RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Rosja chce zagarnąć Morze Czarne. To zagrożenie dla całego regionu

Zmilitaryzowany Krym stanowi dla Rosji klucz do kontroli Morza Czarnego (fot. Sergei Malgavko\TASS via Getty Images, zdjęcie ilustracyjne)
Zmilitaryzowany Krym stanowi dla Rosji klucz do kontroli Morza Czarnego (fot. Sergei Malgavko\TASS via Getty Images, zdjęcie ilustracyjne)

Po tym, jak rosyjskie władze utworzyły z zaanektowanego ukraińskiego Krymu twierdzę, teraz dążą do przejęcia kontroli nad całym basenem Morza Czarnego. Działania te zagrażają bezpieczeństwu wszystkich krajów regionu, także tych należącym do NATO. Determinację Kremla może ostudzić jedynie zdecydowana postawa USA i Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Rosyjskie manewry na zaanektowanym Krymie. „Sprawdzian gotowości bojowej”

Rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu przybył na zaanektowany przez Rosję w 2014 r. ukraiński Krym. Na półwyspie rosyjskie siły zbrojne...

zobacz więcej

Wielokrotne ostrzeżenia i apele Kijowa, wspieranego przez Warszawę i państwa nadbałtyckie, dotyczące rosnącego zagrożenia militarnego ze strony Rosji nie przynosiły dotychczas wystarczającej refleksji w Brukseli, która ograniczała się do wyrażania „potępienia” czy „zaniepokojenia”.

Nie doprowadziły też do politycznego zwrotu w Berlinie, gdzie wciąż uważa się, że „nie można odwracać się od Rosji” i że „należy z nią współpracować”, czy bardziej zdecydowanych reakcji nowego prezydenta USA, który wiele zapowiada, ale wciąż niewiele robi, by utemperować zapędy Kremla.

Nie wystarczy nazwać Putina „zabójcą”, powiedzieć, że jest się przeciwnym Nord Stream 2 ani wezwać Rosję do zmniejszenia militarnej obecności przy granicach z Ukrainą. Gdy przyszedł czas na zastosowanie wobec Kremla sankcji, administracja Joego Bidena zadała uderzenie, ale takie, by za wiele szkód ono nie przyniosło.

Ustępstwa pogarszają sprawę


Taka postawa Zachodu, wzmocniona potrzebą odwrócenia uwagi rosyjskiego społeczeństwa od złej sytuacji kraju i powstrzymania spadających sondaży Władimira Putina i partii rządzącej, jedynie zachęca Krem do kontynuowania taktyki zastraszania i nacisków. Przejawia się ona w groźbach wobec Ukrainy, zaostrzeniu relacji z Czechami, wsparciu białoruskiego reżimu oraz prześladowaniu Aleksieja Nawalnego i jego zwolenników.

Jest termin i miejsce kolejnego szczytu NATO. Wśród tematów Rosja

Kolejny szczyt NATO z udziałem przywódców państw członkowskich odbędzie się 14 czerwca w Brukseli – poinformował sekretarz generalny Sojuszu...

zobacz więcej

Widać to było podczas wygłaszanego w środę przez Putina orędzia, w którym poświęcił on wiele czasu na odgrażaniu się Zachodowi. Mówił m.in., że „to Rosja będzie wyznaczać cienkie czerwone linie, których nie można przekraczać” czy że „Zachód pożałuje, jak nigdy wcześniej nie pożałował”.

Dzień później rzecznik Kremla wyjaśniał, że „czerwona linia” dla Rosji wiąże się z interesami narodowymi. „Dotyczy to oczywiście relacji dwustronnych z innymi państwami, w tym z Ukrainą. (...) Przebiega na granicy naszych interesów narodowych” – zaznaczył.

Jedynym z przejawów realizowania tej polityki była informacja o zamknięciu w dniach 24-31 kwietnia części Morza Czarnego – rejonu u wybrzeża ukraińskiego Półwyspu Krymskiego, anektowanego w 2014 r. – dla żeglugi okrętów wojskowych i jednostek obcych państw. Jako przyczynę podano odbywające się tam manewry, tłumacząc, że „region ten jest czasowo niebezpieczny dla ruchu statków powietrznych”.

Jak poinformowała agencja Interfax, powołując się na wtorkowy komunikat rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, udział w manewrach na Morzu Czarnym weźmie 20 rosyjskich okrętów wojennych i lotnictwo Południowego Okręgu Wojskowego, w tym samoloty szturmowe Su-25SM3 oraz jednostki obrony przeciwlotniczej.

