RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Dramat w USA. Młody koszykarz zginął w wypadku samochodowym

Terrence Clarke szykował się do gry w NBA (fot. Brett Carlsen/Getty Images)
Terrence Clarke szykował się do gry w NBA (fot. Brett Carlsen/Getty Images)

Lada moment miał trafić do NBA. Po roku spędzonym na prestiżowej uczelni Kentucky, 19-letni Terrence Clarke szykował się do podboju zawodowych parkietów. W nocy z czwartku na piątek polskiego czasu zginął w wypadku samochodowym w Los Angeles.

Syn legendy Chicago Bulls nie żyje. „Zawsze byłem z ciebie dumny”

Antron Pippen nie żyje. Najstarszy syn legendarnego koszykarza Scottie Pippena zmarł w niedzielę wieczorem. Przyczyna śmierci nie jest znana;...

zobacz więcej

Clarke od kilku dni przebywał w Los Angeles, gdzie trenował z kolegą z zespołu akademickiego - BJ Bostonem. Dzień wcześniej podpisał kontrakt z prestiżową agencją Klutch Sport, w której szeregach znajdują się m.in. obecni mistrzowie NBA – LeBron James i Anthony Davis.

Część ekspertów typowała go nawet do wyboru w pierwszej rundzie nadchodzącego draftu. Miał przed sobą całe życie i – potencjalnie – wspaniałą karierę.

Jak informuje kalifornijska policja, ze wstępnych ustaleń wynika, że jadąc wzdłuż Winnetka Avenue przekroczył dozwoloną prędkość, przejechał na czerwonym świetle, po czym uderzył w nadjeżdżający z lewej strony samochód. Po stłuczce, odbił się jeszcze od betonowego bloku – na domiar złego, nie miał zapiętych pasów...

Więcej szczęścia miał BJ Boston, inny wielki talent, który podróżował w aucie jadącym za Clarkiem. Jemu, wedle wstępnych informacji policji, nic się nie stało.

Clarke zdobywał średnio 10 punktów i zbierał trzy piłki w siedmiu pierwszych meczach w barwach Kentucky. Po wyleczeniu kontuzji stopy wrócił na marcowy turniej NCAA, gdzie wchodził z ławki rezerwowych. Tuż po odpadnięciu zespołu z rozgrywek, zgłosił się do lipcowego draftu. We wrześniu skończyłby 20 lat.

źródło:
Zobacz więcej