RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Harry i William nadal od siebie stronią. Pogrzeb niczego nie zmienił

W kondukcie pogrzebowym szli w znacznym oddaleniu od siebie (fot. Gareth Fuller/WPA Pool/Getty Images)
W kondukcie pogrzebowym szli w znacznym oddaleniu od siebie (fot. Gareth Fuller/WPA Pool/Getty Images)

Przed ceremonią pogrzebową męża królowej Elżbiety II wszyscy zastanawiali się,jak podczas uroczystości będą zachowywać się dwaj poróżnieni bracia – William i Harry. Dziś większość obserwatorów nie ma wątpliwości, że synów księżnej Diany i księcia Karola dzieli głęboka awersja. W kondukcie pogrzebowym szli w znacznym oddaleniu od siebie, ale to nie zależało od nich, bo to zaplanowali organizatorzy ceremonii. Ale potem też się do siebie nie garnęli.

Książę Filip, najbarwniejsza postać brytyjskiej monarchii

W wieku 99 lat zmarł Filip, książę Edynburga, mąż królowej Elżbiety II. Był najdłużej dotąd panującym małżonkiem władcy w historii Zjednoczonego...

zobacz więcej

Wiele ich łączy. Dzieciństwo i dorastanie na królewskim dworze, specyficzne wychowanie i traumatyczne doświadczenie, jakim była śmierć matki. Niemal 24 lata temu 15-letni wtedy William i młodszy o trzy lata Harry szli za powozem konnym, który wiózł trumnę z ciałem księżnej Diany. W sobotę oczekiwano, że pójdą ramię w ramię również w procesji pogrzebowej ich dziadka, księcia Filipa. Zasypaliby tym samy podziały, które powstały po wyjeździe Harrego z Wielkiej Brytanii, a zostały pogłębione przez słynny już wywiad z Oprah Winfrey.

Meghan poskarżyła się wówczas, że była poniżana w Wielkiej Brytanii ze względu na swój kolor skóry i chciała popełnić samobójstwo, a Harry dodał, że zarówno jego brat William, jak i książę Karol są ofiarami swojej rodziny. W wywiadzie stwierdził, że są „uwięzieni”.

Przeczytaj także: Po wywiadzie Harry'ego i Meghan rodzina królewska chce zwiększyć różnorodność

Na pogrzeb księcia Filipa Harry przyleciał sam, bo jego ciężarna żona Meghan została w domu w Los Angeles na polecenie lekarza – jak oświadczyli urzędnicy królowej Elżbiety II. Przyleciał do Londynu po raz pierwszy od emigracji w ubiegłym roku. Może musiał przylecieć, może chciał. W każdym razie nadal jest „czarną owcą” rodziny królewskiej, o czym świadczą przekazy z pogrzebu księcia Filipa. William i Harry szli za trumną dziadka przez tereny zamku Windsor na nabożeństwo pogrzebowe, ale daleko od siebie – rozdzielał ich najstarszy wnuk księcia Filipa, Peter Phillips. W kaplicy bracia też siedzieli daleko od siebie. To jednak nie zależało od nich – tak zdecydowali organizatorzy uroczystości. Jedynie kiedy opuszczali kaplicę Harry'emu udało się zbliżyć do Williama i Kate. W relacjach filmowych widać wyraźnie, jak wymieniają kilka słów. Entuzjazmu jednak nie widać.

W swoim wcześniejszym oświadczeniu po śmieci księcia Filipa, męża królowej Elżbiety II, William powiedział o swoim dziadku: „Czuję się szczęśliwy, że nie tylko jego przykład mnie poprowadził, ale także jego trwała obecność w moim dorosłym życiu – zarówno w dobrych chwilach, jak i w najtrudniejszych dniach”. Harry w osobnym oświadczeniu stwierdził, że książe Filip był „autentycznie sobą”, człowiekiem, który „dzięki swojemu urokowi potrafił przyciągnąć uwagę wszędzie”. Każdy z nich widział więc w zmarłym to, czego sam oczekuje od życia. William, który w przyszłości będzie królem, dostrzega w zmarłym wzór człowieka oddanego państwu. Harry, który walczy o wolność osobistą, dostrzega człowieka, który nie chciał, by pełniona funkcja ograniczała jego osobowość. To pokazuje, że braciom, mimo wspólnych doświadczeń, trudno będzie się teraz porozumieć i naprawić relację.

źródło:

Zobacz więcej