RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Nie może być weta dla rozwoju Polski

Premier Mateusz Morawiecki prezentuje filary KPO (fot. Krystian Maj/KPRM)
Premier Mateusz Morawiecki prezentuje filary KPO (fot. Krystian Maj/KPRM)

Jesteśmy o krok od zwycięstwa w walce z pandemią, skutecznie dajemy odpór kryzysowi gospodarczemu. Polska jest jak niezatapialny okręt wśród wzburzonych fal światowego oceanu. Jedyne, co teraz naprawdę nam zagraża, to polityczne swary.

Polska dynamika eksportu w pierwszej piątce UE

Polska osiągnęła piąty najlepszy wynik w UE pod względem dynamiki eksportu po dwóch miesiącach br. – oświadczył wiceminister rozwoju, pracy i...

zobacz więcej

Koronawirus stał się surowym egzaminem dla państw, partii, przedsiębiorstw i samorządów. Zmęczeni pandemią, coraz większą uwagę skupiamy na niedogodnościach i problemach.

Choć nie obyło się bez strat, błędów i bolesnych przypadków egoizmu – i jako Państwo, i jako Naród zdaliśmy ten egzamin. Polska obroniła się przed dwoma bardzo poważnymi zagrożeniami – masowym rozprzestrzenianiem się koronawirusa i w jego konsekwencji niewydolnością służby zdrowia oraz gospodarczą katastrofą. Odnieśliśmy wiele ran i strat, pożegnaliśmy bliskich i przyjaciół, ale nie przegraliśmy tej wojny. Kolejny raz pokazaliśmy narodową solidarność i lojalność. Tak to oceni historia i tak to widzą już dzisiaj zdystansowani zagraniczni obserwatorzy. Pokazują to również twarde dane: sprawny system szczepień, jedna z najniższych recesja w 2020 r., wreszcie liczby z rynku pracy. W całej Unii jest rekordowe bezrobocie, a w Polsce miejsc pracy przybywa! Porównanie Polski z innymi europejskimi krajami wypada bardzo na naszą korzyść. Możemy się cieszyć – to nasz wspólny sukces, który powinniśmy teraz przekuć w kolejne zwycięstwa. Perspektywy są bardzo dobre – czeka na nas potężny zastrzyk europejskich pieniędzy – 750 miliardów euro. Tylko część tych środków jest na potrzebna na zaleczenie koronakryzysu, a większość możemy spożytkować jako potężny impuls rozwojowy. Co może pójść nie tak?

Pomimo stabilnego rządu i wciąż trwałej koalicji parlamentarnej ostatnie miesiące w polskiej polityce to czas konfliktów i rozedrgania. Kalendarz wyborczy nie jest tutaj przyczyną – trudno sobie tłumaczyć wszystko wyborami prezydenta Rzeszowa. Tymczasem scena polityczna w Polsce wygląda tak, jakby same partie przechodziły koronawirusa. Mamy objawy osłabienia i duszności, utraty smaku i węchu, zaburzenia pamięci, a nawet typowo gorączkowe majaki. Choroba dotknęła nawet – wydawało się dotąd – odporną na wszystko Zjednoczoną Prawicę. Zdrowie nie opuszcza na szczęście gabinetu premiera Mateusza Morawieckiego. Dziś wygląda na to, że to nie koalicja parlamentarna daje oparcie rządowi, tylko rząd daje oparcie koalicji.

