RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Miliony ton amunicji zatopionej w morzach. Co zrobić z tykającą bombą?

W Morzu Północnym i Bałtyckim zatopiono 1,6 mln ton amunicji  (fot. PAP/Adam Warżawa)
W Morzu Północnym i Bałtyckim zatopiono 1,6 mln ton amunicji (fot. PAP/Adam Warżawa)

W Morzu Północnym i Bałtyckim leży około 1,6 mln ton amunicji pozostałej po wojnach światowych. Naukowcy obawiają się poważnych szkód środowiskowych, posłowie dyskutują o możliwości odzyskania „tykających na dnie morza bomb zegarowych”  – pisze niemiecki dziennik „Tagesspiegel”.

Bałtyk co roku pochłania ląd warty 500 mln zł

Najwyższa Izba Kontroli zarzuca resortowi infrastruktury, że przez 5 lat nie doprowadził do niezbędnych zmian w przepisach o ochronie brzegów...

zobacz więcej

Po II wojnie światowej alianci natrafili na ogromne ilości broni i amunicji. Aby szybko i definitywnie rozbroić Niemców, granaty, miny, amunicja i broń chemiczna zostały zatopione w określonych obszarach Morza Północnego i Bałtyku.

Ostrożne szacunki mówią o 1,6 mln ton amunicji zalegającej na dnie obu akwenów. To waga 158 wież Eiffla – zauważa „Tagesspiegel”.

– Wszędzie tam, gdzie znajduje się amunicja, wyciekają substancje, które są toksyczne (...) – mówi biolog morski Matthias Brenner, który od 2011 r. pracuje w Instytucie Alfreda Wegenera nad niebezpiecznym dziedzictwem na dnie morza.

Ślady trotylu w wodach Bałtyku


Naukowcy tacy jak Brenner potrafią już wykryć zmiany spowodowane pozostałościami po amunicji.  Ślady trotylu można znaleźć w wodach Bałtyku, np. w żółci ryb w pobliżu miejsc zatapiania broni, a ślady chemikaliów znaleziono nawet w filetach dorsza w Basenie Bornholmskim. Dotychczas zmierzone stężenia nie są niebezpieczne dla ludzi. – Problem będzie jednak narastał – mówi Brenner.

Broń chemiczna zatopiona w Bałtyku. Dramatyczny apel Anny Fotygi i grupy europosłów

Europosłowie domagają się od KE podjęcia pilnych działań w kwestii neutralizacji i likwidacji niewybuchów i broni chemicznej zalegającej na dnie...

zobacz więcej

Duża część amunicji jeszcze nie zardzewiała, więc substancje chemiczne są uwalniane częściowo. Ale słona woda gryzie metal i „przekształca starą broń w tykające bomby zegarowe na dnie morza”.

Dlatego Bundestag zajął się ostatnio tym problemem  – pisze „Tagesspiegel”. Omówiono propozycję partii FDP i Zielonych, która wzywa rząd federalny do opracowania strategii mapowania i odzyskiwania pozostałości amunicji.

W tym celu należy stworzyć centralną instytucję, a rząd federalny powinien wnieść większy wkład finansowy. Teraz de facto usuwanie starych bomb i amunicji z II wojny światowej jest zadaniem landów.

Sytuacja jest alarmująca


  – Kraje związkowe (...) zdecydowanie nie poradzą sobie z tym problemem samodzielnie  – powiedziała na posiedzeniu plenarnym Bundestagu polityk Zielonych Steffi Lemke. Poseł FDP Olaf in der Beek ostrzegł, że sytuacja jest „alarmująca”.

Posłanka CDU Astrid Damerow stwierdziła, że kierunek działań należałoby skoordynować na szczeblu międzynarodowym z państwami leżącymi nad Morzem Północnym i Bałtyckim.

Samolot z czasów II wojny światowej wydobyty z dna Bałtyku. „To pierwsze tego typu przedsięwzięcie”

zobacz więcej

Jej partyjny kolega Peter Stein dodał, że jest to kwestia „sprawiedliwego podziału” kosztów i podkreślił, że sprawą broni zatopionej w morzach powinna się zająć Unia Europejska.

Po zakończeniu debaty odpowiednia rezolucja została skierowana do Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego.

Federalne ministerstwo środowiska, ochrony przyrody i bezpieczeństwa nuklearnego oświadczyło, że jest odpowiedzialne za starą amunicję w morzu, ale nie za jej odzyskiwanie, chce więc poczekać na strategię Konferencji Ministrów Środowiska (UMK), a także decyzje państw leżących nad Morzem Północnym i Bałtykiem.  

Nie tylko amunicja


  Amunicja nie jest jedynym problem powojennych pozostałości na dnie mórz. Europoseł PiS Kosma Złotowski alarmował niedawno, że wraki niemieckich statków z czasów II wojny światowej, rdzewiejące na dnie Morza Bałtyckiego, to bomba ekologiczna z zapalnikiem czasowym.

Złotowski postuluje podjęcie działań, których celem będzie zażegnanie niebezpieczeństwa; chodzi mu m.in. o rdzewiejący w Zatoce Gdańskiej „Franken”, czyli niemiecki tankowiec z II wojny światowej, który jest pełen paliwa. – W sumie na dnie Bałtyku rdzewieje 8-10 tys. wraków. Co najmniej 100 z nich stanowi realne zagrożenie – mówi Złotowski.

Zobacz także: „Śmierć silników spalinowych”? KE łagodzi nową normę emisji spalin

Pod koniec stycznia tego roku, niemieckie MSZ na pytanie PAP, czy podejmie się oczyszczania polskiego morza z zagrażających bezpieczeństwu niemieckich wraków wojennych odpowiedziało, że „rząd federalny zdaje sobie sprawę z problemu zanieczyszczenia ekosystemów morskich m.in. przez wraki statków z II wojny światowej”. 

  

źródło:

Zobacz więcej