RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Nabili miliony Polaków w butelkę. Co pokazuje „afera indyjska”?

Hanna Lis, Roman Giertych, Aleksandra Gajewska (fot. Forum/Mateusz Wlodarczyk, Jacek Szydlowski;  PAP/Leszek Szymański)
Hanna Lis, Roman Giertych, Aleksandra Gajewska (fot. Forum/Mateusz Wlodarczyk, Jacek Szydlowski; PAP/Leszek Szymański)

Prawnicy, posłowie, dziennikarze – kiedyś przedstawiciele szanowanych zawodów. Dziś strasząc Polaków groźną odmianą wirusa z Indii, skutecznie zaatakowali rząd i narodowego przewoźnika. Spotęgowali strach i znów wzniecili niechęć do rządzących. Chwilę później okazało się, że opierali się na fake newsie. Minęło ponad 48 godzin. Czy ktokolwiek z nich przeprosił lub usunął nieprawdziwe informacje z sieci? Nie. Wciąż krążą w internecie i są wykorzystywane do politycznej wojny. Z kolei dementi i sprostowania dotarły zaledwie do niewielkiego procenta oszukanych internautów.

Koronawirus szaleje w Indiach, a loty bez zmian? Giertych i posłanki KO powielają fake newsa

Pandemia koronawirusa szaleje w Indiach; kraj ten zajmuje drugie miejsce na świecie pod względem liczby zakażeń. Posłanka KO Aleksandra Gajewska...

zobacz więcej

KORONAWIRUS – RAPORT

 „Afera kablowa” była kuriozalna, a jednak obiegła wszystkie media w Polsce. Do części odbiorców dotarło potem, że była absurdem; inni wciąż żyją w przeświadczeniu, że ich prezydent rozmawia z przywódcami państw przez niepodłączony telefon.

Teraz internet obiegła inna afera oparta na zmyślonych informacjach. Czy ktoś za nią przeprosił? Bo jeśli nie, to znaczy, że żyjemy w erze fake newsa i rozpowszechnianie oskarżeń wyssanych z palca nie jest już nawet obciachem.

 DEMENTUJEMY FAKE NEWSY

Giertych: Oni są walnięci


Mecenas Roman Giertych ma w sieci gigantyczne zasięgi. Tylko na Twitterze obserwuje go ponad 300 tys. osób.

„LOT kontynuuje połączenia z Delhi mimo pojawienia się w Indiach nowej, bardzo groźnej odmiany wirusa. Oni są zwyczajnie walnięci” – napisał w środę po godz. 10 znany prawnik.

Roman Giertych krytycznie odniósł się zarówno do narodowego przewoźnika, jak i – w domyśle – do polskiego rządu. Jego wpis zdobył niemal 5 tys. polubień i 580 udostępnień. Wśród setek komentarzy pojawiła się fala krytyki i wiele obaw, czy Polsce grozi nagłe pogorszenie sytuacji epidemicznej.

W końcu głos pod postem prawnika zabrali przedstawiciele Polskich Linii Lotniczych. „Rejsy LOT wykonywane do Indii są aktualnie w 100 proc. rejsami cargo” – zaznaczyli informując, że nie latają nimi ludzie, ale towary.

Dla Giertycha temat był jednak najwidoczniej zamknięty. Nie odpisał na tweeta przewoźnika i nie odniósł się więcej do sprawy. Jego informacja poszła w świat, a adwokat uznał, że do tematu nie trzeba już wracać.

Lis: Zwyczajni głupcy

Hanna Lis wskazuje winnych porażki Trzaskowskiego

Żona Tomasza Lisa nie zostawiła suchej nitki na Szymonie Hołowni i Władysławie Kosiniaku-Kamyszu. Chociaż PKW nie podała jeszcze oficjalnych...

zobacz więcej

Żona redaktora naczelnego „Newsweeka” Tomasza Lisa Hanna Li również jest w sieci obserwowana przez tysiące ludzi. Dziennikarka przez wiele lat była związana ze wszystkimi największymi stacjami telewizyjnymi w Polsce. Wie, na czym polega weryfikowanie informacji i źródeł.

Tymczasem w ostatnią środę ona również rozpowszechniała w sieci niepokojące doniesienia ws. Indii. „Dalej chaos? Zamykamy, otwieramy. Bez ładu, bez składu. Więcej lotów z Indii, więcej!” – ironizowała. „Kompletni amatorzy, czy zwyczajni głupcy, bo nie mogę zdecydować?” – pisała.

Hanna Lis chętnie udostępniała też informacje o tym, że u części pasażerów przylatujących ostatnio z Indii wykryto zakażenia. „Czy wy jesteście normalni: Morawiecki i Niedzielski?” – brzmiały ataki skierowane pod adresem rządu.

Od tamtych oskarżeń minęły dwie doby. Wiemy już, że „afera indyjska” była oparta na fake newsach. Informacja poszła w świat, lecz dziennikarka uznała, że do tematu nie trzeba już wracać. Post (jak widać niżej) wciąż wisi w sieci.

Gajewska: Chcecie tragedii?

Prezydent Duda dementuje fake newsa „Super Expressu”. W tle obostrzenia

Opublikowane dziś w „SE” zdjęcia Agaty i moje z Krakowa, podpisane jako: „Z ostatniej chwili!” pochodzą sprzed kilku tygodni – informuje na...

zobacz więcej

„Aferą indyjską” szybko zainteresowali się politycy opozycji. Posłanka Platformy Obywatelskiej Aleksandra Gajewska już w pierwszych słowach uderzyła w politycznych adwersarzy. „Halo, panie premierze Mateuszu Morawiecki, kiedy zakaz lotów z Indii? 300 tysięcy zakażeń, a LOT lata bez zmian. Chcecie kolejnej tragedii?” – pytała oburzona parlamentarzystka.

Jej wpis cieszył się dużym zainteresowaniem. Osiągnął 400 komentarzy, 330 udostępnień, 2300 polubień, duże zasięgi i, co ciekawe… wciąż jest widoczny w sieci.

Od tamtej pory Gajewska chętnie dzieliła się memami o rzekomym heroizmie  wulgarnej aktywistki Babci Kasi i zdjęciami z Donaldem Tuskiem. Rozpowszechniana przez nią informacja o zagrożeniu z Indii poszła w świat, ale posłanka PO uznała, że do tematu nie trzeba już wracać.

Burzyńska: W Indiach szaleje nowa odmiana

25 wpadek, manipulacji, kłamstw i kompromitacji Onetu

Hologram. Wszyscy pamiętamy, jak prawnicy broniący szefa Onetu Bartosza Węglarczyka sugerowali, że dziennikarz wcale nie wypowiedział...

zobacz więcej

Dla wielu osób zaskakująca może być postawa dziennikarki Ringier Axel Springer Polska Agnieszki Burzyńskiej, która współpracuje m.in. z dziennikiem „Fakt” oraz Onetem.

„Samoloty do Dehli latają. LOT kusi promocjami i niskimi cenami biletów. Wszystko to w sytuacji, gdy w Indiach szaleje nowa, jeszcze groźniejsza odmiana koronawirusa. Prośba do rządzących, aby zainteresowali się tym, co dzieje się u naszego narodowego przewoźnika” – apelowała Burzyńska.

Dziennikarkę obserwuje w sieci ponad 40 tys. osób. Jej post również zdobył niemal pół tysiąca polubień i setkę udostępnień. W internecie zaczęły już jednak krążyć informacje o tym, że loty są transportami cargo i przewożą towary, a nie ludzi.

„LOT mówi teraz, że tylko cargo lata do Delhi i z Delhi, ale bilety w sprzedaży. Pewnie na cargo…” – podkreślała.

„Bohaterowie” opozycji. Plują, wyzywają policjantów, łamią prawo

Politycy opozycji prześcigają się w atakach na policję. Teraz bronią kobiety, która brała udział w nielegalnym proteście, wyzywała i szarpała...

zobacz więcej

W tym momencie do sprawy włączyli się przedstawiciele państwa. „Szanowna pani redaktor, do Polski z Indii latają tylko loty cargo, nie pasażerskie. Z poważaniem” – napisał na Twitterze Adam Burakowski, ambasador RP w Indiach.

Głos w sprawie zabrał również przedstawiciel Polskich Linii Lotniczych. „Mili państwo, na stronie LOT nie można kupić biletu z DEL i do DEL do końca maja tego roku. Połączenia z przesiadką, jak widzę, oferują inni przewoźnicy” – wyjaśnił rzecznik prasowy LOT Krzysztof Moczulski.

„Już teraz nie można…” – broniła się Burzyńska. Dziennikarka RASP nie dawała za wygraną i sugerowała, że zmiana musiała nastąpić dopiero w ostatnim czasie.

„Ostatni rozkładowy rejs pasażerski do Delhi odbył się przed pandemią. Później były rejsy #LOTdoDomu i rejsy repatriacyjne. Ostatni odbył się 1 lipca 2020. Od tego czasu wykonujemy tylko rejsy towarowe” – zapewnił jeszcze raz rzecznik LOT.

„Dziękuję” – odpowiedziała rzecznikowi Burzyńska. „Dziękuję za odpowiedź” – napisała również do ambasadora RP w Indiach.

I tu jest clou całej sprawy. Jeśli ktoś z internautów do końca śledził tę wymianę zdań, sprawdzał komentarze i przez kilka godzin weryfikował nowe informacje, dowie się, że „afera indyjska” to wydmuszka. Jeśli jednak, tak jak większość followersów dziennikarki, zobaczył tylko główne wpisy w tym wątku, zostanie z przeświadczeniem, że do Polski „zwożona jest” groźna odmiana wirusa.

Informacja o zagrożeniu z Indii, rozpowszechniana przez dziennikarkę RASP poszła bowiem w świat, ale Burzyńska uznała, że do tematu nie trzeba już wracać. Słowo „przepraszam” nie padło.

Migalski: Największym zagrożeniem indyjska mutacja

Z powodu koronawirusa „uciekał” z Polski. Jak teraz Migalski wróci z Teneryfy?

Znany z krytykowania obozu rządzącego bloger Marek Migalski poinformował kilka dni temu, że wyjeżdża z Polski, ponieważ woli „odbywać kwarantannę...

zobacz więcej

Niestety, nawet interwencja i wyjaśnienia rzecznika LOT oraz ambasadora nie sprawiły, by swój wpis usunął znany politolog i częsty gość stacji TVN Marek Migalski.

Jego wpis z środy brzmi bowiem: „To świadczy o odwadze Polaków i bezkompromisowości rządu, że gdy szalał wirus brytyjski, to do ostatniej chwili ściągano rodaków na święta do kraju, a teraz, gdy największym zagrożeniem jest indyjska mutacja koronawirusa, LOT utrzymuje połączenia z Dehli. Twardość, nie mientkość!” – atakował.

Jemu też rzecznik LOT Moczulski odpisał: „Rejsy do i z Indii od kilku miesięcy realizowane są w formule 100 proc. cargo. Nie ma na nich pasażerów.”

Co na to Migalski? Nic. W kolejnych swoich wpisach apelował, by Babci Kasi nie nazywać „babcią”, bo jest ona w wieku Donalda Tuska i załamywał się faktem, że 6 lat od zwycięstwa PiS w wyborach, największa partia opozycyjna w kraju wciąż ma zaledwie połowę poparcia, jakim cieszy się partia rządząca. Słowem nie zająknął się jednak w sprawie wprowadzenia w błąd swoich ponad 70 tys. followersów. A fake news dotarł przecież do jeszcze większej grupy, bo post ws. „afery indyjskiej” ma setki polubień i dziesiątki udostępnień. Informacja o zagrożeniu z Indii poszła więc w świat, a politolog uznał, że do tematu nie trzeba już wracać.

ZZPPiL: Na locie zaraziło się ponad 40 osób

Rząd dementuje doniesienia ws. szczepionek na COVID-19

– Wieczorami na punktach szczepień niewykorzystane szczepionki idą do zlewu – napisał dziennikarz Radia ZET Jacek Czarnecki i zasugerował, że...

zobacz więcej

Kontem, które jako jedno z pierwszych masowo rozpowszechniało fake newsa, już dzień przed dziennikarzami i politykami, było m.in. to o nazwie: „Związek Zawodowy Personelu Pokładowego i Lotniczego”. Profil ten teoretycznie zajmuje się lotnictwem, a w rzeczywistości administratorzy chętnie wdają się we wszelkie spory polityczne.

„Wiecie, że w Indiach jest nowa odmiana wirusa? Wiecie, że ostatnio na locie z Indii zaraziło się ponad 40 osób mimo negatywnych testów? Wiecie, że jak samolot z Polski leci do Indii, to potem wraca? To właśnie leci” – alarmowano na Twitterze.

Straszono przy tym: „W powietrzu teraz. W lockdownie będziemy siedzieć do końca świata, jeśli to się rozniesie. Ostatnio po locie z Indii zachorowało 47 osób, choć przed wejściem na pokład wszyscy mieli negatywny test”.

Brzmi bardzo poważnie. Z komentarzy wynika, że wiele osób zrozumiało nawet, iż odmiana indyjska już szaleje nad Wisłą i doszło do „katastrofy”. Tymczasem informacja o 47 pasażerach nie dotyczyła lotów do Polski, ale połączenia między Indiami a Hong Kongiem. Jak informowały ostatnio branżowe media, właśnie tylu pasażerów podróżujących na początku kwietnia lotem numer 6395 z Delhi uległo zakażeniu.

O ile można uwierzyć w teorię, że znani prawnicy, posłowie i dziennikarze rozpowszechniali fake newsy nie wiedząc, o czym piszą, o tyle osoby zarządzające profilem Związek Zawodowy Personelu Pokładowego i Lotniczego musiały doskonale zdawać sobie sprawę z tego, co robią.

Lasek oczekuje wyjaśnień

PO straszy, że zostanie wysadzony zabytkowy most. „Nie kompromitujcie siebie i RP!”

Politycy Platformy Obywatelskiej zwołali we wtorek specjalną konferencję prasową. Przekonywali, że minister kultury Piotr Gliński planuje...

zobacz więcej

Odrobinę więcej wiedzy niż od przeciętnego Kowalskiego można też wymagać od takich osób, jak poseł Koalicji Obywatelskiej Maciej Lasek. Polityk przyłączył się do afery, pisząc w sieci: „Może rzecznik LOT odpowie? Pytanie jest związane z lotami do Indii”.

Faktem jest, że Lasek nie zaatakował Polskich Linii Lotniczych ani rządu. Po prostu zadał pytanie. Ale jako ekspert – inżynier specjalizujący się w mechanice lotu, doktor nauk technicznych, przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych – sam mógłby szybko zweryfikować nieprawdziwe informacje.

Polityk jest przecież autorytetem opozycji w zagadnieniach dotyczących m.in. katastrofy smoleńskiej. Jeżeli wyjaśnienie tej narodowej tragedii było dla niego tak proste, odróżnienie lotu pasażerskiego od cargo również nie powinno stanowić problemu. A jednak. Podbił temat w sieci i tyle.

Internauci: „740 zgonów i radośnie przyjmujemy loty z Indii”

Dlaczego Polska nie sprowadza rosyjskiej szczepionki? Fake news Sputnika

Nie jest prawdą, że Polska nie sprowadza szczepionki Sputnik V, bo polscy politycy nienawidzą wszystkiego, co rosyjskie. Dzieje się tak dlatego, że...

zobacz więcej

Każdy może nabrać się na fake newsa. Każdy może też ulec narracji z sieci. Problem polega na tym, że prawie nikt już nie przeprasza.

Można postawić tezę, że 5-10 lat temu polityk lub dziennikarz powielający nieprawdę przynajmniej usunąłby swój post. Dzisiaj wiele osób woli sprawę przemilczeć, bo efekt i tak został już osiągnięty.

A efekt jest taki, że „aferę indyjską” podchwyciło potem wiele kont i internautów, którzy tylko czekają na takie okazje. Użytkownicy sieci obserwowani przez kolejne tysiące osób – które w hasztagach mają m.in. #Trzaskowski2020, #StrefaWolnaOdNienawiści, #ŚwieckiePaństwo, #SilniRazem – generują kolejne ogromne zasięgi.

„Polska zanotowała 740 zgonów w ciągu ostatniej doby i radośnie przyjmuje loty z Indii”, „Leci sobie dostawa indyjskiej mutacji COVID-19. W Warszawie będzie za godzinę. Czy rząd przywita kwiatami? Czy cokolwiek zrobi?” – tak brzmi granie na emocjach.

Taka narracja to również woda na młyn dla hejterskich profili zrzeszających przeciwników rządu.

Jedno z takich kont, które jest obserwowane przez około 40 tys. internautów - w tym m.in. polityków opozycji: Sławomira Neumanna, Janinę Ochojską, Jana Grabca Donalda Tuska, Michała Szczerbę, Cezarego Tomczyka, Agnieszkę Pomaskę, Klaudię Jachirę, Witolda Zembaczyńskiego – również rozpowszechniało nieprawdziwe informacje. Post oczywiście nie zniknął z sieci.

Kiedy taka lub podobna machina dezinformacji ruszy, nic jej już nie zatrzyma. Sprostowania rzeczników LOT, ambasadorów czy nawet oficjalnych kont największego lotniska w Polsce nie mają w sieci takich zasięgów, żeby skutecznie stawić czoła nieprawdzie.

„Bardzo ważne. Kłamstwo o lotach z Indii krąży dziś bardzo szeroko, rozpowszechniają je dziennikarze i politycy opozycji, temat w czołówce trendów” – alarmował wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

Polityk przyłączył się do niewielkiego grona tych, którzy chcieli zatrzymać internetową burzę.

Do ilu procent użytkowników sieci, którzy zostali wcześniej wprowadzeni w błąd, dotarły takie sprostowania? 10-15 proc?

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej