RAPORT

Wojna na Ukrainie

Co robiła Ewa Kopacz i jak tłumaczyła się po katastrofie smoleńskiej [KALENDARIUM]

Co na konferencjach prasowych i w wywiadach między 2010 a 2017 rokiem mówiła Ewa Kopacz? (fot.  PAP/Paweł Supernak,  Jacek Turczyk)
Co na konferencjach prasowych i w wywiadach między 2010 a 2017 rokiem mówiła Ewa Kopacz? (fot. PAP/Paweł Supernak, Jacek Turczyk)

Jak to możliwe, że po katastrofie smoleńskiej doszło do tylu zaniedbań, bulwersujących pomyłek w identyfikacji zwłok. Jak pozwolono Rosjanom na bezczeszczenie ciał ofiar? Dzień po tragedii, 11 kwietnia 2010 roku, ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz udała się z polskimi medykami do Moskwy, gdzie współpracowano „ramię w ramię” z Rosjanami nad badaniem zwłok. Co mówiła tuż po katastrofie i jak tłumaczyła się kilka lat później, przyznając: „Uwierzyłam w słowa, że przekopywano teren katastrofy w Smoleńsku”? Przypominamy kalendarium najważniejszych wydarzeń, obejmujące lata 2010-2017.

„Media Bez Wyboru” o zdjęciach Kopacz. Milczenie albo „awantura na prawicy”

„Awantura na prawicy” – tak portal Onet tytułuje artykuł opisujący reakcje po filmie dokumentalnym Ewy Stankiewicz „Stan zagrożenia”, który w...

zobacz więcej

Ewa Kopacz – późniejsza premier – w czasie, gdy doszło do katastrofy smoleńskiej, pełniła funkcję ministra zdrowia. Tuż po katastrofie, wraz z zespołem ekspertów, pojechała do Moskwy, by uczestniczyć w identyfikacji ofiar. Część bliskich ofiar zarzucała jej później, że na miejscu nie dopilnowano prac strony rosyjskiej. Podobne wnioski wynikają z materiałów zaprezentowanych w niedzielę w wyemitowanym przez TVP filmie dokumentalnym Ewy Stankiewicz „Stan zagrożenia”.

Jak dowodzą autorzy, podczas identyfikacji ciał w prosektorium polscy medycy sądowi nie uczestniczyli w samych sekcjach. Ukazano przy tym zdjęcia z prosektorium, na których widać Ewę Kopacz, w towarzystwie m.in. pracowników zajmujących się przenoszeniem ciał ofiar katastrofy, na których była minister pozuje i uśmiecha się, popijając herbatę lub kawę. Na obu zdjęciach Kopacz ma na sobie ten sam zielony fartuch i medyczne rękawiczki.

Do ujawnionych faktów była premier dotąd się nie odniosła. Jednak jej relacja z przebiegu prac polskich medyków w Rosji tuż po katastrofie zmieniała się na przestrzeni lat.

Konferencja w Moskwie – 13 kwietnia 2010 r.


– Identyfikacja i potwierdzenie tożsamości przez najbliższych to wielka sztuka, to wynik pracy nie tylko polskich patomorfologów, ale przede wszystkim rosyjskich patomorfologów. Pracujemy jak jedna wspólna rodzina i powiem szczerze, że po raz pierwszy jestem świadkiem tak dobrej współpracy i uzupełniania się przy pracy nawzajem – mówiła kilka dni po katastrofie, w Moskwie, Ewa Kopacz na spotkaniu z udziałem między innymi Władimira Putina.


Ewa Kopacz w Sejmie – 29 kwietnia 2010 r.


Kilkanaście dni po katastrofie pod Smoleńskiem Ewa Kopacz mówiła w Sejmie, że polscy lekarze pracowali ramię w ramię z Rosjanami.

Wassermann o zdjęciu Kopacz: Nie w pełni władz umysłowych albo cyniczna

Ewa Kopacz pozująca w prosektorium po katastrofie smoleńskiej? Takie zdjęcie zaprezentowane w dokumencie „Stan Zagrożenia” Ewy Stankiewicz obiegło...

zobacz więcej

– Z wielką uwagą obserwowałam pracę naszych patomorfologów przez pierwsze godziny. Pierwsze godziny nie były łatwe i to państwo musicie wiedzieć. Przez moment nasi polscy lekarze byli traktowani jako obserwatorzy tego, co się dzieje. To trwało może kilkanaście minut, a potem, kiedy założyli fartuchy i stanęli do pracy razem z lekarzami rosyjskimi, nie musieli do siebie nic mówić – to wypowiedź Ewy Kopacz z 29 kwietnia na temat sekcji zwłok.

Kopacz relacjonowała też, że Polacy brali udział w badaniach genetycznych: „Złożyłam deklarację wtedy, kiedy wylatywałam do Moskwy. Powiedziałam: Ani jedno polskie ciało nie zostanie w obcym kraju i wszystkie wrócą do Polski. Dlatego też wręcz z optymizmem mówiłam, że oprócz oględzin, które stanowią według polskiego prawa metodę do rozpoznania najbliższej osoby, badania genetyczne są rzeczą bardzo ważną i należy je przeprowadzić ze szczególną starannością i troską. Badania, które odbywały się w Moskwie, nie były wyłącznie prowadzone przez specjalistów rosyjskich”.

To wówczas w wystąpieniu Kopacz pojawił się głośny później wątek „przekopywania ziemi w Smoleńsku”.

– Dziś wiem, że dotrzymaliśmy słowa. Nie tylko dotyczy to ciał, które trafiły – jak państwo wiecie – po raz ostatni na nasze lotnisko w ilości 21 bodajże w piątek, ale najmniejszy skrawek, który został przebadany, najmniejszy szczątek, który został znaleziony na miejscu katastrofy, wtedy, kiedy przekopywano z całą starannością ziemię na miejscu tego wypadku, na głębokości ponad 1 metra i przesiewano ją w sposób szczególnie staranny, każdy znaleziony skrawek został przebadany genetycznie – mówiła późniejsza premier.

Kopacz w TVN24 o sekcji zwłok


Gdy pojawiły się pierwsze zarzuty o to, że sekcja zwłok ofiar nie została przeprowadzona w sposób należyty, Ewa Kopacz tłumaczyła się z działań polskich ekspertów.

„Kropka nad i” (17 maja 2010 roku):
– Tam pojechało naszych 11 lekarzy, patomorfologów, lekarzy sądowych, techników kryminalistyki, ale tam na miejscu była grupa blisko 30 lekarzy. Gdyby oni nie robili sekcji zwłok, to jaka byłaby ich tam rola? – stwierdziła.

Bezczeszczenie zwłok, zamiany ciał. Szokujące odkrycia podczas ekshumacji

Nie tylko okoliczności katastrofy smoleńskiej nasuwają wiele pytań. Wątpliwości oraz oburzenie wzbudza także to, co działo się z ciałami ofiar....

zobacz więcej

Dalej argumentowała:
– Ja pytałam bardzo dokładnie naszych lekarzy sądowych, którzy tam byli, i dopytałam nawet o taką rzecz: czy tam były pobierane materiały do badań toksykologicznych. Oni odpowiedzieli: „Tak, to jest w procedurze”. Więc ja bym apelowała tylko o jedno i z całą stanowczością: abyśmy dzisiaj nie zastępowali ekspertów. Tam byli również polscy lekarze, którzy wspólnie z lekarzami rosyjskimi dokonywali pewnych czynności, a jeśli komuś to bardziej odpowiada, to cały czas mieli oko na to, co robili rosyjscy lekarze – wyjaśniała.

Inny przebieg wydarzeń prezentowała dwa lata później, także na antenie TVN24. W marcu 2012 roku stwierdziła że „tylko biegły lekarz sądowy może uczestniczyć w sekcji zwłok”. – Nasi lekarze uczestniczyli w przygotowaniach do pokazania ciał bliskim, w ich układaniu – mówiła.

26 września 2012 roku w Sejmie, pytana o wywiad w „Kropce nad i”:
„Mówiłam, owszem, moja zbitka słowna, niezręczność, która padła w wywiadzie z panią Moniką Olejnik, którą ja potem kilkakrotnie wyjaśniałam, łącznie z tym, że wyjaśniałam to rodzinom: polscy lekarze, i powtórzę to ostatni raz, uczestniczyli w przygotowaniu zwłok do identyfikacji. To jest zupełnie coś innego niż sekcja”.

Ewa Kopacz przy zamykaniu trumien – 26 sierpnia 2010 r.


W wywiadzie dla „Dużego Formatu”, opublikowanym 26 sierpnia 2010 roku posłanka mówiła o układaniu zwłok do trumien. „Uczestniczyła w tym komisja złożona z Polaków z naszej ambasady i Rosjan. Każde ciało było oznakowane tabliczką z nazwiskiem. Wszystko to także zostało obfotografowane. Moment zamykania trumny też został uwieczniony przez naszego technika z polskiej prokuratury wojskowej. Byłam przy tym. Spełniałam prośby rodzin. Przekazały mi pamiątki rodzinne, by włożyć je do trumny. Włożyłam”.

Kopacz przesłuchana w prokuraturze w sprawie katastrofy smoleńskiej

Ewa Kopacz po wyjściu z prokuratury potwierdziła, że złożyła zeznania ws. katastrofy smoleńskiej. Zaznaczyła również, że nie może udzielać...

zobacz więcej

We wrześniu 2012 roku w Sejmie na briefingu prasowym powróciła do tego wątku, pytana, czy była przy zamykaniu każdej trumny.

– Nie przy każdej trumnie. Byłam w tym dniu, kiedy trumny były lakowane pierwszego dnia. To był poniedziałek, kiedy były lakowane trumny. Ta część ciał, które jechały do Polski – odpowiedziała.

Przekopywanie ziemi po katastrofie. „Miałam wysłać kogoś do Smoleńska?”


Gdy we wrześniu 2012 roku Prokuratura Krajowa potwierdziła pierwsze doniesienia mediów o tym, że pomylono szczątki w trumnie Anny Walentynowicz, pojawiły się zarzuty, że Polacy byli „oszukiwani po katastrofie smoleńskiej przez rząd Donalda Tuska” – o czym mówił m.in. Mariusz Błaszczak z PiS.

26 września 2012 roku, konferencja prasowa.
Ewa Kopacz pytana, czy przeprosi rodziny, które zostały wprowadzone w błąd, powiedziała: „Nie mam problemu ze słowem przepraszam, to państwo po moich słowach, które powiedziałam, że tam starałam się wszystko, tak jak potrafię najlepiej, z całym sercem i całym wysiłkiem fizycznym, jaki potrafiłam z siebie wykrzesać; jeśli to wymaga przeprosin, to pozostawiam to do państwa (oceny)”.

Stwierdziła też, że pojechała do Rosji opiekować się rodzinami, a nie po to, żeby prowadzić śledztwo. – Miałam zadbać o to, żeby rodziny jak najłatwiej tę sytuację zniosły i robiłam to najlepiej jak potrafiłam – zaznaczyła. Więcej informacji przekazała dzień później w Sejmie, po informacji ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina ws. działań podjętych przez resort sprawiedliwości po katastrofie smoleńskiej.

27 września 2012 roku
Dziennikarze na konferencji prasowej pytali byłą minister zdrowia o to, dlaczego mówiła, że Rosjanie przekopali ziemię w miejscu katastrofy samolotu. Kopacz tłumaczyła, że nie miała powodów nie wierzyć w informacje, które usłyszała od Rosjan. Była minister zdrowia powiedziała, że do Moskwy systematycznie przywożono w workach szczątki ludzkie ze Smoleńska.

„Kłamała”, „polityka na trumnach” – komentarze po przesłuchaniu Ewy Kopacz

Komentarz rzecznik PiS Beaty Mazurek w sprawie przesłuchania b. premier Ewy Kopacz przez prokuraturę.

zobacz więcej

– Na pytanie, co tam jest i skąd to jest, odpowiedziano mi, że przekopują teren katastrofy i przywożą szczątki, które wykopują. Nie miałam powodów nie ufać, bo nie było mnie w Smoleńsku –powiedziała Kopacz.

Ówczesna marszałek Sejmu przyznała, że za łatwo uwierzyła w słowa Rosji. – Jedynym moim błędem było to, że uwierzyłam w te słowa, ale powód, dla którego uwierzyłam, to były te szczątki, które przywożono, ubrudzone w ziemi, rozkawałkowane – tłumaczyła Kopacz. Zaznaczyła, że nie należy do ludzi, którzy są zbyt „podejrzliwi i nieufni”.

– Nie sądziłam nawet, że wtedy powinnam co? Polecieć, wysłać kogoś do Smoleńska, sprawdzić, czy oni tam przekopują? – pytała. – Przyjęłam wtedy to za dobrą monetę i jeśli dziś mogę pochylić głowę i powiedzieć: zbyt łatwo uwierzyłam – uwierzyłam, bo nie miałam powodów, dla których miałam nagle stać się bardziej podejrzliwa – mówiła Kopacz.

Maj 2017 r. „Wiem, że postąpiłam słusznie”


Siedem lat po katastrofie, ostatniego dnia maja, Ewa Kopacz była przesłuchiwana w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym m.in. nieprzeprowadzenia sekcji zwłok ofiar.

– Miałam odwagę pojechać do Moskwy, kiedy inni jej nie mieli. Będę się biła o dobre swoje imię i o to, żeby tragedii politycznych nie wykorzystywać do dzielenia Polaków – mówiła po wyjściu z prokuratury była premier.
teraz odtwarzane
Kopacz przesłuchana w prokuraturze w sprawie katastrofy smoleńskiej

Swoje refleksje zamieściła też we wpisie na Facebooku. Pisała w nim m.in.: „Wiele razy zastanawiałam się, czy dobrze zrobiłam jadąc do Moskwy. Wtedy czułam, że muszę pomóc. Za każdym razem, kiedy wracam myślami do pierwszych dni po katastrofie, to wiem, że postąpiłam słusznie”.


Zobacz także: „Media Bez Wyboru” o zdjęciach Kopacz. Milczenie albo „awantura na prawicy”

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej