RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„To taki wymiar wiary, nadziei i miłości”. Watykanistka o trzech papieżach [WIDEO]

Obecność Jana Pawła II w Polsce była „rewolucją nadziei” – określiła portugalska dziennikarka Aura Miguel w wywiadzie dla portalu tvp.info, wspominając papieża Polaka. Jej zdaniem „miał on intuicję żywej wiary”. Wskazała, że za jego pontyfikatu powstało „wiele innowacyjnych rzeczy, np.: Światowe Dni Młodzieży”. Odnosząc się do zbliżającej się wizyty figury Matki Bożej Fatimskiej w krajach kaukaskich, „które żyją konsekwencjami wojny”, oceniła, że może tam dojść do „rewolucji pokoju”. W rozmowie z naszym portalem opowiedziała też o swoich osobistych spotkaniach z papieżem Franciszkiem.

„Papież miał umrzeć”. Nowa książka o zamachu na Jana Pawła II

Prawda na temat zamachu na Jana Pawła II 13 maja 1981 r. pozostaje ukryta. Wiadomo jednak, że tego dnia „Papież miał umrzeć”. To główna teza...

zobacz więcej

Aura Miguel to watykanistka, która odbyła ponad 100 podróży apostolskich na pokładzie samolotu z trzema papieżami – Janem Pawłem II, Benedyktem XVI i Franciszkiem. Sama nazywa to podróżami na „barce św. Piotra”. Pracuje dla portugalskiego Radia Renascença. Studiowała prawo na Portugalskim Uniwersytecie Katolickim.

Portal tvp.info: Śledzi już Pani trzeci pontyfikat, więc ma wiele doświadczenia. Czy mogłaby Pani opisać w kilku słowach każdy z tych pontyfikatów?

Aura Miguel: Mój zawód jest dość szczególny. Pewien kolega starszy stażem, gdy zaczęłam obserwować Jana Pawła II, powiedział mi: „zobacz, my śledzimy następcę św. Piotra. On miał barkę, a teraz samolot, więc jesteśmy z nim na łodzi św. Piotra”. Ci trzej ostatni papieże to kompletnie różne osoby.

Określiłabym Jana Pawła II jako „papieża nadziei”, ponieważ wprowadził całą żywotność wiary w Europie, trochę zmęczonej „zimną wojną” i murem (berlińskim). Lubię więc definiować to jako „pontyfikat nadziei”. Później pojawił się Benedykt XVI, aby uspokoić trochę ten pył rewolucji cywilizacji miłości, którą przyniósł Jan Paweł II. Według mnie jego pontyfikat był fundamentalny, aby umocnić racje wiary. Można więc powiedzieć, że to „papież wiary”. Franciszek to „papież miłości”. To człowiek w terenie. Ma też w zwyczaju odwiedzać osoby na marginesie i zranione pod względem egzystencjalnym, jak i ze względu na ubóstwo.

Więc to taki wymiar wiary, nadziei i miłości. Mam nadzieję, że poznam następnego papieża, nie wiem kiedy, ale mam nadzieję, że nie tak szybko. Nie wiem, jak bym go określiła. W tym momencie lubię tak ich porządkować: Jan Paweł II – nadzieja, Benedykt XVI – wiara, Franciszek – miłość.

Celem jednej z Pani pierwszych podróży z papieżem była Polska – jeszcze pod wpływem reżimu komunistycznego. Jak przypomina sobie Pani relację Jana Pawła II z jego rodakami?

To było coś niezapomnianego. Siła wiary, która jest bardzo rzadka w zachodniej części Europy. To była niewiarygodna energia wiary. Mój „chrzest” związany z Polską miał miejsce w 1987 roku. Jaruzelski był jeszcze prezydentem, więc każda obecność papieża była rewolucją nadziei. Jan Paweł II przemierzył cały kraj. Przypominam sobie Eucharystię z ponad milionem osób. Zaczyna się msza z pieśnią na wejście, ale papież się zatrzymał. Poprosił o mikrofon i mówi: „jakże chciałbym spojrzeć każdemu z was w oczy”. On dbał o każdego. Nie patrzył na ludzi jak na masę.

Wpływ pandemii na Kościół. „Papież Franciszek nie ma terminarza” [WIDEO]

Cały świat jest dotknięty pandemią, która zmieniła życie także w Watykanie. Papież nie posiada obecnie terminarza, a jego podróże zostały...

zobacz więcej

Przejdziemy teraz do niedawnych wydarzeń. Papież Franciszek poleciał do Republiki Iraku. Powiedział on, że tamtejsza ziemia jest „kolebką cywilizacji ściśle związanej, poprzez patriarchę Abrahama i licznych proroków, z historią zbawienia i z wielkimi tradycjami religijnymi judaizmu, chrześcijaństwa i islamu”. Po czym odbyło się tam spotkanie międzyreligijne na równinie Ur. Jak ludzie różnych religii mogą tworzyć świat braterstwa i sprawiedliwości?

Już papież Jan Paweł II chciał jechać do Ur w roku milenijnym, aby odbyć trzy fundamentalne etapy – przymierze Boga z ludźmi, z Abrahamem w Ur; drugie przymierze Boga z człowiekiem poprzez Mojżesza na Synaju i trzecie z Chrystusem w Ziemi Świętej. W 2000 roku udało mu się pojechać jedynie do tych dwóch ostatnich miejsc. To dzięki fundamentalnej intuicji. Jeśli jest wspólny ojciec – Abraham, musimy jak bracia kroczyć razem nawet w różnorodności.

Tym razem udało się w końcu przyjechać, ale ta droga jest trudna. Takim dowodem jest fakt, że żydzi nie byli obecni. To tak, jakby celebrować bardzo ważny moment w hołdzie Abrahamowi, który jest ojcem ludu Izraela, ale bez Izraela. Nauczyłam się jednak w tych latach, że fundamentalną intuicją papieża jest rozrzucanie ziarna prawdy. Potem czas wzrostu należy do Boga. Według mnie to, co się wydarzyło w Ur, było ważne, również mimo tego, że byli tam obecni tylko chrześcijanie i muzułmanie.

Papież Franciszek spotkał się także z politykami i dyplomatami. Powiedział, że jest konieczne, ale nie jest wystarczające „zwalczanie plagi korupcji, nadużywania władzy i bezprawia”. Co chciał przez to powiedzieć?

Moim zdaniem dotyczy to nie tylko Iraku, niestety. Ta plaga korupcji bądź nieuczciwe praktyki są wszędzie. Według mnie ci, którzy ponoszą odpowiedzialność za los ludności i za władzę, muszą pracować na służbę innych. W kontekście wojny, radykalizmu tak jak na Środkowym Wschodzie, a konkretnie w Iraku można zrozumieć, że nie będzie łatwe prowadzenie dialogu z tym, z którym się nie zgadzasz. Każdy musi wykonywać swoją rolę i to w uczciwy sposób.

Papież Franciszek nigdy się nie zatrzymuje i już planuje kolejne podróże. Podczas powrotu z Iraku obiecał udać się do Libanu. Czego potrzebowaliby Libańczycy od takiej wizyty papieża, przede wszystkim przypominając sobie, że prawie rok temu doszło do eksplozji w Bejrucie.

Pierwsza sprawa. Niedawno Franciszek przyjął u siebie premiera Sada al-Hariri. Kilka godzin po tym opublikowano komunikat, w którym zapewniono, że papież chce pojechać do Libanu, ale gdy będzie to możliwe. Sytuacja jest jeszcze dość dramatyczna zarówno w zw. z podziałami, jak i zniszczeniami w Bejrucie i innych miejscach. Oczywiście na Środkowym Wschodzie Liban jest kluczowym punktem, ponieważ tożsamością Libańczyków były zawsze wielokulturowe spotkania towarzyskie. Byli przykładem pokojowego życia społecznego. Na przykład mieszane małżeństwa – muzułmanów i chrześcijan – zawsze tak było. Potem wraz z wojną sprawa trochę się zmieniła. Tamtejsi chrześcijanie mają głęboką nabożność do Matki Bożej.

Fatima: „Bezprecedensowy akt” poświęcenia Portugalii i Hiszpanii Jezusowi i Maryi

O godz. 18.30, w sanktuarium Matki Bożej w Fatimie biskup miejsca, kard. António Marto poświęci Portugalię i Hiszpanię Najświętszemu Sercu Jezusa i...

zobacz więcej

Towarzyszyłam Janowi Pawłowi II i Benedyktowi XVI do Libanu. Papież Polak kochał Liban tak mocno, że zwołał synod nt. Libanu, kiedy nikt nie mówił o horrorze wojny w tym kraju, przede wszystkim w związku z radykalizacją muzułmańską Hezbollahu. To wszystko powodowało, że wspólnoty chrześcijańskie martwiły się o przyszłość.

Inny kraj, gdzie Franciszek chce pojechać, co już przewidziano przed pandemią, to Sudan Południowy. On sam zapowiedział, że gdy warunki polityczne będą pokojowe, to on i głowa Kościoła anglikańskiego udadzą się tam w podróż.

Podróż do Węgier jest już zatwierdzona. Czego będzie dotyczyć to spotkanie?

Podróż do Węgier obejmie tylko Budapeszt. Będzie uczestniczyć w Kongresie Eucharystycznym. Nie będzie to oficjalna wizyta na Węgrzech, a jedynie pewien etap, aby podkreślić ten ważny kongres, który czasami odbywa się w różnych częściach świata.

Po Budapeszcie papież pojedzie do Bratysławy, która jest blisko. Będą to dwa krótkie etapy.

Figura Fatimska między wrześniem a październikiem wyruszy na pielgrzymkę do krajów kaukaskich – do Gruzji, Armenii i Azerbejdżanu. Jak mieszkańcy tych krajów mogą przyjąć Matkę Bożą?

To bardzo fascynujące, ponieważ przesłanie fatimskie dotyczy pokoju, nawrócenia serc, państw, gdyż mówi także np. o Rosji. To orędzie jest bardzo aktualne – mówi o końcu wojny, która zależy od naszej modlitwy i naszego nawrócenia. Każdy indywidualnie może interweniować, aby zmieniać historię. To wielka symbolika. Figura fatimska odwiedzi te kraje w kontekście wojny.

Po konflikcie na granicy w Górskim Karabachu Armenia jest postawiona przeciwko Azerbejdżanowi. Figura odwiedzi obydwa państwa. Gruzja jest w większości zamieszkana przez prawosławnych oraz separacjonistów w regionach Osetii Południowej i Abchazji. W mojej perspektywie tajemnica fatimska, którą Maryja wyjawiła dzieciom 13 lipca 1917 roku, przepowiada horror wojny, grzechu i wiele cierpienia. Maryja wskazała także wyjście, aby uratować świat. To tajemnica relacji człowieka z Bogiem. Gdy statua tam przybędzie, każdy sam się skonfrontuje w głębi z istotnymi sprawami w życiu. W ten sposób na pewno coś się zmieni. Może mieć miejsce prawdziwa rewolucja pokoju, której punktem odniesienia będzie przesłanie fatimskie.

Matka Boża prosi też o modlitwę za Rosję. Jak możemy rozumieć to przesłanie w naszych czasach, a nie tylko sto lat temu?

Uważam, że jest ryzyko zmniejszenia znaczenia słów „Rosja się nawróci”. Lubię cytować biskupa, teraz emeryta Kondrusiewicza, który do niedawna był na Białorusi. On mówił zawsze, że Rosją jest każdy z nas; że nawrócenie nie dotyczy tylko Rosji. W tamtym momencie w objawieniach Rosja znajdowała się w pełnym reżimie sowieckim i był to horror dla chrześcijan. Nawrócenie musi być rozumiane szerzej. Jest również inny aspekt. Nie chodzi o to, aby Rosja nawróciła się na katolicyzm, ale by nawróciła się do Chrystusa.

Przyszłość leży w rękach młodych i przedsiębiorców. „Ekonomia Franciszka”

Przyszłość środowiska i klimatu zależy zarówno od ekonomistów i przedsiębiorców, jak i od młodzieży. A mówiła o tym włoska siostra zakonna i...

zobacz więcej

Chciałabym się odnieść do wywiadu z papieżem Franciszkiem. Jakie wrażenie Pani pozostało z tego spotkania i z jego słów?

Rzecz, która mnie najbardziej uderza, to jego ojcostwo. Fakt, że jest dyspozycyjny. Zdaje się, że nie ma już nic innego do zrobienia; że jesteś tylko Ty przed nim. W moim przypadku papież był bardzo hojny, bo wywiad miał trwać pół godziny, a poświęcił mi godzinę.

Lecieliśmy na Sri Lankę. W samolocie zazwyczaj jest ok. 75 dziennikarzy, więc jaki jest największy cel każdego? Przeprowadzić wywiad z papieżem. On lubi prowadzić z każdym pogawędkę. Gdy do mnie podszedł, pomyślałam: „co mam zrobić, o co mam zapytać”. To, czego najbardziej pragnęłam, to wywiad, ale wydawało mi się to trochę naiwne. Mówię więc: „Wasza Świątobliwość, mam jedną rzecz, o którą chcę poprosić”, a on odpowiada: „co takiego”. „Wywiad”. Zaczął się śmiać. Zapytałam się, co muszę zrobić. Odpowiedział: „napisz do mojego sekretarza”. I poszedł sobie. Napisałam więc. Minęły miesiące i zero odpowiedzi. Pomyślałam: „to normalne, on ma co innego do robienia”.

Dla mnie temat się zakończył. Pięć miesięcy później – podróż do Sarajewa. To była bardzo szybka podróż – jednodniowa. W czasie powrotu papież podchodzi, a ja mu mówię: „pozdrowienia z Portugalii. Wiemy, że Ojciec Święty przyjedzie wkrótce do Fatimy”. On zaś: „proszę mi wybaczyć. Jestem pani dłużny wywiad”. Poszedł dalej. Napisałam więc jeszcze raz list, proponując przeprowadzenie wywiadu we wrześniu. A w lipcu udawaliśmy się w kolejną podróż – do Ameryki Łacińskiej. Znowu zero odpowiedzi. Ja zezłoszczona na sekretarza. Pomyślałam: „jak to nie dostałam żadnej odpowiedzi?”.

Nawet negatywnej?

Nic. Totalna cisza. Myślę sobie: „co teraz zrobię w samolocie, gdy go zobaczę? Nie chcę krytykować sekretarza”. Zabrałam więc ze sobą kopię listu, żeby dać ją i przypomnieć o mojej propozycji”. Nadszedł czas lotu. Przybywa papież. Na szczęście, my, radiowcy i technicy – ci, którzy podłączają mikrofony, jesteśmy zawsze z przodu. Papież robi przechadzkę. Mi się trafia być jedną z ostatnich, ponieważ wraca na swoje miejsce. Zatrzymał się. Włożył rękę do kieszeni od sutanny. Ja myślę: „bierze chusteczkę”. On zaś wyjął kopertę. A ja myślę: „teraz przypomniał sobie o czymś pilnym i sobie pójdzie”. On natomiast mówi: „ta koperta jest dla pani”. Ja patrzę i jest tam napisane moje imię. Otwieram kopertę, a tam mój list z jego zapiskiem daty i godziny wywiadu. I dwa obrazki świętych: św. Józefa i św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Byłam zszokowana. Mówi mi: „zobacz, ja zasugerowałem tę datę. Nie wiem, czy się zgadzasz. Jeśli się nie zgadzasz, powiedz mi, żebym zmienił datę”. Mówię: „tak jest bardzo dobrze”.

To mnie uderza aż po dziś dzień. Pomyślałam, że przecież on ma wielu biskupów, sekretarzy. Normalnie wysłałby odpowiedź oficjalnie. Mogę potwierdzić, że on dba o ludzi. Oto inna rzecz, która mi się przydarzyła. Moja setna podróż papieska. Gdy papież się o tym dowiedział, to podczas powrotu (z Bułgarii) do Rzymu zrobił mi niespodziankę, dając mi pudełko cukierków o różanym smaku. Powiedział: „na tą setną podróż róże z Bułgarii”.

To taka – powiedzmy – „serdeczna ludzka część”, o której mogę zaświadczyć.

źródło:
Zobacz więcej