RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Zanim upadła Polska, wielu Amerykanów chciało wojny z Niemcami

Amerykanie wypowiedzieli wojnę Niemcom pod koniec 1941 r. (fot. Roger Viollet Collection/Getty Images)
Amerykanie wypowiedzieli wojnę Niemcom pod koniec 1941 r. (fot. Roger Viollet Collection/Getty Images)

42 proc. Amerykanów uważało, że Stany Zjednoczone powinny wypowiedzieć wojnę Niemcom i wysłać swoje wojska do Europy, jeśli w perspektywie najbliższych kilku miesięcy pojawiłoby się ryzyko upadku Francji i Wielkiej Brytanii – wynikało z badania opinii publicznej, przeprowadzonego przez Instytut Gallupa w dniach 1-6 września 1939 r. Gdy miesiąc później Polska została pokonana przez wroga, zdanie respondentów na ten temat uległo znaczącej zmianie.

Co Niemcy sądzili o reparacjach tuż po wojnie? Alianci przeprowadzili ankiety

Na początku 1947 r. większość Niemców z amerykańskiej strefy okupacyjnej było zdania, że nałożone na ich kraj reparacje będą wyższe od tych, do...

zobacz więcej

Po wybuchu II wojny światowej Stany Zjednoczone przez długi czas pozostawały w izolacji względem wydarzeń w Europie. W tym czasie przeprowadzono w USA wiele badań opinii publicznej, które dostarczają nam dziś cennej wiedzy o tym, jak zmieniało się podejście ówczesnego społeczeństwa amerykańskiego do kwestii udziału ich państwa w globalnym konflikcie. Analiza tych badań pozwala nam także lepiej zrozumieć działania podejmowane w tym czasie przez Waszyngton.

Wyniki sondaży pokrywały się właściwie z kierunkiem polityki prowadzonej przez władze amerykańskie, które nie zamierzały włączać się do wojny, dopóki nie otrzymają wyraźnego poparcia społecznego dla takiej decyzji. Wpływ na kształtowanie opinii publicznej w USA miały naturalnie konkretne wydarzenia w kraju i za granicą.

Amerykańscy obywatele zmieniali jednak swoje zdanie na temat wojny powoli i niechętnie – nie chcieli się do niej włączać nawet wówczas, gdy Adolf Hitler w błyskawicznym tempie pokonał Francję, zdobywając kontrolę nad niemal całą Europą Zachodnią.

Początek wojny: Niemcy napadają na Polskę


Polityka ustępstw prowadzona przez Francję i Wielką Brytanię nie zdołała utrzymać pokoju w Europie. Rozkazem Hitlera niemiecka armia została zmobilizowana do rozpoczęcia ataku na Polskę, który w pierwotnych planach miał nastąpić w sobotę 26 sierpnia 1939 r. o godz. 4.15 rano.

Dzień przed spodziewaną inwazją stało się jednak coś nieoczekiwanego. 25 sierpnia ok. godz. 13.30 Hitler przyjmował u siebie brytyjskiego ambasadora, który oświadczył mu, że Londyn nie cofnie gwarancji udzielonych Warszawie. Dwie i pół godziny później do przywódcy Trzeciej Rzeszy docierają informacje o zawarciu polsko-brytyjskiego układu sojuszniczego.

Jedyne państwo, któremu Polska wypowiedziała wojnę w XX w. Konflikt trwał 15 lat

78 lat temu, 11 grudnia 1941 r., polski rząd wypowiedział wojnę Japonii. Kraj Kwitnącej Wiśni był – jak się później okazało – jedynym państwem,...

zobacz więcej

Wkrótce Hitler odbiera depeszę od Benito Mussoliniego. Duce stawia w niej niemożliwe do zrealizowania warunki, od których uzależnia udział Włoch w wojnie: „Jeżeli Niemcy zaatakują Polskę, a jej sojusznicy zaatakują Niemcy, zwracam Panu uwagę, że byłoby korzystne, bym ja nie podejmował inicjatywy w operacjach wojennych w aktualnych okolicznościach włoskich przygotowań wojennych (…). Nasza interwencja może być jednak niezwłoczna, jeśli Niemcy dadzą nam natychmiast materiał wojenny i surowce niezbędne do wytrzymania uderzenia, które Francuzi i Anglicy skierują głównie przeciw nam”.

Po chwili wahania Hitler odwołuje przygotowania do ataku. W końcu dochodzi jednak do wniosku, że alianci próbują go nastraszyć i ostatecznie nie udzielą pomocy Polsce. Postanawia zaryzykować i zmienia termin inwazji na 1 września.

Wbrew oczekiwaniom niemieckiego dyktatora 3 września 1939 r. Francja i Wielka Brytania wypowiadają wojnę Niemcom. Szybko okazuje się jednak, że ryzyko się opłaciło: sojusznicy Polski nie decydują się bowiem na podjęcie dużych interwencji przeciwko Trzeciej Rzeszy.

Amerykańska opinia publiczna o wojnie w Europie


Niemiecka napaść na Polskę rodziła poważne obawy, że Hitler będzie zamierzał w najbliższym czasie zaatakować Francję i Wielką Brytanię. Późniejsze działania przywódcy Trzeciej Rzeszy pokazały zresztą, że były to obawy jak najbardziej uzasadnione.

Prezydent USA Franklin Delano Roosevelt otrzymał wiadomość o wybuchu wojny od amerykańskiego ambasadora w Polsce Anthony' ego Biddle'a. Jeszcze tego samego dnia zapowiedział, że Stany Zjednoczone pozostaną neutralne.

Zapytali Niemców, czy zabijanie Polaków było konieczne. Szokujące wyniki sondażu

Po zakończeniu II wojny światowej alianckie władze okupacyjne przystąpiły do realizacji założeń denazyfikacji – procesu wykorzeniania nazizmu z...

zobacz więcej

Jednocześnie Roosevelt wydał rozkaz, aby wszystkie okręty Marynarki Wojennej i dowództwa armii zostały powiadomione drogą radiową o niemieckiej inwazji na Polskę.

W związku z sytuacją w Europie amerykański Instytut Gallupa, zajmujący się badaniem opinii publicznej w USA, przeprowadził w dniach 1-6 września sondaż, w którym zapytano respondentów, czy Waszyngton powinien w najbliższym czasie wypowiedzieć wojnę Niemcom.

Swoje zdanie na ten temat miało 90 proc. ankietowanych, z czego 42 proc. udzieliło odpowiedzi twierdzącej. Badanie powtórzono miesiąc później – pierwsze sondaże zaczęto przeprowadzać 5 października 1939 r., gdy Hitler odbierał defiladę zwycięstwa w Warszawie. Zakończono je 10 października, a więc już po pokonaniu Polski przez wroga (co nastąpiło cztery dni wcześniej).

Większość przeciwna wojnie


Tym razem zdecydowana większość respondentów – 71 proc. – była przeciwna wojnie pomiędzy Niemcami i Stanami Zjednoczonymi. W porównaniu z poprzednim badaniem nikt nie zaznaczył opcji „nie mam zdania”.

Czytaj także: Dlaczego Hitler wypowiedział wojnę USA? [WYWIAD]

Warto wspomnieć, że Roosevelt sondował na początku września możliwości udzielenia pomocy aliantom, gdyby wojna miała się przedłużyć. Już 6 września amerykański prezydent zwrócił się do Kongresu z prośbą o uchylenie zakazu sprzedaży materiałów wojennych walczącym państwom, co wiązało się ze zmianą ustawy o neutralności USA.

Niemiecka inwazja na Francję


Po zakończeniu działań zbrojnych w Polsce na kilka miesięcy zapanowała cisza, która uśpiła czujność europejskich polityków i wojskowych. Będący w gotowości alianccy żołnierze coraz bardziej oddalali od siebie myśl o konflikcie z Hitlerem, czego odzwierciedleniem było m.in. śpiewanie przez nich piosenek o wieszaniu prania na linii Zygfryda – niemieckich umocnieniach wzdłuż granicy z Francją.

Hitler podbija USA. Plany inwazji III Rzeszy i Japonii

Chociaż przebieg II wojny światowej pokazał, że ogromny potencjał militarny USA był poza jakimkolwiek zasięgiem Niemiec i Japonii, Amerykanie...

zobacz więcej

Była to jednak cisza przed burzą: 10 maja 1940 r. niemieckie wojska zaatakowały Holandię, Belgię i Francję. Kolejna agresja Hitlera musiała niewątpliwie wywołać zaniepokojenie w Waszyngtonie, zwłaszcza że kilka miesięcy wcześniej ambasada USA w Jugosławii alarmowała, powołując się na niemieckiego informatora, iż Berlin jest nastawiony na prowadzenie długotrwałej wojny.

Z raportów amerykańskiej placówki dyplomatycznej wynikało, że Niemcy mogą pozwolić sobie na takie działania dzięki ochronie, jaką zapewniają im na południu Włosi oraz wsparciu Sowietów na wschodzie.

W tym czasie niechęć amerykańskiej opinii publicznej do angażowania się ich kraju w wojnę była jednak znacznie większa niż kiedykolwiek przedtem. W badaniu przeprowadzonym w dniach 18-23 maja 1940 r. aż 93 proc. respondentów było zdania, że Stany Zjednoczone nie powinny wypowiadać wojny Niemcom ani wysyłać do Europy swojej armii oraz floty.

Ogromna armia nie uchroniła przed klęską


Chociaż francuska armia była w stanie wezwać pod broń nawet 5 mln ludzi, nie zdołała uchronić państwa przed klęską, która nastąpiła już po sześciu tygodniach walk (22 czerwca 1940 r.).

Niedługo potem – w dniach 27 czerwca-3 lipca – Instytut Gallupa przeprowadził sondaż, w którym zadano respondentom następujące pytanie: które z tych dwóch twierdzeń powinno być twoim zdaniem ważniejsze dla USA – aby nie brały udziału w wojnie lub aby pomogły wygrać Wielkiej Brytanii, nawet gdyby wiązało się to z ryzykiem przystąpienia do wojny?

Za udzieleniem pomocy Londynowi opowiedziało się 35 proc. respondentów. Przeciwko włączaniu się Stanów Zjednoczonych do wojny było 61 proc. ankietowanych, a 4 proc. nie miało zdania na ten temat.

Hitler zrezygnował z marionetkowej Polski. Uważał, że nie istnieje „dobry polski element”

81 lat temu, 26 października 1939 r., powstało Generalne Gubernatorstwo. Mieli być tu zsyłani Polacy z terenów przyłączonych do III Rzeszy, którzy...

zobacz więcej

Roosevelt zdecydowanie wygrywa wybory


W związku ze sprzeciwem amerykańskiej opinii publicznej wobec udziału ich państwa w wojnie władze zaczęły sondować możliwość wsparcia aliantów przy pomocy zaopatrzenia wojskowego. Jednocześnie administracja Roosevelta poczyniła pewne przygotowania na ewentualność włączenia się Amerykanów w konflikt na Starym Kontynencie, a Instytut Gallupa nadal badał nastroje społeczne na ten temat.

16 września 1940 r. Kongres uchwalił ustawę o selektywnym szkoleniu i służbie wojskowej, która upoważniała władze do rekrutacji 900 tys. mężczyzn w wieku od 25 do 36 lat wyłącznie w celach obronnych. Trzy dni później przeprowadzono trwające tydzień badania sondażowe, w których znów zapytano, czy USA powinny pomóc Wielkiej Brytanii.

Za pomocą opowiedziało się wówczas 52 proc. respondentów, a 44 proc. było przeciwko włączaniu się Ameryki w konflikt zbrojny.

Niedługo później – 5 listopada – Roosevelt został po raz trzeci wybrany prezydentem Stanów Zjednoczonych, zdobywając aż 449 głosów elektorskich (jego przeciwnik Wendell Willkie zgromadził ich 82). W tym samym miesiącu Instytut Gallupa powtórzył swoje badanie – tym razem za udzieleniem pomocy Brytyjczykom było 60 proc. ankietowanych, a 40 proc. sprzeciwiało się udziałowi Amerykanów w wojnie.

Czytaj także: Niemieccy historycy za reparacjami dla Polski

Arsenał demokracji


Zmiana opinii społecznej w tym zakresie miała najpewniej wpływ na późniejszą decyzję władz, bo już 29 grudnia 1940 r. Roosevelt zobowiązał się w swoim słynnym przemówieniu radiowym do udzielenia pomocy Brytyjczykom, przy jednoczesnym nieangażowaniu się USA w wojnę.

82 lata temu Hitler został wybrany Człowiekiem Roku tygodnika „Time”

2 stycznia 1939 r. redakcja amerykańskiego tygodnika „Time” ogłosiła, że człowiekiem minionego roku został Adolf Hitler. Nadanie tego tytułu...

zobacz więcej

Europejczycy, którzy się bronią, nie proszą nas o walkę. Proszą nas o sprzęt wojenny, samoloty, czołgi, działa, frachtowce, które pozwolą im walczyć o swoją wolność i nasze bezpieczeństwo. Zdecydowanie musimy dostarczyć im tę broń w wystarczającej liczbie i wystarczająco szybko, abyśmy my i nasze dzieci zostali uratowani od agonii i cierpień wojennych, które musieli znosić inni – przekonywał amerykański prezydent.

W dalszej części swojego przemówienia stwierdził: „Niech defetyści nie wmawiają nam, że jest już za późno. (…) Jutro będzie później niż dzisiaj. Pewne fakty są oczywiste. W sensie militarnym Wielka Brytania i Imperium Brytyjskie stoją dziś na czele oporu wobec podboju świata. (…) Musimy być wielkim arsenałem demokracji. Dla nas jest to sytuacja tak poważna, jak sama wojna. Musimy przyłożyć się do naszego zadania z taką samą stanowczością, tym samym poczuciem pilności, tym samym duchem patriotyzmu i poświęcenia, jakie okazalibyśmy, gdybyśmy byli na wojnie. Zapewniliśmy Brytyjczykom wielkie wsparcie materialne, a w przyszłości dostarczymy im znacznie więcej”.

U-Boot ostrzeliwuje amerykański statek


W następstwie zapowiedzi Roosevelta Kongres przyjął w marcu 1941 r. ustawę Lend-Lease, która umożliwiała dostarczenie Brytyjczykom wszelkiego rodzaju broni i sprzętu wojskowego. W przeprowadzonym w tym czasie badaniu Instytutu Gallupa za udzieleniem pomocy Londynowi opowiedziało się 67 proc. respondentów, a 33 proc. było przeciwko włączaniu się USA do wojny.

22 czerwca 1941 r. Niemcy zaatakowali Związek Radziecki, posuwając się w szybkim tempie w głąb państwa Stalina. Amerykańska pomoc materiałowa objęła wówczas także Sowietów.

Tak Niemcy planowali wygrać wojnę. Niedoszły pakt Hitlera i Stalina

Pod koniec 1940 r. Adolf Hitler rozważał rozszerzenie dotychczasowej współpracy z Sowietami. Podczas rozmów toczonych w Berlinie od 12 do 13...

zobacz więcej

W lipcu tego samego roku w badaniu przeprowadzonym przez Amerykański Instytut Opinii Publicznej 62 proc. obywateli USA stwierdziło, że należy wesprzeć Brytyjczyków, 33 proc., że USA nie powinny brać udziału w wojnie, a 5 proc. nie miało zdania na ten temat.

Stan wojny wiszący pomiędzy Waszyngtonem i Berlinem zaczął narastać po 4 września 1941 r., gdy jeden z U-Bootów ostrzelał u wybrzeży Islandii amerykański niszczyciel US Greer. Tydzień później prezydent Roosevelt upoważnił flotę USA do atakowania jednostek niemieckich, jeśli te znajdą się w strefie ważnej dla bezpieczeństwa Amerykanów.

W istocie rozkaz ten oznaczał strzelanie do każdego niemieckiego okrętu, który tylko pojawi się w zasięgu wzroku Amerykanów – rzeczona strefa obejmowała bowiem aż trzy czwarte północnego Atlantyku.

Incydent w okolicach Islandii nie wpłynął jednak wyraźnie na amerykańską opinię publiczną. W badaniu przeprowadzonym w dniach 19-24 września 1941 r. przeciwko udziałowi USA w wojnie było 30 proc. respondentów, a za udzieleniem pomocy Brytyjczykom opowiedziało się 64 proc.

Ameryka przystępuje do wojny


W listopadzie 1941 r. stosunki dyplomatyczne pomiędzy Tokio i Waszyngtonem były tak napięte, że media coraz częściej spekulowały o nieuchronności wojny z Japonią. Z przeprowadzonego wówczas badania opinii publicznej wynikało, że 28 proc. Amerykanów nadal nie chce, aby ich kraj włączał się do wojny, a 68 proc. opowiada się za udzielaniem pomocy przeciwnikom Niemiec.

Czytaj także: Jedna z największych zbrodni Wehrmachtu. Zginęły tysiące ludzi

Austria „pierwszą ofiarą nazistów”? Historyk: Po anszlusie Żydzi uciekali z Wiednia do Berlina

Jakie wydarzenia poprzedzały anszlus? Jak austriackie społeczeństwo zareagowało na przyłączenie ich państwa do Trzeciej Rzeszy? Czy Austria ponosi...

zobacz więcej

Wyraźna zmiana nastrojów społecznych nastąpiła po ataku Japończyków na amerykańską bazę w Pearl Harbor. Dzień po tym nalocie prezydent Roosevelt wygłosił orędzie do narodu.

– 7 grudnia 1941 r., w dniu hańby, Stany Zjednoczone Ameryki zostały w niesprowokowanym i tchórzliwym ataku z premedytacją zaatakowane przez morskie i lotnicze siły Cesarstwa Japonii. Z żalem zawiadamiam was, że wielu Amerykanów straciło życie. Wobec tego zwracam się do Kongresu, aby ogłosił stan wojny między Stanami Zjednoczonymi a Japonią – mówił prezydent USA.

Kongres niezwłocznie przychylił się do jego prośby. Trzy dni później Niemcy wypowiedziały wojnę Stanom Zjednoczonym.

Prawie wszyscy poparli prezydenta


Gdy w dniach 12-17 grudnia 1941 r. Instytut Gallupa zapytał, czy Roosevelt powinien wypowiadać wojnę Niemcom i Japonii (drugi człon tego pytania był oczywiście post factum i miał na celu sprawdzenie, czy społeczeństwo popiera tę decyzję), na „tak” było aż 91 proc. Amerykanów. Wpływ tego i podobnych badań na dalszy rozwój wypadków był bez wątpienia spory: Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę Włochom i Niemcom już 21 grudnia.

Bitwa o Iwo Jimę, piekło na japońskiej ziemi. Czy dlatego Amerykanie zrzucili atom?

23 lutego 1945 r. miało miejsce symboliczne zatknięcie amerykańskiej flagi na górze Suribachi. Zdjęcie z tego wydarzenia, wykonane podczas walk na...

zobacz więcej

Chociaż Waszyngton jeszcze przed przystąpieniem do wojny zapowiadał wzrost swojej produkcji zbrojeniowej, Niemcy przez długi czas zdawali się ignorować amerykański potencjał militarny. Gdy w maju 1940 r. Roosevelt mówił o potrzebie budowy tysięcy samolotów w celu zwiększenia zdolności obronnych państwa, przyszły marszałek Rzeszy Hermann Göring stwierdził drwiąco, że „Amerykanie mogą co najwyżej produkować lodówki lub żyletki”.

Wysiłek wojenny poniesiony przez Stany Zjednoczone wiązał się jednak nie tylko z produkowaniem dużej liczby uzbrojenia, ale również – a raczej przede wszystkim – z ogromnym poświęceniem ze strony społeczeństwa. Dość wspomnieć, że podczas II wojny światowej w armii USA służyło ok. 12 mln Amerykanów (według niektórych szacunków nawet 16 mln), co stanowiło w przybliżeniu 10 proc. ówczesnej populacji tego państwa.

Na wszystkich frontach zginęło łącznie ok. 291 tys. amerykańskich żołnierzy, a według danych Amerykańskiego Muzeum Pamięci Holokaustu - ponad 416 tys.

Niechęć do Japończyków


Podczas wojny systematycznie wzrastała niechęć Amerykanów do Japończyków, na co składały się w dużej mierze doniesienia o okrucieństwach, jakich dopuszczali się japońscy żołnierze. Nastroje te były naturalnie wzmacniane przez działania władz w Waszyngtonie, które akceptowały m.in. propagandowe plakaty i produkcje filmowe celujące w mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni.

W marcu 1942 r. amerykańscy obywatele wzięli udział w sondażu dotyczącym internowania Japończyków mieszkających w Stanach Zjednoczonych. Zgodnie z dekretem wydanym w tym czasie przez prezydenta Roosevelta dowódcy wojskowi mogli usunąć z danego terenu każdego, kogo uznają za zagrożenie dla kraju.

Dr Buława: Oblężenie Leningradu ujawniło prawdziwe oblicze komunizmu

Dramatyczne sceny, które rozegrały się na północy Związku Radzieckiego były konsekwencją decyzji podjętych przez Niemców, chcących wziąć Leningrad...

zobacz więcej

Chodziło o przeciwdziałanie szpiegostwu i działaniom wywrotowym, których – zdaniem niektórych amerykańskich polityków i wojskowych – mogliby dopuścić się w przyszłości obywatele japońskiego pochodzenia. Założono, że osoby te należy przenieść do obozów internowania zlokalizowanych w Kalifornii, Utah, Arizonie, Kolorado, Wyoming, Idaho i Arkansas.

Na pytanie, czy władze postępują słusznie przenosząc z dala od Zachodniego Wybrzeża Japończyków, którzy nie są obywatelami USA, odpowiedzi twierdzącej udzieliło 93 proc. respondentów. 59 proc. Amerykanów było natomiast zdania, że powinno się przenieść także tych Japończyków, którzy urodzili się w Stanach i posiadają amerykańskie obywatelstwo.

Na „nie” był co czwarty uczestnik ankiety, a 16 proc. zaznaczyło odpowiedź „nie wiem”.

Zachować podbite wyspy


Gdy Stany Zjednoczone zmierzały ku zwycięstwu, Amerykański Instytut Opinii Publicznej przeprowadził badania dotyczące powojennego losu Japonii. W sondażu z wiosny 1944 r. 69 proc. respondentów stwierdziło, że po wojnie USA powinny zachować wszystkie japońskie wyspy pomiędzy Hawajami i Filipinami, które udało się podbić amerykańskim żołnierzom.

Czytaj także: Japończyk, który przeżył wybuchy dwóch bomb atomowych

Niepokojących danych dostarczyło badanie z listopada 1944 r., w którym aż 46 proc. Amerykanów wybrało odpowiedzi zaklasyfikowane jako „ekstremalnie surowe rozwiązania”. Z tej grupy 33 proc. opowiedziało się za zniszczeniem Japonii jako podmiotu politycznego lub podziałem tego kraju.

13 proc. stwierdziło, że pod koniec wojny należy zabić wszystkich Japończyków, którzy pozostali jeszcze przy życiu.

28 proc. respondentów opowiadało się za nadzorem lub kontrolą aliantów nad Japonią. W grupie tej wskazywano na konieczność politycznej reformy pokonanego państwa bez dokonywania jego podziału terytorialnego. Rehabilitacji i reedukacji Japończyków, aby „mogli w przyszłości ponownie znaleźć się w gronie cywilizowanych narodów” chciało już jednak tylko 8 proc. Amerykanów.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej