyborów prezydenckich Szymon Hołownia , Borys Budka postanowił najwyraźniej zakończyć.

Tylko z przecieków wiemy, że nie towarzyszy temu przesadny entuzjazm jego kolegów i koleżanek. Zapewne niektórzy z nich bardzo dziś żałują, że akcji zbierania podpisów w sprawie zmiany przywództwa nie przeprowadzili o wiele skuteczniej i o wiele wcześniej. Wydaje się, że Lewica najlepiej rozpoznała emocje własnego elektoratu, być może uznając równocześnie, że może pozwolić sobie na utratę części wyborców, rozdartych między liberalizmem obyczajowym tej strony sceny politycznej, a ekonomicznym liberalizmem Platformy i Nowoczesnej. Z wypatrywanych przez niektórych wielkich strat zostało tylko zignorowane ultimatum Marty Lempart i demonstracja pod jednym z biur poselskich, gdzie za rozczarowany elektorat robiła radna KO i kilku notorycznych uczestników imprez dawnego KOD.

Przeczytaj także: Budka ogłosił koalicję z Hołownią. Polska 2050: Raczej nie ma szans

Na swojej chwiejnej, lecz finalnie wspierającej fundusz postawie nie straci też raczej PSL, a i Szymon Hołownia, słabo w tym rozdaniu widoczny, nie ma powodów do obaw. Zostaje więc Platforma ze swoim kryzysem przywództwa i łatką koalicjantów przeciwnych przyjęciu unijnych środków eurosceptyków. I nie wyciąga wniosków, ogłaszając właśnie kolejną koalicję, już bez Lewicy, lecz wciąż z Polską 2050 i PSL, tylko po to, by niemal od razu dostać kosza od przedstawicieli partii Hołowni, mówiącej celnie o platformianym imperializmie. Hołownia może sobie na takie sygnały pozwolić, jest przecież w tym wyścigu o rząd dusz pierwszy, a kolejne etapy potwierdzają jego pozycję lidera.

Karnkowski: Platforma zbiera podpisy

Na początku lutego tego roku Borys Budka z Rafałem Trzaskowskim wspólnie wystąpili na bardzo nietypowej konwencji Platformy Obywatelskiej. Choć to...

zobacz więcej

Borys Budka idzie w zaparte i nadal atakuje wszystkich, którzy wynegocjowali i poparli w Sejmie unijne fundusze. Spotyka się to z mniej lub bardziej jawną krytyka ze strony kolegów partyjnych. Część z nich, jak obecna w piątkowy poranek w studiu TVP info posłanka Marta Wcisło, mówią, że gdyby nie dyscyplina partyjna, głosowałaby za. Tak, jak zagłosował poseł Franek Sterczewski, co zresztą dało asumpt do rozważań, jak szybko zobaczymy go w Polsce 2050. Co ciekawe, zaprzyjaźniona z nim Klaudia Jachira, do tej pory bardzo często wskazywana jako kolejny potencjalny transfer, była jedną z ostrzejszych krytyczek głosowania Lewicy i jej porozumienia z PiS.

W kontekście dalszych losów Platformy warto wreszcie zwrócić uwagę na skromną, ale zauważalna ofensywę Rafała Trzaskowskiego, który za granicą kreuje się na zbawcę Polski w czasach pandemii i nieudolności rządu, zaś w kraju, kontynuując objazd innych, niż stolica, miejscowości, walczy o rząd dusz i zarazem ucieka od obowiązków, o czym pisał na naszym portalu red. Patryk Ossowski. Trzaskowski zamierza też wraz z kolegami zorganizować w wakacje imprezę dla młodzieży, na której planuje najwyraźniej łowić najmłodszych dla Platformy. Impreza finansowana jest, zgodnie z tradycją liberałów, niemal wprost z niemieckiej kasy partyjnej, o czym informuje stosowny logotyp na materiałach promocyjnych. Trzaskowski wśród młodych wypadł bardzo dobrze (ponad 60%) w drugiej turze wyborów, z drugiej strony jest też mistrzem w marnowaniu społecznego entuzjazmu i wydaje się niemal pewne, że do sierpnia i ten pomysł zdąży mu się znudzić.

Przeczytaj także: Przykry sondaż dla Borysa Budki. Tak zagłosowało 2 proc. badanych

Śladami Nowoczesnej

Zmiany partyjnych barw przez polityków, eufemistycznie nazywane transferami, choć powinny być rzadkością, stały się codziennością naszej polityki....

zobacz więcej

Ciekawym, choć chyba tylko humorystycznym, wątkiem nowej sytuacji politycznej jest niespodziewany powrót Bronisława Komorowskiego. Jak pamiętamy, polska polityka zawsze czeka na czyjś powrót, jeśli nie Kwaśniewskiego, to Tuska, na Komorowskiego jednak nie czekał chyba nikt. To jednak dla byłego prezydenta nie było przeszkodą, by zobaczyć się w roli patrona zbliżenia nie-pisowskich konserwatystów, jakie już wcześniej planować zaczęło PSL. Nie jestem przekonany, czy marszałek Piotr Zgorzelski faktycznie potrzebowałby do realizacji swoich pomysłów Bronisława Komorowskiego, jednak były prezydent chciałby zostać mentorem konserwatywnego skrzydła PO. Ciekawe jest, że samej Platformy jako całości w nowym bloku nie widzi, krytykując zbytni skręt partii w lewo. Czy Komorowski wraca do swoich konserwatywnych korzeni? Trudno powiedzieć, wiemy jednak, że w kluczowym dziś sporze jest w Platformie całym sercem, krytykując Lewicę jako „pożytecznych idiotów PiS ”.

Lewica obrywa po negocjacjach, dla siebie udanych i skutecznych. Pozostałe partie premiera poparły właściwie za darmo i chyba tylko dzięki jakiejś przewrotnej logice nie podlegają z tego powodu medialnej krytyce. Jednak w obawach i histeriach, jakie towarzyszą nam od tygodnia, jest ziarno prawdy. Sejmowe głosowanie przybliża bowiem możliwość zdobycia przez PiS władzy w kolejnej kadencji, na pewno zaś szansę na powrót do poparcia w okolicach 40%. Jeśli na łagodzenie obostrzeń i powolne wygaszanie pandemii nałożą się pierwsze pozytywne efekty wsparcia z funduszu, wpłynie to na zaufanie do rządzących. Przyczynią się do tego partie opozycji, z Platformą na czele, które lepiej od samego PiS stworzyły wrażenie, że pomoc ta jest przede wszystkim sprawą i zasługą rządu. Tym samym PiS jak w swoich najlepszych czasach narzucił wszystkim, łącznie z największymi wrogami, swoją narrację i najkorzystniejsza dla siebie wizję polityki bieżącej, co daje dobry start do przyszłych zwycięstw.

Przeczytaj także: Miażdżący sondaż dla PO. Innej decyzji oczekiwał nawet ich elektorat

Teraz pozostaje jeszcze procedowanie ustawy w Senacie, które, zważywszy na obstrukcyjne pomysły marszałka Grodzkiego, obraz taki może jeszcze wzmocnić. Jeśli zaś izba wyższa zdecyduje się na przeforsowanie daleko idących poprawek, za chwilę w Sejmie zobaczymy już lepiej znany nam układ sił, w którym koalicja rządząca jako całość odrzucać będzie pomysły opozycji, na koniec więc prezes Kaczyński w prezencie od przeciwników dostanie jeszcze ponownie zjednoczoną Zjednoczoną Prawicę, po drugiej stronie mając poobrażaną na siebie opozycję.

źródło:
Zobacz więcej