Krajowy Plan Odbudowy. Morawiecki ujawnił szczegóły

– Chcemy, żeby Krajowy Plan Odbudowy był prawdziwym impulsem rozwojowym, który znacząco poprawi jakość życia Polaków – powiedział w poniedziałek...

zobacz więcej

Partie dzielą się i łączą z powrotem, a liczba potencjalnych i realnych politycznych podmiotów w Sejmie zbliża się do kilkunastu. Namieszał tutaj Szymon Hołownia, ale nie on jeden – PSL podziękował Pawłowi Kukizowi i jego ludziom, Zieloni dyskutują o wyjściu z Koalicji Obywatelskiej, o zakładaniu swoich kół mówią Lech Kołakowski i Łukasz Mejza. Konserwatyści mogą odejść z PO i założyć własny klub, z kolei wicemarszałek Piotr Zgorzelski marzy o stworzeniu Chadecji Polskiej. Jak dziwnie jest w polskiej polityce widać po transferze poseł Moniki Pawłowskiej z Wiosny do Porozumienia. Albo po tym, że w Rzeszowie podzielone Porozumienie wspólnie z Solidarną Polską wystawiają kandydata konkurującego z przedstawicielką PiS.

Z fermentu i zamieszania mogą się cieszyć tylko komentatorzy polityczni, którzy mają pole do popisu i możliwość tworzenia intrygujących scenariuszy. Oby tylko politycy, którzy dbają o to, by w środku kadencji Polacy nie stracili nimi zainteresowania, nie doprowadzili przypadkiem naszego kraju do upadku.

Przed nami kluczowe głosowania w parlamencie dotyczące Krajowego Planu Odbudowy. Powinny być tylko formalnością, bo przecież wszystkie liczące się siły polityczne deklarują się jako proeuropejskie. Głosowanie w sprawie funduszu odbudowy jest deklaracją politycznej tożsamości – odrzucenie unijnych środków podważa w istocie sens naszej obecności w Unii. Co więcej – jest to działanie destrukcyjne. Przyjęcie KPO to nie jest zadanie wyłącznie dla obozu rządzącego. To odpowiedzialność całej klasy politycznej.

Tymczasem słyszymy wahania, wątpliwości, testowanie opinii publicznej na weto wobec KPO. Nie bawcie się tak, drodzy parlamentarzyści. Przestańcie się wygłupiać i stroić fochy. Nie ma i nie będzie idealnego Krajowego Planu Odbudowy. Ważne, żeby był – a gabinet Mateusza Morawieckiego gwarantuje jego rzetelne przygotowanie i realizację. Nie ma wątpliwości, że każda partia polityczna „po swojemu” skonstruowałaby KPO. Można go jednak zawsze poprawić i dostosować do swoich wizji. Wystarczy wygrać kolejne wybory. A teraz nie można wykorzystywać głosowania nad KPO, by zrobić na złość obozowi rządzącemu. Tym bardziej nie czas, by walczyć o swoją pozycję wewnątrz rządzącej koalicji.

Szymański: Decyzja o zasobach własnych nie powoduje uwspólnotowienia długu UE

Decyzja o zasobach własnych UE w tym kształcie, jaki będzie podlegał procesowi ratyfikacji, nie powoduje uwspólnotowienia jakiejkolwiek części...

zobacz więcej

Każdy poseł odpowiada przed swoimi wyborcami – tak zawsze tłumaczą swoje decyzje ci, którzy opuszczają szeregi partii, z list których zostali wybrani. W głosowaniu nad KPO wszyscy powinni odłożyć partyjne legitymacje. Porażka w tym przypadku będzie klęską nas wszystkich, niezależnie od politycznych poglądów. Z całą pewnością ani wyborcy Zjednoczonej Prawicy, ani Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, Kukiz’15, PSL, ani większość wyborców Konfederacji nie życzy sobie, by rezygnować z unijnych funduszy i doprowadzić do poważnego kryzysu gospodarczego. Naprawdę, nie po to wstępowaliśmy do UE, żeby teraz ograniczać swoje szanse na rozwój i dostatek. I nie będzie żadnym sukcesem opozycji, jeśli zagłosuje przeciw. Zwłaszcza w sytuacji, gdyby spełniło się niebezpieczeństwo niespójnego głosowania posłów rządzącej koalicji – wtedy to na PO, PSL i Lewicę spadnie główna odpowiedzialność za odrzucenie KPO.

Kto zagłosuje przeciw – nie głosuje przeciwko PiS, Kaczyńskiemu czy Morawieckiemu. Głosuje przeciwko własnym wyborcom. Przeciwko ratowaniu istniejących i budowaniu nowych firm, przeciwko nowym drogom, nowym technologiom, lepszej opiece zdrowotnej i opiece nad seniorami. Drugiej szansy nie będzie – jeśli europejskich pieniędzy nie zechcemy, na pewno chętnie podzielą je między sobą pozostałe kraje. Brak KPO to dramat dla polskiej wsi, to nóż w plecy polskich przedsiębiorców tak dzielnie radzących sobie w pandemii. To akt sabotażu wymierzony w naszą przyszłość. To głos za tym, by prężna Polska zamiast walczyć o miano lidera, stała się gospodarczym skansenem Europy.

Odrzucenie 750 miliardów euro nie zapewni nam ani większej suwerenności, ani bezpieczeństwa. Kto boi się unijnych liberałów powinien pamiętać, że dla nich koszmarem jest Polska sprawnie wykorzystująca unijne fundusze i zachowująca przy tym maksimum niezależności. Bo – powiedzmy sobie otwarcie – mimo pięknych deklaracji w UE silni i bogaci mogą więcej – trzeba więc zrobić wszystko, by do nich dołączyć. Rozwijając się i wzmacniając będziemy w stanie jeszcze skuteczniej przeciwstawić się głównym rozgrywającym w UE – jeśli zajdzie taka potrzeba. Będziemy też w stanie dbać o nasze bezpieczeństwo i cyberbezpieczeństwo – bo będzie nas na to stać. Spoglądając na to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą nietrudno dojść do przekonania, że oszczędności w tych dziedzinach mogą w przyszłości doprowadzić do katastrofy.

Niemiecka gazeta zachwycona polską giełdą i gospodarką. „U nas to się nie uda”

W dzisiejszym wydaniu dziennika „Handelsblatt” ukazał się duży tekst w związku 30. rocznicą powstania Giełdy Papierów Wartościowych. Niemcy są...

zobacz więcej

Dzisiaj Polska przykuwa uwagę świata jako kraj, który doskonale poradził sobie z koronawirusem i koronakryzysem. To najlepsza rekomendacja dla inwestorów. Odporność polskiej gospodarki i potężne wzmocnienie jej przez Krajowy Plan Odbudowy w sensie dosłownym i metaforycznym wywindują nasze akcje. To nie tylko kwestia ekonomicznych ratingów, ale także dziesiątek decyzji zagranicznych inwestorów. W tych dniach, pomimo trwającej pandemii, Google i Microsoft nie mają wątpliwości, że warto stawiać na Polskę jako lidera Europy Środkowo-Wschodniej. Za nimi do Warszawy, Krakowa, Łodzi zamiast Berlina, Frankfurtu i Drezna przyjdą kolejni potężni gracze. Nasz sukces przyciągnie wielu chętnych, by z niego skorzystać. Polskie firmy zaś mają przed sobą perspektywy przejęć osłabionych koronakryzysem przedsiębiorstw zagranicznych, a także coraz bardziej realne zadanie budowy rozpoznawalnych marek globalnych.

Cała klasa polityczna, ta parlamentarna i ta pozaparlamentarna jest odpowiedzialna za przyjęcie KPO. Wymyślanie kruczków i mnożenie problemów równoznaczne jest z brakiem woli Rozwoju Polski. Iść szeroko. KPO to nie PiS, KPO to przyszłość Polski. To moment zwrotny historii – po wejściu do NATO i Unii Europejskiej bądźmy konsekwentni i głosujmy za dobrą przyszłością dla wolnej Polski i Polaków. Nie można tego zmarnować w imię partykularnych interesów i wątpliwych korzyści.

Niewykorzystane szanse się mszczą. Historia, geopolityka i ekonomia pokazują nam jasno to, co krótko ujął prezes PiS Jarosław Kaczyński (a przed nim mówił też marszałek Józef Piłsudski): „Polska będzie silna albo nie będzie jej wcale”.

źródło:
Zobacz więcej