RAPORT

Wojna na Ukrainie

Karnkowski: Dwie Polski i Fundusz Odbudowy

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Klaudia Jachira  (fot.  PAP/Tomasz Gzell; Mateusz Wlodarczyk/NurPhoto via Getty Images)
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Klaudia Jachira (fot. PAP/Tomasz Gzell; Mateusz Wlodarczyk/NurPhoto via Getty Images)

Dość niespodziewanie i gwałtownie odżył w polskiej polityce podział na „Polskę liberalną” i „Polskę solidarną”. W 2005 roku ustawienie wokół niego osi politycznego sporu pomogło PiS wygrać wybory parlamentarne i zaprowadziło Lecha Kaczyńskiego do Belwederu. 10 lat później historia właściwie się powtórzyła, jednak w latach 20. nowego stulecia spodziewałem się raczej, że scena polityczna na nowo podzieli się wokół podejścia do spraw obyczajowych.

Krajowy Plan Odbudowy. Na co pójdą wielomiliardowe granty UE?

Wartość unijnych grantów dla Polski w Krajowym Planie Odbudowy sięga 24 mld euro, co stanowi 4,5 proc. PKB – wskazuje Jakub Rybacki, analityk...

zobacz więcej

Praktycznie wszystko, co działo się przez ostatnie dwa lata  uprawomocniało takie założenia. Jednak podział ten nie ma zupełnie przełożenia na to, co wydarzyło się w ostatnich dniach. Na rozmowy PiS i Lewicy, skutkujące przyjęciem postulatów Lewicy i zapowiedzią wsparcia przez nią KPO w sejmowym głosowaniu, jeszcze bardziej – na późniejsze reakcje polityków i sympatyków Koalicji Obywatelskiej i PSL.

Padło tyle słów


  Pomiędzy Koalicją Obywatelską a Lewicą, ich sympatykami, wreszcie – ich sympatykami zaangażowanymi równocześnie w działania Strajku Kobiet padło tyle słów, że trudno jest zebrać wszystko w jednym tekście, zostawiając sobie miejsce na komentarz i analizę tych wydarzeń. Myślę, że kluczowy dla zrozumienia przyczyn tej gwałtownej burzy jest wpis posłanki KO Klaudii Jachiry i jej rozmowa z koleżanką z Lewicy. „Kasa na horyzoncie potrafi nieźle namieszać: nagle przestają się liczyć prawa kobiet, mniejszości, świeckie państwo, wolność słowa, poszanowanie prawa czy zwykła solidarność. Lewico, nawet jak wam PiS wybuduje te 75 tys. tanich mieszkań, to jaki widok będziecie mieć za oknem?” – pyta i oskarża zarazem Jachira.

Odpisuje jej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Razem: „Nie każdy ma pakiet w Luxmedzie i mieszkanie po babci. Bez silnej och. zdr. nie będzie badań prenatalnych dla kobiet. Bez tanich mieszkań młody gej będzie nadal mieszkał z rodzicami w klitce. Te pieniądze potrzebne są tym samym obywatelom i obywatelkom, o których prawa walczymy!”,  „pakiet w Luxmedzie kosztuje 69 zł. Stać mnie na to i na ideały.” – właściwie kończy temat Jachira, choć dyskusja z jej udziałem trwa jeszcze godzinami.

Wszystko na nie


  Można jednak znaleźć jeszcze lepsze streszczenie problemu. Jedna z bardziej zaangażowanych w internetowe wsparcie Koalicji Obywatelskiej użytkowniczek, posługująca się Nickiem Betty White, bardzo narzeka na aktywną w mediach społecznościowych  lewicową młodzież i niedostatki idealizmu, na jaki ta ma cierpieć. „Dla młodzieży fundamentem powinna być wolność i praworządność. Co Ci po mieszkaniu, gdy nie decydujesz o sobie?” – pyta więc, zapominając najwyraźniej o piramidzie ludzkich potrzeb. Lewica tymczasem pamięta, stąd cały problem.

Z medialnej bańki polskiego liberała nie widać, że nie każdy ma godne warunki mieszkaniowe, dostęp do leczenia (łącznie z najtańszym pakietem, którego realną wartość brutalnie zweryfikować mogą pierwsze poważne problemy ze zdrowiem), infrastruktury i jakichkolwiek możliwości rozwoju – osobistego, kulturalnego, społecznego wreszcie.

Lewica ugnie się pod żądaniami reszty opozycji? „Padają kuriozalne słowa”

– Mam nadzieję, że Lewica nie zmieni zdania i uszanuje nasze porozumienie. Rozmowy były bardzo poważne, przyjęliśmy ich postulaty, więc za bardzo...

zobacz więcej

Dostęp do unijnych środków stwarza szansę, by to zmienić, trzeba jednak najpierw przyznać przed sobą, że niektórym zmiana ta jest potrzebna na tyle szybko, że fetyszyzowana na wszelkie sposoby „praworządność” nie jest i bardzo długo nie będzie sprawą kluczową. Wymagałoby to jednak przyznania też, że w Polsce po roku 1989 powstały potężne obszary nędzy i wykluczenia, nierówności szans i dostępu do wszelkich owoców transformacji ustrojowej.   A to już w dogmatach liberalnych się nie mieści, i mieścić się nie może.

Jeśli ktoś sobie w nowym, wspaniałym świecie nie poradził, jest sam sobie winny. Dla pozostałych wypełnienie podstawowych potrzeb życiowych jest czymś pewnym i dostanym raz na zawsze, stąd fundamentem piramidy zostać może mityczna praworządność.

Zmiany


  Stanowisko szeroko pojętej lewicy w kwestii oceny transformacji na przestrzeni lat ulegało zmianom. Gdy postkomuniści pierwszy raz wrócili do władzy, szli po nią pod sztandarami krytyki, niesieni falą tęsknoty za niedawną biedną, lecz pewną stabilnością, wymieszanej z rozczarowaniem rządami, które przyszły po 1989 roku. Pytania, co kryło się za nieudolnością i kłótliwością nowych, odwołujących się do „Solidarności” elit nikt wówczas, przynajmniej do czasów rządów Jana Olszewskiego i jego odwołania, nie zadawał.

Jeśli natomiast pytał, kończył z łatką oszołoma. Jednak przez kolejne lata w naszej polityce wymieniały się rządy i prezydenci, po postkomunistach przychodzili ludzie mniej lub bardziej związani w przeszłości z opozycją solidarnościową, a III RP, spięta finalnie konstytucją Kwaśniewskiego stała się wspólnym dziedzictwem.

Dziedzictwem, którego trzeba było wspólnie bronić przed krytykami, którzy niespodziewanie urośli w siłę (PiS) lub przynajmniej zaznaczyli swą obecność w polityce (Kukiz’15, środowiska narodowe itd.).

Lewica, zwłaszcza w swoim bardziej liberalnym okresie, a więc pod rządami Leszka Millera czy Grzegorza Napieralskiego, i dużymi wpływami prof. Marka Belki, nie krytykowała już transformacji.   Nie przypadkiem tak wiele osób, będących ważnymi figurami w SLD, z wymienioną trójką włącznie, skończyła związana na wiele sposobów z Platformą. Tym samym jednak zwolniła miejsce dla polityków młodszego pokolenia, głównie z Razem, którzy daleko idący liberalizm w kwestiach obyczajowych połączyli z krytycznym podejściem do przemian społecznych i wypracowanego po 1989 roku modelu społeczno-gospodarczego, wręcz dogmatycznie wprowadzanego w życie i wyjętego dotąd spod krytyki.    

„Jak terrorysta z granatnikiem”. Ikonowicz i Śpiewak wyśmiali Lempart

– Mam wrażenie, że Marta Lempart przerzuciła się z deweloperki na politykę i kręci swoje lody – powiedział aktywista Jan Śpiewak. Podobnego zdania...

zobacz więcej

Fobie i obsesja


  Udział w podziale środków z Funduszu Odbudowy początkowo był oczywistością dla wszystkich (poza Konfederacją i Solidarną Polską) sił politycznych. Gdy jednak okazało się, że zysk społeczny z całego przedsięwzięcia może wzmocnić rządzących,   część opozycji uległa swoim fobiom i obsesjom. W ich imię poświęcić gotowa jest nawet mechanizm, wypracowany przez wszystkie kraje UE w trudnym procesie negocjacji i oczekiwany nie tylko na Nowogrodzkiej w Warszawie, ale i milionie innych ulic od brzegów Bugu do plaż Atlantyku.

Tymczasem Cezary Tomczyk zdradza w rozmowie w radiem Zet, że w jego  partii nie myśli się o niczym innym, niż obalenie rządu. Można by uznać to za prawo opozycji, tylko czemu za te fantazje płacić mają ofiary covidowego kryzysu jak Europa długa i szeroka? O ile z argumentacją partii krytykujących fundusz z powodu obaw o ewentualne ograniczenie naszej suwerenności można się zgadzać lub nie, tu nie ma niczego poza personalną niechęcią. 

Jeśli szukać u opozycji totalnej argumentacji, poza argumentami natury wyłącznie emocjonalnej, znaleźć można obawę, że PiS środki, w kolokwialnym skrócie, rozkradnie, czyli przeznaczy na swoich działaczy i, w najlepszym razie, przekupienie wyborców. Pierwsza część tych obaw jest de facto zakwestionowaniem kompetencji samej Unii Europejskiej, w pilnowaniu wydawania przekazywanych środków dotąd raczej sprawnej i niezostawiającej tu zbyt wielu możliwości do nadużyć, na co zwracają tym razem uwagę komentatorzy lewicowi, próbujący uspokajać wzmożonych przyjaciół.  

Ci jednak uspokajać się nie dają, padają już zdania o faszyzmie, pakcie Ribbentrop-Mołotow, a Borys Budka okazuje się być obrońcą przed ekstremizmami brunatnym i czerwonym. Czy tym drugim są zaakceptowane przez rząd postulaty Lewicy, zbieżne w dużym stopniu z pomysłami innych sił opozycji, które nie chciały jednak usiąść do stołu? Lewica odpowiada na to narracją, którą słyszeliśmy z tej strony dość rzadko, choć czasem przebijała się i wcześniej – krytyka liberalnego, beztroskiego podejścia PO do kwestii społecznych i ograniczenia działań w sprawach obyczajowych do gładkich haseł przy braku konkretów.

Odpowiedzią jest nagłe pomijanie Lewicy w wyliczeniach szans opozycji na przejęcie władzy, Borys Budka uwierzył chyba naprawdę w to, że właśnie powstała nowa koalicja lewicowa i prawicowa, a jego koalicja, wraz z PSL i Szymonem Hołownią znalazła się w okrążeniu sił radykalnych. 

Wrze na linii PO – Lewica po słowach Budki. „To niegodne demokratycznej opozycji” [WIDEO]

Wojna na opozycji po zapowiedzi poparcia Lewicy dla Krajowego Planu Odbudowy. Szef PO Borys Budka stwierdził, że jego partia jest po to, „by...

zobacz więcej

Festiwal banów i oskarżeń


  Ten sam podział ujawnił się również w Strajku Kobiet. Liberalne kierownictwo z Martą Lempart na czele postawiło Lewicy groźne ultimatum, a gdy okazało się, że nie wszystkie sympatyczki i sympatycy podzielają takie spojrzenie na sprawę, zaczął się festiwal banów i oskarżeń. 

Przy okazji wielu młodych i ideowych działaczy, nieraz zaangażowanych mocno w protesty odkryło, że hasło „Nigdy nie będziesz szła sama” nie było skierowane, jak to mylnie odebrali, do domagających się swobodnego dostępu do aborcji kobiet, a do Platformy Obywatelskiej. Jednym z ważniejszych słów współczesnej, zmieniającej się szybko internetowej nowomowy jest słowo „inba” oznaczające wybuch, z reguły negatywnych, emocji wokół osoby, wydarzenia lub tematu. Jesteśmy świadkami historycznej inby, która niczym kolejowy peron powinna zostać opatrzona tabliczką o finansowaniu ze środków Funduszu Odbudowy Unii Europejskiej. 

Zobacz także: PiS i Lewica – zawieszenie broni, które niszczy Platformę       

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej