SERWIS

Tokio 2020: wyniki, starty i medale

Imponujący wzrost wynagrodzeń Polaków. Ekspert ocenia trwałość trendu

Dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)
Dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)

Najnowsze dane pokazują, że Polacy zarabiają więcej, produkcja przemysłowa rośnie, a bezrobocie jest rekordowo niskie. Czy pozytywny trend utrzyma się jednak w dłuższym okresie? – Faktycznie wygląda to dobrze. My podtrzymujemy swoją prognozę wzrostu wskaźników gospodarczych na poziomie 4,2 proc. – przyznaje w rozmowie z portalem tvp.info Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Zapadła kolejna decyzja ws. CPK. Wiceminister mówi o terminach

Przygotowanie Centralnego Portu Komunikacyjnego weszło w nowy etap, gdyż przyjęto właśnie Strategiczne Studium Lokalizacyjne. Skorzystają na tym...

zobacz więcej

Główny Urząd Statystyczny podał, że w marcu 2021 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie było wyższe o 8 proc. rok do roku. Z kolei produkcja przemysłowa w wzrosła o 18,9 proc. rok do roku, a w porównaniu z poprzednim miesiącem o 18,6 proc.

Dane dotyczące sytuacji ekonomicznej w Polsce wyglądają więc imponująco.

  – Złożyły się na to dwa elementy. Pierwszy to zdolność adaptacyjna polskich firm. Nasze dobra w ciągu roku 2020 stały się dużo bardziej konkurencyjne. Jesienią ubiegłego roku nasz przemysł zaczął się mocno rozpędzać i na początku bieżącego wciąż ma bardzo wysokie wzrosty. To powodowane jest tym, że meble, sprzęt RTV i AGD, ale również motoryzacja i polskie części samochodowe trochę wyparły innych dostawców – mówi portalowi tvp.info Piotr Arak.

Dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego dodaje, że przyrosty są wyższe niż w innych krajach, a to oznacza, iż „nasze produkty okazały się bardziej konkurencyjne”. Istotne było zapewne także osłabienie kursu polskiego złotego w stosunku do euro. 

Zobacz także -> Nowe dane GUS: Przemysł i wynagrodzenia mocno w górę

  – Drugi ważny element to pomoc publiczna. Sprawiła ona, że w przeciwieństwie do wielu innych państw, u nas udało się mocno zredukować zwolnienia pracowników. Kolejne Tarcze Antykryzysowe mocno wpłynęły na rynek i ustabilizowały sytuację, na ile to było możliwe – podkreśla ekspert.

Jest dobrze, ale czy trend się utrzyma?

Wiceprezes PFR: Za PO nie było awarii systemów online… bo nie istniały

– Za rządów PO nie było awarii systemów online, bo w ogóle nie istniały – mówi portalowi tvp.info Bartosz Marczuk, wiceprezes PFR, a wcześniej...

zobacz więcej

Pojawia się pytanie, czy taki pozytywny trend utrzyma się w dłuższym okresie. Czas epidemii jest nieprzewidywalny, a kolejne fale zakażeń pokazywały, że ciężko jest prognozować, co czeka nas w przyszłości.

  – Dzisiaj eksperci minimalnie zmieniają swoje prognozy na 2021 rok. Na przedzie ich wskaźników gospodarczych pojawia się już nawet liczba „5”. My nie jesteśmy aż tak optymistyczni, ale faktycznie wygląda to dobrze. Dlatego podtrzymujemy swoją prognozę na poziomie 4,2 proc. To pierwsze oznaki tego, że nasza gospodarka będzie miała się nieźle, tym bardziej w momencie, gdy usługi zostaną niedługo jakoś uwolnione – bo liczę, że jeśli szczepienia będą szły tak dobrze, gospodarka zacznie się otwierać – zaznacza Piotr Arak.

Zobacz także -> Rynek e-aut się rozpędza. Sprzedaż w rok się podwoiła

Wskazuje, że inny ważny powód, dlaczego mamy teraz tak ogromne wzrosty to fakt, że początek ubiegłego roku wyglądał bardzo słabo. Epidemia się rozwijała, więc baza, od której się teraz odbijamy, była niska.

Rząd przekazał miliardy. Gdzie trafiają?

„Polacy wychodzą z pandemii z wyższymi wynagrodzeniami i oszczędnościami”

Świetne dane na temat wzrostu wynagrodzeń; przed nami kilka miesięcy wysokiej dynamiki rocznego wzrostu wskaźników ekonomicznych – ocenił prezes...

zobacz więcej

Dobra sytuacja na rynku to także efekt zaangażowania ze strony państwa. Pomoc z Tarcz Antykryzysowych jest już liczona w miliardach złotych. Środki te trafiają do przedsiębiorców, ale nie zawsze do pracowników. Z pieniędzy tych można opłacać jedynie koszty funkcjonowania firmy, jednak część pracowników skarży się, że różnie to wygląda.

– Pracuję na umowę zlecenie. Dostaję 800 złotych miesięcznie i dosłownie nie mam na chleb. Tymczasem szef chwali się zdjęciami z egzotycznej wyspy – żalił się „Tygodnikowi Podhalańskiemu” jeden z mieszkańców Małopolski. Podobnych sygnałów jest niestety więcej.

– Na poziomie makro, czyli wolumenu pieniędzy dostarczonych do gospodarki widzimy, że mamy wzrost wynagrodzeń, co znaczy, że pracownicy mieli dobrą pozycję negocjacyjną z pracodawcami. Obserwujemy niskie bezrobocie, co też powoduje, że to pracownicy są w korzystnym położeniu. Co więcej jako jedno z nielicznych państw UE mamy wzrost wskaźnika zatrudnienia wśród osób w wieku produkcyjnym. To wszystko wskazuje, że pozycja pracowników wygląda pozytywnie – mówi portalowi tvp.info Piotr Arak.

Zobacz także -> Kredyty mieszkaniowe mają wzięcie

Dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego przyznaje, że z kolei na poziomie mikroekonomicznym, czyli lokalnie działających firm, na pewno tego typu problemy z dystrybucją środków się pojawiły.

– Mechanizmy zostały stworzone tak, żeby pracodawcy utrzymywali wskaźnik zatrudnienia – zaznacza i ocenia, że to założenie zostało w pełni zrealizowane.

– W ramach tych mechanizmów przekazywano również duże środki na dopłaty do wynagrodzeń. Ale szersze dzielenie się zawsze jest kwestią odpowiedzialności na poziomie danej firmy. Szczególnie w małych przedsiębiorstwach. Warto więc apelować, by te wszystkie środki rozdysponowywać sprawiedliwie – mówi.

źródło:
Zobacz więcej