RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Wycofanie wojsk” to dezinformacja. Rosja wciąż straszy militarnie Ukrainę

Jedne rosyjskie manewry się zakończyły, a drugie lada chwila się rozpoczną (fot. Sergei Malgavko\TASS via Getty Images)
Jedne rosyjskie manewry się zakończyły, a drugie lada chwila się rozpoczną (fot. Sergei Malgavko\TASS via Getty Images)

W pobliżu granicy z Ukrainą i na anektowanym Krymie nadal pozostaje 90 procent sił sprowadzonych tam w ramach tzw. sprawdzianu gotowości bojowej. Wycofanie 10 procent miało na celu jedynie działanie dezinformacyjne, obliczone na ponowne, czasowe obniżenie napięcia. Do jego ponownego podwyższenia może dojść już za chwilę, gdyż już 1 czerwca rosyjska armia rusza z tzw. letnim okresem szkolenia, a we wrześniu zaczynają się potężnych rozmiarów manewry Zapad-2021.

Rosja uderza w Europę Środkowo-Wschodnią. UE i USA muszą zareagować

Wojna dyplomatyczna pomiędzy Rosja a Czechami i wspierającymi je państwami trwa w najlepsze. Ujawnienie odpowiedzialności agentów GRU za wybuchy...

zobacz więcej

Częściowe wycofanie wojsk rosyjskich z Krymu i okolic półwyspu, po końcowym etapie tzw. fazy aktywnej sprawdzianu gotowości bojowej Południowego Okręgu Wojskowego i Zachodniego Okręgu Wojskowego (OW), zapowiedziane 23 kwietnia przez minister obrony FR Siergiej Szojgu, okazało się niczym więcej, jak kolejną manipulacją Kremla.

Kilka dni później, podczas wystąpienia na posiedzeniu ministrów obrony Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym WNP w Duszanbe, Szojgu określił działania militarne Rosji jako niezbędną odpowiedź na rzekomą agresywność wojskową Sojuszu Pólnocnoatlantyckiego i rozbudowę jego sił na wschodniej flance NATO.

Armia czeka w gotowości


Jak podaje w analizie Ośrodka Studiów Wschodnich Andrzej Wilk, liczebność sił rosyjskich na kierunku ukraińskim i terytoriach okupowanych, wraz z siłami prorosyjskich separatystów wynosi około 150 tysięcy żołnierzy.

Co więcej, w polowych parkach maszyn w obwodzie woroneskim pozostawiono wyposażenie przerzuconych tam w ramach sprawdzianu pododdziałów 41. Armii Ogólnowojskowej (AO). W ramach przygotowań do wrześniowych ćwiczeń Zapad-2021 do zachodnich regionów Rosji mogą trafić zaś dodatkowe batalionowe grupy taktyczne z Centralnego OW. Andrzej Wilk zwraca uwagę, że nagłośnienie sprawdzianu gotowości bojowej jest częścią prowadzonej od dawna operacji, mającej na celu pokazywanie własnych działań jako przedsięwzięcia o charakterze defensywnym, które wymuszone zostało z powodu rzekomego wzrostu obecności militarnej i wrogiej działalności NATO u granic kraju.

Przeczytaj także: Łukaszenka łapie się brzytwy. Chce z białoruskich Polaków zrobić „wrogów ludu”

„W ostatnich wystąpieniach ministra Szojgu oraz innych przedstawicieli najwyższych władz państwowych rolę pierwszoplanowego zagrożenia militarnego FR przypisano ćwiczeniom Defender Europe 2021. Mimo że w odróżnieniu od analogicznego przedsięwzięcia w 2020 r. skupiają się one przede wszystkim w południowej części kontynentu, w optyce rosyjskiej bezpośrednie zagrożenie militarne stanowi jakakolwiek sojusznicza (w rozumieniu: amerykańska) aktywność wojskowa w Europie” – zaznacza ekspert OSW.

Rosja chce zagarnąć Morze Czarne. To zagrożenie dla całego regionu

Po tym, jak rosyjskie władze utworzyły z zaanektowanego ukraińskiego Krymu twierdzę, teraz dążą do przejęcia kontroli nad całym basenem Morza...

zobacz więcej

Jednego można być pewnym, bez względu na jej skalę i charakter, zostanie ona wykorzystana do uzasadnienia działań rosyjskiej armii na kontynencie w tzw. letnim okresie szkolenia (rozpoczynającym się 1 czerwca), w tym szczególnie ćwiczeń Zapad-2021.

Kreml wykazał bierność Zachodu


Chociaż rosyjskim strategom udało się po raz kolejny rozbić europejską jedność w kwestii poparcia Ukrainy i wykazać pasywność UE i nowej administracji USA, to jednak groźba ataku nie spowodowała panicznych reakcji na samej Ukrainie.

Zdaniem dr Jerzego Targalskiego, Rosja chciała doprowadzić do konfrontacji i „osiągnąć swoje cele strategiczne, zanim w Niemczech dojdzie do jesiennych wyborów, z których zwycięsko mogą wyjść Zieloni”, którzy sprzeciwiają się budowie NS2 i uległej postawie wobec kremla. To się jej jednak nie udało i, jak twierdził ekspert w audycji Polskiego Radia 24, Rosja „musiała jakoś zachować twarz, więc rozpoczęła wojnę dyplomatyczną z Czechami”.

