RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Listy z kulami i groźbami śmierci. Brutalna kampania przed wyborami w regionie Madrytu

Wybory do autonomicznego parlamentu regionu Madrytu odbędą się 4 maja (fot. PAP/EPA/Fernando Villar)
Wybory do autonomicznego parlamentu regionu Madrytu odbędą się 4 maja (fot. PAP/EPA/Fernando Villar)

Hiszpańskie media odnotowują spirale gróźb, obelg i agresji podczas kampanii wyborczej do autonomicznego parlamentu regionu Madrytu, które odbędą się we wtorek 4 maja. Od ub. tygodnia politycy otrzymali 8 listów z groźbami śmierci i kulami, a jeden z zakrwawionym nożem.

Hiszpania. Kolejny atak lewicowych bojówkarzy na działaczy partii Vox

Nieznani sprawcy zaatakowali w sobotnie popołudnie członków konserwatywnej partii Vox w Sanxenxo, na północnym zachodzie Hiszpanii. Od lutego...

zobacz więcej

Siły bezpieczeństwa wzmocniły ochronę kandydatów w wyborach, a w kraju trwa debata na temat coraz powszechniejszej „mowy nienawiści”.

Listy z groźbami śmierci zostały skierowane do dwóch kandydatów w wyborach samorządowych, dwóch ministrów, byłego premiera rządu i dyrektor generalnej Gwardii Cywilnej.

Pierwsze trzy listy z kulami w kopertach otrzymali w połowie kwietnia socjalistyczny minister spraw wewnętrznych Fernando Grande – Marlasca, były wicepremier, lider radykalnie lewicowej Podemos i kandydat w wyborach, Pablo Iglesias oraz dyrektor generalna Gwardii Cywilnej, powiązana z socjalistyczną PSOE, Maria Gamez. Trzy dni później adresatem listu z zakrwawionym nożem i groźbami była socjalistyczna minister ds. turystyki, Maria Reyes Maroto. Wkrótce okazało się, że w tym przypadku nadawcą była osoba niepoczytalna psychicznie.

W ub. wtorek list z groźbami śmierci i kulami wysłano do przewodniczącej regionu Madrytu, kandydatki w wyborach z ramienia centroprawicowej PP, Isabel Diaz Ayuso oraz ponownie do Marii Gamez. Kolejne pogróżki i kule skierowano do byłego premiera, socjalisty Jose Luisa Rodrigueza Zapatero oraz ponownie do Pablo Iglesiasa.

Hiszpania. Skrajna lewica zaatakowała na wiecu wyborczym konserwatywnej partii

Kilkanaście osób zostało rannych w zamieszkach, do jakich doszło w środę wieczorem w Madrycie podczas wiecu wyborczego konserwatywnej partii Vox....

zobacz więcej

Kto stoi za pogróżkami?


Według lewicy, ataki są prowokowane „mową nienawiści” ze strony konserwatywnej Vox, która nawet zakwestionowała ich prawdziwość. Vox uważa, że pogróżki, wszystkie oprócz jednej wobec osób związanych z lewicą, są elementem kampanii wyborczej socjalistów. Lider partii, Santiago Abascal denuncjował, że MSW nie zapewnia ochrony dla wieców politycznych tej partii, przyzwalając na fizyczne ataki, jak rzucanie kamieniami i obiektami, ze strony lewicowych radykałów. – Może powinniśmy odpowiedzieć – zagroził.

Centroprawicowa PP nie chce nadawać znaczenia pogróżkom listowym, a liberalna Ciudadanos na próżno zwróciła się do kandydatów w wyborach o podpisanie paktu przeciwko przemocy i na rzecz zgody.

Ciudadanos rozwiesiła na jednym z budynków centralnego placu Felipe II w Madrycie wielki plakat z niektórymi obelgami, które otrzymali publicznie niektórzy kandydaci. „Zdrajca”, „faszysta”, zgorzkniała”, pasożyt”, „szczur” – można przeczytać na plakacie, w którym zwrócono się do obywateli, aby wybrali „między Madrytem obelg albo Madrytem zgody”.

Do kampanii wyborczej włączyła się także znana katalońska firma „Desocupa”, zajmująca się eksmitowaniem dzikich lokatorów z zajmowanych przez nich mieszkań. Firma rozwiesiła na jednej ze stołecznych ulic wielki plakat odwołujący się bezpośrednio do koalicjanta rządowego, przez którego była często krytykowana – radykalnie lewicowej Podemos. „Mamy ochotę wyeksmitować was wszystkich, wszystkie i wszystko” – głosi plakat, odnosząc się do języka inkluzyjnego, promowanego przez tę partię.

Podziwia Lenina, zapowiada powtórkę z 1917 r. Komunistyczny gensek członkiem rządu Hiszpanii

Po raz pierwszy w historii Hiszpanii lider partii komunistycznej został członkiem Rady Ministrów. Enrique Santiago, sekretarz generalny...

zobacz więcej

Rząd dzieli społeczeństwo?


Według lidera centroprawicowej PP Pablo Casado, „Hiszpania nie ma problemu z pokojową współegzystencją, ale z polaryzacją społeczną wywołaną przez zdesperowany rząd”. Podczas kampanii wyborczej Casado przypomniał, że „socjalista Pedro Sanchez jest premierem dzięki baskijskiej separatystycznej partii Bildu, która dotąd nie potępiła 850 morderstw ETA”. Oskarżył rząd o dzielenie społeczeństwa „z desperacji, że przegra z kresem w Madrycie”. – Pedro Sanchez jest premierem rządu dzięki Bildu, a to wyjaśnia wiele z tego, co dzieje się teraz – powiedział.

– Pomimo tego, że Bildu jest partią zalegalizowaną, to nie oznacza, że jest właściwym interlokutorem” – podkreślił. Casado przypomniał, że Sanchez przybliżył z oddalonych zakładów karnych do Kraju Basków 179 skazanych członków ETA. – To wszystko dlatego, że potrzebuje Bildu, aby utrzymać się przy władzy, potrzebuje tej partii podczas każdego głosowania. Jestem przekonany, że Sanchez nie reprezentuje wielu socjalistów – dodał.

Według Casado „nieodpowiedzialnością jest przenoszenie polaryzacji politycznej na ulice, próby mobilizowania społeczeństwa, kiedy nie ma żadnych idei do zaoferowania”. W odpowiedzi minister spraw wewnętrznych, Fernando Grande-Marlasca nazwał PP „partią kryminalną”, w odniesieniu do wielkich skandali korupcyjnych (tzw. caso Gurtel), z powodu których utraciła władzę w wyniku votum nieufności w 2018 r. PP odcina się od tamtego okresu i przedstawia jako partia „odnowiona”.

źródło:

Zobacz więcej