RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Morawiecki nie przekonał Budki, ale odebrał odwagę posłom PO

Mateusz Morawiecki namawiał posłów opozycji do poparcia Krajowego Planu Odbudowy (fot. PAP/Rafał Guz)
Mateusz Morawiecki namawiał posłów opozycji do poparcia Krajowego Planu Odbudowy (fot. PAP/Rafał Guz)

Premier Mateusz Morawiecki wystąpił dzisiaj w Sejmie z apelem do parlamentarzystów o głosowanie ponad politycznymi podziałami. Emocjonalne wystąpienia części posłów miały odciągnąć uwagę od oczywistego faktu: głosowanie nad największą w historii transzą funduszy unijnych do Polski było przecież aktem historycznym o wadze porównywalnej z decyzją o wyjściu z UE.

Minister ds. UE do opozycji: Mówicie o abstrakcyjnych zagrożeniach [WIDEO]

Minister raz jeszcze wytłumaczył na czym polega ratyfikacja deklaracji o zasobach wspólnych UE.

zobacz więcej

Wystąpienie premiera było ostatnią próba przemówienia do rozsądku sprzeciwiającym się korzystaniu z unijnych środków. Nie bez powodu Mateusz Morawiecki przypominał, że ścisłe związanie Polski z Unią Europejską i NATO było celami NSZZ Solidarność i Porozumienia Centrum.

Było to wyraźne przypomnienie politykom wszystkich opcji, deklarujących związek z legendarnym związkiem zawodowym, że kontestowanie funduszu odbudowy jest sprzeczne z duchem tego ruchu. Do spuścizny Solidarności bardzo chętnie przyznaje się przecież Platforma Obywatelska wykorzystując do tego nawet samego Lecha Wałęsę.

Nie tak dawno wiceprzewodniczący PO Rafał Trzaskowski w swoich wizjach tworzył już nawet związek zawodowy „Nowa Solidarność”. I chociaż „Solidarność” Trzaskowskiego podzieliła losy innego projektu prezydenta stolicy – Ruchu Wspólna Polska i poszła w zapomnienie, dzisiejsze głosowanie było dobrą okazją, by dziedzictwo „Solidarności”, choć na moment, połączyło polityków z różnych stron sceny politycznej. Zachęcał do tego premier podkreślając, że w przeszłości, w sprawach dla Polskich fundamentalnych, także w kwestii kolejnych unijnych budżetów, politycy potrafili głosować ponad podziałami.

PO jak opozycja wobec Konstytucji 3 Maja


„Powinniśmy odłożyć do lamusa partykularyzmy partyjne, kalkulacje polityczne niektórych polityków, małostkowe i niepotrzebne. Powinniśmy skupić się na jedności, na zgodzie w kierunku jak najszybszego wyjścia z pandemii. Nie ma dziś miejsca na kłótnie” – mówił w Sejmie Mateusz Morawiecki. Jego apel brzmiał szczególnie mocno dzisiaj, zaledwie dzień po 230. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Mimo że dzisiaj celebrujemy uchwalenie drugiej na świecie po amerykańskiej i pierwszej na kontynencie europejskim konstytucji jako wielkiego zwycięstwa wolności i demokracji, nie powinniśmy zapominać o istotnych historycznych szczegółach.

Premier: Dziękuję wszystkim, którzy wznieśli się ponad partyjne kalkulacje [WIDEO]

– Dziękuję bardzo tym wszystkim, którzy wznieśli się ponad swoje partyjne kalkulacje. Było wiele emocji dzisiaj w Sejmie, ale znalazły się też...

zobacz więcej

Powstanie pierwszej polskiej konstytucji nie byłoby przecież możliwe bez współpracy króla Stanisława Augusta z częścią światłej, patriotycznej opozycji. A jej uchwaleniu sprzeciwiały się potężne obce mocarstwa, wykorzystujące do tego polskich polityków, skorych do sporów, warcholstwa i cenienia wyżej własnego interesu od dobra wspólnego.

Czy dzisiaj obserwując Sejm i posłów Koalicji Obywatelskiej mieliśmy szansę uniknąć takich skojarzeń? Czy Borys Budka, niedoszły twórca Koalicji 276, nie chciał zapisać się w polskiej historii jako lider koalicji na rzecz biedy i upadku Rzeczypospolitej?

– Zbliża się nasza 18. rocznica wejścia do Unii Europejskiej, ale ta dojrzałość będzie przetestowana już dzisiaj, bo podczas tego głosowania będziemy mogli wyrazić swoje mocne „za” uczestnictwem Polski w UE, za wykorzystywaniem środków, które są nam przekazywane do dyspozycji, bądź wyrazić wobec tego sprzeciw – mówił dzisiaj premier Morawiecki. Przy wszystkich niedoskonałościach, jakimi obciążona jest konstrukcja Unii Europejskiej, korzystanie z funduszy unijnych jest najistotniejszym z przywilejów członkowskich.

Głosowanie ws. KPO. Kto był przeciw, kto się wstrzymał?

Sejm przyjął we wtorek ustawę wyrażającą zgodę na ratyfikację decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE. „Za” opowiedziało się 290 posłów,...

zobacz więcej

Można wymienić dziesiątki innych powodów, dla których członkostwo w UE jest cenne, atrakcyjne i pożądane przez wiele krajów (w tym naszych sąsiadów – Ukrainę). Niemniej członkostwo w Unii bez korzystania ze wspólnych funduszy jest pozbawione jakiekolwiek sensu. Trudno nie zgodzić się z premierem, że odrzucenie Funduszu Odbudowy byłoby aktem przeciwko naszej obecności w UE. Postawiłoby Polskę w roli państwa, które ponosi tylko koszty obecności w UE i na własne życzenie pozbawia się siebie z tego członkostwa korzyści.

– Ta ustawa, za którą stoją te środki unijne jest rzeczywiście ustawą o polskiej racji stanu (…) Jeżeli doszłoby do jej odrzucenia, to wielu zadawałoby retoryczne i nieco ironiczne pytanie: nie pozwolili Polacy, aby pokonała ich pandemia, nie pozwolili, żeby kryzys gospodarczy dotknął ich tak jak inne kraje w Europie, ale sami siebie postanowili pokrzywdzić poprzez brak przyjęcia tak wielkich środków netto – mówił Morawiecki.

Gdyby ująć myśl szefa rządu dosadniej – nie tylko ośmieszylibyśmy się w oczach Europy, na której ocenie tak bardzo podobno zależy Platformie Obywatelskiej. Przede wszystkim polski parlament ośmieszyłby się w oczach własnych obywateli.

Nie sposób logicznie wytłumaczyć, dlaczego odrzuca się „ponad 770 mld zł, dla polskich rolników, rodzin, szkół, szpitali”. I byłaby to decyzja dalekosiężna w skutkach. W sytuacji odcięcia od unijnych funduszy przez partię rzekomo proeuropejską, znaleźlibyśmy się na prostej drodze do polexitu, którym politycy Platformy tak często nas straszyli. Nie wspominali jednak wcześniej, że sami go przygotowują.

Wiceminister Buda do PO: Nie daliście sobie szansy

PO „nie dała sobie szansy” na realne negocjacje kształtu Krajowego Planu Odbudowy – mówił w Sejmie wiceminister funduszy i rozwoju, Waldemar Buda....

zobacz więcej

PO bez logiki i celu


Głosowanie wbrew logice i racji stanu, ale zgodnie z wyznaczonym politycznym celem, jakim miało być obalenie rządu Mateusz Morawiecki ocenił ją jako niezwykle ryzykowne. Opozycja prowadząc Polskę do wcześniejszych wyborów i tzw. rządu technicznego nie mogłaby dać najmniejszych nawet gwarancji, że raz odrzucone środki unijne dla Polski nie przepadną. Premier nie ma złudzeń, że tak by się stało.

– Nie wolno też igrać z taką szansą, bo ona jest bezprecedensowa, a w tym procesie negocjacji ucieszymy przez brak przyjęcia tej ustawy przede wszystkim tych, których nazywaliśmy skąpcami, którzy nie chcieli przekazywać tych środków dla krajów Europy Środkowej, bo o to toczy się tak naprawdę gra, żebyśmy się pokłócili między sobą – mówił szef rządu.

Mateusz Morawiecki apelował o rozsądek i jedność. – To wielkie dzieło nie może być przedmiotem hazardu, różnych sztuczek, kuglowania czy partykularyzmów politycznych, bo będzie to przypominać rosyjską ruletkę. Z tym że pistolet wymierzony jest wtedy w Polaków, polskich przedsiębiorców – powiedział w Sejmie szef rządu.

Dzień, w którym Sejm decydował o KPO był dopiero pierwszym dniem po zdjęciu części długotrwałych restrykcji pandemicznych. Powrót do pełnego działania wszystkich branż to dopiero kolejne tygodnie. Czy można w takiej chwili stracić z oczu przedsiębiorców i ich pracowników, którzy bez unijnej pomocy mogą nie odzyskać zdolności do konkurowania na wspólnym, unijnym rynku?

Swoim wystąpieniem premier Morawiecki nie przekonał do polskiej racji stanu Borysa Budki ani jego kolegów z Koalicji Obywatelskiej. Mocne wystąpienie premiera odebrało jednak odwagę posłom PO. Choć de facto zachowawcze wstrzymanie się od głosu, jest i tak w rzeczywistości głosem przeciwko polskim interesom, posłowie PO nie mieli śmiałości w głosowaniu wyrazić wprost swoich przekonań.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej