RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Masakra w przedwojennej szkole. W czasie matur doszło do strzelaniny

Strzelanina była przygotowywana wcześniej (fot. PAP/Alamy)
Strzelanina była przygotowywana wcześniej (fot. PAP/Alamy)

96 lat temu, 6 maja 1925 r., doszło do największej zbrodni dokonanej w polskiej szkole. W wyniku strzelaniny w wileńskim gimnazjum zginęło pięć osób, a dziewięć zostało rannych.

Strzelanina w centrum handlowym. Nie żyje mężczyzna

W sobotę popołudniu w amerykańskim mieście Omaha w stanie Nebraska doszło do strzelaniny w centrum handlowym. W wyniku odniesionych ran zmarł jeden...

zobacz więcej

Tego dnia w gimnazjum męskim im. Joachima Lelewela w Wilnie o godzinie 11.05 rozpoczął się egzamin maturalny z matematyki. Uczeń Stanisław Ławrynowicz – nie zważając na upomnienia komisji egzaminacyjnej – prowadził w tym czasie konwersację ze swoim kolegą. Interweniował dyrektor Edward Biegański, zabierając Ławrynowiczowi arkusz egzaminacyjny. Nikt nie spodziewał się tego, co miało stać się niedługo potem.

Jak pisała nazajutrz wileńska gazeta „Słowo”: „Wówczas to żywiona do dyrekt. Biegańskiego niechęć i rozżalenie wybuchły jak proch lontem dotknięty. Ławrynowicz, dobywszy z kieszeni rewolwer dał do dyrekt. Biegańskiego dwa po kolei strzały raniąc go w rękę i nogę. Koledzy rzucili się ku Ławrynowiczowi. On strzelił raz jeszcze, kładąc trupem jednego z nich, Aleksandra Zagórskiego”.

Z medialnych przekazów dowiadujemy się, że podczas szamotaniny napastnikowi wypadł rewolwer z ręki, ale zdołał on rzucić przed siebie granat. W wyniku eksplozji śmierć na miejscu ponieśli uczeń Tadeusz Domański oraz sam Ławrynowicz. Należy nadmienić, że wersja wydarzeń przedstawiona 7 maja 1925 r. na łamach „Kuriera Warszawskiego” różniła się przy tym od tej opisanej w gazecie „Słowo”: tutaj uczeń Zagórski nie zginął od strzału, lecz trafiony odłamkiem granatu.

Drugi zamachowiec


Niedługo po eksplozji do akcji wkroczył przyjaciel Ławrynowicza, Janusz Obrąpalski, dla którego – jak donosił „Kurier Warszawski” – „wyniki egzaminu były również niekorzystne”. Uczeń wyciągnął rewolwer i zaczął strzelać do komisji egzaminacyjnej, raniąc w brzuch nauczyciela fizyki Jana Jankowskiego. Chwilę potem Obrąpalski odebrał sobie życie strzałem w skroń. Jankowski zmarł następnego dnia. Podczas śledztwa przy ciele Ławrynowicza znaleziono drugi granat, który nie eksplodował.

Okazało się, że strzelanina była przygotowywana wcześniej. W jednym z budynków szkolnych znaleziono granaty szturmowe i ładunek wybuchowy, a policja dotarła do listu pożegnalnego Obrąpalskiego.

źródło:
Zobacz więcej