Ukraina nie uległa panice


Jak zaznaczył, Moskwa pokazywała, że jest gotowa do wojny, ale okazało się, że „na Ukrainie nie wybuchła panika”. - Przygotowano się natomiast do stoczenia walki obronnej, która w wypadku ataku rosyjskiego spowodowałaby bardzo duże straty po stronie rosyjskiej, co mogłoby zachwiać pozycją Putina – ocenił dr. Targalski.

Przeczytaj także: Rozejm w Donbasie już tylko na papierze. Rosja aktywowała „odmrażanie” konfliktu

Ukraina w 2021 to już nie ta sama Ukraina co z czasów aneksji Krymu i początku walk w Doniecku. Świadczy o tym m.in. podpisanie przez prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego w ostatnich dniach ustawy pozwalającej na powoływanie rezerwistów do służby bez ogłaszania mobilizacji, co pomoże w szybszym wzmacnianiu jednostek wojskowych i podniesieniu ich zdolności bojowej.

Rosja zaciska pętlę na szyi Ukrainy. Zachód wciąż się przygląda

Rosja, pomimo krytyki ze strony Zachodu, dalej militaryzuje granicę z Ukrainą i zaanektowany Krym, a także dąży do zablokowania Morza Czarnego....

zobacz więcej

To jednak, co najbardziej Ukrainie potrzeba, to wsparcie militarne, stąd realna pomoc amerykańska, jak i niedawny apel Kijowa do Berlina o przesłanie broni defensywnej. Potrzebna jest jej także mocniejsza pomoc dyplomatyczna UE i sankcje, które rzeczywiście uderzą w Kreml.

Twarda rezolucja


W przyjętej w czwartek rezolucji Parlament Europejski potępił agresywne działania Rosji, wezwał do nałożenia na nią restrykcji, zaapelował również o zablokowanie budowy Nord Stream 2 i wsparł Związek Polaków na Białorusi.

Europosłowie zażądali natychmiastowego wycofania rosyjskich wojsk na Ukrainie, a także potępili, określają jako pogwałcenie suwerenności i akt wrogości, udział rosyjskich agentów GRU w ataku na skład amunicji w Czechach w 2014 roku. Potępili również prześladowanie przez władze w Moskwie zwolenników opozycji i zażądali zwolnienia Aleksieja Nawalnego z kolonii karnej.

W rezolucji napisano, że w odpowiedzi na działania Rosji, UE powinna zmniejszyć swoją zależność od dostaw energii z tego kraju, zatrzymać budowę NS2, a także nałożyć sankcje na rosyjskich oligarchów finansujących władze i zamrozić ich majątki w Europie.

Przeczytaj także: P Putin, zabójca, Biden, sankcje. Wciąż nie wiadomo, jaki obrazek powstanie z tych puzzli

W dokumencie zawarto też apel o ograniczenie inwestycji Kremla w krajach unijnych, co jest wykorzystywane przez Moskwę do prowadzenia działalności wywrotowej i rozprzestrzeniania korupcji. Eurodeputowani wezwali również do wyrażania solidarności z Pragą i wyrzucania rosyjskich dyplomatów.

W rezolucji zawarto również groźbę – w przypadku ataku Rosji na Ukrainę – wstrzymania importu ropy i gazu z tego kraju do Unii i wyłączenia go z globalnego systemu rozliczeń finansowych SWIFT.

Arktyczna rywalizacja przyspiesza. Rosja otwiera kolejny front walki z Zachodem

Podczas gdy Zachód skupia się na rosyjskim zagrożeniu w Europie Środkowo-Wschodniej, wspieraniu przez Moskwę reżimu w Mińsku i prześladowaniu...

zobacz więcej

Strach przed „kolorową rewolucją”


Taką linię – ostrą, zdecydowaną wobec Kremla – popiera m.in. brytyjski tygodnik „Economist”, który ocenia, że pokaz siły rosyjskiej armii mógł być spowodowany słabnięciem poparcia dla Putina w kraju, co czyni go bardziej niebezpiecznym. Dlatego też, jak zauważa tygodnik, Zachód musi zwiększyć naciski na Kreml, zablokować projekt NS2 i zwiększyć presję zachodnich instytucji finansowych na firmy powiązane z rosyjską władzą.

Należy pamiętać, że Putin zdecydował się wywołać konflikt na wschodzie Ukrainy i anektować Krym, gdy rosyjska gospodarka była w fatalnym stanie, a on sam źle wypadał w sondażach. Dodatkowo Kreml boi się przykładu, który dają Rosjanom wciąż protestujący przeciwko Aleksandrowi Łukaszence Białorusini.

Putin jak ognia obawia się wybuchu „kolorowej rewolucji” u siebie. To zaś sprawia, że Kreml może chcieć ponownie, poprzez wywołanie konfliktu, skupić wokół siebie poparcie Rosja.

Jak zauważa brytyjski tygodnik, warto mieć też w pamięci, że temu, jak Zachód radzi sobie z Putinem, uważniej przyglądają się Chiny. Pekin to zaś o wiele silniejszy przeciwnik niż Moskwa. Dlatego tak ważne jest, by wyciągnął odpowiednie wnioski.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej