RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Śląsk przed czarnym orłem broń…

Powstania Śląskie czekają jeszcze na godne przywrócenie ich do masowej pamięci narodowej (fot. PAP/Marek Zakrzewski)
Powstania Śląskie czekają jeszcze na godne przywrócenie ich do masowej pamięci narodowej (fot. PAP/Marek Zakrzewski)

Jednym z bolesnych efektów historycznej „polityki wstydu” w III RP jest to, że dwa niezwykle ważne zrywy narodowe: Powstanie Wielkopolskie i Powstania Śląskie czekają jeszcze na godne przywrócenie ich masowej pamięci narodowej. Pamięć o zwycięstwie Wielkopolan powoli odżywa – głównie za sprawą młodych i bardzo młodych ludzi, ale najkrwawszy zryw narodowy na Śląsku wciąż jeszcze jest zbyt mało znany.

Tusk, Rosjanie i... szczekanie

Dzień przed kolejną rocznicą katastrofy smoleńskiej Donald Tusk próbował odgrzewać opowieść o tragicznym locie - sprzeczną z faktami, ale znaną...

zobacz więcej

Patriotyczne grupy terrorystyczne, napady, krwawa walka … - tak walka Ślązaków wspartych też przez byłych powstańców wielkopolskich o pozostawienie ich regionu w granicach odradzającej się Polski jawiła się mieszkańcom Europy Zachodniej, za sprawą dziennikarzy i specjalnych wysłanników obserwujących i opisujących wydarzenia w naszej części kontynentu.

Brytyjski szpieg i podróżnik, uznany w Wielkiej Brytanii za wybitny autorytet od spraw Polski, nota bene człowiek życzliwie zafascynowany Polską i Polakami Bernard Newman w wydanej po raz pierwszy w 1935 r książce „Rowerem przez III RP. Reportaż z Polski z 1934 r” tak przedstawiał zachodnim czytelnikom dramatyczne wydarzenia jakie miały miejsce między majem, a lipcem 1921 r.

„(…) W traktacie wersalskim postanowiono, że należy zorganizować plebiscyt. Rezultaty były rozczarowujące – dla Polaków. Mimo terrorystycznych metod swobodnie stosowanych przez ultrapatriotyczne grupy paramilitarne pod wodzą Korfantego oddano 717 122 głosy za Niemcami , przy 483 514 głosach za Polską. Naturalnie Niemcy zawyły donośnie żądając zachowania Górnego Śląska, natomiast Korfanty zająwszy region siłą usiłował postawić Europę przed faktem dokonanym(…) Komisja Plebiscytowa zdecydowała jednak o podziale Górnego Śląska. Mimo rozkładu głosów, większa jego część, w której znajdowało się 75 proc. mineralnych bogactw prowincji przypadło Polsce(...)”.

Seks, kobiety i lewica

„Doktorant vs studentka”, „Margot vs Suchanow”, „Karpowicz vs Dunin” i inni. W środowisku, które walkę z nadużyciami seksualnymi wciągnęło na swoje...

zobacz więcej

Bernard Newman nie pisze ani o niemieckich manipulacjach, dopuszczeniu do głosowania domniemanych Ślązaków mieszkających poza granicami Górnego Śląska, co pozwoliło Niemcom na zafałszowanie wyniku plebiscytu, nie pisze też o aktywności niemieckich bojówek czy krwawych bitwach pod Olzą czy w rejonie Góry Świętej Anny. Brytyjczyk, w ówczesnej Europie, miał prawo o nich nie wiedzieć, nie słyszeć, czy po prostu nie przywiązywać do nich większej wagi jako do jeszcze jednego z licznych w tamtym czasie lokalnych konfliktów zbrojnych.

Problem w tym, że dziś - 100 lat od wybuchu krwawego górnośląskiego zrywu narodowego – o jego przebiegu, bohaterach, przyczynach i konsekwencjach – przeciętny dorosły Polak potrafi powiedzieć mniej więcej tyle, lub jeszcze mniej niż wspomniany brytyjski podróżnik.

I nie da się tu zrzucić winy na lata siermiężnego PRL, na komunę, na bolszewickie fałszowanie historii. Akurat to w czasach PRL Powstanie Śląskie doczekało się upamiętnienia i – jak na tamte czasy – spopularyzowania w niesamowitym, przejmującym serialu z 1983 r „Blisko coraz bliżej” z Franciszkiem Pieczką w jednej z głównych ról.

Fake-historyk w natarciu

– Polacy masowo brali udział w likwidacjach Żydów i poszukiwaniu ich kryjówek – twierdzi prof. Jan Grabowski, współautor „Dalej jest noc”, na...

zobacz więcej

Powstanie niewygodne dla „salonów”


Najlepszym przykładem takiej organicznej wręcz nieznajomości historii Polski i Śląska może być tu być pochodzący stamtąd eurodeputowany Lewicy – Łukasz Kohut, który pod koniec kwietnia, w liście otwartym do prezydenta Andrzeja Dudy śląską walkę o przyłączenie do Polski sprowadza do walk powstańców śląskich z bliżej nieokreśloną „samoobroną śląską”. W rzeczywistości, o czym eurodeputowany Kohut już nie wspomina owa „samoobrona górnośląska” ( nie śląska) Organisation Escherich – Oberschleisischer Selbstchutz – licząca blisko 20 tysięcy żołnierzy była tajną niemiecką formacją wojskową ukrytą pod parawanem organizacji społecznych. Oczywiście w piśmie europosła Kohuta słowo „Niemcy” nie pada, a starcia o polskość Śląska są przez niego fałszywie określane mianem wojny domowej.

Brak wiedzy? Manipulacje? Zapewne jedno i drugie. Ni pierwsze ani ostatnie w wydaniu lewicowo-liberalnego środowiska popatrującego służalczym wzrokiem w stronę Niemiec i Berlina równie silnie jak przed laty komuniści w stronę Moskwy.

Ot na przykład rocznicę wybuchu Powstania Śląskiego dziennik „Gazeta Wyborcza” postanowił upamiętnić artykułem Bartosza Wielińskiego „ Powstanie śląskie - niemiecka opowieść. Prałat Ulitzka chciał wierności, pokoju i Rzeszy”- powielającą niemiecką narrację o Śląsku i powstaniach. Gazeta zapewniła, że opublikuje też artykuły o wydarzeniach na Śląsku widziane oczami Polaków i Ślązaków, co też buduje fałszywą narracje jakoby istniał naród Śląski. Ot tak jakby ktoś chciał opowiadać o Powstaniu Wielkopolskim z perspektywy zaborczych Niemiec, Polaków i … Wielkopolan.

Niemieckiej narracji o Śląsku powielanej przez Wielińskiego towarzyszy też artykuł niejakiego Józefa Krzyka – wyśmiewający starania odradzającego się państwa polskiego i samych Powstańców Śląskich - „Niechlubne karty III powstania śląskiego. Od planu zabicia Korfantego do bitwy przegranej w 10 minut” .

Wybranowski: Jak pozostać ciamciaramcią i zmęczyć wyborców

To miał być przełomowy rok. „Nowe otwarcie” nowe pomysły programowe i marsz do przodu. Politycy Platformy Obywatelskiej bardzo chcieli udowodnić,...

zobacz więcej

Notabene ta zapowiadana przez „GW” opowieść o Powstaniu Śląskim widzianym z perspektywy Polaków też się pojawiła. 2 maja, również autorstwa owego Krzyka. To ...niezbyt pochlebna ocena działań Polaków. „Powstanie śląskie - opowieść polska. Dyktator Korfanty porażki nie przyjmował do wiadomości”- pisze dziennikarz „GW”.

By pamięć powróciła...


„(...) Ruszyliśmy wraz do powstania,Dla Ojczyzny swej ratowania — I rzekliśmy światu mocno, po „pierońsku“ - Że chcemy być wolni na Śląsku!” - śpiewali powstańcy, uczestnicy III Powstania Śląskiego, które, pod wodzą Wojciecha Korfantego wybuchło dokładnie sto lat temu i przyczyniło się do przyznania Polsce większej części Śląska niż pierwotnie, po przeprowadzeniu plebiscytu zakładała Komisja Międzysojusznicza.

Wspomniana pieśń powstańcza upamiętniona w wydanej w Katowicach w 1921 r. broszurce „Śpiewnik byłych powstańczy” wydanej własnym nakładem przez Jana Eichhorna należy do utworów niemal już całkiem zapomnianych.

Niestety nie ma się co dziwić – poza Śląskiem wiedza o powstaniach na Górnym Śląsku mocno kuleje, o ile nazwisko Korfantego może jeszcze gdzieniegdzie kołatać w pamięci z lekcji historii, o tyle nazwisko przywódcy dwóch pierwszych narodowych zrywów w tym regionie Alfonsa Zgrzebnioka, mieszkańcom Wielkopolski, Mazowsza czy Małopolski raczej nic nie powie. To efekt wieloletnich, śmiem niestety twierdzić, że celowych zaniedbań w popularyzowaniu polskiej historii, budowania polityki wstydu kosztem celebracji zwycięstw.

Upiorna miłość pod czerwoną szturmówką

Postkomunistycznej lewicy mistrzowsko udał się przeprowadzony w ostatnich latach „re-branding”. Ugrupowanie mocno zakorzenione w systemie...

zobacz więcej

Genezy zjawiska, w którym ważne - polskie zrywy narodowe – jakie miały miejsce w różnych regionach Polski, a których centrum nie była Warszawa – stały się zapomniane, lekceważone, stopniowo sprowadzane w podręcznikach historii do dwóch, trzech nudnych akapitów, wyparte z serwisów informacyjnych, programów publicystycznych ogólnopolskich mediów szukać należy w polityce historycznej tej ponownie „odradzającej się” III RP. Wszechobecna polityka wstydu, która jeden z bardów poezji śpiewanej kpiąco kwitował słowami o środowisku, któremu zależy, by Polakom wmówić, iż są „głupi i słabi” w regionach przyniosła jeszcze niestety owoce niż w stolicy.

I o ile w Warszawie za sprawą prezydenta Lecha Kaczyńskiego i młodych ludzi, kibiców piłkarskich, studentów, członków grup rekonstrukcyjnych podźwignięto z niebytu pamięć najpierw o Powstaniu Warszawskim, później o 11 Listopada, a – w specyficznym regionie jakim jest Poznań i Wielkopolska – pamięć o Powstańcach Wielkopolskich powraca dzięki lokalnym społecznikom, historykom i przede wszystkim kibicom Lecha, powoli przebijając się też do tej pamięci historycznej wspólnoty Polskiej, o tyle- by przywrócić pamięć o bohaterskich Powstaniach Śląskich pozostało jeszcze bardzo wiele do zrobienia.

Czy uda się to tak jak Wielkopolanom powoli zaczęło się udawać „infekowanie” pozostałej części Polski pamięcią o Powstaniu Wielkopolskim, wzbudzić zainteresowanie młodych Polaków – Powstaniami Śląskimi?

Niepoprawny alfabet 2020 roku

Rok 2020 zapisze się zapewne w naszej pamięci jako czas kryzysu covidowego i związanych z nim problemów gospodarczych i społecznych. Ale i w...

zobacz więcej

Łatwo nie będzie, do przełamania – bo tak naprawdę najwięcej zależy od aktywności samych młodych mieszkańców Śląska, a wśród nich niestety pojawiają się tendencje separatystyczne wzniecane szkodliwą aktywnością Ruchu Autonomii Śląska. Łatwo nie będzie – bo i ci, którzy przez lata medialnie realizowali politykę wstydu i dziś nie dają za wygraną.

By pamięć o odwadze i poświęceniu Ślązaków, ich przywiązaniu do Polski i polskości przywrócić świadomości społecznej nie wystarczą rocznicowe celebry, urzędowe apele i odbębnione z musu oficjałki zamieszczane w skrótach serwisowych informacji w największych telewizjach. Trzeba tej p0racy organicznej u podstaw, wśród młodych ludzi, wsparcia dla grup rekonstrukcyjnych, środowisk kibicowskich i ich często spontanicznych, łączących ponad „klubowymi podziałami” akcji historycznych, młodych historyków potrafiących pisać o walkach wyzwoleńczych ciekawie i ze swadą.

Trzeba promocji militarnych sukcesów, zdolności organizacyjnych polskich wojskowych- a przygotowanie III Powstania Sląskiego od zabezpieczenia dostaw broni, po wsparcie militarne z innych regionów m.in. Wielkopolski takim przecież było. Ale jeśli to nie młodzi przywrócą pamięć o Powstaniach Sląskich tej ogólnopolskiej pamięci społecznej to niestety pozostanie ono jedynie ważnym regionalnym wydarzeniem.

źródło:
Zobacz więcej