Rosja sprzedaje broń zbrodniczej juncie w Mjanmie

Rosja nadal prowadzi interesy z Mjanmą, mimo że władzę w tym kraju przejęła junta wojskowa, która obaliła premier Aung San Suu Kyi i zakończyła...

zobacz więcej

W sobotę poinformowano, że przez Cieśninę Kerczeńską na Morze Czarne wpłynęło 15 jednostek rosyjskiej Flotylli Kaspijskiej, a w grupie tej znalazły się m.in. kutry artyleryjskie, jednostki desantowe i pomocnicze.

Zobacz także: „Panie Putin, jestem gotów!” Propozycja Wołodymyra Zełeńskiego 

Wcześniej przez Bosfor przepłynęły duże okręty desantowe projektu 775: Aleksandr Ostrowski i Kondopoga, należące do rosyjskiej Floty Północnej, które służą do transportowania i desantu piechoty morskiej, a także ciężkiego sprzętu opancerzonego.

Twierdza Krym


Rosjanie od dłuższego czasu militaryzują okupowany Krym, a także rusyfikują go i prześladują opornych. W ostatnim czasie międzynarodowa grupa dziennikarzy śledczych Conflict Intelligence Team poinformowała, że na poligonie na Półwyspie Kerczeńskim powstał duży rosyjski obóz wojskowy.

To tam najprawdopodobniej stacjonuje przerzucona z Północnego Kaukazu część 58 Armii Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Na opublikowanych zdjęciach satelitarnych widać m.in. ponad 1 tys. samochodów wojskowych.

„Terroryzm państwowy”. Czeski senat apeluje do rządu w sprawie działań Rosji

Czeski Senat przyjął uchwałę, w której uznał, że wybuch we Vrbieticach w 2014 r. był aktem terroryzmu państwowego wobec jednego państwa...

zobacz więcej

W czwartek na Krym przybył rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu, by obserwować duże ćwiczenia oddziałów Południowego Okręgu Wojskowego i wojsk powietrznodesantowych. Ogłosił on przy tym, że część jednostek, rozlokowanych przy granicy z Ukrainą, zostanie do 1 maja wycofanych do miejsc stałego stacjonowania.

To nie oznacza jednak, że rosyjski reżim uległ naciskom, gdyż może to być jedynie deklaracja na użytek dalszej dezinformacji Zachodu.

Jak przekonuje Juliusz Sabak z Defence24.pl, po tym „sprawdzianie” w pobliżu granic Ukrainy i na Krymie pozostały ogromne zapasy przerzuconego tu paliwa, amunicji i innych materiałów, a także polowe bazy wojskowe i magazyny, które znajdują się od kilkudziesięciu do 200 km od granic Ukrainy.

Zachód reaguje


„Nie można także zweryfikować, jak wiele z czołgów, dział samobieżnych, żołnierzy i środków bojowych przemieszczonych na przełomie marca i kwietnia pozostanie jako wzmocnienie sił na granicy lub zasili walczących na wschodzie Ukrainy prorosyjskich separatystów” – zaznacza ekspert.

„Jeżeli Czesi nie wrócą...” Praga stawia ultimatum Moskwie, daje czas do czwartku

Do godziny 12 w czwartek Kreml ma umożliwić powrót do Rosji 20 czeskim dyplomatom wydalonym z Moskwy – poinformował po spotkaniu z ambasadorem...

zobacz więcej

Zamknięcie na pół roku części Morza Czarnego przez Rosję skrytykował amerykański Departament Stanu.

- To kolejna niesprowokowana eskalacja trwającej kampanii Moskwy, mającej na celu osłabienie i destabilizację Ukrainy ocenił rzecznik Ned Price. Oświadczył on przy tym, że USA wzywają Rosję do „zaprzestania nękania obcych statków w regionie”, a także zmniejszenia liczby swoich żołnierzy wzdłuż granicy z Ukrainą.

Waszyngton obawia się prowokacji Kremla, które już wcześniej miały miejsce w tym regionie. Tak było m.in. w listopadzie 2018 r., gdy rosyjska straż graniczna ostrzelała i zajęła trzy ukraińskie jednostki płynące z Morza Czarnego na Morze Azowskie.

Marynarze w niewoli


Rosyjscy funkcjonariusze wzięli wtedy do niewoli 24 ukraińskich marynarzy, którzy zostali następnie oskarżeni o próbę nielegalnego przekroczenia granicy.

Zareagował też Londyn, który, jak informuje brytyjska prasa, w ramach solidarności z Ukrainą brytyjskie okręty wojenne – niszczyciel typu 45, wyposażony w pociski przeciwlotnicze i fregata typu 23 przeznaczona do zwalczania łodzi podwodnych – zostaną skierowane w maju na Morze Czarne.

„Rosja prowadzi działania destabilizacyjne na terytorium NATO”

Rosja prowadzi działania destabilizacyjne na obszarze euroatlantyckim, w tym na terytorium NATO – wskazano w oświadczeniu Rady...

zobacz więcej

To szczególnie ważny ruch, biorąc pod uwagę, że w zeszłym tygodniu Joe Biden w obawie przed dalszym wzrostem napięć zdecydował się odwołać skierowanie w ten rejon dwóch amerykańskich jednostek.

Odcięcie Ukrainy od morza


Jak podkreśla w analizie dla BiznesAlert.pl dr Dariusz Materniak, Rosja dąży do dominacji nad całym akwenem Morza Czarnego, a zaanektowany i zmilitaryzowany Półwysep Krymski pomaga w kontrolowaniu całego akwenu Morza Czarnego, przy wykorzystaniu znajdujących się tam sił lotniczych i pocisków manewrujących.

Ukraina tymczasem obawia się, że Rosja będzie starała się odciąć jej dostęp do morza i portów, przede wszystkim w Odessie, tak jak to miało miejsce w przypadku ograniczenia możliwości portów w Berdiańsku i Mariupolu na Morzu Azowskim. Co więcej, reżim Putina przejął kontrolę nad platformami wydobywczymi u wybrzeży Krymu, dzięki czemu ma możliwość wydobywać surowce spod dna morskiego.

Merkel o Nord Stream 2: Mamy konflikty, ale i tak musimy rozmawiać z Rosją

Mamy wiele konfliktów z Rosją, które niestety utrudniają nasze relacje – powiedziała kanclerz Niemiec Angela Merkel, komentując sytuację związaną z...

zobacz więcej

Zachód musi mocno zareagować


Co może w obecnej sytuacji zrobić Zachód? Przede wszystkim skończyć z determinowaniem dyplomacji Unii przez Berlin, który wbrew logice i interesowi państw członkowskich, wbrew bezpieczeństwu Europy i elementarnej przyzwoitości, wciąż dążą do zacieśniania relacji z Moskwą.

Niemcy są dziś głównym hamulcowym wszelkich unijnych sankcji, które mogłyby w rzeczywistości uderzyć w podstawy reżimu na Kremlu.

Swoją pracę ma do wykonania także administracja Joego Bidena, która musi w końcu przejść od słów do czynów, a nie jak obecnie – ograniczać się do krytyki i tłumaczeń, że potrzebuje czasu, by dogłębnie zbadać temat. Nie ma na to czasu. Rosja dysponuje możliwościami, które wymagają natychmiastowej reakcji.

Sofia wydaliła rosyjskich dyplomatów. Bułgarski ambasador przybył do MSZ Rosji

Ambasador Bułgarii w Moskwie przybył we wtorek 20 kwietnia do rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych – informuje Agencja Reutera, powołując...

zobacz więcej

Dużą rolę w temperowaniu zapędów Moskwy, także w rejonie Morza Czarnego, pełni NATO. Siły Sojuszu regularnie przeprowadzają manewry „Sea Breeze” z udziałem m.in. Ukrainy i Turcji.

Nie są one jednak potężnych rozmiarów z uwagi na konwencje z Montreaux, która ogranicza liczbę i czas przebywania tam jednostek innych niż należących do państw czarnomorskich.

Zobacz także: Putin odpowie na propozycję prezydenta Ukrainy, ale pod pewnym warunkiem 

Jest to tym większy problem, gdyż siły morskie Turcji, Bułgarii i Rumunii nie mogą równać się Flocie Czarnomorskiej. Ważne jest jednak, by kraje członkowskie Sojuszu i Ukraina wzmacniały potencjał militarny w regionie, by Putin zdawał sobie sprawę, że Zachód nie godzi się na jego agresywne zapędy i jest gotowy im się przeciwstawiać.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia


źródło:
Zobacz więcej