RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Były kamienie, potem śmigłowce. Wojna zaczęła się od kamer

Kirgiskie wojsko w trakcie ćwiczeń (fot. Kyrgyzstan Defense Ministry/Handout/Anadolu Agency via Getty Images)
Kirgiskie wojsko w trakcie ćwiczeń (fot. Kyrgyzstan Defense Ministry/Handout/Anadolu Agency via Getty Images)

Ponad 50 zabitych i blisko 300 rannych. W zdecydowanej większości cywile. To bilans trzydniowego konfliktu granicznego dwóch środkowoazjatyckich republik: Kirgistanu i Tadżykistanu. Do rozwiązania sporu daleko, a przecież tuż za miedzą jest płonący Afganistan i rosnący w siłę talibowie.

Pupil Merkel, bułgarski Zełenski, ludzie Moskwy. Trzy podejścia i fiasko

Kryzys polityczny w Bułgarii. Miesiąc po wyborach okazuje się, że konieczne będą kolejne. Żaden obóz polityczny nie jest w stanie zbudować...

zobacz więcej

Choć walki wygasły 2 maja, w najlepsze trwa dyskusja, kto zaczął. Tadżykistan twierdzi, że iskrą, która rozsadziła beczkę prochu, było rozpoczęcie prac remontowych infrastruktury na kontrolowanym przez Kirgistan odcinku rzeki Isfara i odmowa ich przerwania na żądanie Duszanbe. Kirgistan odpowiada, że to Tadżycy sprowokowali starcia w pobliżu ujęcia wody Gołowoj, wcześniej podciągając nad granicę ciężkie uzbrojenie.

Kto zaczął? To w tym momencie nie jest tak ważne. Ważne jest to, że takie sytuacje będą się powtarzać, tak jak się powtarzały w przeszłości. Problem, który trzeba rozwiązać, jest bowiem bardzo skomplikowany.

Tadżycka prowokacja?


Ujęcie wody Gołowoj leży na granicy tadżycko-kirgiskiej. Obie strony korzystają z niego, by nawadniać swe pola. W środę 28 kwietnia ok. godz. 11 na tadżyckim brzegi rzeki Isfara pojawili się robotnicy i zaczęli usuwać zalegający tam gruz. Potem pojawili się pogranicznicy, instalując dwie kamery monitoringu skierowane na kirgiską wieś Kok-Tasz leżącą po drugiej stronie rzeki.

Kirgiscy pogranicznicy natychmiast zażądali demontażu. Tadżycy odmówili, a w spór zaangażowali się mieszkańcy tej okolicy z obu stron granicy, z kirgiskiej wsi Kok-Tasz i tadżyckiej Chodżaj Ało. Tłum zaczął obrzucać się kamieniami, ale że jest to taka, a nie inna okolica, nie trzeba było długo czekać na strzały z broni palnej. Pierwsze padły z tadżyckiej strony na wieś Kok-Tasz, ale też na inną kirgiską wieś Ak-Saj – leżącą kilka kilometrów na południe od Kok-Tasz, w pobliżu północnego krańca tadżyckiej eksklawy Woruch. Zanim zapadł zmierzch 29 kwietnia, strzelano już z moździerzy, a armie obu krajów podciągnęły do granicy ciężkie uzbrojenie. Do najcięższych starć doszło w rejonie eksklawy Wruch. Tadżycy użyli artylerii i śmigłowców Mi-24. Nie brak opinii, że to właśnie Tadżykistan już wcześniej przygotował prowokację, której celem było uzyskanie lądowego połączenia z eksklawą Woruch. Gdyby tak się stało, najbardziej na zachód wysunięty kirgiski rejon Lejlek stałby się enklawą niemal z każdej strony otoczoną przez terytorium kontrolowane przez Tadżykistan.

Milczenie o zamachu za dostawę Sputnika V? Czeski wicepremier pod lupą

Czeski wicepremier i szef MSW Jan Hamaczek zamierzał zaoferować władzom Rosji przemilczenie sprawy eksplozji w składzie amunicji w Vrbieticach w...

zobacz więcej

Za hipotezą o operacji tadżyckiej przemawia też fakt, że ciężkie uzbrojenie Tadżyków bardzo szybko pojawiło się przy granicy, a artyleria zaczęła ostrzeliwać posterunki graniczne Kirgizów. Co więcej, w momencie tadżyckiego uderzenia kluczowe osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo u przeciwnika znajdowały się poza Kirgistanem.

Szef służby bezpieczeństwa GKNB (jej podlega wojsko pograniczne) Kamczybek Taszijew był na leczeniu w Niemczech, premier Ułukbek Maripow – w rosyjskim Kazaniu, zaś sekretarz Rady Bezpieczeństwa Ryskeldi Musajew w… Duszanbe, na posiedzeniu Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ).

Wszystko zaczęło się jednak miesiąc wcześniej. Pod koniec marca szef kirgiskiego GKNB zaproponował wymianę urodzajnej tadżyckiej eksklawy Woruch, otoczonej jednymi z najbardziej jałowych ziem Kirgistanu, na część obwodu Batken. W Duszanbe odebrano to jak prowokację.

Ćwiczenia wojskowe


Parę dni później Kirgistan przeprowadził ćwiczenia wojskowe w obwodzie batkeńskim. Wzięło w nich udział 2 tys. żołnierzy, 100 czołgów i pojazdów opancerzonych, około 20 sztuk samobieżnej artylerii.

9 kwietnia prezydent Emomali Rahmon pojawił się z wizytą w eksklawie Woruch, zapewniając mieszkańców, że nie ma w ogóle tematu rozmów o oddaniu tego obszaru Kirgizom. Prezydent obiecał też nowe lokalne siedziby stacjonowania specnazowi Alfa. To była pierwsza od 26 lat wizyta Rachmona w Woruch.

„Wycofanie wojsk” to dezinformacja. Rosja wciąż straszy militarnie Ukrainę

W pobliżu granicy z Ukrainą i na anektowanym Krymie nadal pozostaje 90 procent sił sprowadzonych tam w ramach tzw. sprawdzianu gotowości bojowej....

zobacz więcej

17 kwietnia w Gołowoj pojawili się kirgiscy robotnicy w celu dokonania pewnych napraw. Tadżycy zaprotestowali, że nikt ich nie poinformował. W efekcie prace wstrzymano. Tydzień później, w nocy 24 kwietnia dwóch młodych kirgiskich robotników drogowych pracujących blisko granicy zostało porwanych.

Odnaleźli się po dobie. Mówili, że zabrano ich na tadżycką stronę granicy, gdzie zostali pobici przez ludzi w cywilnych ubraniach, ale zachowujących się jako funkcjonariusze bezpieczeństwa. MSZ Kirgistanu wysłało do Duszanbe notę z żądaniem wyjaśnienia tego incydentu.

Mniej więcej w tym samym czasie źródła w Woruch i Isfarze informowały, że dwóch młodych tadżyckich nastolatków z Woruch wypasających bydło zostało zatrzymanych i pobitych przez kirgiskich pograniczników. Biszkek temu zaprzeczał. Przysłowiowa beczka prochu była już nabita do granic możliwości…

Pogranicze w ogniu


Do pierwszych strzałów padło w nocy z 28 na 29 kwietnia. Wcześnie rano 29 kwietnia policja z kirgiskiego obwodu Batken informowała, że ze strony tadżyckiej padły strzały w stronę posterunku wojskowego kirgiskiego, zaś Tadżycy rzucają kamieniami w kirgiskie samochody na biegnącej tuż przy granicy drodze.

Rząd w Biszkeku ogłosił stan wyjątkowy w trzech wioskach: Ak-Tatyr, Ak-Saj i Samarkandek. Ruszyła ewakuacja mieszkańców. Ponad 800 osób zostało stamtąd wywiezionych. Strona tadżycka nie zaprzeczała, że otworzyła ogień, ale podkreśliła, że najpierw sama została ostrzelana. Jakiś 30-letni mężczyzna miał trafić w stanie ciężkim do szpitala, trafiony kulą w głowę. Przez cały dzień trwały starcia i rozszerzyły się poza instalację ujęcia wody Gołownoj.

Wymiana ognia na granicy dwóch postradzieckich państw. Są ofiary śmiertelne

Na spornym odcinku granicy między Tadżykistanem i Kirgistanem doszło do wymiany ognia – poinformowało Radio Azattyk, regionalna redakcja Radia...

zobacz więcej

Tadżykistan twierdził, że konflikt sprowokowali sąsiedzi. Tamtejsza straż graniczna oświadczyła, że jako pierwsi strzelać zaczęli kirgiscy żołnierze, mierząc w tadżyckich pograniczników w okolicach punktu dystrybucji wody Gołownoj.

Tadżykistan przedstawił inną, bardziej rozbudowaną wersję wydarzeń, twierdząc, że Kirgistan jest zdecydowany przejąć ujęcie wody Gołownoj. Woda do nawadniania jest ceniona na wagę złota na tym obszarze.

Kirgizi szybko zaczęli rozpowszechniać zdjęcia sowieckich dokumentów archiwalnych, udowadniając, że Biszkek ma uzasadnione roszczenia do Gołownoj. Ten punkt ujęcia wody leży u źródła kanałów wodnych uzupełniających zbiornik wodny Tortkul na terytorium Kirgistanu. Z punktu ujęcia wody Gołowoj odchodzą kanały nawadniające na terytorium Kirgistanu i Tadżykistanu.

Wieczorem 29 kwietnia kirgiski GKNB w wydanym komunikacie informował, że siły tadżyckie zaatakowały trzy kirgiskie posterunki graniczne (Kapczagaj, Min-Bułak, Dostuk) i dwa graniczne punkty kontrolne (Kodżogar, Bułak-Baszi). Posterunek Dostuk stanął w ogniu trafiony pociskami moździerzowymi.

Kirgizi pochwalili się jednak zajęciem przez specnaz GKNB tadżyckiego posterunku granicznego Chodżaj Ało. Wieczorem 29 kwietnia skonfliktowane państwa zawarły porozumienie w sprawie wstrzymania działań zbrojnych, jednak nie było ono respektowane.

W Chadżaj Ało Kirgizi podpalili kilkanaście tadżyckich domów . Tadżycy wkroczyli z kolei do pogranicznej wsi Arka, jakieś 70 km na zachód od głównego obszaru walk. Tuż obok, we wsi Maksat, spłonęło doszczętnie dziesięć domów. Dwa kolejne domy spłonęły w niedalekiej wsi Kulundu.

Na krawędzi wojny. Rosyjski protektorat na Kaukazie?

Wstrzymanie ognia w listopadzie ubiegłego roku nie oznacza, że na południe Kaukazu wrócił na stałe pokój. Daleko do zakończeniu konfliktu...

zobacz więcej

W starciach zniszczonych zostało wiele budynków, w tym sklepy, restauracje, stacje paliw i co najmniej jedna szkoła. Według oficjalnych danych z 30 kwietnia zginęło 13 obywateli Kirgistanu (w tym co najmniej trzech żołnierzy strzegącego granicy specnazu), a 134 było rannych. Ze strefy walk ewakuowano 1,5 tys. osób.

Co najmniej jedna wioska została zniszczona i zajęta przez siły tadżyckie. Zniszczeniu uległa także część kirgiskiej infrastruktury granicznej. Po stronie tadżyckiej miało zginąć 10 osób (w tym minimum jeden żołnierz), a 90 jest rannych (m.in. mer miasta Isfara). Podejmowano próby zajęcia tadżyckich instalacji granicznych.

To nie koniec


Kolejna próba zakończenia lokalnej wojny miała miejsce w nocy z 30 kwietnia na 1 maja, gdy spotkali się szefowie Państwowych Komitetów Bezpieczeństwa Narodowego (GKNB) obu państw: Sajmumina Jatimowa (Tadżykistan) i Kamczybeka Taszijewa (Kirgistan). Delegacje przeprowadziły rozmowy w pasie neutralnej ziemi na przejściu granicznym Kyzył-Beł.

1 maja z prezydentami Kirgistanu i Tadżykistanu rozmawiał telefonicznie szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. Nic w tym dziwnego, w obu tych krajach Rosja ma swoje bazy wojskowe. Potem miała miejsce rozmowa telefoniczna prezydentów Sadyra Dżaparowa i Emomalego Rachmona. 1 maja w nocy doszło do podpisania umowy Jatimowa i Taszijewa. Ogłoszono rozejm . Tyle że już po paru godzinach znów doszło do ostrzału z moździerzy kilku kirgiskich miejscowości w obwodzie batkeńskim.

Najwięcej pocisków spadło na miejscowość Arka. Siły tadżyckie blokowały drogę łączącą rejony batkeński z lejleckim. Pogranicznicy kirgiscy odnotowali ruchy tadżyckiego sprzętu wojskowego w stronę granicy. Kirgizi oskarżyli tadżyckie wojska o ostrzał domów w rejonie Lejlek.

Dalsze walki zatrzymało kolejne porozumienie, trzecie już . Rozejm zawarty o godz. 2 w nocy 2 maja jest przestrzegany. Po uzgodnieniu czteropunktowego protokołu przez szefów GKNB Tadżycy wycofali się ze wsi w rejonie Lejlek i odblokowali drogę do Woruch. Szefowie Komitetów podpisali protokół o wyznaczeniu granicy; nie ujawniono jednak jego szczegółów.

3 maja oficjalne źródła w obu krajach potwierdziły odsunięcie wojsk od linii granicznej. Wydaje się, że tym razem będzie to trwałe zawieszenie broni.


Według oficjalnych danych Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Kirgistanu w wyniku starć i ostrzału artyleryjskiego zniszczonych lub uszkodzonych zostało ponad 100 domów, dziesięć stacji paliw, trzy posterunki graniczne, dwie szkoły. W samej tylko miejscowości Arka zniszczonych zostało ok. 20 lokali usługowych i handlowych.

Wiceminister zdrowia Kirgistanu Aliza Sołtonbekowa poinformowała 4 maja, że łącznie w starciach zginęło 36 obywateli kirgiskich (w tym trzech żołnierzy), 189 zostało rannych, zaś 58 tys. ewakuowano . Tadżykistan oficjalnie nie podaje własnych strat, ale tamtejsze media donoszą, że zginęło co najmniej 18 obywateli Tadżykistanu (w tym 10 wojskowych), a 90 zostało rannych .

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej